piątek, 27 lipca 2012

Nowe posty (11)


Aktualizacja wcześniej niż zwykle, ponieważ w niedzielę wyjeżdżam. Wracam piątego sierpnia. Z tego powodu kolejna aktualizacja i nowe posty pojawią się za dwa tygodnie.

Rozdział 6
- Miło mi panią poznać, pani – nie wiedziałam jak ma na nazwisko.
- Smith. Natalie i Phil Smith - powiedziała pełnym niepokoju tonem. Chyba domyślała się, że jestem dla nich niebezpieczeństwem, ale czy ludzie mogą się tego domyślać? Nie. Oczywiście, że nie. Chyba że martwiła się o swojego męża, bo przecież mogłabym go mieć na kiwnięcie palca.

Rozdział 5
Żaden człowiek nie jest w stanie poznać drugiego na wylot i dowiedzieć się o nim wszystkiego. To tylko nasze przypuszczenia, które wiele czynników zewnętrznych i wewnętrznych modyfikuje, w miarę upływu czasu, działania losu i w miarę zmiany nas samych. Dlatego stwierdzenie, że zna ją jak nikt innych, było błędne. Podobnie zresztą jak stwierdzenie, że ona zna go jak nikogo innego.

Rozdział szósty
Śmiech ucichł. Podparłam plecami ścianę, drżąc na całym ciele. Nie oświetlę krat. Nie oświetlę krat. Nieoświetlękrat. Nieoświetlękratnieoświetlękratnieoświetlękratnieoświetlękrat. Nie chciałam wiedzieć, kogo się bałam.
Jamie’go przerażała ciemność. Czytał po nocy książki, żeby nie musieć gasić lampki. Nate ją wyłączał, kiedy jego brata uśpiła lektura. Raz wyciągnęłam Jamie’go na spacer po plaży oświetlonej tylko blaskiem migoczących gwiazd i rogala księżyca. Nie przestał potem całkowicie bać się ciemności, ale zaczął przed zaśnięciem sam gasić światło.
- To żywych należy się obawiać, nie martwych – powtórzyłam słowa Jacka i wycelowałam latarkę w kraty.

Rozdział 1 cz.2
- (...)I tak to właśnie działa w obie strony. – Uśmiechnął się do niej czarująco po wypowiedzeniu tych słów. – A tak w ogóle to jestem Alexander, dla przyjaciół Alex. – Wyciągnął rękę w jej stronę.
- Anabell, dla przyjaciół Ann lub Anna, pisane przez dwa „n” – zaśmiała się – miło Cię poznać, Alex – dodała z naciskiem na jego imię. - No i dziękuję za pomoc.
- Cała przyjemność po mojej stronie – odrzekł, przy czym ukłonił się szarmancko. Odpowiedział mu dźwięczny śmiech dziewczyny.
- Ekhem… przepraszam, że przerywam, jakby to nazwać, integrowanie się z innymi uczniami – tu spojrzał znacząco na Ann i Alexa oraz kilka innych rozmawiających jeszcze przed chwilą osób - ale chyba chcielibyście się jeszcze dziś rozpakować…

08. Skok w nicość
Biegli przed siebie, ich oddechy były nierówne, ciała błagały o chwilę odpoczynku. Gonili ich, nie mogli się zatrzymać, nie mogli się zastanawiać. Nie było najmniejszej chwili na zawahanie się. Plecaki nieprzyjemnie obijały się o ich plecy, stopy zahaczały o nierówności. Niejednokrotnie tracili równowagę.
Poczuła chłodną dłoń, splótł ich palce. Jak najmocniej, jakby bał się, że zostanie sama. Serce obijało się niemal boleśnie o jej żebra, policzki smagał chłodny wiatr. Przerażał ją widok nieskończonego morza, krótki kawałek ziemi przed nimi, który za chwilę miał się urwać. Możliwe, że to były ostatnie chwile w jej życiu. Może tak trzeba było zapłacić za wszystkie krzywdy?
Niemal łapali ich za kostki, podcinali nogi. Oddechy odbijały się o ich plecy. Nie mogli dać się dotknąć, ostatkami sił przyśpieszyli. Ostatni krok, jaki zrobili, był postawiony w powietrzu.

Rozdział 4
Wzdrygnęła się z niechęcią, spojrzałam na Neida i natychmiast tego pożałowałam. Teraz jego wzrok stał się przenikliwy i lodowaty. Najgorsze, że tym razem nie odwrócił go po dłuższej chwili. Ciągle patrzył się mi w oczy, marszcząc ciemne brwi, jakby głęboko się nad czymś zastanawiał.
W każdym razie, ja miałam serdecznie dość tej dziwnej próby sił. Poderwałam się z miejsca i już byłam przy schodach, gdy nagle zatrzymał mnie jego głos.
- Ja cię widzę, jasne? - spytał ze słyszalną nutką ironii w głosie, oglądając się przez ramię. - To ciebie zabili w tym domu?
Nie zareagowałam. To było niemożliwe, że zwykły śmiertelnik tak po prostu może widzieć zmarłych. Chyba, że on nie był do końca normalny, ale to bym wyczuła. Chyba... Stanowczo zbyt często wątpiłam w swoją wiedzę i w samą siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy