niedziela, 8 lipca 2012

Nowe posty (8)


Za kilka godzin zniknie sonda, więc mogę już skomentować wyniki. Znaczna większość, czyli ponad osiemdziesiąt pięć procent osób (przy ponad stu głosujących) jest na tak. Stąd prosty wniosek, że konkurs zostanie zorganizowany. Mam nadzieję, że tyle procent proc zostanie tym razem wysłanych.
Konkurs tym razem będzie inny, krótszy i prostszy. Wszelkie informacje i początek zgłoszeń pojawią się pod koniec lipca. Postaram się wszystkich powiadomić, jednak nie wiem, jak to będzie z blogami na Onecie. Ostatnio jest on w miarę przyjazny dla komentujących, ale zbliża się rocznica jego niepoprawnego działania, więc wszystko może się zdarzyć.
A z innej bajki, to pierwszy raz do nowych postów zgłosił się blog nie figurujący w Rejestrze, nie sądziłam, że coś takiego jest możliwe.

Rozdział pierwszy
– Tomaszku! – Usłyszał znowu wołającą matkę, która coraz to bardziej go drażniła. – Tomaszku, chodźże no tutaj synku! Przyszła Marysia!
Mężczyzna jęknął głośno. Wpakował do ust całego pączka i zastanawiał się co lepiej dla niego wyjdzie, czy skoczenie z trzeciego piętra, czy spotkanie z Marysią, kobietą po przejściach, jedyną, która nadaje się na miano synowej babci Janys. Po dłuższym zastanowieniu miał przekładać nogę przez barierkę, gdy na balkon weszła ona.

Rozdział 5: Plan
Byłam zaskoczona, a jednocześnie zdezorientowana tym, co usłyszałam. Spojrzałam na jego twarz zupełnie pozbawioną emocji.
- Ojcze… skąd wiesz o tym? - wymamrotałam cicho. Musiałam znać odpowiedź. Czyżby coś przede mną ukrywał?
- Nariso… - zaczął, powoli wstając z miejsca. Podszedł do swojego stołu, po czym podparł głowę ręką. – Wiem to już od jakiegoś czasu.
- Ale jak się dowiedziałeś?
- Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś? – spytał w końcu i podniósłszy głowę spojrzał mi w oczy. Jego przeszywające spojrzenie świdrowało mnie na wylot.
- J-ja chciałam ci powiedzieć, w odpowiednim czasie.

5. Kartka
Nie zauważył, że za oknem ogród ucichł i zrobiło się jeszcze ciemniej.
Nagle usłyszał jakiś dziwny szelest. Ze zdumieniem uniósł głowę i rozejrzał się po komnacie spowitej w półmroku. Odgłos był delikatny, ale jednak wyraźnie słyszalny. Poczuł, jak włoski jeżą mu się na rękach. Nie był w stanie stwierdzić co mu ten dźwięk przypomina.
Uzmysłowił sobie, że dochodzi on z ciemnego kąta komnaty, w który chwilę temu rzucił zmiętą kartką. Ostrożnie zbliżył się do owego miejsca i na tyle ile był w stanie, dostrzegł, jak zgnieciony papier z szelestem się prostuje. Nie dało się już zmazać rys, jakie powstały, ale karta była rozwijana jakby przez ludzką rękę. Włosy stanęły mu dęba, a oddech przyśpieszył.

013 ROZDZIAŁ: Porwanie
Nie wiedziałam, gdzie jestem, grube liny wżynały mi się ciało, a chusta na ustach była tak mocno zawiązana, że gdy wydałam z siebie jakiś dźwięk, strasznie bolały mnie wargi. Znów zaczęłam się wiercić, a stare krzesło, prawie spadło do tyłu.
- No, proszę, proszę. Śliczna już się obudziła. – Usłyszałam męski, głęboki, szorstki głos. Spojrzałam przez siebie i zauważyłam umięśnionego, postawnego mężczyznę. Był ogolony na łyso, a czarny podkoszulek na ramiączkach, opinał się na jego umięśnionym ciele. Wcale nie był przystojny, a jego wygląd wskazywał, że mógłby mieć trzydzieści lat. Zerwał mi chustę z ust.

Rozdział 9
Kolejny występ został zapowiedziany jako: zapierający dech w piersiach i wzruszający taniec w powietrzu. Znając rozkład przedstawienia, można było domyśleć się, że chodziło o parę, która miała wykonać akrobacje na szarfach, zawieszonych pod sklepieniem sceny, w rytm muzyki.
Przez moment nic się nie działo; światła zgasły, aby dać artystom chwilę na przygotowanie. Wkrótce ciche dźwięki muzyki zaczęły stopniowo narastać. Światła, początkowo przygaszone, również zaczynały przybierać na sile. Główny reflektor skupił się na sklepieniu sceny, skąd powoli zaczęła spuszczać się lina, ze spoczywającymi - póki co - w bezruchu akrobatami. Jeden z nich sztywno trzymał się sznura, drugi bezwładnie opuszczał kończyny ku dołowi.
Melodia stawała się coraz bardziej patetyczna i głośna. Reflektor nadal podążał za powoli spuszczaną liną, ale artyści ani drgnęli.
Widownia poczuła niepokój.

Rozdział II
- Ja już nie mam na to sił - powiedziała.
W tej chwili mógł ujrzeć w swoich ramionach Irae. Bezradną dziewczynę, która w swoim życiu przeszła tyle, co niejeden długowieczny, kobietę, która miała za sobą wieki doświadczenia.
Zabijała i torturowała, gdy tego potrzebowała. Potrafiła zadać cierpienie w sposób, którego nie życzyłby żadnemu wrogowi, ból, po którym ofiara prosi jedynie o śmierć.
Krucha i delikatna, jako mała dziewczynka przeżyła biczowanie z rąk samego Głównego Kata, poradziła sobie w walce z Jaśniejącymi, niosła pomoc, gdy uznała, że warto, ufała i kochała na swój własny sposób i wytrwała tortury, które zaserwowali jej w Agencji.
To wszystko i jeszcze więcej, można było wyczytać w jej oczach.
Położyła głowę na jego ramieniu.
- Ja już nie mam więcej sił - powtórzyła.
Przytulił ją do siebie i oparł brodę o jej głowę.
- Wiem - powiedział. - Ja to wiem.

12. O mały włos
– Proszę pani! Proszę pani! Niech mi pani poda rękę! – krzyczał mi ktoś nad głową natarczywie. – Niech pani wstanie, pociąg nadjeżdża…!
Te ostatnie słowa sprawiły, że wróciłam. Jeszcze chwilę wcześniej kuliłam się na torach, skupiona wyłącznie na fizycznym bólu, wywołanym przez upadek, a sekundę później już stałam na nogach i podnosiłam z ziemi moją torbę, choć nie pamiętałam samego momentu wstawania. Obejrzałam się w stronę, skąd dobiegał mnie niepokojący, mrożący krew w żyłach, zbliżający się zgrzyt i spojrzałam w oczy śmierci.
Kolejka była naprawdę blisko. Na tyle blisko, że mogłam dostrzec przerażenie na twarzy maszynisty. Zahamował gwałtownie; usłyszałam ostry pisk hamulców, ale wiedziałam, że nie zdąży na czas.
Adrenalina podziałała na mnie jak doskonały środek przeciwbólowy. Zamachnęłam się i wrzuciłam torbę z powrotem na peron, żeby nie przeszkadzała mi w akcji ratunkowej, po czym poszukałam wzrokiem faceta, który chwilę wcześniej do mnie krzyczał. Klęczał na betonie, wyciągając w moją stronę dłoń, a drugą zapierając się o brzeg stacji.

04. Podarunek
Wyciągnął dłoń z pudełeczkiem. Otworzyła je powoli. Turkusowy kolor przebijał się pomiędzy srebrnymi liśćmi i gałązkami. Podniosła wisiorek wyżej, tak aby padało na niego światło słońca. W środku znajdował się wpół przeźroczysty kamień o kolorze turkusu, opatulony siateczką roślinności. Dobrze chroniony... Zastanawiała się, jak coś tak małego, może być zrobione z takimi szczegółami. Uśmiechnęła się delikatnie, jej oczy zabłyszczały. Gdzieś w głębi poczuła, że musi go mieć, nosić przy sobie. Jakby poczuła tęsknotę za czymś czego nie znała.

4. Oczy kapryśnego Boga cz.2
- Kiedy się modliłam, zobaczyłam coś dziwnego w posągu Akato – szepnęła niepewnie, nagle zmieniając temat. Czuła, jak jej dłonie stają się lepkie, a serce bije coraz wolniej, bardziej lękliwie.
- Tak? – zdziwił się, nie wyczuwając jej strachu.
- Jestem pewna, że to zwykłe przewidzenie, ale… - zawahała się, patrząc w niebo, które z każdą chwilą czerniało. Pojawiły się też pierwsze gwiazdy, które zawsze budziły w Hinacie tęsknotę za tajemnicami świata - … czuję, że zostałam wysłuchana. Shiro będzie żył.
- Cudowna wiadomość. – Dragen szczerze się ucieszył i w przypływie radości uściskał Hinatę mocno. Może nawet zbyt mocno i zbyt śmiało, bo na twarzach ich obojga odmalowało się zażenowanie. Właściwie sam nie wiedział, czemu to zrobił. Czy zwykła wiadomość o wysłuchani modlitwy mogła być aż tak ekscytująca? Skąd Hinata miała pewność, że tak właśnie się stało?

Rozdział 3: Zamordowana
Na widok tego, co zobaczyłam serce podskoczyło mi do gardła, a po plecach przeszły mi ciarki. Zrobiło mi się chłodniej. Na środku pomieszczenia, które zawalone było stertą antyków na drewnianej podłodze i w ogromnej kałuży krwi spoczywało… zmasakrowane ciało. Trudno było stwierdzić płeć ofiary, lecz prawdopodobnie była to kobieta, gdyż jej długie włosy można było dostrzec prawie wszędzie, rozrzucone wszędzie po pomieszczeniu. Krew wciąż spływała strużkami i powoli krzepła...

Taniec na wietrze
Ogromne drzewo z rozłożystą koroną całe w czerni. Biegnąca od jednej z gałęzi lina. Na linie ciało. Ciało tańczące na wietrze. Za tym wszystkim ogromny księżyc o czerwonej barwie, znajdujący się w połowie za linią horyzontu. Tej nocy był naprawdę wielki. Łuk nad drzewem, półkoliste tło dla sceny dramatu. Dookoła tła natomiast ogromna szara przestrzeń. A pod linią horyzontu jedynie pustka. I cisza. Już nie czuła kamieni szemrzących pod nogami. Nie słyszała pohukiwania sów. Do jej uszu nie dobiegał szum wiatru. Świat pochłonął wszystkie dźwięki i zostawił tylko trzy kolory. Czarny, szary i czerwony. To one nadały klimat tej scenie. Ciało tańczyło na wietrze. Spokojnie, bez pośpiechu, bez znaczenia był czas. Bo czas się już nie liczył.

Rozdział 3
- Masz rację. Powinniśmy trzymać się razem. – Wyciągnął rękę w moją stronę, którą od razu uścisnęłam, powtarzając sobie w duchu, że znalazłam prawdziwego przyjaciela.
Od początku nie było pomiędzy nami tej zwykłej bariery, która oddziela nieznajomych sobie ludzi, sprawia, że poznanie trwa długo. Jednak w naszym przypadku chęć zapoznania się wzięła górę nad nieśmiałością. A nieśmiała nie jestem tylko ja, ale także Nick.

Rozdział drugi
Nie bała się widoku umarlaka. Była chirurgiem, więc nie robiło to na niej najmniejszego wrażenia. Wiedziała, że nie ma sensu w tym całym zamieszaniu, ale postanowiła pomóc "staruszkowi". Szła za nim po schodach na dół, gdzie było dużo zimniej niż na górze. Blondynka nieświadomie pocierała dłoń o dłoń. Bała się? Czy po prostu to z zimna? Odgoniła te pytania, bo zdaniem mężczyzny byli już na miejscu. Stali przed szczelnymi drzwiami. "Staruszek" podał jej maseczkę ochronną i fartuch. Weszli do środka. Z daleka Claribel zobaczyła na stole młodego mężczyznę z jasnymi włosami. Powoli podeszła bliżej. Doznała szoku. Na stole zobaczyła tak dobrze znajomą jej osobę. Nie mogła już dłużej hamować swoich emocji.

Rozdział 22: Incydent
Punktualnie o siedemnastej zegar na ścianie zaczął wybijać równą godzinę. W tym momencie mężczyzna siedzący w pobliżu drzwi, którego Rosalinda dostrzegła po wejściu do gospody, opuścił czytaną przez siebie gazetę i dziewczyna mogła wreszcie zobaczyć jego twarz.
Bez wątpienia miał oblicze dość ponure, ale jego lodowate, szare tęczówki rozjaśniał jakiś fanatyczny blask. Miał ciemne, poprzetykane siwizną włosy, gładko zaczesane do tyłu i wyglądał zaskakująco znajomo. Mężczyzna był bardzo podobny do ojca Rosalindy, jednak to z całą pewnością nie był on.
Rosalinda szybko jednak domyśliła się jego prawdziwej tożsamości, mimo że ostatni raz spotkała go w dzień swoich dziewiątych urodzin, kiedy to była świadkiem kłótni między nim a jej ojcem. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, Rosalinda natychmiast zerwała się z miejsca i szybkim krokiem ruszyła w stronę drzwi.

13 komentarzy:

  1. Nie wiem czy zauważyłaś, ale masz błąd w tytule postu - zamiast "Nowe" jest napisane "Noew".
    Pozdrawian, Niah.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam taką propozycję - zrobić jakąś segregację w fanfikach potterowskich, podzielić na jakieś etapy czasowe, które funkcjonują w tym fandomie? Wiem, że to dodatkowa praca dla ciebie, ale dla czytelników na pewno ułatwiłoby wybór opowiadania, bo jeśli mają ochotę czytać tylko np. o czasach Harry'ego, to nie muszą szukać wśród wszystkich, tylko od razu zjeżdżają do odpowiedniej części. Co o tym sądzisz technicznie? Dałoby się takie coś zrobić z tą kategorią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam nad tym, bo widzę, że robi się bałagan i na dodatek zgłasza się coraz więcej blogów potterowskich.
      Możliwe, że zacznę powoli nad tym pracować, ale trochę czasu mi to ostatecznie zajmie, szczególnie, że blogi dodane trzeba dokładnie przejrzeć, bo autorzy potrafią takie cyrki robić, że szkoda słów.
      Wcześniej niż pod koniec lipca tego nie ogarnę, tym bardziej, że teraz zaczynam pracę i mój wolny czas się skurczy.

      Usuń
    2. Jeszcze jako postronną osobę, chciałabym zapytać, czy lepiej podzielić na trzy podstawowe podkategorie czy może cztery, dodatkowo z czasami poprzedzającymi huncwotów w Hogwarcie.

      Usuń
    3. Myślę, że dodatkowa podkategoria zawsze się przyda, a i sama jestem ciekawa takiego opowiadania, jeżeli istnieją. Będę czekać cierpliwie na postępy pracy.
      W ogóle muszę przyznać, że taki katalog to strasznie pomocna sprawa, klikam sobie w interesującą mnie kategorię i mam kilka opowiadań do wyboru, z opisami, obrazkami. Na prawdę zmyślne :)

      Usuń
    4. Dla kogoś, kto szuka jest przydatne, opis przedstawia krótki zarys opowiadania i obrazek, przynajmniej moim zdaniem, także zachęca.
      Opowiadania z wcześniejszych czasów są, zastanawiam się tylko, czy takie figurują w katalogu. Najwyżej chwilowo strona pozostanie pusta, gdy nic się nie znajdzie.

      Usuń
    5. Jako autorka fanficków potterowskich proponuję podział właśnie na 4 kategorie, na przykład:
      - stary Hogwart
      - czasy Huncwotów
      - czasy Harry'ego
      - młode pokolenie
      Do tych kategorii można wpasować zarówno blogi o postaciach kanonicznych, jak i o własnych, tak jak moje.
      Autor przy zgłoszeniu mógłby zaznaczać, do jakiej kategorii należy jego opowiadanie.

      Usuń
  3. Czy mogę prosić o zmianę bannera opowiadania Legenda dnia i nocy na ten: http://funkyimg.com/u2/1881/113/826243nede.jpg
    Obecny nie bardzo mi pasuje, z góry wielkie dzięki :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy. Zmienię w okolicach piątku, wcześniej nie dam rady.

      Usuń
  4. link jest dodany tutaj http://school-of-agents.blogspot.com/search?updated-max=2012-06-28T02:09:00-07:00&max-results=1&start=6&by-date=false

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam. Mogłabym prosić o zmianę adresu bloga www.brzydula-w-hogwarcie.blog.onet.pl na muniette.blogspot.com? Kategoria: fanfiction/potterowskie/nowe pokolenie.
    Z góry dziękuję i przepraszam za kłopot.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy