niedziela, 15 lipca 2012

Nowe posty (9)


01.   Zaproszenie
Przeczytałam list kilkakrotnie. Prywatna włoska szkoła... Było w ogóle coś takiego? Zresztą, nie ważne. To był dar od losu. Wyspa, gorące morze, oliwki i brak problemów. Bo jakie problemy mogą mnie spotkać na jakiś tam Międzyszkolnych Zawodach? Niech się martwią uczniowie, biorący w nich udział, a nie ja. Ja tam pojadę na wakacje. Dłuuugie, zasłużone wakacje.

Rozdział 6
- Jeszcze jeden szczegół żebyś mi wybaczyła - dodał.
- Jaki? Tym razem bukiet róż? - zaśmiałam się.
- Nie, coś innego - powiedział i mnie pocałował. Nie spodziewałam się tego, nie sądziłam, że może to zrobić. Delikatnie musnął tylko moje usta, sprawdzając, jak zareaguję, kiedy zobaczył, że się nie odsunęłam powtórzył czynność, tym razem pocałunek był odważniejszy i bardziej namiętny. W końcu jednak było trzeba przerwać tę czynność, nie wiedziałam, co powiedzieć, chwilę patrzeliśmy sobie prosto w oczy.

Rozdział 3
Lekarz przerwał na chwilę swój wywód, patrząc na reakcje osób zebranych w pomieszczeniu. Veronika zamknęła oczy i kurczowo trzymała dłoń męża, Lizzie stała nieruchomo obok mnie, a ja… Z niepokojem czekałam na najgorszą, końcową część. Z doświadczenia wiem, że najgorsze wiadomości są zostawiane na sam koniec.
- Niestety Liam wciąż jest w śpiączce i zawsze pojawia się jakiś procent prawdopodobieństwa, że się… Nie wybudzi – dokończył.(...)
Z pełną tacą skierowałam się w stronę swojego stałego stolika. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam siedzącego tam Sebastiana. Wyglądał na przybitego i z przygnębieniem mieszał widelcem w talerzu, gdzie znajdywała się cała porcja zapiekanki.
- Nie widziałam cię dzisiaj na żadnych zajęciach. Byłeś niczym duch – powiedziałam, próbując go rozweselić. Usiadłam na krześle i zabrałam się za jedzenie ciepłej potrawy.
- Czuję się, jakbym był duchem – powiedział. – A ludzie tutaj – wskazał ręką naokoło – tego nie ułatwiają. Nelly masz pojęcie, jaka Lizzie jest przybita? – spytał z bólem w oczach. – Tak bardzo chciałem przy niej zostać(...)

16. Wieśniaczka i książę
– Wiesz, o czym jest ten balet? – szepnął mi do ucha Alessandro, gdy światła już zgasły. Drgnęłam, czując jego ciepły oddech na swoim policzku.
– O Giselle – odparłam z pewną irytacją, właściwie nie z powodu pytania, które wypowiedział całkiem życzliwym tonem, ale z powodu mojej reakcji. Alessandro chyba jednak odebrał to po swojemu.
– To opowieść o nieszczęśliwej miłości – wyjaśnił uspokajającym tonem, jakby chciał pokazać, że wyjątkowo miał dobre intencje. Dopiero wtedy odwróciłam się do niego, a w mroku jego orzechowe oczy błysnęły niepokojąco. Wpatrywałam się w niego jak zahipnotyzowana, nie będąc w stanie odwrócić wzroku, choć właśnie zaczęła grać muzyka, a na sali rozległy się oklaski. – I o kłamstwach, które rozdzieliły dwoje kochających się ludzi.
Dystans, pomyślałam stanowczo. Musiałam zachować dystans.
– Ach tak? Nie wiedziałam, że z ciebie taki romantyk – prychnęłam, wzruszając ramionami. Alessandro uśmiechnął się i wiedziałam, że tym razem nie śmiał się ze mnie, a z siebie.
– Nie, nie uważam się za romantyka. Raczej za realistę. Wiem, że miłość istnieje, co nie znaczy, że zamierzam kiedykolwiek jej doświadczyć.

Rozdział drugi: Kiedy Twój świat zmienia się na zawsze
Funknął coś pod nosem, najpewniej jakieś niezbyt ładne przekleństwo i obrócił się zamaszyście.
W samą porę, by uderzyć z rozpędu w czyjś twardy, jakby obłożony sierścią tors. Siła odrzutu sprawiła, że wylądował na chodniku bez względu na to, jak twardo próbował bronić się przed upadkiem. Bolało, bolało niewyobrażalnie, lecz to, co ujrzał przed sobą było znacznie gorsze.
Miał przed sobą stworzenie na pierwszy rzut oka przypominające konia. Jednakże, który czterokopytny mógłby mieć na oko siedem metrów wielkości, kopyta otoczone bodajże algami morskimi większe od jego głowy, gniewne, krwistoczerwone ślepia, wampirze kły, złoty róg umiejscowiony centralnie na czole, znak księżyca na lewym profilu oraz...

Rozdział 09
- Nie wierzę moim oczom. Paulina raczyła się pokazać na meczu z własnej woli. Chyba będę musiał to zapisać w kalendarzu – odezwał się Maciej, który również zauważył Rafała.
Może dziś z nią zerwie, w końcu ma do tego okazję.
Cały czas na niego, a raczej już na nich, bo byli już blisko siebie, patrzyłam. Na ich twarzach doskonale widoczny był promienny uśmiech. Czy tak wygląda chłopak na widok swojej dziewczyny, z którą ma w najbliższym czasie zerwać? Coś mi tu nie pasuje. Dopiero co przestałam ryczeć po przegranym meczu, a teraz znów do moich oczu napływają łzy. Rafał całował się z Pauliną. Najpierw mówi, że z nią zerwie, a teraz podchodzi do niej, przytula i całuje. To właśnie z jego inicjatywy wyszedł pocałunek. Nie wydaję mi się, żeby tak wyglądał rozpadający się związek.

Rozdział siódmy
Gdy się odwróciła, pisnęła cicho ze strachu. Współpracownik stał przed nią ze szklanką wody w wyciągniętej ręce.
– Dziękuję – wymamrotała zdrętwiałymi wargami, przyjmując naczynie. Na szkle zostały czarne odciski jego placów. Pijąc powoli, wnikliwie studiowała układ linii papilarnych.
– Kmicic jest bardzo monotematyczny – powiedział mężczyzna. Słysząc jego głos, mimowolnie podskoczyła ze strachu. Jej zęby zagrały nerwowe staccato na brzegu szklanki. Zerknęła na niego niepewnie. Uśmiechał się lekko, nie ukazując zębów, a spojrzenie jego piwnych, poznaczonych złotymi żyłkami oczu było dosyć kpiące. Kaszlnęła w zwiniętą w pięść dłoń.
– Skoro pan tak sądzi, panie podporuczniku – wyszeptała. Zdziwiła się, słysząc jego chichot.
– Darujmy sobie tytuły, Barbaro. Głupio brzmią, gdy jesteśmy poza pokojem przesłuchań.
– W porządku, Fauście – zgodziła się posłusznie.

Rozdział 19: Plany wojenne
– Panie? – Do jego świadomości nagle przebił się czyjś głos. Uniósł głowę. Kanclerz nie stał już przy drzwiach. Był po drugiej stronie zarzuconego mapami stołu.
– Tak, Barderaux? Czy znaleziono jakąkolwiek mapę Dvimordene? – zapytał sucho. Ricuardo spuścił wzrok. Był zakłopotany. Tak zakłopotany, że właściwie nie musiał odpowiadać.
– Nie, Wasza Cesarska Mość. Żadnych.
– Tysiącletnia Rzesza – dziesiątki cesarzy, tysiące poddanych, wielkie dwory, szpiedzy, coraz lepsze szkoły – mówił cicho i spokojnie, ale wszyscy dworacy wiedzieli, że jeśli Stattnegeram mówi takim tonem, oznacza to tylko kłopoty. – A żaden szpieg nie był w stanie narysować ani jednej pieprzonej mapy! Idioci! Patałachy! Nic nigdy nie potraficie zrobić dobrze! Jak nasza Tysiącletnia Rzesza, moje Cesarstwo, ma przetrwać, gdy za doradców mam nieudaczników i kretynów?!
– Panie… – zaczął kanclerz, ale Adam podniósł głos.
– Ani słowa, Barderaux. Ani słowa. Chyba, że chcesz się pożegnać ze swoją pustą głową – ostrzegł go Cesarz.

Tom I ~3: Poznajcie Huncwotów
Weszły do Dziurawego Kotła, narzekając na wysoką cenę przejazdu. Przeszły przez pub, kiwając głowami barmanowi Tomowi. Po dojściu na drugą stronę dużego pomieszczenia pełnego stołów i krzeseł, Lily otworzyła drzwi prowadzące na podwórko zapełnione koszami na śmieci. Ona i Dorcas podeszły do muru. Stały tak przez chwilę, spoglądając jedna na drugą.
- Lily… - zaczęła Dor, robiąc trochę głupią minę. – Pamiętasz może, w którą cegłę trzeba stuknąć?
Ruda pokręciła wolno głową i obie, jak na komendę zaczęły ostukiwać po kolei wszystkie cegły. W pewnym momencie usłyszały za swoimi plecami drwiący śmiech. Zatrzymały się i gwałtownie odwróciły w stronę drzwi pubu, a Lily włos zjeżył się na głowie.

Rozdział 4
Przez dłuższą chwilę stała w miejscu, prawdziwie oczarowana. Po raz pierwszy od dnia przeprowadzki na jej twarzy zagościł autentyczny zachwyt, na chwilę przestała też wspominać z tęsknotą swoje dawne życie. Gdyby nie to, że Alexandra delikatnie, acz stanowczo pociągnęła ją za rękę, z pewnością jeszcze długo stałaby w przejściu, sycąc oczy i robiąc miny pełne zdziwienia pomieszanego z zachwytem.
Oprócz nich było tu mnóstwo innych czarodziejów. Przemieszczali się grupkami i gawędzili beztrosko, jednak pod ową pozorną swobodą Evelyn zdołała wychwycić cień jakby przygnębienia, wręcz obawy. Zupełnie, jakby ci ludzie nie czuli się tu całkowicie pewnie i bezpiecznie, choć starali się sprawiać wrażenie, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku. Niektórzy rozglądali się ukradkiem, inni upewniali się, czy ktoś z ich towarzyszy nie zniknął nagle. Mimo ogromu kolorów, zewsząd napierała atmosfera niepewności.

2. Układ
Weszła do nieprzyjemnie zimnego pomieszczenia. Słyszała echo stukotu własnych butów roznoszące się złowieszczo, jednocześnie czuła, jak serce podchodzi jej do gardła. Nie znała ciotki Dorothy, w ogóle jej nie pamiętała, jednak jej sine, martwe ciało przeraziło ją i wywołało w niej niewyobrażalny smutek. Wyglądała jak woskowa figura, pomarszczona, ale dostojna i dumna, trochę przypominająca portret jej babci, Eleanor, której zmarło się niedługo przed wypadkiem rodziców. Coś takiego było w rysach ciotki Dorothy, że nawet martwa wydawała się, jakby zaraz miała wstać z metalowej, wysuwanej szuflady i przemówić do niej. Pisarska wyobraźnia Lany sprawiła, że zobrazowała sobie, jak ciotka marszczy czoło i niskim, mało kobiecym głosem, zniszczonym zapewne od tanich cygar, które – jak zmyśliła sobie Lana – paliła namiętnie od rana do wieczora, pyta: „Kim jesteś, dziewczyno”?

10. Łezka
Wstał i podszedł do niej, a Emilka poczuła jego dłonie na dolnej części pleców. Nie czuła ani wstydu, ani nawet odrobiny zażenowania sytuacją, było jej tylko przyjemnie czuć dotyk Antka na swoich biodrach i łopatkach. Suwak zebrał materiał po obu stronach pleców z cichym burczeniem, które wydawało jej się być prawie tak samo głośne, jak uderzenia jej serca. Lecz Antek na tym nie poprzestał; jego dłonie powędrowały wyżej, do karku i ramion, a wargi poszły za ich przykładem. Zamknęła oczy i pozwoliła mu się całować, zapominając o wszystkich nieporozumieniach oraz pozwalając tlącemu się płomykowi rozbuchać do poziomu gwałtownego żywiołu.

Rozdział IX
Aterus patrzył na Damona nie jak na syna, ale jak na potencjalnego egzekutora i partnera w zbrodni. – Wspominałeś, że Charlotte przypadkiem wymsknęło się coś o Dahlii i Blacku – wykorzystaj to. – Zatrzymał się na chwilę i opuścił głowę w dół. – Kiedy przestanie ufać tobie, sama przyjdzie do mnie… Tylko wtedy będę mógł wejść w jej umysł bez przeszkód. Niebawem zjawi się tu Czarny Pan, masz nas zostawić samych i nawet nie próbuj podsłuchiwać – zagroził i jeszcze bardziej sposępniał na twarzy.

Rozdział 2: Ginny
Niebo zdążyło już ściemnieć, rozświetlane było jednak przez światła miasta i wszechobecne neony. Dziewczyna powoli podniosła się z ławeczki, poprawiając czarną bluzę i zarzucając kaptur na swe charakterystyczne, czerwone kosmyki. Rozejrzawszy się dyskretnie, ruszyła dróżką prowadzącą na skróty do swojego mieszkania.
Przez całą drogę, zarówno w parku, jak i po wyjściu z niego, rozglądała się na wszystkie strony, w celu upewnienia się, że nikt jej nie śledzi. Było to dość trudne, biorąc pod uwagę kłębiący się na ulicach tłum. Ginny zawsze musiała zachowywać daleko posuniętą ostrożność, a zdradzenie komuś, choćby przez przypadek, miejsca jej zamieszkania, było ostatnią rzeczą, której by sobie życzyła. Zdążyła już polubić swoje nowe gniazdko i nie chciałaby musieć szybko wyjeżdżać do innego miasta, by rozpocząć nowe życie w nowym miejscu. Ginny miała już dość takiego życia na walizkach i wiecznej niepewności. O niczym innym już nie marzyła, jak o tym, by móc wreszcie normalnie żyć i odnaleźć swoje miejsce w tym pokręconym świecie.

13 komentarzy:

  1. Dziękuję za umieszczenie mojego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za umieszczenie informacji o nowym poście! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam.Chciałam prosić o zamianę adresu bloga http://forget-secrets.blog.onet.pl/ na www.odrobina-milosci.blogspot.com
    Kategoria:Romans
    Z góry dziękuje i przepraszam za kłopot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo.Zapomniałam napisać.Jeśli nie byłby to problem czy można zmienić tytuł z forget-secrets na odrobina-milosci

      Usuń
    2. Nie ma problemu, już zmienione.

      Usuń
  4. Hej. Nie wiem gdzie miałam to napisać,ale chciałabym podjąć współpracę z Waszym blogiem. Wstawiłam już button bloga na http://place-of-art.blogspot.com
    Pozdrawiam
    Arowana

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten nowy szablon bardziej mi się z zimą kojarzy, a nie wakacjami...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogłabym prosić o zmianę adresu z jeden-jedyny-wyjątek.blog.onet.pl na jeden-jedyny-wyjatek.blogspot.com? Bardzo mi na tym zależy. Z góry dziękuję.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo proszę o zmianę adresu z: gryfonka-na-tropie.blog.onet.pl na gryfonka-na-tropie.blogspot.com
    Z góry bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy