sobota, 8 września 2012

Nowe posty (16)


092 Alternatywa cz. 33: Zimowy czas
- Widzę, że nie masz już słabych punktów – dodał, wskazując kikut lewej ręki.
- To nie było miłe...
- Ludzie lubią niecodzienne widoki. Zawsze się gapią, jak ktoś jest inny. Niepełnosprawny, ślepy czy tak jak ty – nie ma jakiejś części ciała. Ale oni zazwyczaj lubią tylko patrzeć. Gdy trzeba dotknąć, cofają ręce. Jak walniesz jednego z drugim tym kikutem między żebra, to upieczesz dwa druzgotki na jednym ogniu.

I Zebry
— Dlaczego masz taką dziwną minę? – zapytała po godzinie chodzenia w tą i z powrotem.
— Zgadnij – warknął, ze złością kopiąc kamienie na ścieżce.
— O matko, zgadnij! – odparła ironicznym tonem, przedrzeźniając Nicolasa. – Jak ci się nie podoba, to po co tu przyszedłeś?
— Daruj sobie!
Tego już było dla Nicolasa za wiele. Ogłupiałe zwierzęta mógł jeszcze znieść, ale Charlie, czekającą tylko na pretekst do bezsensownej kłótni, już nie. Kompletnie nie rozumiał, czego ona właściwie od niego chciała. Zachowywała się jak jedno z tych rozwydrzonych bachorów, którym nie podoba się, że lew nie chce zaryczeć, wąż leży bez ruchu, a foki nie wykonują cyrkowych sztuczek, tylko wygrzewają się w słońcu.
Nicolas miał wrażenie, że jest w jakiejś dziwnej klatce, z której nie może się wydostać, a Charlie jeszcze bardziej zmniejsza jej powierzchnię. Zaciska się na nim jak żelazna pętla, która nie pozwala złapać oddechu.

Część 4
– Chyba zostanę dentystką – mruknęłam do siebie, siadając na ławce przed sklepem Madame Malkin.
– Dlaczego? – Podskoczyłam, słysząc całkiem znajomy głos. Odwróciłam się w lewo i zamarłam. Niedaleko mnie stał nie kto inny, jak Remus Lupin.
Poczułam gulę w gardle, a łzy zebrały się w moich oczach. Cholera, cholera, cholera, cholera!

Rozdział IV
- Magnus?- rozpoznałam głos rozmówcy. Leonell. Przywódca demonów. Przygotowywał plan wojny, przeciwko Clave.
- Tak. Leonell. Łowcy porwali moją Clary. Pomożecie mi ją odzyskać?- spytał, ochrypłym głosem.
Zapadła chwilowa cisza. Simon ścisnął moją rękę. Wiedział, że jeszcze bardziej się denerwuję.
- No dobra- odezwał Leonell- Jestem zdziwiony, że dała się złapać, chociaż... była w tym samym klubie co Greg, prawda?
- Tak, ale co to ma do rzeczy?- spytał Simon.
- Domyślam się, że skoro jest pan Lewis, to i panna Monroe. A teraz, wytłumaczę wam: Pandemonium jest rzadko odwiedzanie przez łowców, ale jeżeli złapią się na jednego demona, wiedzą, że natkną się na więcej. I to właśnie tam. To nasze ulubione miejsce, a teraz pewnie znienawidzone- wyjaśnił- Ale wracając do sprawy: oczywiście, że wam pomogę. Clary zbierała informacje o łowcach od czarownic i wampirów. Wiedzieli oni, gdzie można ich znaleźć i jakie techniki stosują. Raphael z pewnością też się zgodzi jej pomóc.

Rozdział 18: Powrót
Ostatnie dni wakacji minęły nam tak szybko. Musimy niestety odejść z tak przecudownego miejsca, jakim były Malediwy. Nigdy nie zapomnę tych wszystkich pięknych zachodów słońca. Szumu fal, które obijały się o skały i piaski. Chłodnego, porannego wiatru, który pieścił moją skórę. A przede wszystkim nie zapomnę o czasie, który spędziłam z moim mężem. Tych spacerów po plaży, pływania w basenie, naszych upojnych nocy.
Zeszła noc z Draconem była piękna, a zarazem dla mnie zaskakująca. Już wiele o nim wiedziałam. Te wakacje sprawiły, że poznawaliśmy się coraz bardziej. Nasze zbliżenia były odważniejsze, bardziej zachłanne. Nigdy bym jednak nie przypuszczała, że mój mąż powiedziałby mi prosto w oczy, że mnie pragnie. Nie spodziewałam się takiego wyznania z jego strony. A może raczej, nie byłam na to przygotowana. Tak, to właściwe słowo. Nie byłam przygotowana. Bo co można czuć na moim miejscu, skoro nigdy nie słyszę żadnego wyznania od swojego partnera, aż tu nagle je słyszę. Zaskakujące, prawda?

Rozdział 17
- Pójdziesz siedzieć i tak czy siak, ale dodatkowo odpowiesz za utrudnianie śledztwa. A to może cię totalnie pogrążyć, co nie?
Rozmówca spojrzał wymownie w lampę, po czym wyciągnął zakute w kajdanki dłonie na stół.
- Naprawdę myślisz, że coś wiem? Mylisz się. Ale ok, powiem to, co mam do powiedzenia, choć to wiedzą prawie wszyscy. Butterfleye jest jak widmo. Wszyscy wiedzą, że gdzieś jest, paru nawet go widziało. Ale nikt nie wie, gdzie jest, ani tym bardziej, kim jest. Facet potrafi dbać o swoje interesy. Ale nie robił ich z moimi chłopcami. Wygląda na to, że musi się pan jeszcze trochę wysilić, panie inspektorze.

10 rozdział: Trop
Już z powrotem odwracam się w stronę domu, od którego dzieli mnie kilka metrów, gdy niespodziewanie, kątem oka, rejestruję czyjąś sylwetkę. Zastygam w bezruchu. Mrużąc oczy, próbuję rozpoznać idącą w moją stronę wysoką postać.
- Urocza pogoda, co?- Jakby na potwierdzenie tych słów, biały puch zaczyna wirować z większą siłą i bezlitośnie smaga wszystko dookoła. Po raz kolejny wzdrygam się, jednak teraz nie wiem czy to ze względu na warunki atmosferyczne, czy jego głos. Tego lodu nie da się pomylić z żadnym innym. Cheven.
- Tak, rzeczywiście. Idealna na spacer- odpowiadam mu, a po chwili, gdy staje naprzeciw mnie, mogę zobaczyć go już bez problemu. Uśmiecha się, ale nie jestem pewna, jakie emocja kryje ten wyraz twarzy.
- Lub na zasadzkę- dogaduje i posyła mi wymowne spojrzenie. Już mam o coś zapytać, ale on rehabilituje się i dodaje- Żartowałem, oczywiście.

 http://republika.pl/blog_qs_5100949/8053927/tr/11u.png
Rozdział V
- O kurwa – wymsknęło się Lucienowi, który wytrzeszczył oczy i odruchowo cofnął się o kilka kroków, widząc, jak po drugiej stronie przejścia do innego świata spoglądają na nich włochate potwory, a jeden z nich, wyglądający na dowódcę, otworzył paszczę i machnął w ich stronę łapą.
Przez wrota przeleciała długa, szybka błyskawica i trafiła Batera prosto w pierś. Chłopak zachwiał się i upadł nieprzytomny na ziemię. Valtterd zaklął głośno i natychmiast przy nim uklęknął.
- Uciekajcie, do cholery! - krzyknął Lucien. - No kurwa, nie stójcie!

Rozdział 2: Nieoczekiwany szlaban
– Miałeś różdżkę przez cały czas? – Rogacz zapytał, ale nie uzyskał odpowiedzi. Rzucił zaklęcie i posprzątał bałagan, następnie umył kociołki oraz buteleczki, które same się posegregowały. Na samym końcu doprowadził Lily do porządku, która mruknęła podziękowanie.
Black z miną wściekłego psa zwrócił się w stronę Lily. Z pianą na buzi wyglądał jak bulterier zarażony wścieklizną.
– A na tobie, Rudzielcu, zemszczę się okrutnie!

Rozdział 14: Ból, on i ciemnosć
Wyglądał tak niesamowicie, jak zawsze. Jasne włosy, opadające na gładką, bladą twarz, zimne, szare oczy przyglądające mi się badawczo, ani cień uśmiechu na ustach. Zwykła, czarna szata, szmaragdowozielony krawat, błyszczący i dumny herb Slytherinu.
- Co tu robisz? – zapytałam, lekko ochrypłym głosem. Spojrzał na mnie podejrzanie.
- Coś ci jest, Granger? Dziwnie wyglądasz.
- Wszystko w porządku – skłamałam.
Nie dał się zwieść. Schował ręce do kieszeni i przekrzywił głowę lekko w bok. Wywróciłam teatralnie oczami, po raz pierwszy pragnąc, by Malfoy sobie poszedł.
- Jakoś inaczej się poruszasz – stwierdził. – Powiesz, co się stało?
- Nic mi nie jest – syknęłam, ale zaraz później się skrzywiłam, bo gardło i głowa wciąż mnie bolały. Ślizgon uśmiechnął się tryumfalnie, wciąż mi się przyglądając.
- Przecież widzę. – Zrobił krótką pauzę. – Więc?
- Zapytaj o to swojego przyjaciela, Zabiniego – powiedziałam szybko.

Rozdział III: Strzeż duszy, ciała mego
— Nie możesz przede mną uciekać, człowieku. Zawsze cię znajdę. — Jego oczy błysnęły jasnym światłem.
Brunetka skapitulowała przynajmniej na chwilę. Zabawa w uciekiniera zdawała się interesująca, ale brak wiedzy o anielskich zdolnościach psuł cały plan, zwłaszcza że anioł, z którym miała do czynienia, nie znał zasad gry.
— Jesteś upierdliwy — stwierdziła, patrząc bykiem na rozmówcę. — I te świecące oczy nie robią na mnie wrażenia! Mi też świecą, gdy chce mi się seksu. — Wyrwała ramię, odwróciła się na pięcie i poszła do najbliższego sklepu spożywczego.
Anioł zamrugał kilkukrotnie. Ojcze, co ja takiego zrobiłem, jęknął w myślach, patrząc na oddalającą się postać.

1 komentarz:

Obserwatorzy