sobota, 18 lutego 2017

Nowe posty (233)

- Jest czysty. Żadnych listów gończych, artykułów w gazetach ani nawet najmniejszych przewinień. Sprawdziłam, nie ma żony ani porzuconego dziecka, nie jest transwestytą ani...
- Po co ci to wszystko? - przerwała jej znudzona Marcelina.
- To ciacho. Nie interesuje cię, co robi w takiej dziurze jak Polska? Z taką buźką bez żadnych pytań przyjęliby go na dwór królewski i podmienili z księciem Williamem.
„Kim jest książę William?”
- Nie jest taki ładny - mruknęła Misia, bardziej do siebie niż do Kamili.

http://ulubienica.blogspot.com/
Rozdział 14: Rodzina Black
— Słyszałem, że to ty jej pomogłaś — odezwał się Severus, wskazując na młodą dziewczynę. — Dziękuję.
— Co? — Osłupiała.
— To byli aspirujący na śmierciożerców Ślizgoni, Ginny — odpowiedziała dziewczynka. — Prawdę mówiąc, wiedziałam, że kiedyś mnie znajdą i zaczną o wszystko wypytywać — dokończyła z goryczą.
— Nie miałaś na to wpływu — zaprzeczyła.
— Miałam. — Zerknęła na nią. — My się jeszcze nie znamy. Narcyza Black. — Wystawiła rękę.

http://skresleni.blogspot.com/
Rozdział 2
– Słyszałem wczoraj krzyk twojego taty. Bardzo ci się oberwało? – zapytał, więc pokiwałam głową i skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej.
– Nie gniewaj się Ethan, ale nie chcę o tym rozmawiać. Dość już się naraziłam rodzicom. – odpowiedziałam, jednak gdy ruszyłam w stronę wejścia do szkoły złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Zdziwiła mnie jego reakcja, ale wystarczyło, że spojrzałam na jego dłoń, a od razu zwolnił uścisk.
– Chciałem cię przeprosić. Jak zasłaniałaś okno, widziałem, że płakałaś, a wcześniej słyszałem krzyk twojego taty. Od rana jesteś smutna i nie da się tego nie zauważyć. Na pewno wszystko w porządku? – upewniał się, dlatego po dłuższej chwili pokiwałam głową. Płakałam, bo rodzice się na mnie wściekli i dodatkowo ich okłamałam. Chyba każdy by się tym przejął.
– To nie twoja wina. Muszę już iść. – odwróciłam się na pięcie i weszłam do budynku, bo czułam, że zaraz się rozpłaczę.

http://blue-oneshots.blogspot.com/
Otwórz oczy
TaeTae.
Uderzasz głową w podłogę. Mocno.
Spójrz.
Jeszcze raz. Gwałtowniej.
O, tutaj.
Moczysz dłoń w zeschniętej spermie, obejmującej kilkanaście paneli; dławisz donośny krzyk. Nie wiesz, która godzina.
Pusto. Jest pusto, zimno i nieprzyjemnie. Nie myślisz o dobrych rzeczach, masz tylko te złe. Nawet, gdy przeistaczasz je w lepsze, szybko zostają koszmarem.
Tak stało się też dzisiaj. Chyba. Prawdopodobnie.
Widzisz moje palce?
Chcesz zdechnąć. Po prostu wydać ostatnie tchnienie, jak pozbawione właściciela zwierzę. Nie dostrzegasz sensu w dłuższym przytrzymywaniu powiek ku górze. Gdzie twój lek na wszystko? Jesteś obolały, wyziębnięty i wyczuwasz nadchodzący atak kaszlu.
Są ułożone w serce.

Miasto było piękne. Tylko to słowo cisnęło się Irien na usta.
Wraz z Aerin szły przez ciemne ulice metropolii, podziwiając niebo.
Gwiazdogród składał się głównie z wieżowców będących luksusowymi hotelami oraz ze sklepów z gadżetami takimi jak naklejki z gwiazdkami, breloczki w kształcie półksiężyców czy tabliczki czekolady Gwiazdogrodzkiej. Miasto słynęło nie tylko z pięknych widoków, ale też z wyśmienitych wyrobów czekoladowych. By zjeść deser w tym mieście, trzeba było zapłacić ogromną ilość pieniędzy – jednak, jak sądzą klienci, każde oczekiwania zostaną spełnione z nawiązką.
Walizka, którą ciągnęła Aerin, stukała głośno i wpadała w dziury w chodniku. Małe, przezroczyste płatki śniegu spadające wolno z nieba roztapiały się na materiale i zostawiały mokre ślady. Irien była zachwycona nawet tym lekkim, chłodnym prezentem od nieba. Mimo że jej ulubioną porą roku było lato, zima zajmowała drugie miejsce, a jeśli była śnieżna – nic więcej się nie liczyło, tylko te cudowne, wielkie zaspy białego puchu.

http://dwadziescia-lat-przed.blogspot.com/
Rozdział 4
Lily spuściła wzrok. Jej negatywna opinia o związku Syriusza i Hermiony wcale nie wynikała z tego, że nie lubiła Blacka. Nauczyła się już tolerować Huncwotów, ale mimo to wciąż pozostał w niej pewien uraz z przeszłości. Nie mogła zapomnieć tych wszystkich żartów oraz niemiłych komentarzy odnośnie innych uczniów. I jak ona miała mu to wytłumaczyć? „Przepraszam, wiem, że nie jesteś z Mią od wczoraj, ale wciąż boję się, że możesz okazać się kompletnym draniem i złamać jej serce?” To nie brzmiało zbyt sympatycznie…

http://niewolnicy-uczuc.blogspot.com/
Rozdział XIV: Jeden krok do przodu, dwa kroki w tył
Tym razem to ja zostawiłam jego. Zebrałam w sobie resztki sił, wstałam z łóżka i chwiejnym krokiem wyszłam z pokoju.
Miałam nadzieję, że kiedy zamknę za sobą drzwi, poczuję się tak, jakbym wreszcie była wolna. Jak gdybym miała rację i wiedziała, co właściwie chcę tym osiągnąć.
Nic takiego się nie wydarzyło.
Poczułam jedynie pustkę i żal do samej siebie.

http://love-hinatanaruto-love.blog.onet.pl/
20. Dołączenie
- Musimy być czujni, ludzie, którzy posiadają taką chakre nie są zwykłymi pachołkami. Chwila nie uwagi i jesteśmy martwi – powiedział Neji cicho, a przez deszcz jego słowa były prawie nie słyszalne.
Nagle wszyscy, jakby na znak, podskoczyli w miejscu i z rozszerzonymi oczami odwrócili się za siebie. Przed nimi stała wysoka, jakby nie ludzka postać, której twarzy nie zdołali ujrzeć. Ich serca biły szybko, zostali tak prędko namierzeni, że to prawie niemożliwe.
- A więc to wy – zachrypniętym głosem odezwała się nieznana im istota, po czym zaczęła się śmiać donośnie i piskliwie.

http://opowiadanie-demona.blogspot.com/
11. Ludzie są zabawni
- Dlaczego mam wrażenie, że czegoś ode mnie chcecie? – zaczęła Magda.
- No dobra… - jęknęła niepewnie Karolina, bawiąc się przy tym włosami. – Chciałyśmy szybko zajarać, ale okazało się, że wcięło nam gdzieś zapalniczkę. Stwierdziłyśmy, że może zechcesz nam pomóc.
Dla Madzi cała ta sytuacja była tak abstrakcyjna, że ledwo udało się jej powstrzymać przed wybuchem śmiechu. Demonica pstryknęła palcami, po czym jej kciuk zapłonął. To była jedna z pierwszych sztuczek, jakich się nauczyła. Od kiedy jej mama rzuciła palenie, nie miała jej okazji używać. Dziewczyny, jedna po drugiej, odpaliły papierosy od demonicznego płomienia, po czym otworzyły okno aby nie nadymić w toalecie.
- U kogo robisz paznokcie? – Klara starała się przełamać niezręczną ciszę.
- U nikogo, one zawsze tak wyglądają – odparła Magda.
- Serio?
- Tak, tylko spójrz – dziewczyna rozprostowała palce, tym samym wysuwając pazury.
- Ale faza… Mogę dotknąć?

http://written-heart.blogspot.com/
FF Darów Anioła: Alec Lightwood – Wyznanie
Idąc do mieszkania Bane’a, Lightwood miał wrażenie, że nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Cały drżał i panikował, ale pomimo tego szedł dalej. Nim zrobię coś głupiego i nie wrócę do Instytutu! Był Nocnym Łowcą, codziennie narażał życie, ale jeszcze nigdy nie czuł się tak zdezorientowany jak w dniu, kiedy poznał Magnusa. Nie bał się demonów, a tak trudno mu wyznać, co czuł…
Myślał, że panował nad wszystkim, ale był jednak w błędzie. Zaangażował się tak bardzo w związek z Magnusem, że ni stąd ni zowąd uzmysłowił sobie, że zakochał się w Czarowniku. Fałszywa miłość do Jace’a ulotniła się niczym poranna mgła, a za to w jego umyśle zagnieździł się on, Wysoki Czarownik Brooklynu.

http://tagged-monsters.blogspot.com/
1. Rank unknow
– Paskudnie. Co jej się stało? – spytał, zerkając na Nicolasa, który wzruszył ramionami, pocierając dłonią kark.
Oh, so you're an actor now?
– Nie wiesz? – Oczy doktora zwęziły się w dwie błyszczące niebezpiecznie szczeliny. Chwycił pierwszą lepszą rzecz, jaka mu się nawinęła pod rękę (para gumowych rękawiczek) i cisnął nią Browna. – Nie wiesz?! – Rzucił w jego stronę jeszcze kilkoma przedmiotami szpitalnego użytku takimi jak kaczka, ciśnieniomierz i zestaw czopków przeciwbólowych, i na tym jego ofensywa nie poprzestała. – Przecież widzę, że to rany po katanie! Myślisz, że jestem debilem?! – wrzeszczał doktor, okładając kulącego ramiona Dogtaga swoim stetoskopem. – Masz pojęcie, ile razy już opatrywałem takie szelmy, posiekane przez ciebie na plasterki?! Potrafię rozpoznać, że cięcia zadano twoim samurajskim mieczem, idioto!

http://never-let-me-go-grn.blogspot.com/
Rozdział 9
- Czemu nie ma obiadu? – Axl wszedł do środka, łupiąc na pustą kuchnię. Zaśmiałem się w duchu. Przyzwyczailiśmy się, że Lori gotowała i wychodziło jej to coraz lepiej. Jeżeli chodziło o nas, to jajecznica to maksimum naszych umiejętności, chociaż i tak jeszcze nie do końca odkryłem, jak zrobić by była idealnie ścięta.
No dobra. Duff potrafił gotować, ale chyba uznawał, że picie piwa jest o wiele ciekawsze.
Wzruszyłem ramionami, biorąc do ręki jabłko. Przyjrzałem się przy tym Axlowi i ni cholery nie mogłem rozkminić czemu miał na sobie spódniczkę. Ale chyba wolałem nie pytać.

http://walen-mojego-serca.blogspot.com/
7. Łódka braci Andreas
Wyruszamy! Motor łagodnie wyprowadza jacht z miejsca postoju, mijamy zacumowane przy sąsiednich kejach łodzie miejscowych i turystów.
- Bezpiecznie? – upewniam się.
- Nic się nie martw, Laurie – zapowiada Kenny zza koła sterowego. – Nasz stary służy w straży przybrzeżnej. Gdybyśmy się wpakowali w jakieś kłopoty na oceanie, to poza wszystkim innym narobilibyśmy mu strasznej siary.
- Te, siara, a kamizelek nie założyliśmy! – wytyka mu brat. – Przynajmniej dziewczyny powinny, bo nie mają doświadczenia...

https://naprzeciw-przeznaczenia.blogspot.com/
Rozdział 10
Nie wiadomo, które z nich zareagowało większym szokiem na zachowaniem Sabrine. Oboje wpatrywali się szeroko otwartymi oczami na przechwyconą przez dziewczynę klątwę Cruciatus. Avada czuła promieniujące od niej ciepło, które jednak nie parzyło jej. Było to niesamowicie dziwne uczucie, jednak Sabrine z zaskoczeniem odkryła, że przyjemne.
Sabrine pierwsza otrząsnęła się z szoku. Nie wiedząc, co powinna zrobić z czerwoną kulą, rzuciła rozpaczliwe spojrzenie Voldemortowi. On jednak w dalszym ciągu wpatrywał się w jej dłoń. Miał lekko uchylone usta, a na jego twarzy malował się wyraz kompletnego osłupienia.

http://slodki-pamietnik-i-slodki-sekret.blogspot.com/
Rozdział 30
Kiedy tylko wypowiedziano jej imię, od razu nadeszła fala oklasków, a kiedy ona wyszła, fala zamieniła się w burzę oklasków, gwizdów i krzyków. Jak widać starzy fani nie spali. Mimo to wejście było tylko początkiem, najlepsze miało dopiero nadejść.

http://trzecia-strona-mocy.blogspot.com/
Rozdział 17: Komnata Kryształu
Drzwi otwierają się powoli ze zgrzytem. W komnacie panuje całkowita ciemność. Spoglądamy na siebie z Poe. Nie ma wyjścia. Biorę głęboki oddech i daję krok w ciemność. Za sobą słyszę zgrzyt zamykanych drzwi. Cierpnie mi skóra. Jakie niebezpieczeństwa tu na nas czekają? Obok słyszę oddech Poego. Nie widzę nic, ale dobrze chociaż w ten sposób wiedzieć, że on tu jest.
Nagle w oddali widzę jakiś błysk. Potem drugi, trzeci… Małe światełka zapalają się i gasną, jest ich coraz więcej. W ich poświacie widzimy wreszcie salę. Jest średniej wielkości i cała zbudowna z błękitnych kryształów. Przypominają ten, który dostałam od rodziców. Teraz rozumiem, że chyba nie wiedząc o tym, nosiłam ze sobą coś ważnego dla mieszkańców tej planety. Chciałabym przeżyć na tyle długo, żeby dowiedzieć się jeszcze czegoś o tych kryształach… Błyski wokół nas pulsują, jakby ściany coś podświetlało od środka. Robi się coraz jaśniej. Na razie to wszystko nie wygląda zbyt strasznie…

http://ibleedingout.blogspot.com/
Rozdział ósmy
Przez dłuższą chwilę Anton stał plecami do Camilli i starał się opanować wszystkie emocje, które aż krzyczały, żeby pozwolił im się uwolnić. Ale nie mógł na to pozwolić, nie w tym momencie, kiedy ona była w takim stanie. Co nie znaczyło, że ominie ją kazanie, na temat jej zachowania, gdy wydobrzeje. Czasami zachowywała się jak rozpieszczone dziecko, które uważa, że wie wszystko najlepiej, a wtedy zazwyczaj kończyło się to katastrofą, dokładnie tak jak tej nocy. Choć on i Lucio od początku na to pozwalali, a teraz mieli efekty.
Wziął kilka głębokich wdechów, w końcu zdolny utrzymać nerwy na wodzy. Podwinął rękawy i tak już poplamionej koszuli, a następnie skierował się w stronę przeszklonej szafy, gdzie znajdowały się środki odkażające i opatrunki.

http://momentzwrotny.blogspot.com/
Rozdział XXVI
Harry patrzył na niego z udawanym zakłopotaniem. Wziął głęboki oddech i na jednym wydechu powiedział:
– Całowałeś się z jakimś chłopakiem i obiecałeś mu, że dzisiaj znowu się zobaczycie.
– Co!? – Mike zerwał się z kanapy. – Żartujesz!?
– Chciałbym.
– Dlaczego mnie nie powstrzymałeś? – jęknął. Usiadł na podłodze i schował twarz w dłoniach. – Ja śnię, prawda?

http://umowa-przymierza.blogspot.com/
Rozdział 11
Harry zyskał pewność, że Voldemort zniknął w jednym z pokoi na pierwszym piętrze, więc prędko zaczął przeczesywać pomieszczenie znajdujące się zaraz obok komnaty z kominkiem. Nasłuchiwał najmniejszego szelestu, jednak serce biło mu tak głośno, że niemal zagłuszało każdy dźwięk. Zamknął szafkę i odwrócił się. Natychmiast skamieniał, dostrzegając w drzwiach Voldemorta. Serce podeszło mu do gardła, gdy uświadomił sobie, że został przyłapany na gorącym uczynku. Riddle opierał się o framugę z szyderczym uśmieszkiem.
— Czegoś szukasz? — zapytał cichym głosem, a chłopakowi ciarki przeszły po plecach. — Odebrało ci mowę?

piątek, 17 lutego 2017

Obserwatorzy