piątek, 23 września 2016

Nowe posty (213)

12
Czym zawiniliśmy? Co zrobiliśmy nie tak, rodząc się w tym kraju, pod rządami tego tyrana? Kiedyś w jakiejś książce przeczytałam, że Ivan Flaj też kiedyś był dobry. Nie mogę w to uwierzyć, ale pewnie tak było. Dziadek opowiadał, że wcześniejszy prezydent, jego wuj, był chyba jeszcze gorszy. Zabił swojego własnego brata i jego żonę, żeby dopchać się do władzy. Przygarnął nastoletniego Ivana dla niepoznaki. Ale ten się o wszystkim dowiedział i zamordował ówczesnego prezydenta, tak jak ja teraźniejszego. Może jesteśmy tacy sami, może niczym się od niego nie różnię. Może.

http://my.w.tt/UiNb/zqeaYLZ3Zu
4. Michael
Kiedy wybiła godzina 15, razem z tłumem uczniów opuściłem budynek szkoły. Jednak, nie poszedłem ich śladami. Spoglądając, jak wychodzą z podwórka, skręciłem za szkołę. Do miejsca w którym już dzisiaj spaliłem dwa papierosy i chyba zostanie ono moim tzw.szlug-place'em.
Wyjąłem z ramoneski paczkę fajek i zanim dotarłem do śmietnika, odpaliłem jednego. Jednak, zanim wyjrzałem zza metalowego obiektu, zatrzymał mnie hałas dobiegający moich uszu.
Szamotanina, jęki, krzyki.
Przystanąłem i ostrożnie spojrzałem co dzieje sie za szkołą.
Było tam dwóch typów. Wysokich, może w moim wieku.
I...
I leżący na ziemi dzieciak, którego kopali.
To ten co wcześniej sie do mnie przysiadł. Poznałem po tej emo czuprynie.
Jęczał, między kopnięciami zagryzając zęby.
Odłożyłem na beton zapalonego papierosa i zdecydowanym krokiem zbliżyłem sie do nich.

http://glonek-bb.blogspot.com/
Rozdział 11: Za Nocą
Dni mijały, robiąc z życia rutynę. Jej kontakty z Esaderem stały się chłodniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Skupiali się tylko i wyłącznie na treningu, Mesha straciła więc jakąkolwiek nadzieję na ratunek z jego strony. Na szczęście zbliżało się spotkanie z Rephaimem, które miało wnieść coś nowego, a przynajmniej na to wyglądało. Chociaż nikt nie wspominał więcej o ich nieuniknionym losie, Mesha nie zapomniała jak skończy jeżeli tutaj zostanie. Bała się ryzykować, nie chciała by jej rodzinie stała się krzywda, jednak wciąż chciała chociaż poszukać rozwiązania. Nie mogli nie spróbować.

http://further-life.blogspot.com/
Rozdział 16: Ogłupienie
Lexa podążała przed siebie ze spuszczoną głową, lecz co jakiś czas spoglądała na osoby, które mijała. Czuła na sobie ich spojrzenia, a czasem nawet wychodziła im naprzeciw, by ze skruchą odwrócili swój wzrok, jakby nie chcieli się narażać. Cóż, w końcu uchodziła wśród całego społeczeństwa łowców na najbardziej wybuchową i waleczną, więc nie dziwiła się tym reakcjom. Nie poczuła nawet w którym momencie przyspieszyła kroku. Chyba zrobiła to odruchowo, gdy zechciała wydostać się stamtąd czym prędzej.
- Oszaleli - szepnęła, choć jej przyjaciół nie było w pobliżu. Skręciła w prawo i zbiegła po schodach, które zaprowadziły ją do o dziwo pustego korytarza. Rozejrzała się wokoło i dopiero po chwili dotarło do niej, gdzie się znajdowała. Wymarła część, szepnęła w myślach, po czym westchnęła i przysiadła na schodku, opierając się o zimną ścianę. Od razu zrobiło jej się lżej, gdy z otoczenia zniknął tabun ludzi. Ta atmosfera zdecydowanie jej nie pomagała.

http://gwiazda-hanabi.blogspot.com/
19. Niehonorowe zagranie
Położył grubą sakwę opchaną złotymi monetami. Matka szybko je policzyła, a następnie wystawiła rachunek. Wskazała stojącą za nim i drżącą jak trzcina na wietrze Gloriosę ręką. Nie trzeba było nic mówić. Gdy się zobaczyli, posłali sobie radosne uśmiechy i bez słowa do siebie podeszli. Crove chwycił dłoń Japonki, następnie pociągnął ją do jej pokoju, jak gdyby to on miał być od prowadzenia gości do łóżka.

http://thedemoninsidebyedi.blogspot.com/
7. We are staying
Odwrócił się do kumpli i niechętnie stwierdził „Zostajemy”.
- Możesz mnie oświecić? O co tu chodzi? – Jamie znalazł chwilę by zapytać o to Matta. Chciał dobrze, to pewne... ale nie wyszło.
- O to że Biersack to najgorsza szuja w tym mieście. Nie powinieneś sie z nim zadawać – Matt szedł do kuchni, reszta podążała za nim, Jamie obok.
- A co on takiego robi? – dopytywał Mathias.
Tuck westchnął ciężko, zanim odkręcił butelkę wódki.
- Zabija ludzi, Jamie. Dla zabawy i dlatego że jest wampirem – Ostatnie słowo Matt dodał asekuracyjnie, jakby Jamie jeszcze sie nie domyślił.
Nalał alkoholu do czerwonego kubka i zalał to colą.
Zwrócił się do przyjaciół.
- Chlajcie! Andy mówił że możemy czuć sie jak u siebie! – krzyknął. Był jeszcze spięty, ale instynktownie czuł że po wypiciu zawartości kubka będzie mu wszystko jedno kto jest tu gospodarzem.

http://bullet-by-edi.blogspot.com/
11. Old love never dies
Dotarłem do ścieżki rowerowej. I ich zobaczyłem. Monikę... jakby to imię w mojej głowie zwiastowało kłopoty.
Chodziła tamtędy ze swoim kolesiem. Jej brązowe włosy opadały na plecy. Ubrana była w białą lekką sukienkę w szmaragdowe pasy.
Jej wyższy chłopak wyglądał na dresa.
Nie widzieli mnie, jechałem za nimi w pewnej odległości.
Trzymali sie za ręce.
Troche mnie to bolało. Bo ta dziewczyna kiedyś znaczyła dla mnie coś więcej. Kiedy jeszcze oszukiwałem sam siebie że jest dobra i nie ma złych zamiarów.
Owszem, jest ładna, chuda... ale serce ma czarne.
Była pierwszą z którą sie całowałem. Byłem dla niej koleżanką... dziewczyną z której sie śmiała, tak lepiej... ale dla jaj kiedyś sie pocałowaliśmy.
Ona tego nie pamięta... a ja wtedy pierwszy raz poczułem to coś. Że nie pragnę męskich ust na moich.
Mama o tym nie wie, nikt o tym nie wie. Monika też, nigdy jej nie powiedziałem jak bardzo mi sie podoba.

http://kwestia-sporna.blogspot.com/
4: Gasnące światła
Zaklęcia przelatywały obok jej głowy. Zielone smugi światłą dogrywały się na tyle ciemnej nocy. Nawet księżyc, tego dnia, zawstydzony schował się za chmurami. Nie spojrzała za siebie, by wiedzieć, kto ją osłania. Czuła jego obecność, na długo przed tym, zanim wskoczył na podwyższenie obok niej.
Ted Remus Lupin pełen gracji, w fioletowej pelerynie stał odwrócony do niej plecami i ciskał zaklęcia w zamaskowanych ludzi za nią. Osłaniali się i wyczuwali swoje ruchy. Byli idealnie skoordynowanie. Każdy ich ruch pokrywał się ze sobą.
Obydwoje zrobili pół obroty w tym samym czasie, by uderzyć zaklęciem wrogów za swoimi plecami. Lily chybiła. O parę milimetrów. Jednak maska, maska przywodząca na myśl wojowników Czarnego Pana opadła z brzdękiem na podłogę. Słyszała ten dźwięk milion razy w swoich koszmarach.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Manipulacja
Widzisz? – kontynuował tajemniczo. – Widzisz teraz, przed czym sam pragnę się ustrzec? Przed przywiązaniem do drugiego człowieka, zniewoleniem. Czemu idiotycznie trwasz przy starych, bzdurnych przekonaniach? Podobno wyrzekłaś się przeszłości, ale nadal nie potrafisz zapomnieć. Zbyt szybko się przywiązujesz, smoku. Spójrz, do czego zaprowadziła cię ta twoja przyjaźń! Nie ma miłości, nie ma wierności, nie ma przyjaźni. Każdy prędzej czy później nas zrani. Żyję dłużej niż ktokolwiek i umiem wyciągać wnioski lepiej niż ktokolwiek. Bo ludzie żyją zbyt krótko, aby uczyli się na błędach. Nieustanie je powielają, ponieważ nic do nich nie dociera!

http://oczy-w-ogniu.blogspot.com/
Rozdział 11
Kath Lewis wraz ze swoimi towarzyszami ucieka jak najdalej od zagrożenia. Nic nie jest pewne w tych niespokojnych czasach. Czy ludzie, którym ufa są tego warci? Jakie tajemnice czekają na rozwiązanie? Los stawia na ich drodze kolejne niewiadome. Czy znajdą bezpieczną przystań daleko od monotonnych przyzwyczajeń? Czy główna bohaterka przeżyje wstrząs, gdy życie ukarze jej swoją mroczną stronę? To wszystko już w najnowszym, jedenastym rozdziale!

https://www.wattpad.com/story/74052579-when-i-see-your-face-jb-fan-fiction?utm_source=web&utm_medium=twitter&utm_content=share_myworks_details&wp_uname=Edi6STRINGER&wp_originator=SHoSJkGf2FUkE3VmOUBltHeicasC5KVeb25TxWOo%2Bw20rW8ncHxHvnbtixpMfHCX886lUHmKs%2BwCFcuyvzsTUkTQxtTH3fsBpeTXS%2FQ1Ax5jIzNgXDeHNTDFhdnPVIim&_branch_match_id=282568270236296860
7. Drug that i want to take
Po kilku godzinach spędzonych w tym pokoju, skręciliśmy cały regał z jasnego drewna, stolik nocny, dwie osobne szafki i dużą szafę z lustrem. Sądząc po wyposażeniu pokoju, Lizzy zabawi tu dość długo.
Co więcej, gdy skręcaliśmy meble, ona cały czas siedziała na wersalce. Niby robiła coś na laptopie, ale ciągle zerkała na nas i zagadywała, gdy rozmawialiśmy na interesujący ją temat.
Na mojej twarzy cały czas gościł uśmiech. Czasem, specjalnie, szeroko sie uśmiechając patrzyłem w jej stronę.
Przyciągała mnie do siebie, naprawde. Niczym amfetamina dla ćpuna, niczym światło dla muchy - tym była dla mnie.
Moim narkotykiem który tak bardzo chciałem wziąć.

http://hpthepoweroffriendship.blogspot.com/
Rozdział 11: Pierwsza misja i powrót do normalności
Co innego słyszeć o zamierzeniach Śmierciożerców, a co innego czytać wypunktowane cele, spisane bez żadnych wyrzutów sumienia i podpisane przez wszystkich członków zgrupowania. Zastanawiał się tylko, dlaczego tak słabo zabezpieczone były mury tego domu i same dokumenty. Kitty chyba czytała mu w myślach.
- Ten atak nie ma prawie żadnego znaczenia dla Voldemorta. Nic znaczącego - powiedziała cicho. Myślała, jak bardzo boli fakt, że śmierć niewinnych mugoli jest traktowana jako przypadkowa lub jedna z wielu. - To ma być dopiero wstęp do wszystkich innych ataków. Te wszystkie cele, plany, mapki, to wszystko nie jest ani perfekcyjnie zaplanowane, ani ważne.

Aktualizacja (215)



Liczba zarejestrowanych blogów: 828

Blogi dodane do Rejestru:


Obserwatorzy