sobota, 11 sierpnia 2012

Nowe posty (12)


Rozdział XIII
- Oddaję ci moje życie, Elizabeth, i nie myśl proszę, że robię to dlatego, żeby wzbudzić w tobie litość - powiedział stanowczym tonem, a ja zapewne bym się roześmiała, gdyby powaga sytuacji, w końcu do mnie nie dotarła.
Nie zdążyłam się jednak nad tym dłużej zastanowić. W jednej chwili patrzyłam w stalowe tęczówki i próbowałam wyszarpnąć się z jego uścisku, a w drugiej... znalazłam się w całkiem dobrze znanym mi miejscu. Gabinet Dracona Malfoya zdawał być się lekko mroczniejszy niż w rzeczywistości. Alegilimencja - zrozumiałam.

Rozdział 2
Nie mógł powstrzymać się przed wybraniem drogi na skróty. Powinien się zatem spodziewać, że wyglądać będzie właśnie tak. Zaczął powoli żałować swojej decyzji, zwłaszcza, że nie zauważył kałuży błota. Wdepnął w nią całą stopą. Rozległ się charakterystyczny dźwięk, gdy błoto chlusnęło na wszystkie strony, brudząc mu eleganckie spodnie, które również nie były dobrym wyborem na taką wycieczkę. Młodzieniec zaklął i niedbale wytarł but o najbliższe trawy.
Przedarł się przez ostatnie nieprzychylne krzewy i wyszedł na wąską polną ścieżkę. Nareszcie mógł nacieszyć oko pięknymi widokami, w których dominowały trzy kolory. Niemal bezchmurne, błękitne niebo, złocące się w słońcu skoszone pola z ułożonymi belami słomy, otoczone zielonymi pagórkami porośniętymi lasami. Nic tylko zrobić zdjęcie i wrzucić do internetu, uśmiechnął się.

Rozdział 4
Blair postanawia igrać z lodem, raz zostaje uratowana przez... Pewnego chłopaka. Jednak jeśli nie zacznie unikać kłopotów być może nie będzie już drugiego takiego wybawcy. W dodatku zbliża się bal wiosenny, jednak czy czarnowłosa zjawi się na nim ku uciesze przyjaciół, kiedy ma do wyboru również uczyć się eliksirów?

Rozdział 4: Niespodziewany gość
- Co takiego? Przecież to niemożliwe! – syknęła poirytowana.
– Otóż możliwe. Po wojnie wielu czarodziejów i czarownic dołączyło do niego. Jest ich coraz więcej. Aurorzy zaczęli już przeczesywać wioski. Ścigają wszystkich śmierciożerców. Głównie chodzi im o ciebie, Bello. Wiedzą, że chcieliśmy zgładzić dziecko i się zemścić. Złapano już kilkoro śmierciożerców, a reszta uciekła za granicę. Nie mamy szans w walce z aurorami. Mają przewagę liczebną. Musimy uciekać, Bellatrix. To jedyne rozwiązanie, by uniknąć Azkabanu… - oznajmił.

Rozdział 7
Siedziała tak przez dobrą godzinę i zapewne siedziałaby jeszcze dłużej, gdyby nie to, że nagle usłyszała głośny trzask, jakby piętro wyżej przewróciło się coś naprawdę ciężkiego. Oderwała policzek od szyby i drgnęła nerwowo, po czym rozejrzała się pospiesznie.
Evelyn zeskoczyła zgrabnie z parapetu, zaintrygowana i zaniepokojona jednocześnie. Jej dłoń sięgnęła w stronę kieszeni z różdżką, którą dziewczyna zaczęła nosić przy sobie od czasu niemiłej przygody na Pokątnej. Nie miała pojęcia, co się stało, ale chwilę później doszła do wniosku, że piętro wyżej znajduje się sypialnia jej matki, a odgłos ewidentnie dobiegał stamtąd.
Czyżby mama coś przewróciła? A może sama upadła? Z głową wypełnioną wątpliwościami niebieskowłosa ruszyła po marmurowych schodach na wyższe piętro, zamierzając sprawdzić, co się stało.
Drzwi sypialni matki były otwarte na oścież. Dziewczyna mimowolnie zaczęła odczuwać lęk o swoją rodzicielkę. Przez ostatnie dwa tygodnie mama praktycznie nie wychodziła, a jej pokój był zawsze zamknięty.

Nagrobek 2
On… On… zabije ją! Po prostu ją zabije!
Co mi strzeliło do głowy? Chciałam się nagle bawić w koleżeńską córkę dyrektora? Było mi głupio, że chłopaki myślą o mnie tak źle, ale przecież nikt nie kazał mi im niczego udowadniać! Mogą sobie uważać, co tylko chcą, nic mi do tego!
Oczy mnie piekły, serce mnie kłuło, ledwo łapałam oddech.
Pożycz mi oczy, pożycz mi serce, pożycz mi płuca! Pożycz mi swoje życie, bo ja nie chcę już tak żyć!

Rozdział 12: Przepadłaś
– Katharsis osiągano w starożytności poprzez obejrzenie spektaklu teatralnego – wytłumaczyłam. – Arystoteles zajął się opisywaniem tego. Może było tutaj coś na ten temat? – Znowu westchnęłam. – Uwolnienie od bólu, tłumionych emocji. Katharsis to oczyszczenie.
I wtedy na naszych oczach księga zaczęła się przekształcać. Nadpalenia oraz dziury znikły, strony wygładziły się, a okładka nagle stała się nietknięta, purpurowa, obita skórą. Tytuł nabrał złotego koloru, grzbiet zaś lekkiego łuku, na którym także widniał połyskujący napis Katharsis.

Rozdział 1.9: Sala luster
Drużyna już miała wychodzić z komnaty, gdy uwagę zaklinaczki przykuł głos Sharwyn.
- O bogowie, nie... - wyjąkała, wpatrując się w jedno z niesprawdzonych luster i cofając się od niego z przestrachem. - Lya, ja nie chciałam, naprawdę... Tak bardzo cię przepraszam.
W tym momencie półelfka zobaczyła, jak z gładkiej tafli lustra wychodzą czyjeś ręce, a następnie zapierają się o bogato zdobioną ramę...

Rozdział 7: Las elfów
- Słucham? W razie bezpieczeństwa warto mieć coś ze sobą. Wiedźmy bywają okropnie wredne – odparł. – Nariso, wydaje mi się, że gdzieś tutaj powinno być wyjście z lasu, ale musimy uważać, bo jacyś strażnicy mogą się tam czaić – rzekł, a ja po części puściłam to mimo uszu.
Wzięłam głęboki oddech i, gdy przedzierałam się przez gęste chaszcze, coś złapało mnie mocno za ramię. Szarpnęło, a później przyciągnęło do siebie.
- Cas…! - pisnęłam, a napastnik zdążył zakryć mi usta, nim dokończyłam słowo.

Rozdział szósty: Oto jak kończy się ukrywanie uczuć
- Śpi jak anioł, nie mam serca jej budzić – szepnął, nie spuszczając wzroku z dziewczyny. Obejmował ją ramieniem i lekko pocierał dłonią o jej plecy.
- Nie do wiary, kretynie, jak bardzo ją kochasz. - Pokręciłem głową z podziwu i zacząłem się przebierać. Chwilę później byłem już gotowy, by iść spać.
Zerknąłem na kumpla, który ostro beształ mnie wzrokiem.
- Nie waż się więcej tego mówić na głos – warknął. Czyżby bał się, że Anya w jakiś magiczny sposób znów wszystko słyszy? To by było całkiem ciekawe, mówiąc tak na marginesie.
- To co? Mam ci to przesłać SMS-em? - przewróciłem oczami i walnąłem się na łóżko, przykrywając się kocem.

V Vincent
— Wiem już wszystko! – krzyknął nagle Vincent.
Nicolas wzruszył obojętnie ramionami, po czym postawił reklamówki na blacie.
— Gratuluję – powiedział. – Dostaniesz jakiegoś Nobla czy coś?
— Co? – Vincent zdawał się być zbity z tropu. Jego triumfująca mina została zastąpiona zdezorientowaniem.
— No, skoro wszystko wiesz i w ogóle, to może powiesz mi, jak to jest z tym Bogiem, co? On istnieje czy nie? Zawsze zastanawiało mnie również, czy dinozaury wyginęły albo czy istnieje życie pozaziemskie? – Nicolas, nie zwracając uwagi na coraz bardziej zdezorientowanego Vincenta, zaczął rozpakowywać zakupy.
— Eee... Nie! – krzyknął znowu. – Wiem wszystko o tobie.
Przez jedną sekundę Nicolasowi wydało się, że Vincent wcale tego nie powiedział. Że między wyciąganiem puszkowanej fasoli a serem camembert nie usłyszał niczego. Może tylko mu się wydawało? Skąd niby Vincent miałby wiedzieć o nim cokolwiek? Pewnie nawet nie wiedział, gdzie jest Anglia.

Rozdział II: Pani z Shalott
– On już zdradził! Nic go nie uratuje... Nic, słyszysz! Jest przeklęty, po tysiąckroć przeklęty przez Panią! - Spojrzała na niego ze wściekłością, jednak w jej oczach czaiły się łzy. - Zatrzymaj go! Musisz go powstrzymać!
– Ale kogo? Ja przecież nic...
– Och, oczywiście, że ty nic! Wszyscy jesteście tacy sami! Boicie się i to czego?! Gniewu słabej kobiety! - wstała gwałtownie, przewracając przy tym kołowrotek, i podeszła do okna, odwracając się do niego tyłem. - Ja się nie boję! On musi mnie zobaczyć! Choćbym miała umrzeć, nic to, jeżeli tylko przywróci mu rozum!
– U-umrzeć..?

4 komentarze:

  1. Nie wiem gdzie to napisać. Zmieniłam adres, znaczy przeniosłam się na blogspot. Jestem u Was w Rejestrze i nie wiem czy mam się zgłosić na nowo czy tylko wystarczy ta informacja. Adres jest taki sam, z tym, że na blogspocie, czyli: licencja-na-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uprzejmie informuję, iż zmieniłam adres bloga z evans-history.blog.onet.pl na the-evans-history.blogspot.com
    (kategoria: ff - era Huncwotów, tytuł: Prawdziwa Magia)
    Bardzo proszę o zmianę ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy