czwartek, 13 września 2012

Wyniki konkursu: bombonierka



W tej grupie też otrzymałam trzy prace z pięciu.
Na początku nie sądziłam, że można tak różnie przedstawić zwyczajną bombonierkę, ale zostałam mile zaskoczona.
Praca Changed przedstawia jedynie pudełko, u Martyny brak są nieciekawe w smaku czyli powielany motyw, że coś jest nie tak, szkoda tylko, że wkradły się błędy, bo praca sama w sobie jest dobra, a u emilyanne nietypowe przedstawienie ogóły.
Ostatecznie werdykt taki.

Zwyciężczyni:
Autorka: emilyanne
Całkiem przystojny mężczyzna stoi właśnie w drzwiach domu swej ukochanej i oczekuje, aż ta podejdzie i zaprosi go do środka. Nie to nas jednak interesuje. Ów mężczyzna trzyma w jednej dłoni bukiet pięknych, czerwonych róż, w drugiej zaś pudełko czekoladek.
Co jest w tym takiego interesującego?, zapytacie. Ach, byście się nawet nie spodziewali! Białe, podłużne, prostokątne pudełko. Wymalowane na nim dwie ręce, połączone w uścisku. Jedna męska, silna. Druga delikatna, sprawiająca wrażenie kruchej, tak bardzo kobiecej. Obie zaś dłonie w pięknej, różanej ramce. Ponad nimi złotawy napis: „Moriamo Insieme”. W środku pudełka, w srebrzyste papierki zawinięte czekoladki. Na pozór pyszne, na pozór bezpieczne. Od spodu pudełka widać czarne, drobne napisy. Wszelkie informacje zapisane w języku włoskim. Na środku tej strony wielkie zdjęcie czekoladki. Przyjemny kolor mlecznej czekolady zachęca, ach, zachęca do skosztowania!
Dziewczyna na widok czekoladek i róż, podchodzi, całuje mężczyznę w policzek. Chwyta go za rękę, wciąga do środka. Prowadzi go po schodach do góry. Dziewczyna otwiera drzwi, wskazuje drabinkę. Wychodzą na płaski dach domku. Mężczyzna podaje jej czekoladki, a ona z uśmiechem otwiera opakowanie. Oboje odwijają po jednym z cukierków, by zaraz móc nakarmić się nawzajem.
Pyszne, cudne czekoladki. Mają kształt półkuli, są ozdobione ślicznymi zawijasami. Adwokatowe nadzienie w mlecznej czekoladzie, cudowne, cudowne! Wyglądają jak najbardziej zachęcająco i smakują równie dobrze. Pozostawiają w ustach dość specyficzny, metaliczny posmak.
I nasza para szybko zapada w sen, sen, który się nie skończy. Trzymają się za ręce, dookoła których rozsypały się róże. Nad ich głowami zostaje pudełko. Białe, piękne ze smacznymi czekoladkami. Na nim widnieją dwie połączone w uścisku dłonie, dookoła nich piękna, różana ramka. Są to kwiaty w kolorze krwi, jednak nie tracą wcale na urodzie. Wręcz przeciwnie, jedynie zyskują. A nad dłońmi złotawy napis: „Moriamo Insieme”, co znaczy „Umrzyjmy Razem”.

Nagroda:

Pozostałe prace:
Autorka: Changed
Leży na blacie, niedokładnie owinięta arkuszem papieru w kolorowe kółka. Mogę się domyślić kształtu serca, pozłacanego napisu i obrazka przedstawiającego zawartość.
 A co w środku? Un bombon – cukierek. Czekoladka. Wszystko, czego nie powinnam jeść. Może również zapakowane w ozdobny papier, tym razem dokładnie, fabrycznie. Bez nagryzmolonego mojego imienia.
 To mogła być przesyłka. Albo prezent wręczony własnoręcznie. Pewnie czekoladki zagrzechotały przy zamaszystym ruchu wręczania tego odbiorcy. Pamiętam te wszystkie wersje jak przez mgłę, gdy siedzę i przyglądam się czemuś wartemu co najwyżej dziesięć złotych i szukam odchyleń.
 Wystarczy zerwać papier i niechlujną kokardę, by dowiedzieć się czegoś jeszcze, więc czemu by tego nie zrobić? Już mogę zbadać chropowatą fakturę kremowego pudełka. Czuję pod palcami wytłoczone napisy. Rzeczywiście są pozłacane i błyszczące. Sztuczne i syntetyczne, zbyt ozdobne, na granicy kiczu. Pewnie takie pudełka nie wyglądały dobrze nawet na półkach sklepu.
 Ilustracja czekoladek była śliska, a one okrągłe, z małymi obrazkami na górze. Nic nieznaczącymi symbolami, które mają pomóc je odróżnić.
 Pod wiekiem znajduje się sztywny, biały kawałek tektury. Jeszcze niżej legenda. Czekoladki wysypują się i turlają po blacie, gdy gwałtownie odwracam pudełko do góry dnem. Od nich też lekko odbija się światło. Rzucają cienie na jasny blat. Zastanawiam się, czy nikt przypadkiem nie zanurzył ich w czymś, co przyprowadziłoby do mnie bolesną śmierć.
 Po potrząśnięciu wylatuje też plastikowa forma, służąca do utrzymania zawartości w określonym porządku. Brzęczy, gdy uderza o drewnianą powierzchnię. Głośno trzeszczy, kiedy miażdżę ją zniecierpliwionymi palcami. Kolejna porcja cukierków wysypuje się z cichym stukotem. Toczą się i drgają przez chwilę, po czym jednym ruchem ręki zrzucam je na podłogę, tam gdzie już leży papier. Unoszę i przez chwilę trzymam przed oczami, blisko twarzy, pudełko. Zauważam kartkę przyklejoną do dna. Jest identycznego koloru, co tektura. Różni się fakturą, chociaż jej wygląd jest mylący, łatwo pomyśleć, że jest taka sama. Odrywam ją. Podobne gryzmoły jak na ozdobnym papierze „Wiedziałem, że sprawdzisz”.

Autorka: Martyna brak
      W pokoju stał niewielki, prostokątny stolik, którego blat wykonany został z drewna, a cztery nogi połyskiwały na czarno. Ów piękny mebel przyozdobiny został ręcznie haftowanym obrusikiem. Na czyściutkim skrawku materiału leżała bombonierka.
      Wieczko było zwyczajne. Kremowy kolor pudełka, złoty napis mówił o tym, że osoba obdarowana miała urodziny. Elementem, który wyróżniał właśnie tą bombonierkę spośród wszystkich innych, był narysowany bukiet czerwonych róż. Ktoś kto kupił to niewielkie pudełko czekoladek ma naprawdę niezły gust. Delikatnie przejechałam opuszkami palców po, przykuwających wzrok, kwiatach. Poczułam jak z trudem poruszały się po górnej częście opakowania.  Podniosłam pudełeczko do góry z zamiarem sprawdzenia, co ukryto z drugej strony. Jednak to, co tam odkryłam – zaskoczyło mnie. Spód, który chwilowo stał się górą nie był w całości kremowy, gdyż na opakowaniu namalowano długie, czerwone wstążki, które na środku łączyły się tworząc ogromną kokardę. Popatrzyłam na stolik i znów na bombonierkę. Odłożyłam ją na miejsce i podniosłam wieczko. Do moich nozdrzy dotarł zapach, znajdujących się wewnątrz, czekoladek. Na chwilę zamknęłam oczy i napawałam się ich aromatem. Szeroko rozwarłam powieki i uważnie przyglądałam się białemu papierowi, który miał zapewne chronić czekoladki przed utratą smaku. Już miałam odłożyć go na wieczko, kiedy dostrzegłam, że niemal w całości zostało zapisane drobnym druczkiem. Nie mając ochoty na czytanie dokładnie każdego kilkuwersowego wierszyka, przeczytałam jedynie nagłówki. Czekoladki były jedynie w dwóch smakach mlecznym i orzechowym. Zawartości pudełka była nieco rozczarowywująca. Miałam ogromną nadzieję, że tutaj wydarzy się przełom, że mimo zwyczajnego pudełka, wnętrze będzie wypełnione po brzegi dobrociami o różnych smakach. Jedyne, co urzekło mnie wewnątrz opakowania, to piękne złote przegrody, tak, że jeden cukierek nie dotykał innego. Ostrożnie zamknęłam opakowanie pozostawiając je tak jak je zastałam.
      Niestety nikomu nie podarowałabym takich czekoladek, pod względem smakowym. Jeżeli zaś chodzi o wzgląd wizualny, to jak najbardziej można oko nacieszyć.

2 komentarze:

  1. To trzeba być mną - zaczęłam skakać po łóżku jak szalona. Ale nic dziwnego, ja od zawsze mam kretyńskie reakcje na wszystko :D
    Eee, no, dziękuję za ten piękny dyplomik, ogólnie i gratuluję również moim przeciwniczkom. Żałuję nieco, że nie dotarła tutaj praca Leszczyny, bo byłam niesamowicie ciekawa, co wymyśli. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam napisaną pracę, ale nie wysłałam, bo przegapiłam termin, bo miałam obóz na koniec sierpnia, i tak się dopiero potem skapnęłam, jak przeglądałam pliki na komputerze "Bożeno, zapomniałam to sprawdzić i wysłać, Jeanelle mnie zabije!"
      Ja przedstawiałam bombonierkę z punktu widzenia dziecka (sześć-siedem lat) nauczyciela, które dorwało bombonierkę przyniesioną przez ojca ze szkoły i czytając BOMBOnierka i przeglądając zawartość pudełka, stwierdza, że uczniowie podesłali ojcu małe bomby i chcą go zabić za złe oceny ;)
      No cóż, szkoda, że termin zupełnie mi uciekł. Przepraszam i gratuluję udanego pojedynku oraz całego konkursu ;)
      Pozdrawiam,
      Leszczyna

      Usuń

Obserwatorzy