sobota, 29 grudnia 2012

Nowe posty (31)



Rozdział 2: PiX
Zadzwonił dzwonek i cała gromada uradowanych uczniów wybiegła do szatni. Ja z Liz szłyśmy na końcu, ponieważ musiałyśmy iść po wampiry do klasy równoległej. Mieliśmy spotkanie organizacji, a bez nich nie miałoby ono sensu. Gabrielle wzięła ode mnie trzy czarne płaszcze chroniące przed światłem słonecznym i równym krokiem wyszliśmy ze szkoły. Czułam niepokój, tak jakby ktoś nas śledził. Jednakże raczej nie przejmowałam się tym, ponieważ nie znałabym osoby, która chciałaby być ze mną w konflikcie.

Pierwszy
Evelitte spojrzała na swoją rękę, ociekającą ciemną krwią. W jej wnętrzu tkwił sporych rozmiarów odłamek szyby. Wyszarpnęła go, wywołując kolejną falę lepkiej cieczy i bólu. Z gardzieli wydobył się skrzeczący dźwięk, połączony z warczeniem, zupełnie tak, jakby nie umiała już krzyczeć. Warkot był dziki, zwierzęcy, w niczym nie przypominał ludzkiego. Skierowała rozjuszone spojrzenie na zwijającą się pod pobliskim drzewem ofiarę.

Rozdział 20: Sumienie
Uderzył pięścią w drzwi tuż obok jej twarzy
Odczuj strach, strach, strach i ból.
Przez chwilę patrzył Granger w oczy, po czym nachylił się do ucha dziewczyny.
Krzycz, krzycz, krzycz.
– Przestań… przestań mnie zmieniać – rzekł niemal szeptem. Zacisnął oczy. Miał się do tego nie przyznawać, ale nie potrafił się powstrzymać. To było zbyt trudne. – Nie uda ci się w pełni, a sama na tym stracisz. – Przesunął niepewnie dłonią po jej przegubie, rozchylając powieki. – Wyjdź.

XXV
Nagle po lewej stronie zauważyłam ruch. Kucnęłam i schowałam się za kominem najbliższego domu. Wilczyca naturalnie wtopiła się w białe tło, siedząc obok. Zza drzew wyłonili się zauważeni przed chwilą shinobi - w parach. W pierwszej zauważyłam Roshi’ego i jakąś dziewczynę. Biegli zmierzając w stronę dziedzińca. Nie spuszczając ich z oczu również pobiegłam w tamtym kierunku. Zatrzymałam się na dachu budynku znajdującego się na granicy rynku i zamarłam.
Setki ludzi klęczało na zimnym bruku, z głowami pochylonymi w dół. Wokół nich szczelnie oplatał ich łańcuszek ninja Dota. Nikt się nie odzywał, a tylko ryk wiatru docierał do moich uszu. Nagle jedna kobieta upadła, nie wstała. Żaden człowiek obok, nawet się nie ruszył, żeby jej pomóc. Sonea widząc mój rozbiegany i przestraszony wzrok, trąciła nosem moje ramię, próbując dodać mi otuchy. Shinobi zniknęli z mojego pola widzenia. Nigdzie nie widziałam dzieci. Gdzie one są?

Rozdział 6
Rozbudziłam się dość wcześnie, zerknęłam na zegarek na którym wskazówka pokazywała szóstą. Nie czułam się wypoczęta, okropnie bolała mnie głowa i miałam zaropiałe oczy. Nadszedł wreszcie ten dzień, dzień w którym miałam wyjść z tych białych czterech ścian przesiąkłych zapachem chemikaliów i pleśni. Rozejrzałam się po pokoju i poczułam kropelkę spływającą po prawym policzku. Zamknęłam oczy i spróbowałam wymazać wszystkie myśli, ale one i tak sprowadzały mnie do sytuacji z mojego snu, który przeżyłam kilka godzin wcześniej. Dominic. We własnej wyobraźni sprawiłam, że moje największe marzenie się spełniło. Był tak blisko, czułam jego zapach, jego dotyk, słyszałam jego szept. Dotknęłam palcem ust, na których złożył swój pocałunek. Czułam się dziwnie, zdawało mi się, że zwariowałam. Fantazjowałam o chłopaku mojej przyjaciółki, która chyba by mnie zabiła, gdyby się o tym dowiedziała. Była przecież w niego tak wpatrzona, że nie zdołałaby się nim podzielić. Wzięłam głęboki wdech, aż zakręciło mi się w głowie.
-Wszystko w porządku?

The Hobbit: An Unexpected Journey
Peter Jackson UMIE robić filmy, które wbiją widza w fotel - to jest fakt. Udowodnił to przy The Lord of the Rings, zaprezentował podczas The Lovely Bones i teraz jedynie przypieczętował, dopełnił formalności. Ale potrafi też jeszcze jedną, bardzo ważną rzecz - przenieść swój szacunek i ewidentną miłość do twórczości Mistrza Tolkiena na ekran.

Rozdział 23
- Co cię tak śmieszy? – warknąłem odwracając się do niej przodem.
- Już nie pusz się tak, bo ci zaszkodzi – powiedziała słodko, mrugnęła okiem i machnęła ręką.
- Chcesz koniecznie kupić większy bandaż? – znalazłem się przy niej natychmiast, przykładając jej katanę do szyi. Gdybym się dłużej zastanowił, doszedłbym do wniosku, że ostatnio często mi się to zdarza. Ale kogo to obchodzi? Już miała otworzyć usta, żeby mi się odszczeknąć, lecz właśnie wtedy zza rogu wypadła Karin wrzeszcząc:
- Gomen Sasuke-kuuuuun! – nie minęło dziesięć sekund, odkąd ją dzisiaj ujrzałem, a już w kilku pierwszych mam jej dosyć – a.co.wy.tu…? - wydukała.
- Nie twój zasrany interes – docisnąłem katanę do tego stopnia, że rozcięła bandaż. Ciała dziewczynie nie uszkodziłem. Po co mam słuchać przez całą drogę i jej marudzenia? Wystarczy upierdliwa Karin. Ona tak jak ostatnio, z udawaną godnością „odkleiła” się od ściany i poprawiła kaburę na udzie.

Pieksa, czyli klub Piekarnia, był ulubionym miejscem zabawy Dolores, a Angela jako nowa znajdowała się pod jej opieką. W odróżnieniu od większości zgromadzonych tutaj Dzieci Mroku, obie nie przybyły na polowanie a jedynie na dobrą zabawę. Dwa ponętne sukuby, co zresztą było powszechne u przedstawicielek tego gatunku, pożywiały się w pracy, czyli w miejscu, gdzie napalone ofiary zwykły im za to płacić. Szefem całego interesu był obrotny wilkołak, który nie tylko potrafił zapewnić swoim dziewczętom należytą ochronę, ale także posiadał zmysł weryfikacji potencjalnych klientów. System działał bez zarzutu, co pozwalało wszystkim zainteresowanym żyć dostatnio, a wszelkie drobne niewygody były mało istotne w obliczu jego niezawodności.

31. And so this is Christmas, I hope you have fun.
- Będziecie na siebie krzyczeć i tak dalej?- Odezwał się Shannon, odrywając wzrok od telewizora i delikatnie się uśmiechnął. W jego pytaniu pobrzmiewało więcej fascynacji niż niepokoju.
- Będziemy.- Zapewniła go całkiem spokojnie Niko, dostrzegłem jednak w jej oczach iskierkę.
- To ja.. będę u siebie, wiecie jakby, co. Pogadajcie sobie.
Wyłączając telewizor, Shannon zostawił nas samych. Dlaczego miałem wrażenie, że będzie podsłuchiwał? Nie wiem, może dlatego, że to był Shannon. Gdy wyszedł, powiedziałem:
- Wydaje mi się, że raduje go perspektywa małej bójki.
- Nie go jednego.
Przez moment Veronica niepewnie mi się przyglądała. Poczułem jak mija napięta atmosfera.
- Właśnie zauważyłem. Może chciałabyś czymś rzucić? Wiesz, to zawsze pomaga.
- Co wolisz stracić? Wazę Ming czy szklaną szkatułkę?- Odparła ironicznie, pod-chodząc do mnie i niesfornie się uśmiechając. Lubiłem ją taką, wkurzoną ale opanowaną. Kładąc jej dłonie na ramionach, dodałem:
- Zrozum nie oszukałem cię ani nie zdradziłem.

Rozdział drugi
-Ciężkie życie, co? - zagadnęła go młoda czarownica. Pogrążony we własnych myślach nawet nie zauważył, że ktoś się do niego przysiadł. Kobieta miała łagodne rysy, proste włosy i smutne spojrzenie. Kieliszek trzymała z niezwykłą nonszalancją.
Postawił jej drinka, potem drugiego. Po czwartym ją pocałował, a po siódmym spadł z barowego stołka.
Obudził się w jednym z pokoi umieszczonych nad pubem. Przy łóżku siedział Remus, pogrążony w lekturze „Proroka Codziennego”.
Piętro wyżej, w najmniejszym i najtańszym pokoju, Mary McDonald wstała od stołu, przy którym spędziła kolejną, bezsenną noc. Wokół niej walały się pomięte skrawki pergaminu, drogie, orle pióro złamało się w połowie, a z jego końca wprost na blat kapał atrament.

Demony przeszłości, część 6
– I co się śmiejesz, darmozjadzie jeden? Lupin cię nie nauczył, że cudzej korespondencji się nie czyta? – Black tym razem warknął, a Harry stwierdził, że jego myśli podążają w zupełnie złym kierunku, bowiem teraz wyobraził sobie Syriusza jako koto-psa. No wiecie, kocie uszka, ale psi nos, no i nie liże łap, tylko… Coś innego. Harry nie potrafił pohamować chichotu, na co Syriusz aż się zagotował.

Rozdział II
Widzę, jak upada w dół, a ostatnim gestem chwyta moją koszulę i ciągnie mnie za sobą. Nie ma w tym geście nic pięknego, sentymentalnego. Jedynie rozpaczliwy, straszny romantyzm. Gałąź wbija się w miękką, bagnistą ziemię, przybijając ciało do gruntu. Jak obraz do ściany... Wiszę nad nią. Ona otwiera usta, jak ryba, która pragnie wody. Zaciska bardziej palce na moim ubraniu, jakby obawiała się, że umknę. Nie przejmuj się... Skoro nie wróciłem, to i drugi raz odejść nie mogę. Nie umiesz umierać, choć robisz to niepierwszy raz...

Rozdział 2: Dochodzenie
-Nie kłam. Jeśli się przyznasz dostaniesz mniejszy wyrok.
-Kim była ta kobieta? Kochanką?
Popatrzył na mnie z miną zbitego psa.
- Nie miałem kobiety od bardzo dawna -mruknął wreszcie jakby zawstydzony.
-Co masz na myśli?
-Że nie miałem kobiety od bardzo dawna. Od śmierci żony -poprawił się.
W myślach uzupełniałam raport. Żonaty wdowiec. Mężczyzna rasy białej i pieprzony morderca.
-Kiedy zmarła żona?
-Cztery lata temu -odpowiedział bez namysłu.
Trudno było mi uwierzyć, w to że przez cztery lata nie znalazł sobie żadnej innej kobiety. Poza tym nadal nosił obrączkę więc, musiał coś czuć do swojej zmarłej żony... Nie! Nie mogę myśleć w ten sposób! Prowadzę dochodzenie a on jest winny! Muszę to tylko udowodnić.
-Mieszkasz sam ?- zapytałam chcąc wykluczyć ewentualnego postronnego.
-Co to za pytania pani porucznik? Czy tak się prowadzi dochodzenia? -zapytał Thomas wyraźnie zdenerwowany. Oczy mu ściemniały. Ten niesamowicie jasny odcień błękitu przypominał teraz krystaliczny lazu,r a jego alabastrowe policzki pokryły się bladym rumieńcem.

19. Zapowiedź lepszego jutra
Przez kilka długich chwil patrzyli sobie w oczy, celebrując tę chwilę, gdy w końcu zniecierpliwienie obojga zostało ukojone jednym długim pocałunkiem. Było zupełnie inaczej, niż wcześniej, bo mogła oddać mu się w pełni, czerpać satysfakcję z posiadania, dawać i brać tyle samo, ile on dawał jej. Jego wargi były ciepłe i miękkie, język przyjemnie natarczywy, a dłonie na jej plecach wyjątkowo niecierpliwe. Pragnęła go, pragnęła Aleksa każdą częścią swojego ciała. Z każdą kolejną sekundą czuła, że zakochuje się jeszcze bardziej i nie ma już odwrotu. Wypełniła ją fala gorąca. Była cała dla niego. Odpływała.

4 komentarze:

  1. Mam pytanie. Mogłabym wiedzieć, dlaczego mój post (rozumiem, że to prolog, ale jak dla mnie jest treściwy, bo właśnie miał być taki krótki) nie został umieszczony w uaktualnieniu? Zrozumiałabym, gdyby nie fakt, że komentarz został usunięty (gdyby jeszcze widniał w zakładce, pomyślałabym, że po prostu nie zmieścił się w liczbie postów). Sądzę, że to troszeczkę nie fair, bo nigdzie nie ma mowy, że do reklamy potrzebne są minimów dwa/trzy posty... Mimo wszystko, tylko pytam, bo mnie to ciekawi. :)
    Pozdrawiam.

    // rozgrzesz-mnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do reklam w nowych postach mogą zgłaszać się tylko blogi, które znajdują się w katalogu. A ten blog się w nim nie znajdował, dlatego zgłoszenie zostało usunięte.

      Usuń
  2. hej, Jaenelle. Tak sobie myślałam, że coś Ci się należy ode mnie za to, co dla mnie robisz. Chciałam zrobić Ci szablon na Rejestr. mam nawet pewną koncepcję, ale nie chcę, aby Elfaba się poczuła pokrzywdzona. Jeśli jednak chciałabyś wystrój ode mnie (chociaż na jeden miesiąc) napisz.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy