sobota, 21 stycznia 2017

Nowe posty (229)

To skomplikowane. Julie
Dość długo się zbierałam do tej książki. Właściwie dlatego, że nie miałam za bardzo czasu na cokolwiek (co chyba można było zauważyć po częstotliwości moich postów). Jednak kiedy w końcu się za nią zabrałam, nie mogłam się oderwać. Jest to bardzo ciekawa i oryginalna historia, której zakończenie jest tak świetne, że nawet ja, która w jej połowie je rozgryzła, mocno to odczuwałam.

http://dragon-story.blogspot.com/
Rozdział 6.2 Decyzja
– W wieku dorastania odkryłem, że mam w sobie niezwykłe moce. Rozwijałem je i dzięki nim mogłem zemścić się na gwałcicielach i reszty mieszkańców. Potem zniknąłem, nie zostawiając za sobą żadnych śladów. Wyjechałem za granicę. Tu znalazłem ludzi, którzy są podobni do mnie i do ciebie. Ludzi, którzy również przeżyli swoje tragedie wyrządzone przez innych. Co więcej oni też posiadają nadnaturalne zdolności, dzięki czemu mogli zadbać o siebie. Trzymaliśmy się razem, nawzajem sobie pomagając, rozwijając swoje umiejętności. A gdy trzeba było ratowaliśmy tych słabszych przed cierpieniem, ale wiemy, że nie możemy liczyć na zwykłych ludzi. Oni nic nie rozumieją i tylko krzywdzą innych.

http://umowa-przymierza.blogspot.com/
Rozdział 6
Powiedziałem ci, jakie są słowa przepowiedni. Prawdopodobnie umrzesz zaraz po tym, jak mnie zabijesz, bo żaden nie może żyć, gdy drugi przeżyje. Proponuję ci rozwiązanie tego problemu. Mnie nie zależy w takim stopniu jak tobie, skoro określasz się mianem nieśmiertelnego. Chcę tylko dwóch rzeczy: bezpieczeństwa moich bliskich i ściągnięcia Syriusza do świata żywych.
— Nie wierzę ci, Potter. — Uśmiechnął się paskudnie. — Może na tym najbardziej ci zależy, ale masz w tym jeszcze jakiś interes, ukryty cel. Doskonale wiem jaki. Chciałbyś zniszczyć mnie od środka. Myślisz, że wkupisz się w moje łaski i znajdziesz sposób na pokonanie mnie.
— Tylko kto kogo zniszczy prędzej?

http://alexandraise.blogspot.com/
Rozdział III
- Wydaje mi się, że nie, choć nie jestem do końca pewny. Severus twierdzi, że eliksir aż zionął czarną magią. Z trudem uwarzył antidotum.
- Biedny ten Snape… Czarny znak pewnie też z trudem sobie wypalił… Dobrze, chciałam się tylko zorientować. Jeśli będę mogła w czymś pomóc, wie pan, gdzie mnie szukać. Nie kryję, że pozostawienie tej sprawy bez echa jest dosyć ryzykowne. Wierzę jednak, że dołoży pan wszelkich starań, aby nikomu się więcej nic nie stało.
- Moja w tym głowa, droga Anne.

http://secrets-from-the-past.blogspot.com/
Rozdział XVII
Gdy tylko o tym pomyślał, jak na zawołanie, jego oczom ukazał się Ron. Nie zauważył go jednak i dalej szedł w tylko sobie znanym kierunku. Harry postanowił, że nie będzie tego przekładał na później i od razu powiadomi Rona o swoich planach. Ruszył za nim, jednak nie potrafił go dogonić. Już miał zamiar go zawołać, gdy znikąd pojawił się przed nim Neville Longbottom. Wyglądał na roztrzęsionego i najwyraźniej biegł, ponieważ miał widoczne problemy ze złapaniem oddechu.
- Harry... - wysapał po chwili z trudem Neville. - Wszędzie cię szukałem.
- Stało się coś? - zapytał Harry.
- Chodzi o Katie Bell... - miał wyraźne problemy z wypowiedzeniem tego na głos.
- Co jej jest? - zapytał. - Neville, popatrz na mnie i powiedz, co się jej stało - rozkazał Harry, gdy nie usłyszał odpowiedzi.
- Jest w skrzydle szpitalnym. To chyba sprawka czarnej magii...

http://smocze-krolestwo.blogspot.com/
Rozdział 36
Skręcili w najbliższą drogę prowadzącą do portu i wtedy też najechali na dołek. Wóz poskoczył, a żelazna skrzynia przewróciła się, budząc wcześniej uśpioną Lucy. Wściekły Katumi kazał zatrzymać się Katherinie i szybko postawił metalowe więzienie w pierwotnej pozycji. Wrócił do towarzyszki i ruszyli w dalszą trasę.

http://paranormalactivityclub.blogspot.com/
Rozdział 71
Dreyar odłożył menu i wyraźnie zirytowany zapytał:
– Czy masz w nawyku spóźniać się, Mard Geer?
– Życie w mieście nie jest za spokojne, dlatego trzeba mieć się na baczności i wiedzieć, jakie drogi wymierać. – Odwrócił się w stronę kelnera. – Poproszę kurczaka w chrzanie z warzywami – złożył zamówienie. – A ty?
– Wezmę to samo – żachnął. – Nic lepszego tutaj nie dostanę.
– Rewolucja się zakończyła, ale nadal zbiera swe żniwa. Łatwo jest ogłosić koniec, gorzej jest naprawić błędy.

http://rzeka-opowiesci.blogspot.com/
Kilka nowych tekstów
Gwałtowny huk przerwał myśl, która właśnie zrodziła się w mojej głowie. Zaraz po nim zobaczyłam ze zgrozą, jak raz po raz deski spadały z palącego się dachu stajni.
Chciałam krzyknąć, wezwać pomocy, ale z mojego gardła wydostał się tylko zduszony jęk. Moje nogi były z ołowiu, ponieważ nie mogłam nimi poruszyć. Stałam w bezpiecznej odległości i z bijącym sercem przyglądałam się okropnemu obrazowi.
Wyrzuty sumienia. Bezradność. Rozpacz.
To jedyne, co mi zostało w tym momencie.

http://written-heart.blogspot.com/
Kiedy wzejdzie słońce 15. Evelyn Bings: Rozmowa
Evelyn osłupiała, gdy jej ojciec uroczyście oświadczył, że za dwa lata, jak tylko ze Scorpiusem skończą szkołę, pobiorą się. Bings z początku myślała, że stroił sobie żarty i zaraz powie: Mamy cię! Ale szybko zrozumiała, że Ben Bings mówił całkiem poważnie, bo… jej ojciec i kawały? To się nie mieściło w głowie! Nie mogła uwierzyć, że działo się to naprawdę. Wyjść za mąż za przyjaciela, po prostu świetnie! Prędzej wolałaby zachorować na smoczą ospę niż dzielić łoże z Malfoyem. Znali się od dzieciństwa, więc doskonale wiedzieli, że ich małżeństwo nie wypali.
Kiedy usłyszeli o zaślubinach, oboje wstali bez słowa od stołu i wyszli z domu, zostawiając wściekłych dorosłych. Dotarli do pobliskiego lasu, gdzie mogli wykrzyczeć, jaki świat był w stosunku do nich niesprawiedliwy, a potem spokojnie porozmawiać. Scorpius zobowiązał się, że postara się wyperswadować ten pomysł rodzicom, bo miał świadomość, że ona nie miała szans przekonać swojego ojca, że popełniał ogromny błąd.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 44: Czwartkowy poranek
Gdy Henry wysiadł z tramwaju, jego uwagę zwrócił pracownik czyszczący chodnik przed hotelem. Mężczyzna z siwiejącymi wąsami polewał trotuar strumieniem wody z węża, od czasu do czasu przerywając, żeby szorować szczotką. W jego ruchach było coś niepokojącego i z jakiegoś powodu Vincent nie mógł oderwać odeń wzroku. Wtem pracownik uniósł głowę i obrzucił przechodniów posępnym, depresyjnym spojrzeniem.
- Szkoda człowieka… – wymamrotał ponuro, nie bardzo wiadomo do kogo.
Ledwo Henry’ego zdążyły przejść ciarki, zauważył, że woda spływająca z chodnika w kierunku jezdni ma niepokojąco różowawy odcień.

— Jesteś problematyczna, Imaizumi.
Wywróciłam oczyma. Daiki zmarszczył się znacznie bardziej, po czym, stając przy jednym z wolnych stolików, zdjął z ramion kurtkę. Po chwili ściągnął przez głowę sweter i rzucił nim we mnie, nie omieszkując przy tym obdarować wszystkich naokoło poirytowanym spojrzeniem.
— Załóż to. Nie denerwuj mnie — warknął. — Następnym razem ubierz na siebie coś więcej niż zasrany polar.
— To kurtka jesienna i jest ciepła — odpowiedziałam. — Chyba będę chora. To wyjaśnia, dlaczego mi tak zimno.
Z tym stwierdzeniem zyskałam w pakiecie także szalik, który wygrzebał z czeluści torby. Zarumieniona podziękowałam i nie chcąc go dodatkowo irytować, pośpiesznie wykonałam polecenie. Cóż, przynajmniej tę pierwszą część.
Kolejny fakt o moim klasowym koledze? Mimo iż był leniem na potęgę, nigdy nie śmierdział, a jego ubrania przyjemnie pachniały. Nawet bluza, którą mu pożyczyłam została wyprana, zanim mi ją oddał.

http://arrancarno6.blogspot.com/
19. Ci, którym już nic nie pomoże
– No właśnie… Renji. Posłuchaj…
Przerwał jej ryk, tak głośny i potężny, że zatrząsł całą okolicą. Miała wrażenie, że bębenki w uszach jej popękają, zgięła się w pół, instynktownie się przed nim chowając i zakrywając uszy rękami. Nie była jedyna, która tak uczyniła.
– Co to… było?! – wydyszała, gdy ryk ustał. Wszyscy szukali jego źródła, które zdawało się być bardzo blisko nich. Szybko je znalazła, gdy zadarła głowę.
Na skraju poszarpanej krawędzi Las Noches stał Grimmjow w swojej formie pantery. Tylko że wyglądał jakoś inaczej.
Po pierwsze, na jego skroniach lśniła najprawdziwsza korona.
The king is crowned
Po drugie, cała jego postać zaczęła się zmieniać. Biały pancerz ewoluował, dobierał do siebie czarne elementy. A może było to futro? Minako nie zdążyła się przyjrzeć, bo Grimmjow rzucił się z krawędzi.
It's do or die
Miała tylko nadzieję, że Szósty nie oszalał i nie próbował się zabić w tak bezmyślny sposób.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Nuda
– Wyświadczę wam przysługę – wyszeptał, ledwo poruszając wargami, aż w Kimiko odezwało się coś, co kazało przypuszczać, iż wyłącznie ona jest adresatką komunikatów niedbale wysypujących się z ust Jego Wysokości. – Przez wzgląd na miłość do cesarzowej…
Zwiesiła głowę na piersiach. Mdłości wprawdzie ustąpiły, choć czaszkę rozsadzał ból mogący uchodzić za serię detonujących się mini bomb.
– Kimiko! Kimiko…! – wołał żałośnie Raimundo. – Obudź się!
Ponowny dźwięk towarzyszący miażdżeniu nosa kolanem na krwawą papkę przyczynił się tylko do pogłębienia jej w bezwładzie.
– Jeżeli zwrócisz się tak do niej raz jeszcze, wyrwę ci język – zagroził Chase karykaturą uprzejmego tonu stewardessy zachwalającej pasażerom orzeszki ziemne.

http://porzeczkowysorbet.blogspot.com/
Jak przetrwać zimno. Część pierwsza
- Po tym całym czasie dygotania na przystankach.
Po całym tym czasie szczękania zębami na dworze.
W końcu przyszła odpowiedźna pytanie:
Jak przetrwać zimno?
Uwielbiam zimę. Za zimowe krajobrazy, za śnieg który pokrywa większość rzeczy na które nie chcę patrzeć (szkoda że nie ludzi, mógłby jeszcze pokrywać dokładniej ludzi). Ale czasem pogoda przesadza. Mrozy dają w kość. Szczególnie kiedy tramwaj spóźnia się czterdzieści minut.
W sumie to nie wiem czy da się pokonać zimno w takich sytuacjach. Ale jest kilka rzeczy które można zrobić.

http://patka-pisze.blogspot.com/
Rozdział V
- Co to za pytanie? - Broniłam się, spanikowana mierząc blondyna rozbieganym spojrzeniem. Ten jedynie westchnął ze smutnym uśmiechem; zupełnie jakby wiedział szybciej ode mnie, że właśnie tak zareaguję na to ultimatum.
- Ja albo... - Zaciął się, wykrzywiając usta. - Uh, Laufeyson. - Natychmiast odetchnął, zupełnie jakby wymawianie tego nazwiska sprawiało mu nie lada trudność.
Ogarnęła mnie nieuzasadniona złość. Dlaczego Kapitan Ameryka miał takie podejście do ludzi, którzy popełniali więcej błędów od niego? Mierząc Steve'a przeciągłym spojrzeniem, starałam się rozszyfrować jego myśli. Czy uważał, że każdy był gorszy od niego?

Obserwatorzy