sobota, 6 października 2012

Nowe posty (19)



BONUS – dzieciństwo
Charlie próbował w skupieniu odrobić prace domowe, jednak, widząc siostrę, ucieszył się, że może sobie zrobić kolejną przerwę od jakże nudnej i nikomu niepotrzebnej astronomii. Bo co to za różnica czy księżyc jest planetą, czy satelitą?
Bill wyszczerzył zęby w kierunku brata i zamknął jedną z gazet, w której szukał ofert pracy. Przesunął się o kilka centymetrów, robiąc na łóżku miejsce siostrze. Mała przyjęła zaproszenie bez słowa. Usadowiła się wygodnie, wpatrując się w Charliego z szeroko otwartymi oczami.

rozdział dwunasty
- Jesteś świrem? – zapytał niższy chłopak, stojący najdalej od niego.
Wampir zaśmiał się pod nosem czując, jak kły przebiły się przez coraz bardziej wrażliwe dziąsła. Nie myślał już racjonalnie, kontrole nad ciałem przejął odwieczny drapieżca bez sumienia i skrupułów. Słysząc w uszach przyspieszający puls każdej z ofiar czuł satysfakcję. Bali się go, a strach dla wampira był jak afrodyzjak.
- Uciekajcie – wyszeptał melodyjnie.

Rozdział trzynasty: Coldaw, zamknij się!
Czy ona robiła to specjalnie?
Bawiło ją to, że cierpiałem?
Przez nią nawet oddychanie zaczęło sprawiać mi wewnętrzny ból.
Mijały cenne sekundy, w czasie których wpatrywałem się w wyświetlacz telefonu. Zamurowało mnie wewnętrznie do tego stopnia, że na zewnątrz również bałem się wykonać jakikolwiek ruch. Dźwięk dzwonka ucichł, a ja wciąż wpatrywałem się w wygaszacz, na którym teraz widniało tylko zdjęcie chłopaków. Po chwili spojrzałem w niebo, z którego spadało coraz więcej kropel deszczu. Dzięki takiej pogodzie mogłem swobodnie dać upust emocjom i pozwolić łzom spływać po policzkach. Zresztą, i tak nikt by się nawet nimi nie przejął, gdyby je zobaczył.

Rozdział drugi: Trudny start i powrót wspomnień
W końcu dotarła do stacji metra. Usiadła prawie w przejściu i wykorzystując jedyne co miała postanowiła zarobić pieniądze. Jej atutem był piękny, czysty głos. Lila w sierocińcu chodziła na lekcje śpiewu, jednak było to kilka dobrych lat temu, ponieważ kobieta, która je prowadziła była bardzo niemiła. Kiedy dziewczynce nie udawało się wyciągnąć jakiejś nuty, dostawała linijką po swoich drobnych rączkach. Właśnie w tym momencie do jej myśli przywróciło to wspomnienie.
Było późne, zimowe popołudnie. W ciemnej sali znajdowały się dwie osoby, dziewczynka, która miała nie więcej niż osiem lat ubrana w zniszczoną i brudną białą sukienkę, która była daleka od swojego pierwotnego koloru oraz kobieta w wieku na oko czterdziestu ośmiu lat, ubrana w szykowną suknię z atłasu w kolorze ciemnej zieleni, na głowie miała ciasno upięty kok, a jej spojrzenie nieznoszące sprzeciwu właśnie w tym momencie zmierzyło dziewczynkę pogardliwie.

Rozdział 3
Za plecami szatynki rozległy się przytłumione okrzyki.
− Tak nie można! W Hogwarcie nigdy nie nauczano czarnej magii! To niedozwolone! – krzyknął Neville, podnosząc się ze swojego miejsca i skupiając na sobie spojrzenia wszystkich, którzy znajdowali się w klasie.
− Szlaban, Longbottom. Zostaniesz po lekcjach – powiedział Carrow, przerywając ciszę. Przerażenie odmalowało się na twarzach uczniów Gryffindoru, jednak sam zainteresowany wyglądał na niewzruszonego. Usiadł, z pozoru, spokojnie w ławce i zaczął wpatrywać się w widok za oknami klasy. Jego twarz zdradzała, że nad czymś się zastanawiał. Na tyle głęboko, by nie zwracać już uwagi na otoczenie, w którym się znajdował, choć w jego oczach tliła się iskra buntu.

(przed)Szkolny Klub Złoczyńców #1
Mort ponownie zajął się tym czymkolwiek-by-to-nie-było. Lind odwrócił się i kopnął stopą powietrze. Pomyślał, że dobrze by było zostawić chłopca samego, ale za bardzo dokuczała mu samotność.
– Ile masz lat? – zagadnął znowu.
– Dziewięć.
– To tyle, co ja! – ucieszył się Lind. Za czasów podstawówki przynależność do jednej grupy wiekowej była już mocną podstawą do zawarcia przyjaźni.
Mortimer nie skomentował.
– Nie widziałem cię wcześniej – powiedział Lind.
– Ciągle się przeprowadzamy. Mama chciała, żebym zobaczył swój pokój, ale nie wolno mi tam jeszcze przebywać.
– Podoba ci się tutaj?
– Nie – stwierdził Mort. – Wolałbym być w środku. Tutaj jest za ciepło.
Kiedy Lindsay myślał o tej rozmowie z perspektywy czasu, sam nie wiedział, czy to on nauczył się rozmawiać z Mortimerem, czy to Mortimer nauczył się rozumieć, co ma na myśli Lind.

Rozdział 20
„Nigdy nie chciał współpracować. Nie dlatego, że mu się nie chciało, czy był głupi. Wręcz przeciwnie – był ogromnie inteligentny, po prostu nie wykazywał jakichkolwiek chęci kooperacji. – mówi Hannah Neville, była nauczycielka Morrisa. – Miał dobre oceny, ale raczej nie udzielał się na lekcjach, a gdy proponowano mu konkursy lub dodatkowe prace, burzył się. Więc pewnego razu sama zapisałam go na konkurs wiedzy o literaturze. Wtedy ogromnie się zdenerwował, jakbym popełniła jakieś przestępstwo.”
"Interesujące... Ale to mi nic nie daje. Nadal nie widzę związku Leonarda z Butterfleye'em...", pomyślała ze smutkiem. "Ale istnieje możliwość, że jest jedna osoba, która słyszała coś o Morrisie. To tylko przypuszczenie, ale warto to sprawdzić".

Rozdział XXX: Szamanka
- Widać dziecko, że masz przed sobą trudną, ale i świetną przyszłość. Widzę, że na twojej drodze staną różne przygody. I na drodze twej siostry Corinne. Ale później będzie już wam dobrze. Będziesz miała dzieci i zabijesz łowcę. Razem ze swoimi przyjaciółmi.
- Skąd to wiesz? Kim ty...
- To szamanka. Ona czyta z twojej dłoni- odezwała się wreszcie Shy. W jej spojrzeniu widziałam dziką determinację i... strach? Tego nie można było opisać. Cała zbladła i widać, że była spięta. Tylko czym?
- Dlaczego jesteś taka zdenerwowana? Co jest Shy?- zażądałam wyjaśnień.
Nie rozumiałam niczego. Shy starała się panować nad sobą, więc jak ta Indianka mogła ją tam wyprowadzić z równowagi? Do głowy nie przychodziło mi żadna sensowna odpowiedź.
Szarpnęłam Shy za rękę i spojrzałam jej w oczy.
- O co tu chodzi?!- zażądałam wyjaśnień.
- Mavis. To Amya opiekowała się łowcą, gdy był dzieckiem. To ona go wychowywała. Jest szamanką z tej historii.

5. W pociągu
Szła za Remusem korytarzem pełnym uczniów. Wydawali się bardziej ponurzy niż zwykle, bardziej przerażeni i smutni. Choć słyszała śmiechy, były one cichsze, jakby niepewne. Poczuła dreszcze na plecach. W jej głowie cały czas powtarzało się pytanie: co się dzieje?
- Też to zauważyłaś, co? – zagadnął Lupin – Wszyscy są przerażeni.
Lily skinęła głową na potwierdzenie. Spojrzała na Remusa, ponurym wzrokiem.
- Nasz świat pogrąża się w mroku – mruknęła.

2 komentarze:

Obserwatorzy