sobota, 13 października 2012

Nowe posty (20)



Na początek kilka ogłoszeń, które jeszcze nie wyleciały mi z głowy, bo jestem niemal pewna, że o czymś już zapomniałam. W zeszłym tygodniu zrobiłam wstępny porządek w katalogu i wszystkie blogi usunięte, od dawna przeterminowane, zawieszone  i z blokadą dostępu zostały usunięte.
Gdy kopiuję tekst z Worda wstawiają mi się jakieś widmowe entery, których nie mogę usunąć, bo w edytorze ich nie ma. Może ktoś wie, co mogę zrobić w tym wypadku? Wszystkie porady mile widziane.
Na koniec zapraszam na Piórem Feniksa, ogłoszenie widnieje w bocznej kolumnie, a więcej na stronie.
 
11. Podniosła łuk, naciągnęła cięciwę i strzeliła
Szybko złożyła swój sprzęt, nie chciała tracić cennego czasu, weszła na halę i znalazła się na linii osiemnastu metrów. Tęskniła za latem, gdy zajęcia odbywają się na dworze, wtedy promienie słońca ogrzewają policzki, czuć świeże powietrze, a nie stęchliznę tak jak teraz. Stanęła bokiem, założyła strzałę, podniosła łuk, naciągnęła cięciwę i strzeliła. Powtórzyła tę czynność trzy razy i podeszła do maty. Była zadowolona, gdyż nie wyszła poza żółte pole.

8. Projekt: HUMANOID
Zombie były zaprogramowane jedynie na tyle, by być w stanie w miarę przyzwoicie chodzić i rozszarpywać obiekty, które nie były skonstruowane tak jako one. Wyjątkami były pojedyncze przypadki, które zaraz po wszczepieniu odpowiedniego ciała obcego w skórę dążyły do autodestrukcji. Dowodziło to zbyt słabemu organizmowi, nie będącemu w stanie zaakceptować intruza. Władze odpowiednio zaprogramowywały trupy, lub konające osoby, tak, by nie posiadały wystarczająco dużo inteligenci, żeby nie były w stanie się zbuntować, a miały wystarczająco rozumu potrzebnego do zabijania istota z obcym DNA. Projekt nazywany: HUMANOID.

II Spotkanie ze śmiercią: 00. Prolog
Pewien mężczyzna, szczelnie ubrany w brązowy płaszcz, wyszedł z baru „West”. Zaczęło robić mu się zimno, mimo iż w całym swoim wnętrzu czuł ciepło. Mijający go ludzie patrzyli na niego z wielkim obrzydzeniem. Zobaczyli człowieka, który się zataczał i mruczał pod nosem sam do siebie.
Kiedy dotarł do swojego auta, zaczął padać deszcz. Przeklął w duchu za tak kiepską pogodę. Wsiadł do filetowego Chevroleta, pomimo iż czuć było od niego alkoholem. Nie przejął się żadnymi konsekwencjami, które mógłby spowodować na drodze. Chciał jak najszybciej dotrzeć na miejsce.

Rozdział 1
Król pokiwał głową wyraźnie zadowolony, po chwili jednak do niego dotarło.
- Chwila! Drezdon jest takim idiotą, że spali żywcem pierwszą lepszą kobietę w tamtym świecie!
- Istotnie - zauważył Redos. - Dlatego posłałem też Ignisa, tego małego zielonego smoka. On przypilnuje Drezdona.
Rufus zaniósł się śmiechem, dodatkowo klaszcząc w dłonie.
- Doskonale, Redosie! - wykrzyknął. - Ścięcie głowy!
Mag ukłonił się nisko przed królem, po czym wycofał się pod ścianę. Na środku sali stanął starszy skrzat. Był zakuty w łańcuchy i patrzył na zgromadzonych błagalnym wzrokiem, ale tu nie było litości. Ephraim nie żyje, już nikt nie pomoże tym nieszczęśnikom!
Redos z radością patrzył jak miecz oddziela głowę od tułowia, a potem spuścił wzrok kiedy potoczyła się pod jego nogi i spojrzała pustymi oczami na niego. Miał tylko nadzieję, że dziś nikt nie ubrudzi jego zbroi.

Rozdział VII: Zapomniana rozmowa
Czarna honda accord zaparkowała w pobliżu budynku liceum. Z samochodu wysiadło rodzeństwo Kierwińskich. Wiktor został w tyle, by zamknąć auto, a Gabriela udała się w stronę szkoły. Nie zaszła daleko, bo nagle drogę zagrodził jej wysoki, szczupły młodzieniec o gęstej czuprynie bardzo jasnych włosów, opadających na ciemnoniebieskie, chłodne oczy. Uśmiechnął się przebiegle, zadowolony, że zaskoczył i wytrącił ją z równowagi.
Mikołaj Walter! A ten co tu robi? – Dziewczyna zdenerwowała się na jego widok. Z niezadowolenia zmrużyła oczy i widać było, że pilnuje się przed impulsywnym zachowaniem.
– Czego chcesz? – spytała w końcu, siląc się na neutralny ton, ale jej pytanie zabrzmiało niegrzecznie. Chłopak wykrzywił wargi w lekceważącym grymasie i obdarzył ją wyniosłym spojrzeniem.
– Od ciebie akurat nic, więc bądź tak miła i... – machnął na nią rękami, jakby przeganiał natrętną muchę.

8. Daj mi chociaż jeden powód, bym mogła ci uwierzyć.
- Mógłbym się spodziewać wszystkiego. Nawet tego, że brutalnie pobiłaby mnie szczoteczką do zębów, ale… No błagam! Przecież to żałosne! – krzyknął unosząc ręce ku górze. Zaśmiałam się perliście. Siedzieliśmy na ławce pod barem, z którego niedawno wyszliśmy. Znajomi Liam’a nadal siedzieli podrywając barmankę. Była mroźna noc, a na niebie błyszczały gwiazdy i jasny księżyc. Gdybym nie siedziała tu z blondynem i nie trzymała w dłoni piwa, a ci z tyłu bawiący się ludzie by się uciszyli to może byłoby to romantyczne, ale Liam? Błagam… On ma tyle do romantycznego, co ja do niewinnej.

Rozdział 148: Fanclub
-Do końca następnego tygodnia można zgłaszać propozycję na nazwę fanklubu. A teraz zobaczcie jak Any i Maxer się kochają! – tłum krzyczał jak oszalały a oni nie wiedzieli co zrobić. Kento spojrzał na nich i dał im znać co mają zrobić. Any i Maxer spojrzeli na siebie. Tłum krzyczał ”besos,besos”(całus, całus). Maxer przysunął się do dziewczyny, odgarnął jej włosy z czoła, dotknął jej policzka i na oczach wszystkich ją pocałował.

4 komentarze:

  1. Ja mam taką sugestię, a propo Worda, żebyś zaznaczyła tekst z tymi widmowymi spacjami, kliknęła prawym klawiszem myszki, rozwinie się menu. Wybierz "akapit" (ja mam worda po angielsku, u mnie to paragraph). Sprawdź, czy w okienkach z cyferkami (np. left 0pt) są jakieś oprócz zer, najpewniej coś może być w tych "przed", "po". Jeśli coś jest, skasuj, wpisz 0pt i powinno się wszystko ułożyć :) Mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, spróbuję zastosować to następnym razem. Może coś się zmieni.

      Usuń
  2. Dzień dobry, uprzejmie informuję, że z dniem dzisiejszym blog http://e-skapizm.blogspot.com zmienił adres na http://eskapizm.blogspot.com (kategoria psychologiczne). Za utrudnienia przepraszam.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy