środa, 19 września 2012

Wyniki konkursu: pluszowa maskotka



W tej grupie też otrzymałam pięć praz z sześciu.
Wybór był dość trudny, bo prace są do siebie bardzo podobne. We wszystkich występuje tak popularny pluszowy miś i wszystkie one są zniszczone.
Ostatecznie werdykt taki.

Zwyciężczyni:
Autorka: Laurel
Smukłe, zimne dłonie lalkarza odstawiły pluszowego misia na pokrytą kurzem półkę w wiekowym kredensie, między stare, od dawna nieużywane marionetki i pacynki. Malutki dzwoneczek przymocowany do czerwonej, cienkiej obróżki, zdobiącej krótką szyję brzdęknął cicho, przerywając wiszącą w powietrzu ciszę. Szklane drzwiczki zamknęły się bezdźwięcznie, zasnuwając maskotkę szarą mgłą kurzu. Brązowe, pozlepiane w niektórych miejscach futerko zabawki odznaczało się na tle alabastrowych twarzy i wyblakłych ubrań innych lalek. Pluszak ledwo mieścił się do - i tak dosyć sporej - szafki w kredensie. Wnętrze maskotki wypchane watą sprawiało, że szwy na zaokrąglonym brzuchu i głowie, napięte do granic możliwości, prawie pękały. Najwięcej uwagi przyciągała mordka misia. To miejsce nie było tak samo pospolicie brązowe jak reszta jego ciała. Gdy przyjrzało się dokładniej można było zauważyć, że niemal każdy włosek jest innego odcienia. Te, przy nieco zbyt płaskim, czarnym nosie obrały barwę hebanu, pnąc się w górę, aż do oczu. Przy błękitnych, dużych, szklanych kulkach przechodziły w ciepłe odcienie herbaty. Jedno oko smętnie dyndało na cienkiej nitce. Okrągłe łapki zabawki skropiła ciecz, podejrzanie przypominająca zaschniętą krew. Towarzyszący przewracającej się porcelanowej lalce stukot skutecznie przerwał niepokojącą ciszę. Na czubek głowy maskotki posypały się kłęby kurzu, naruszone przez, niczym kostki domina, przewracające się lalki. Teraz pluszak wyglądał jeszcze bardziej odpychająco niż przedtem. Tylko on z całej szafki utrzymał się w pionie, odcinając się na tle leżących płasko, zakurzonych zabawek. Lepkie od brudu futerko pozlepiało się przy nosie, tak, że prawie całkowicie zasłoniło wyszyty ciemną nicią na wzór ust zygzak. Nikłe światło wpadające przez brudną i zatłuszczoną szybę oświetliło nieruchome figury. I mogłoby się wydawać, że przez dotąd puste oczy maskotki przewinął się ledwo zauważalny błysk.

Nagroda:

Pozostałe prace:
Autorka: Animi
Blog: Mowa snów
Chaotycznie przeszukuję ostatnią szufladę, zaciskając usta w złości wywołanej przekonaniem, że znowu coś zgubiłam. Moje dłonie błądzą po niedbale ułożonych przedmiotach, a zniecierpliwienie sięga zenitu, gdy nagle natrafiam na coś miękkiego. Wszystkie poprzednio towarzyszące mi uczucia, ustępują miejsca zaciekawieniu.
Przesuwam palcami po gładkim materiale, czuję każdą nierówność, odstające fragmenty. Znam je na pamięć, choć od dawna nie miałam z nimi do czynienia. Chwytam mocno niewielki przedmiot i próbuję cofnąć rękę.
Już po chwili spogląda na mnie swoimi martwymi oczyma pluszowy miś. Momentalnie zapominam o tym, czego szukałam i teraz intensywnie wpatruję się w dziecięcą zabawkę. Jest naprawdę nieduża, choć niegdyś wydawała mi się znacznie większa. Ma lekko poszarpane, ciemne uszy, kończyny wyglądające, jakby zaraz miały się urwać, rozlecieć i upaść miękko na podłogę. Po bokach zaś powstały braki, wata wylewa się na zewnątrz z przeróżnych stron. Sfatygowany, zakurzony materiał, zupełnie wyblakły w niektórych miejscach, aż prosi się o ponowne zszycie, przypomina z rozpaczą, że zupełnie o niego nie zadbano w ciągu ostatnich lat.  Podobnie para czarnych, błyszczących smutno guzików, udających oczy, które nie mogą przecierpieć, że jeżeli urwie się ostatnia trzymająca je na miejscu nitka, zabawka zupełnie straci wzrok i osiągnie krytyczny stan. Niewiele brakuje, bo już teraz wystarczy jeden gwałtowny ruch, a nie będzie jak jej z powrotem poskładać.
Za najlepszych czasów, kiedy jeszcze traktowano ją z niezwykłym szacunkiem i czcią, była u szczytu formy, otrzymując miano mojej ulubionej zabawki. Zawsze stała na najwyższej półce, dostojna, czysta, intensywnie brązowa. Teraz jej wygląd jest dosłownie godny pożałowania, nic do siebie nie pasuje i zachowuje niejednolity, szarawy kolor. Oto, co potrafi zrobić czas.
Nie zastanawiając się długo, biorę do ręki igłę, nitkę, trochę potrzebnych materiałów, po czym zabieram się do pracy. Nie przerywam ani na chwilę, póki nie układam na szafce misia, którego pamiętam z dawnych lat. Może nadal daleko mu do ideału, ale wygląda znacznie lepiej, weselej, a jego czarne jak węgielki oczy błyszczą tysiącem najlepszych wspomnień.

Autorka: Minnie
Dziewczynka siedziała na huśtawce, co jakiś czas rozkopując butem ziemię. Przytrzymywała się liny, jednocześnie ściskając starego pluszaka. Zabawka wyglądała nadzwyczaj źle: sprana, jej kolor przywodził na myśl jedynie smutek, na łebku widniało kilka łat, w miejscach oczu na cieniutkich nitkach wisiały dwa różne guziki, które wyglądały, jakby miały zaraz odpaść. Jedna noga misia była przedarta tak, że wychodziły z niej trociny. Tak, to był stary pluszak. Bardzo stary.
    Każda stara rzecz ma swoją historię. Miś też miał; jego "życie" było nadzwyczaj długie. Na tyle, by móc umieścić w nim przygody, o których żaden inny miś nie śnił.
    Pierwszym właścicielem pluszaka był dwunastoletni chłopiec imieniem Krystian. Był szwedem, jego ojciec pracował w fabryce papieru, a matka zajmowała się wychowaniem dzieci, których - łącznie z Krystianem - miała czworo. Miś był pierwszą zabawką, która mama uszyła dla Krystiana. I ostatnią, ponieważ dwa lata później mama umarła przez gruźlicę. Po pogrzebie miś stracił jedno oko, które zostało nieumiejętnie przyszyte przez tatę Krystiana.
    Drugim właścicielem pluszaka była Ana - również szwedka, żona Krystiana i matka jego dzieci. Ana i Krystian pobrali się, kiedy oboje mieli zaledwie dziewiętnaście lat, a ich małżeństwo było krótkie, bowiem Krystian zginął w katastrofie górniczej pięć lat później. Ana nie mogła się z tym pogodzić a, o dziwo, pocieszenie znalazła w zniszczonym, niepozornym misiu.
    Potem pluszak trafił w ręce wnuczki Krystiana i Any: Rebeki. Rebeka była krnąbrnym, samolubnym dzieckiem. Została wychowana w wierze, że zawsze dostanie to, czego zapragnie. I kiedy jedynym, czego potrzebowała, było pocieszenie, znalazła misia.
    Córka Rebeki, Karina, była ostatnią właścicielką misia. W roku 1981, kiedy Karina miała sześć lat, znalazła misia w starych rzeczach mamy. Teraz, kiedy siedziała na huśtawce, a wiatr bawił się jej jasnymi lokami, guzik-oko oderwał się i spadł na falbanki sukienki Kariny, a potem - na piach.
     
Autorka: Kryształowy Anioł
Otacza mnie ciemność, jestem zupełnie ślepa, moje oczy nie są w stanie sięgnąć światła. Lecz widzę, a moim wzrokiem jest dotyk. Dotyk, który sprawia, że śnie o świecie, który wciąż pozostaje dla mnie zagadką.
 Dotykam zimnymi palcami najdroższy memu sercu przedmiot – pluszowy miś, moje pluszowe szczęście, ofiarowane mi w prezencie już w kołysce.
 Czuje go. Czuje miękkie futerko, które z biegiem czasu straciło swoją puszystość. Sunę palcami po okrągłych uszkach, które wyglądają jak wschodzące za góry dwa słońca. Tak mówi moja matka, a ja staram sobie wyobrazić to sercem.
 Maleńkie łapki niczym grube paróweczki, za które lubię chwytać ilekroć nawiedzi mnie tajemniczy dźwięk, a ja nie jestem w stanie zidentyfikować jego źródła. Przelewam w nie swój strach i ściskam mocno czując ich miękkość i uległość pod naporem moich palców.
 Dwie, sztywne nóżki, które pozwalają mu siedzieć, ale nigdy chodzić, przypominają mi, że zmaga się z równie trudnym ograniczeniem jak ja. Przez to kocham go jeszcze bardziej.
 Szorstka kokardka z jęzorami ściętymi na końcach jak u węża nie budzi we mnie lęku, wiem, że dzięki niej jest bardziej elegancki. Zamszowy kubraczek uszyty przez babcie sięga mu do połowy brzucha. Uwielbiam mu go poprawiać, żeby nie był zbyt pognieciony od ciągłego spania ze mną i tulenia mocno, kiedy śnią mi się koszmary.
 Twarda mordka w kształcie bułeczki pokryta jest drobnymi włoskami. Czuje, jak łaskoczą one  moje palce i uśmiecham się z zadowoleniem. Zimny, szklany nosek w kształcie migała wydaje odgłos ilekroć niezaradnie wypuszczę go z rąk i spada na podłogę. 
 Czuje pod palcami nici, które wyszywają jego wieczny uśmiech i czasami żałuje, że nie może sobie pozwolić na smutek, ale wiem, że mówi mi w ten sposób, że ja i mogę uśmiechać się zawsze.
 Czuje szklane oczy, które ponoć dodają mu wesołości – wierzę w to. Giną one w miękkim futerku, otulone niczym perły w śniegu.
 Nazywa się Marthy i widzę go mymi pustymi oczami.

Autorka: Savannah
Zamyślona odwracam głowę i wzrokiem napotykam jego. Jest mały, wygląda na sponiewieranego przez lata. W istocie jest. Zastanawiam się, do ilu dzieciaków kiedyś należał, przez czyje ręce się przewijał. Jest mi go żal. Przecież każdą istotę trzeba szanować – nawet tę martwą. Miś ma białe, wytarte futerko. Biorę go do rąk, przyglądając się guzikowym oczkom. Nosek zwisa już tylko na jednej niteczce, niedługo odpadnie. Wyciągam dłoń i przytulam pluszaka, czując ciepło bijące od niewidzialnego serduszka. Jest ciepły, miły w dotyku. Pociesza mnie. Nikt tego nie widzi, ale ja wiem, że on ma duszę. I teraz otula nią moje obolałe ciało. Wiek sprawił, że uszka mu oklapły, przez co wygląda na smutnego. Głaszczę go po poplamionym pyszczku. Z boku wyczuwam dziurę, wystaje z niej wata, więc wkładam ją z powrotem. Słyszę ciche „dziękuję”. Uśmiecham się do niego, zdrapując z łapki zaschnięty kleks.
Do pomieszczenia wchodzi opiekunka Marta. Nie lubię jej, zawsze krzyczy na mnie, że się do niczego nie przydaję. Ściskam w ręce misia, chcąc ochronić go przed jej skrzeczącym głosem. Patrzy na mnie karcąco.
- Odłóż tą zabawkę i bierz się do roboty! Nikt wam nie płaci za obijanie się! – wrzeszczy.
Nie słucham jej. Odchodzi, trzaskając drzwiami. Stawiam przytulankę przed sobą, mówiąc, żeby nie przejmowała się Martą, bo jej nikt nie lubi. Widzę, jak mały pyszczek wykrzywia się w uśmiechu. Wyobrażam sobie maltretujące niedźwiadka dzieci, rzucające i nie szanujące wartości pluszowej zabawki. Współczuję mu, a po moich policzkach zaczynają płynąć łzy. Biały miś tłumaczy, że niedługo go wyrzucą, bo nie ma z niego porządku, bo jest brzydki i zużyty. Przytulam go mocniej. Dla mnie jest piękny. Ale przecież mnie też wyrzucą. Też jestem zużyta, bo moje serce nie potrafi już kochać.

7 komentarzy:

  1. Wow. *.* Rękę bym sobie dała uciąć, zakładając się, że nie wygram, a tu tak niespodzianka. W ogóle opis tworzony był na ostatnią chwilę, patrzę na ten tekst i myślę ile rzeczy trzeba by poprawić, w ilu miejscach coś jest nie tak.
    Bardzo dziękuję za wyróżnienie i gratuluję pozostałym uczestniczkom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się, że organizujecie takie konkursy ;)

    Mam pewną sprawę, a nie wiem, w którym dokładnie miejscu mam to napisać, więc robię to tutaj.
    Chciałabym poinformować, że zmieniłam adres bloga z www.historiahilaryrose.blogspot.com na www.oczy-odzwierciedleniem-duszy.blogspot.com. ( FF HP, CZasy Harry'ego Pottera)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się najbardziej podoba opowiadanie Kryształowego Anioła. :)
    Gratuluję wszystkim uczestniczkom! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prace publikowane są w przypadkowej kolejności, czy pod względem otrzymanych "miejsc", tj. pierwsze - Laurel, drugie - Animi, trzecie - Minnie itd.? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostałe w kolejności przypadkowej.

      Usuń
  5. chciałabym zgłosić iż na blogu http://inspiringend.blogspot.com/
    z kategorii PAMIĘTNIKI zmienił się tytuł bloga na "you look NICE today!"
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy