sobota, 15 września 2012

Nowe posty (17)

W czwartek wyjeżdżam i wracam w niedzielę. Z tego powodu kolejna aktualizacja i nowe posty ukażą się za dwa tygodnie.


Rozdział 10: Noc Duchów
Do uchwyty na pochodnię za własny ogon przywiązana była Pani Norris, kotka woźnego. Była zupełnie sztywna, a jej wielkie oczy wpatrywały się nieruchomo w ciemność. Na ścianie nad nią nabazgrane było wielkimi literami słowa, migocące lekko w mdłym świetle pochodni :
KOMNATA TAJEMNIC ZOSTAŁA OTWARTA.
STRZEŻCIE SIĘ, WROGOWIE DZIEDZICA.
Mary spojrzała w prawo i wtedy nagle oniemiała. Przy ścianie z brudnymi rękami od farby stała Ginny. Miała puste, szeroko otwarte oczy, które wpatrywały się w napis na ścianie.
- Ginny! – zawołała Mary i do niej podbiegła.

Rozdział 6
Staliśmy w milczeniu przez pięć minut, kiedy Draco przemówił.
- Nie pobędziemy tu długo – zaczął. – Więc możemy robić to, co się nam żywnie podoba, wiesz?
- I tylko po to sprowadziłeś mnie na siódme piętro?
- Nie – oznajmił. – Mam plan.
Wezbrała we mnie ciekawość. Z doświadczenia wiedziałam, że każde chociażby banalne pomysły Dracona kończyły się ogromną klapą.
Podarowałam mu mój cyniczny uśmiech.
- W takiej sytuacji pozwalasz sobie na żarty? Daj spokój.
- To nie są żarty – warknął.
Wzruszyłam tylko ramionami.
- Chodzi o to, że… Sama wiesz jaką mamy sytuację. To znaczy ja. – mówienie o tym sprawiało mu problem, ale nie zamierzałam się nad nim litować. Nie te czasy. Może kiedyś podeszłabym do niego i przytuliła bez słów, ale teraz trzeba być twardym, a takie cechy jak wrażliwość były najmniej potrzebne.
- Wiem – odpowiedziałam beznamiętnie.
- Dlatego chciałem… Chciałem mu się jakoś przypodobać.

Rozdział 5: Plotka
Gdy tylko weszły do Wielkiej Sali, do Euphemii podbiegł Alex śmiejąc się jak oszalały. Dziewczyny spojrzały na siebie zdumione, gdy Denowler przysiadł na najbliższej ławce, która należała do stołu Krukonów i nie przestając się śmiać, próbował coś powiedzieć.
- Czy…czy ty..sły..słyszałaś, co lu..ludzie wymyślili? – wydusił.
Od razu przypomniało jej się, co wczoraj mówiła Hermiona.
- Słyszałam. Dość zabawne, nie? – Euphemia rozejrzała się po Wielkiej Sali. Trzy czwarte zebranej młodzieży patrzyła wprost na nią. – Nierozsławiona, tak? Hermiona, nie żyjesz.

Rozdział siódmy: Do czego służą orzeszki
- Rozdzielić się i pod meble! – zarządził przytomnie Magnus. Pozostała trójka bez zastanowienia go posłuchała. Draco i Odilion schowali się za kontuarem recepcjonisty, Alex rzucił się na podłogę i wtoczył pod stolik, na którym stał wazon z kwiatami. Kiedy próbował wygodniej się ułożyć, strącił bukiet na podłogę, rozbijając naczynie.
Magnus tymczasem przewrócił sofę, przeskoczył przez nią, po czym przykucnął za meblem. Osłonił oczy dłońmi i nie zważając na uderzające go co chwilę orzeszki, wyjrzał zza tymczasowej bariery. Nie zajęło mu wiele czasu ustalenie przyczyny tej jadalnej ulewy, jednakże zaskoczyło go umiejscowienie źródła zamieszania. Schował się, wyjął różdżkę, odliczył w myśli do trzech, po czym ponownie się wychylił, wypowiadając zaklęcie.

Rozdział XIX: Przemiana
Na łóżku leżał Gabe. Blady jak ściana. Ledwo oddychał, widziałam jak jego mięśnie napinają się z bólu. Cały drżał. U jego boku siedziała dziwna dziewczyna, która głaskała go po włosach. Miała śniadą skórę, gęste, brązowe włosy opadały kaskadą na jej ramiona i kończyły się dopiero na wysokości bioder. Miała na sobie zwiewną, białą sukienkę do kolan. Była na bosaka. Podniosła na mnie wzrok i wtedy zobaczyłam jej nienaturalnie złote oczy. Jak słońce. Niemal raziły mnie swoją barwą, ale oczy mnie na razie nie bolały.
Stałam osłupiała, gdy wstała i zbliżyła się do mnie i uśmiechnęła szeroko.
- Witaj, Mavis. Wreszcie mogę cię poznać. Szkoda, że w takiej chwili- kiwnęła głową w stronę konającego Gabe'a.
- Ki...ki...kim ty jesteś?- wyjąkałam- Co zrobiłaś Gabrielowi?
- On... zrobił coś głupiego. Z powodu twojej siostry. Teraz cierpi i prawdopodobnie zniknie na zawsze. Przysłano mnie tu, abym go zabrała, kiedy przyjdzie czas. Jestem Shy.

1. Jabłko niezgody
— Prototyp został skradziony — odparł, zatrzymując dłuższe spojrzenie na niebieskich, wyblakłych oczach Isztar.
— To… nie możliwe — odparła na wydechu, zaciskając dłonie na oparciu krzesła, obitego bliżej nieokreślonym materiałem. Zrobiła to tak mocno, że knykcie jej zbielały. Małe, pełne usteczka zacisnęła w wąską linię.
— A jednak prawdziwe — odparł Ilia. — Z poniedziałku na wtorek android został wykradziony z głównego oddziału badawczego na Sybirze — kontynuował. — Przez Japończyków.
— Skąd wiesz? — zapytała szybko kobieta z pozoru spokojnym głosem, choć tak naprawdę miała ochotę rzucić to krzesło przez długość obszernego korytarza. — Przecież nikt o tym nie wiedział. To było ściśle tajne. Dlaczego Japonia miałby to robić? To by przecież znaczyło…

Rozdział V: Hades
Ciepłe, wydające się prawie czarne oczy, przyjazny, uwodzicielski uśmiech, potargana grzywka ciemnobrązowych włosów, którą właśnie poprawił od niechcenia. Rozgląda się z ciekawością po pomieszczeniu, ale stoi w miejscu, jakby oczekiwał na coś.
Alicja przygląda mu się trochę z niepewnością, trochę z rozmarzeniem, zastanawiając się, co u licha robi u niej ten chłopak. Nie mam najmniejszego pojęcia dlaczego mnie odwiedził, pomyślała, próbując przestać się w niego wpatrywać z zachwytem.

Rozdział 11: Goń się
Ignorując zawroty głowy i dziwny ból gardła, poprosiłem śmiesznego, grubiutkiego faceta, który chyba właśnie zaczął swoją zmianę, o kolejnego drinka. Mężczyzna zmierzył mnie badawczo wzrokiem i zaczął wykonywać moje zamówienie.
- Wie pan, ma pan całkiem fajną łysinkę - mruknąłem, próbując otworzyć szerzej oczy. Barman odburknął coś tylko pod nosem i bez słowa podał mi trunek. Zaśmiałem się cicho, wyobrażają sobie siebie w jego wieku.
Wstałem z wysokiego stołka, by chwiejnym krokiem dojść do najbliższej sofy. Opadłem na nią ociężale, wylewając kilka łyków drinku na nogawkę spodni. Przekląłem pod nosem i zacząłem gładzić ręką plamę na spodniach. Właśnie wtedy, tuż przede mną pojawiła się niewysoka, ruda dziewczyna o wielkich, zielonych oczach. W jednej ręce trzymała kartę trunków z okładką "Black Rose", w drugiej ściereczkę, którą właśnie wycierała stolik. Zerknąłem na plakietkę z imieniem, jednak, ku mojemu zdziwieniu, plakietka była pusta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy