sobota, 25 sierpnia 2012

Nowe posty (14)


3 Rozdział: Ciacho
- Jasne - przerwał mu Nathan. - Nie wkurzać Pottera.
- I widzisz. - Poklepał go po ramieniu. - A jednak Tiara się nie pomyliła. - Po czym się uśmiechnął. - A teraz gorsza część naszego spotkania - westchnął.
- Gorsza?
- No - powiedział. - Muszę cię oprowadzić i coś mi się wydaje, że łatwe to, to nie będzie – westchnął, widząc idącą w ich stronę rudowłosą dziewczynę, odprowadzaną tęsknym wzrokiem czarnowłosego Gryfona. Którego wzrok w chwili, kiedy dziewczyna dosiadła się do swojego przyjaciela automatycznie wędruje w stronę nowego, aby po raz kolejny tego wieczoru zaserwować mu złowieszcze spojrzenie.
- Oj, coś czuję, że w tym roku diabli wzięli mój spokój - mruknął prefekt, zdając sobie sprawę, że z tego wszystkiego nic dobrego nie wyniknie.

Rozdział czwarty
Szła ulicami Richmond, trzymając Tony’ego za rączkę. Spieszyli się, żeby zdążyć na obiad i przed burzą, na którą się zanosiło. Momentalnie niebo pokryły czarne chmury, a droga zdawała się wydłużać. Nicole czuła się zagubiona w rodzinnym mieście, które nagle wydało jej się obce. Stanęła w miejscu i zaczęła rozglądać się wokoło, kiedy trzylatek zaczął płakać. Próbowała go uspokoić, po czym wzięła go na ręce i zaczęła biec w kierunku, w którym, jak jej się zdawało, powinna. W pewnym momencie znalazła się jednak na szczycie jakiejś góry, która wyrosła znikąd. Z nieba zstąpił deszcz tak gwałtowny, że po kilku minutach woda w mieście sięgała okien samochodów. Nicole chciała biec tam, żeby pomóc rodzicom, którzy byli w domu, jednak nie mogła ruszyć się z miejsca. Patrzyła bezczynnie, jak poziom wody wzrastał. Tony płakał jej w ramionach, a z krzaków, które rosły za jej plecami wyszła Isabelle.

I Fryzjer. 11. Przesłuchanie studenta
Na miejsce zbrodni przybyli bardzo szybko. Byli tam również technicy, a także Billy Bowen, kucający przy ofierze. Kiedy zbliżyli się do miejsca zdarzenia, zobaczyli ciało młodej kobiety. Johnny na ten widok pobladł i odwrócił wzrok od zmarłej. Wziął głęboki wdech.
- Znowu to samo. – Usłyszał smutny głos patologa. – Dalszy ciąg koszmaru.
- Ta kobieta miała rude włosy – oznajmił Johnny.
- Znałeś ją? – spytała Jessica.
- Pracowała w tej bibliotece na Lenox Street. Nazywała się Ashley.
- Cholera – powiedziała ze zdenerwowaniem.
Johnny nie mógł uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Przecież jakiś czas temu widział tę radosną kobietę, która podczas drukowania karty, niewinnie z nim flirtowała. A tymczasem zobaczył jej martwe ciało. „Ten koszmar musi się skończyć” – pomyślał w duchu.

Taniec z ciemnością (rozdział VII)
Wydawało mi się, że wśród przekleństw i obraźliwych słów, które wypowiedział chwilę potem, znalazło się moje imię.
- Ale to nie koniec - ciągnął dalej, dręcząc mnie bezdusznie. - Towarzystwo było tak zapite, że nikt by się nawet nie zorientował kim jesteś, ale nie byłabyś sobą, gdybyś nie wskoczyła na stół i, wywijając kielichem, nie wołała „Srebrnego dulena za głowę Władcy!”.
Zaciśnięta dłoń Beletha na kielichu pobielała. Jeszcze moment, a posrebrzany kielich stałby się jedynie wspomnieniem. Zaczynało się robić nieprzyjemnie.
To nie była moja wina, miałam tylko nadzieję, że moje oczy wyrażają całkowitą powagę.
- Byli jacyś śmiałkowie? - spytałam nieśmiało.
Rozchmurzył się i odłożył kielich, zdając sobie sprawę z kruchości naczynia.
- Nie - powiedział. - Myślisz, że ktoś odważyłby się nastać na głowę Władcy za srebrnego dulena?
Opuściłam głowę, udając skruchę.
- Tylko tyle miałam w kieszeni - mruknęłam pod nosem.

4. nocnym pociągiem aż do końca świata
Maura wyglądała przez przybrudzoną szybę, przymykając powieki, by uchronić się przed skrytą za cienkimi chmurami jasnością. Przed jej oczami przemijały niezliczone ilości obrazów, przykuwając wzrok, acz nie prezentując niczego odkrywczego: ot, zwykły widok z pociągowego okna. Znudzona opierała głowę na łokciu, zawieszając się na minimalistycznej półeczce wyrastającej ze ściany pod oknem oprawionym w srebrną, zimną, metalową ramę. Starała się zignorować ból, który rozlewał się po ułożonej w dziwnej pozycji ręce. Niebo witało dzień mleczną barwą, a na horyzoncie wychylało się słońce — nie wysuwając nosa zza białych chmur, lecz wciąż rażąc w oczy.

Rozdział 3: Huncwockie pomysły
- Znasz plan, prawda? – spytał dla pewności Potter.
- Powtarzamy go codziennie od dwóch dni po tysiąc razy niczym jakąś mantrę. Wyrecytowałbym ci ją bez problemu o czwartej nad ranem, kiedy byś mnie obudził zaklęciem Aquamenti, razem ze słowami: zabiję cię – zapewnił go, szczerząc się.
- Dzięki, stary. – James odetchnął z ulgą, po czym sprawdził, czy ma w kieszeni lusterko dwukierunkowe. – I proszę cię, nie przestrasz jej za bardzo.
- Postaram się. W razie gdybyś potrzebował natychmiastowego transportu do Munga, pamiętaj, że masz lusterko i w każdej chwili możesz wezwać pomoc.
- Mam nadzieję, że nie zajdzie taka potrzeba… - burknął Potter, lecz już z mniejszą pewnością.

Czarna Wiedźma
Tak więc zamieniła ich wadliwą relację w związek idealny – teraz Lucyfer był kotem z pięknym, lśniącym czarnym futrem, ocierał się o jej nogi, nie marudził, był doskonałym szpiegiem i w dodatku załatwiał się w kuwecie.
Od tego czasu nikogo nie dopuszczała do siebie. Jej zamek nie był co prawda wojenną fortecą: nie było tu zwodzonego mostu i fosy, do której wpadaliby niepożądani goście. Była za to ogromna ściana deszczu, przez którą niewielu zdołałoby przetrwać, a nawet jeśli – dalej na przeszkodzie ewentualnego przybysza stał silny wiatr i przymrozki, a na końcu mgła tak gęsta, że ledwo można było dostrzec własne dłonie.

Rozdział 9
Zachichotała cicho, nie mogąc się powstrzymać. Blondynka uniosła wzrok znad pisma i zmierzyła ją dość urażonym wzrokiem, odmiennym od jej wcześniejszego, nieco marzycielskiego spojrzenia.
— Możesz się śmiać, Evelyn. Kiedyś ludzie uważali, że chrapaki krętorogie nie istnieją - powiedziała z zaskakującą powagą.
Evelyn uniosła brwi, po czym zaśmiała się już zupełnie jawnie. Chrapaki krętorogie? Niebieskowłosa nawet nie miała pojęcia, co to w ogóle może być. Ta dziewczyna musiała być nieźle pokręcona, jednak najwyraźniej była też bardzo drażliwa na punkcie swoich poglądów.
— A istnieją? - spytała Evelyn, kiedy już udało jej się pohamować nagły atak śmiechu.
Leslie spojrzała na nią tak, jakby zobaczyła ją po raz pierwszy w życiu.
— Ależ oczywiście, że istnieją! Istnieje wiele świadectw, które mogłyby...
Wtedy jednak przerwała jej Alexandra.
— Dość, Lovegood, wystarczy już - powiedziała spokojnie, jednak Evelyn wyczuła w jej głosie nutkę rozbawienia. — Evelyn ma dość osobliwe zapatrywania na świat, musisz ją zrozumieć.

Rozdział piąty
Brunet przewrócił się na drugi bok. Spojrzała na zegarek na szafce nocnej bruneta, szósta trzydzieści trzy. Szybkim susem zeskoczyła z łóżka, zauważając, że ma na sobie koszulę, która bez wątpienia należała do chłopaka. Podeszła do okna, wyglądając przez nie. Apartament bruneta znajdował się na jednym z ostatnich pięter apartamentowca w centrum. Za oknem rozciągała się panorama Londynu. Odwróciła się i odszukała wzrokiem sukienkę, po czym szybko wciągnęła ją na siebie. Usiadła na „swojej” połowie łóżka, wkładając szpilki, nie zauważywszy, że brunet uchylił powieki, przyglądając jej się.
- Idziesz już, Rudzielcu? - zapytał zaspanym głosem.
Jęknął, kątem oka spoglądając na wyświetlacz budzika. [...] Patrzyła jak leniwie podnosi się z łóżka, mrucząc pod nosem coś na wzór „Chyba od roku tak wcześnie nie wstawałem.” Miał na sobie jedynie czarne bokserki. Wydatną i zadziorną szczękę zdobił lekki zarost, a zmierzwione czarne włosy dodawały mu uroku.

11 – 13 stycznia
– Szukasz Karmen? – Usłyszała za sobą niski głos Miloslava. W ich dzielnicy każdy go znał, był alfonsem, który kupował młode dziewczyny. Większość rodziców ochoczo oddawała swoje córki, które skończyły piętnaście lat i były dziewicami – za takie dostawali najwięcej pieniędzy.
– Co jej zrobiłeś?! – Uderzyła go pięściami w klatkę piersiową. Patrzyła na jego ohydne, zielone oczy i bezzębny uśmiech, ukryty pod siwiejącym wąsem. – Powiedziałam, że nie oddam córki takiemu bydlakowi jak ty!
– Ale córki często idą w ślady matki…
Uderzyła go. Wiedział, że to zrobi. Rzucił nią o ścianę ceglanego budynku. Wsadził kolano między nogi kobiety, prawą ręką trzymał jej obie, szczupłe ręce, a drugą podciągał spódnicę. Saviya chciała się wyrwać, jednak wiedziała, że nie ma szans.
– No dalej, nie mów, że zapomniałaś, jak to jest, dawać każdemu po kolei… Arletto.

Rozdział 4
- To wystarczający dowód na to, że jesteś moją córką – pozwoliła sobie jeszcze na lekki uśmiech, po czym sięgnęła do swojej torebki.
Miałam już iść, kiedy ta znowu mnie zatrzymała.
W dłoniach trzymała małą, skórzana książeczkę. Nie zastanawiając się nawet co to jest, odwróciłam się na pięcie i zostawiłam ją samą.
- Analise, zatrzymaj się, proszę. – To całkowicie zmieniło postać rzeczy. Ona mnie poprosiła, co zdarzało jej się wyjątkowo rzadko. – Weź to.
Nawet na nią nie patrząc wyrwałam jej książeczkę, po czym znikłam z jej punktu widzenia.

Rozdział XV
- Zdecydowałam, że chciałabym się uczyć oklumencji - powiedziałam niepewnie.
- Naprawdę? - zdziwił się, a ja kiwnęłam głową. Uśmiechnął się złośliwie. - Jesteś pewna?
- Nie do końca - mruknęłam, bo wiedziałam, że najpierw będę musiała z nim wynegocjować kilka ważnych rzeczy.
- Mów, co ci leży na sercu. - Lepiej nie! Zaśmiałam się w duszy.
- Jest kilka spraw... Żeby nauczyć mnie oklumencji, pan będzie musiał użyć legilimencji, prawda? - spytałam.
- Masz rację - przytaknął. - Wiem, co ci chodzi po głowie. Ale zapominasz, że to ja cię mogę łaskawie pouczyć. Jeśli ktoś tu może stawiać jakiekolwiek warunki, to ja jestem tą osobą.
- Wie pan, mogę znaleźć kogoś, kto przystanie na moje propozycje - powiedziałam prowokująco.
- Czego ode mnie oczekujesz? - zapytał zniesmaczony. To było do przewidzenia! Z jakiegoś powodu, to on chciał mnie tego uczyć. Być może faktycznie stanowiłam dla kogoś zagrożenie?

Rozdział dziesiąty
– No, jak tam Żydy? Nie pozdychaliście jeszcze?
Dziewczyna zachłysnęła się powietrzem. Czuła, jak jej policzki czerwienieją, a na usta ciśnie się cięta riposta. Weber zachował jednak całkowity spokój, tak jakby nikt go nie obraził:
– Ty, Stachowicz, lepiej o swoją dupę się martw. Dawaj co masz i rozstajemy się w przyjaźni.
– Daj pieniądze.
– Najpierw muszę zobaczyć, czy w ogóle coś masz.
Dawid był nieustępliwy. Rachela odważyła się rzucić okiem za siebie. W szparze po drugiej stronie muru widziała czerwoną twarz mężczyzny w średnim wieku, ozdobioną czarnym, sumiastym wąsem. Żadnych szczegółów ani cech charakterystycznych. Znów gapiła się na pustą ulicę, tak jak kazał jej Weber. Usłyszała ciche stękniecie. Paczkę z jedzeniem przeciskano przez wyłom.
– Pieniądze.
To głos Stachowicza.
– Masz.
Chwila ciszy.
– Za mało, Żydzie.

II
Poczułam jednak porażającą woń porażki. Coś było nie tak. I wtedy dostrzegłam lecące w moją stronę ciemne ostrze, przepełnione złą mocą - nienawiścią i furią.
Upadłam. Czułam rażący ból w okolicy brzucha. Nie byłam w stanie rozchylić powiek. Każdy nerw pod powierzchnią mojej skóry wrzeszczał w narastającej agonii.
Ogarniała mnie ciemność. Próbowałam złapać ostatni skrawek światłości, ale nie mogłam. Mrok ogarnął całe moje ciało jak i duszę.

Rozdział 2
- Willow.
Gdy padło moje imię, wypowiedziane przez spokojny, kobiecy głos, zastygłam w bezruchu. Przerwałam wpół zdania, które kierowałam do Meredith. Nie wiedziałam, jak się zachować, co powiedzieć. Czy złożyć kondolencje? Co wypada powiedzieć rodzicom, których córka została zamordowana? Przeprosić za to, że nie przybyło się na czas? Prosić o wybaczenie? Tysiące emocji, których nie potrafiłam nawet nazwać kłębiło się we mnie i żadna z nich nie potrafiła przejąć nade mną kontroli. Byłam rozdarta wewnętrznie. Miałam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała czegoś takiego przeżywać.

Rozdział II: Nowy początek
Popatrzyła na kuzynkę, która uśmiechem dodawała jej otuchy. Jules ścisnęła jej dłoń i zamknęła oczy. Czekała na ból, który często towarzyszy przemianie. Nigdy nie pytała o ten moment przemiany. Nie wiedziała, jak to jest. Powinna ją zapytać, pomyślała, zanim jej umysł zalała fala dziwnych, rozmazanych obrazów. Po głowie rozszedł się nieprzyjemny dźwięk, a chwilę później ogarnął ją spokój, a ciało zwiotczało. Nie czuła i nie widziała nic. Z jej gardła wydobyło się przeraźliwe, gardłowe jęknięcie. Jules upadła ciężko na kolana, powarkując z bólu. Jej twarz zmieniała się, aż do momentu, w którym przybrała kształt kociego pyszczka. To samo stało się z resztą jej ciała. Przemianę dopełniło machnięcie czarnego ogona.

14 komentarzy:

  1. Cześć, Jaenelle! Z tej strony halska. z bloga www.prozaicy.blogspot.com. Jest to blog poświęcony przede wszystkim młodym ludziom, nam, młodzieży, która po uszy zakochana jest w literaturze - obojętnie, czy w formie pisanej, czy czytanej. Gdzie pojawiają się recenzje, artykuły, gdzie można podszkolić się w tworzeniu, biorąc udział w konkursach z nagrodami książkowymi albo studiując poradniki.
    Tworząc Prozaików chciałam, żeby był to taki kącik w blogosferze, do którego chętnie będą przychodzić wszyscy - niezależnie od umiejętności, wieku albo humoru. Gdzie znajdzie się każdy typ człowieka, ale gdzie wszyscy będą dla siebie, tak po prostu, mili i uprzejmi, i gdzie będzie można podyskutować o dobrych książkach, albo natknąć się na tych, którym udało się wydać swoje powieści i spełnić marzenia większości osób, odwiedzających bloga. Mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu to mi się udało.
    Naprawdę bardzo, bardzo, bardzo bym się cieszyła, gdyby Prozaicy stali się bardziej znani w blogosferze. Dlatego - mogłabym Cię poprosić, żebyś wsparła bloga? Przyjdź, zobacz - może się spodoba, może zostaniesz na dłużej. Mam nadzieję. A jeśli naprawdę pokochasz Prozaików i jeśli tak szczerze będziesz chciała ich polecić - byłabym bardzo wdzięczna. Wszystko się przyda - od wzmianki w poście, po button, przez szepnięcie słówka do znajomych.
    Nie proponuję współpracy: nie widzę sensu w przypadkowej wymianie odnośników, jeżeli nie odwiedza się tych blogów. Proponuję przygodę i mam nadzieję na coś bezinteresownego, bo jeśli się tylko kocha literaturę, to serdecznie zapraszam na Prozaików. Nikt nie powinien się zawieść.
    Pozdrawiam ślicznie,
    halska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć. Przybywam z pytaniem odnośnie regulaminu. Na swoim blogu planuję dwa prologi, ponieważ w jednej części mi się nie podobają. W jednym jest zapoznanie z bohaterem, jego dotychczasowym życiem, w drugim z jego aktualną sytuacją (jeju, jak to dziwnie brzmi, haha!) i chciałam zapytać, czy jeśli posiadałabym te dwie notki (nazwane prologami), miałabym szansę na dopisanie do rejestru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku można zgłosić się mając te dwa prologi.

      Usuń
    2. O, to świetnie! Dziękuję bardzo za odpowiedź.

      Usuń
  3. Witam bardzo serdecznie. ;)
    Wiem, że to dodatkowy problem, ale chciałabym na razie wypisać jeden ze swoich blogów ze spisu. Chodzi o Żniwiarza Zła, jest w kategorii horror. Zawieszam go chwilowo i nie ma sensu go na ten czas reklamować. Zresztą o ile dobrze pamiętam, w regulaminie była jakaś wzmianka o tym, że blogi zawieszane są usuwane z rejestru.
    Od razu, usprawiedliwiając się, mówię, że na blog wrócę, ale muszę poprawić opowiadanie, bo nawet mnie samej przestało się podobać.
    W związku z tym mam też pytanie: czy gdy powrócę jest szansa, aby mój link znowu pojawił się na waszym blogu?

    Dzięki za wszystko, Rejestr jest naprawdę świetny i nadal pozostaje w moich linkach, nawet gdyby powrót nie był już możliwy. ;)

    Do napisania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szansa powrotu jest zawsze. Gdy już uporasz się ze wszystkimi poprawkami spokojnie możesz blog zgłosić ponownie. To żaden problem.

      Usuń
    2. Bardzo cieszy mnie taka odpowiedź. Wrócę na pewno.

      Pozdawiam!

      Usuń
  4. Witam! Przybywam z niemałą prośbą, acz mam nadzieję, że całkiem wykonalną. Czy istnieje szansa na zmianę opisu bloga? Ponieważ jest w nim kilka drobnych zmian, wydaje mi się, że jest nieco ulepszony. Czekam na odpowiedź, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze istnieje możliwość wszelkich zmian. Gdy podasz nowy opis, to zmienię, najlepiej pod najnowszym postem.

      Usuń
    2. Uff, aż mi ulżyło ;)
      Więc mój adres to Http://niewolnicy-uczuc.blogspot.com Jest on w fanficach/gwiazdy i fani, a nowy opis brzmi tak:

      Gdy ma się na głowie pięciu rozszalałych chłopaków - życie po prostu nie może być nudne. Jeżeli dorzucimy do tego trochę perypetii miłosnych oraz problemów rodzinnych - od razu jesteśmy tego pewni. Świat przestaje być szary i ponury, a wszelaka monotonia znika. Przekonała się o tym, na własnej skórze, osiemnastoletnia Anya Tomlinson - siostra sławnego piosenkarza, Louisa Tomlinsona, którego najlepsi przyjaciele z grupy One Direction postanawiają się do nich wprowadzić.
      Jak dużo czasu będą potrzebować, by poznać i zaakceptować siebie nawzajem? Co, jeżeli znikąd pojawi się amor, który zaczynie polowanie i rozsypie wokół swoje strzały? Czy dziewczyna, która nie wiedziała, czym jest miłość, w końcu pozna to uczucie?
      Zapraszam do zapoznania się z historią pełną marzeń, problemów, wzlotów i upadków.

      Z góry dziękuję! :)

      Usuń
  5. Przepraszam za zrobienie bałaganu w zgłoszeniach, jestem zakręcona dziś i poprawiam co chwila każde słowo... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam, chciałam zgłosić pewne zmiany dotyczące dwóch blogów należących do Rejestru.
    1. W opowiadaniu Być Huncwotem [http://byc-huncwotem.blogspot.com, Fan Fiction potterowskie, Era Huncwotów], prosiłabym o zmianę obrazka (nowy szablon) oraz opisu, na poniższy:
    Ktoś mądry powiedział kiedyś, że Przyjaźń jest jedynym cementem, który może spoić świat. Czy wątpicie w to, że miał rację? Oto przedstawiam wam magiczną historię rocznika 1960, opowieść o magii przyjaźni, miłości, przywiązaniu i zaufaniu, połączonych ze sobą smutkiem i żalem. Opowieść nazwana wolnością w niewoli jej słów.
    To tutaj, w tym pięknym świecie, poświęcenie pokłoniło się ostatnie.
    Bo za kilka lat tylko wiatr będzie umiał mówić o prawdziwie cenionych ideałach, a wtedy już nikt nie będzie chciał go słuchać...

    2. W opowiadaniu Echo Naszych Słów [http://echo-naszych-slow.blogspot.com, Fan Fiction potterowskie, Czasy Harry'ego Pottera], prosiłabym również o zmianę obrazka i opisu:
    Są różne rodzaje miłości. Jedne przenoszą góry, inne wymagają wielu wyrzeczeń, jeszcze inne przyprawiają człowiekowi skrzydła, czy doprowadzają do śmierci. Ich miłość miała w sobie wszystkie te czynniki na raz. Była inna, doskonała, zakazana, ponieważ oboje zdawali sobie sprawę, że ta miłość nigdy nie powinna się była wydarzyć...
    Nie człowiek jest autorem scenariusza do swojego życia. Los drwi z ludzi i śmieje się im w twarz. Po wielu, wielu latach, z tych najpiękniejszych dni pozostanie tylko echo, echo wypowiedzianych dawno temu słów, w których oboje pozostali na wieczność uwięzieni.

    Z góry dziękuję, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaenelle, widzisz, opis mojego opowiadania na rejestrze chyba się ciut poprzestawiał. W treści powinno być: "Charakter od podszewki. Przemyślenia, refleksje, wspomnienia, życiowe motta. A przede wszystkim - realizm. Co sprawia, że upadamy? Jak wiele można znieść w imię dobrych kontaktów z rodziną? Co robić, kiedy irytują Cię wszyscy, dosłownie wszyscy wokół? Nie wiesz? No, właściwie to Maura też nie."
    Dużym problemem dla Ciebie byłoby prosić Cię o zmianę? Nie chcę robić jakiegoś wielkiego kłopotu, ale sygnalizuję, że jakbyś coś zmieniała czy dodawała do psychologicznych, to jakbyś przy okazji to poprawiła, byłoby mi miło. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy