sobota, 5 stycznia 2013

Nowe posty (32)


Wpis czternasty: Siłę mi daj…
Nie wiem, czego ode mnie oczekujesz – stwierdziłam.
Spokojnie, będzie dobrze, zobaczysz.
Nie potrafiłam w żaden sposób zareagować, kiedy moje własne dłonie odpięły drobne guziki piżamy, po czym zsunęły ją na podłogę. To Tom mną sterował. Chciał, abym czuła strach i zawstydzenie. Ze łzami w oczach zdjęłam spodnie. Zupełnie naga weszłam pod prysznic.

rozdział XXXVI: Wszystko się zmienia
Zemsta
Zwycięstwo
Niemoc
Upadek
Czym jest życie?
Słodki kawałek wieczności
Gorzki odłam ducha
Uśmiech usłany łzami
Płacz przyćmiony krzykiem
A miejsce na prawdę
gdzie?
Maraton
O długości smutku
Meta przy szczęściu
Któż do niej dobiegł?
Kto jeszcze przybędzie?
Życie to nie wyścig.
Życie to…

Rozdział XVI
- Widzi pan… - zaczęłam, ale jednocześnie przypomniałam sobie o pierścieniu, który zdobił mój palec. Zawiesiłam głos, wahając się, ale natychmiastowo przyłożyłam opuszek do rubinu, czując jednocześnie, że moje serce zaczyna niebezpiecznie walić w klatce piersiowej. Tyle razy czytałam książki fantasy, których bohaterowie – zresztą w większości mając dobre cele – zwodzeni przez siły magii, stawali się źli. Ale nie tylko w książkach były opisywane tego typu sytuacje! Taki Anakin Skywalker, gdy stał się Darthem Vaderem. To jasne, że skusiły go wielkie możliwości, gdy przeszedł na ciemną stronę mocy, czy mnie też to czekało? Wiedziałam, że dzięki rubinowi jestem w stanie zrobić wszystko, pozostaje tylko pytanie, czy umiałabym zabić, aby pozyskać duszę, która mogłaby go zasilić. Ale nie był to ani odpowiedni czas, ani odpowiednie okoliczności, aby o tym myśleć. Uniosłam wzrok, wciąż trzymając dłoń na rubinie, który stawał się gorący pod moimi palcami. Działał.

II Spotkanie ze śmiercią: 5. Telefon
Po wzięciu z biura akt sprawy Marka Beringa, Johnny wszedł do pokoju przesłuchań. Zastał tam podejrzanego, który siedział smutny na krześle ze spuszczoną głową. Kiedy zamknął drzwi, Latynos spojrzał na niego obojętnym wzrokiem. Położył dokumenty na stole, zdjął dżinsową kurtkę, którą powiesił na krześle, i usiadł naprzeciwko Torresa. Otworzył kremową teczkę, wkładając do nich groźbę oraz zdjęcia, które stały się kolejnym dowodem w sprawie. Brigh milczał dość długo, porządkując sobie najpierw wszystkie papiery i, dopisując nowe zdania do raportu.
- Nienawidziłeś swojego byłego szefa – odezwał się po chwili. – Groziłeś mu. Zrobiłeś mu zdjęcia z prostytutkami, a potem go szantażowałeś. – Pokazał mu raz jeszcze pogróżkę oraz fotografie, aby mógł na nie raz jeszcze spojrzeć i przemyśleć to wszystko. – Masz mi coś konkretnego do powiedzenia?
- Zasłużył sobie na to – zbulwersował się Torres. – Zostawił mnie bez środków do życia. Co to dalej będzie? Pabla czeka kilka operacji, więc chciałem tylko trochę pieniędzy.

Rozdział 4: O sztormach i burzach
- Czego szukasz?
- Ukojenia, Charlie – odparła cicho. – Ukojenia dla własnych myśli.
- Prosisz – masz! Oto jestem, o pani, na twe życzenie! – powiedział chłopak radosnym tonem, przyciągając ją do siebie.

Rozdział 15
Mężczyzna miał niepewną minę jakby chciał przez to odradzić mimo wszystko wzięcie tego auta. Przesadzał bo auto nie mogło być aż tak kiepskie. Jednak ja je zobaczyłam z wrażenia o mało co nie upadłam. Myliłam się i to znowu.
- Zdecydowanie za często mi się zdarza - szepnęłam sama do siebie trzymając w jednej ręce torbę a w drugiej kluczki od auta. Bałam się do niego podejść a co dopiero wejść do środka bo wygląda jakby się miał tylko przy delikatnym dotknięciu rozlecieć. Policzyłam do 10 i zaczęłam się pakować gdy usłyszałam krzyk dobrze mi znanej osoby. Smith.
- Czego? - zapytałam gdy był juz przy aucie. Miał problem i to mnie cieszyło. Christopher Smith ma problem! Taki mały prezent na święta.
- Zapłacę polowe wydatków - powiedział szybko przechodząc od razu do setna co mi się nie podobało. Chciałam się z nim trochę podroczyć.
- Nie - odpowiedziałam mu patrząc prosto w jego oczy.

Rozdział XX
Scena uległa zmianie. Tym razem kulił się w postaci ludzkiej, otoczony zimnymi skałami, o jakie biły z mocą rozszalałe fale morskie. W dłoniach ściskał z całych sił coś twardego. Kamień, który przypadkiem odnalazł. Kamień o niezwykłych właściwościach. Wystarczyło obrócić go trzy razy i dostać to, czego pragnął od lat. Spotkania z kobietą o ciepłych, troskliwych oczach w kolorze zachmurzonego nieba i czułych dłoniach. Wiatr na zewnątrz hulał, a wilgoć jaskini przenikała go do cna. Nie znał wielu słów w języku ludzi, nie znał na pewno takiego, którym mógłby opisać bezbrzeżny ból psychiki i doskwierającą mu samotność. Przygryzł wargę i szczelniej otulił się starymi łachmanami. Próbując oddechem rozgrzać drżące palce, wykonał pierwszy obrót. Drugi obrót. Trzeci…

Rozdział XIII: Opowieść Gabrieli
Miała wrażenie, że siedzi na tej sofie odkąd pamięta i wydawało jej się, że nie dałaby rady z niej wstać. Wrosła w nią, a każdy, nawet najmniejszy ruch sprawiłby jej ból. Ciężar tego, co przed chwilą usłyszała przygniótłby ją, nie pozwalając ustać na własnych nogach, a co dopiero pójść na przód. Wyznanie Gabrieli, mimo że tak absurdalne i niewiarygodne, było na swój sposób logiczne, wyjaśniało wszystko, co do tej pory było niezrozumiałe i Alicja wierzyła jej. Nie potrafiła nie wierzyć, choć bardzo tego chciała. Mogła przecież uznać jej sztuczki za zjawisko podobne hipnozie, a pokaz Wiktora za zaawansowany trik iluzjonisty. To powinno być przecież takie proste. Wstać i wrócić do swojego bezpiecznego, zwyczajnego świata. Zwłaszcza, że Wiktor udał się po kolejną herbatę, a Gabriela poszła po coś na górę. Mogła wykorzystać chwilę nieuwagi i uciec.

Rozdział 12: Wybierając drogę
- Jak już mówiłem, nie mam zamiaru nikogo posądzać. Analise, mam tylko nadzieję, że masz świadomość tego jak możesz przyczynić się do tego aby owa osoba, którą oboje mamy na myśli, wybrała dobrą drogę. Bądź co bądź zawsze wygrywa dobro, nawet gdy po tej drugiej stronie jest znaczna przewaga.
Wsłuchiwałam się w każde jego słowo z niezwykłym zainteresowaniem gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Dumbledore spojrzał za siebie, aby zobaczyć, którą mamy godzinę.
- Ah, całkowicie zapomniałem! Wejdź, Harry! - i po chwili w drzwiach pojawił się Potter, a ja podarowałam mu serdeczny uśmiech. Co dziwniejsze, uśmiech ten był całkowicie szczery.

Rozdział 2
- Wiesz, jesteś nawet całkiem przystojnym facetem… - Leire przegryzła dolną wargę i uniosła jedną brew do góry, a on wpatrywał się tylko w nią, jednocześnie zadowolony z siebie. Chciał już coś powiedzieć, jednak ta położyła mu palec na ustach i zbliżyła swoje wargi do jego ucha.
- …Lecz z drugiej strony, nie przepadam za takimi palantami. Veribus mudblood. – gdy powiedziała ostatnie słowa, Draco mógł poczuć, jak jego kolano dotknęła różdżka Leire, którą zdążyła wyciągnąć, gdy ten był tak w nią zapatrzony.

Rozdział 5
Deszcz rytmicznie bębnił w okiennice z suszonych liści. Szyby zasnuła szara mgiełka, którą stopniowo zmywały spływające krople – na początku samotnie szukające towarzyszki, później łączące się ze sobą, aż w końcu znikające za parapetem. Już od paru dni powtarzały ten sam schemat. Podczas wieczorów takich jak ten wyglądały niesamowicie, migocząc w srebrnym blasku latarni porozstawianych na ulicy. Tym razem jednak nie interesowały Selvię, która siedziała do nich tyłem, pochłonięta kolejną książką wyciągniętą z półki Orlinoody. Pachniała papierem o wiele bardziej niż jakakolwiek inna lektura, z którą zdarzało jej się zetknąć jeszcze w Ogrodzie. Właściwie wydawało się, że wszystko w mieście sinalasów, które jak się okazało, nazywało się Tuhnneum, miało silniejszy aromat.

Rozdział I: Pani Amon-Dum
- Jakie jest twoje zadanie w tym wszystkim? – dopytywał zniecierpliwiony Merlin.
- Powiedz mi, nie czułeś nigdy, że potrzebujesz kogoś, kto jest taki sam jak ty? Kogoś, kto by zrozumiał przez co przechodzisz i co się z tobą dzieje?
- Często to czuje – Merlin spuścił smętnie głowę na pierś. – Jest wiele momentów, w których mam ochotę wykrzyczeć Arturowi i wszystkim do około, kim tak naprawdę jestem, żeby w końcu zrozumieli. Mam dość ukrywania się. Mam dość tego, że stale ratuję Artura, a on tego nie dostrzega. Masz rację, chciałbym mieć kogoś z kim mógłbym porozmawiać o tym wszystkim, przez co przechodzę i co się ze mną dzieje. Kogoś, kto potrafiłby to zrozumieć i pomóc mi w tym, co mnie chwilowo przerasta.
- Pozwól mi zostać twoją opiekunką, a zapewniam, że już nigdy nie będziesz czuł się samotny.

Portret w tańcu
Walka jest trochę jak seks; tam, za drugą szablą, to nie twój wróg, ale ukochany przyjaciel, który pokazuje ci świat zupełnie odmienny od tego, z którym stykasz się na codzień. Uczy cię nowych, ekscytujących rzeczy. Sprawia, że jesteś coraz silniejsza. Pokazuje ci, że masz w sobie umiejętności, o które byś się nie podejrzewała. Budzi w tobie pasję i ukryte dotąd namiętności.

Rozdział szósty
Uśmiechał się niepewnie ale łagodnie ukazując rząd równych i bielszych niż śnieg zębów. Otworzyłam buzię ze zdumienia i nie byłam w stanie nie nic powiedzieć. Wyglądał jak ukochany chłopak, który przyszedł odwiedzić swoją ukochaną, ciężko chorą dziewczynę. W zielonym T-shircie, ciemnozielonej koszuli i zielonej kurtce z kieszeniami po bokach, kociakiem przy kapturze i z tą swoją aurą tajemniczości wyglądał jak chłopak z okładki amerykańskiego magazynu.

15. Słonie Takery, cześć druga
Zaróżowione policzki, przymknięte wargi - tylko kilka odcieni ciemniejsze od jej jasnej cery - wraz z długimi rzęsami, tworzyły niezwykle fascynujący obraz kobiecego piękna. Hinata mogła wydawać się zupełnie zwyczajna, nie wyróżniająca się niczym szczególnym na tyle innych ludzi, jeżeli oceniało się ją pod kontem fizyczności. Jednak nie dla niego. Było w niej coś takiego, że chociaż chciał, nie potrafił oderwać od niej oczu. Na próżno wywoływał falę pogardy wobec siebie i własnej słabości, wzrok wciąż tkwił zwieszony na jej ustach, powodując u niego napływ dziwnych myśli.
Nagle uderzyło go, że widok jej śpiącej twarzy budzi w nim podobną fascynacje, jaką odczuwał patrząc na kwiat babusa tysiące lat temu, że urok jej oblicza doskonale oddaje piękno tamtego kwiatu, a być może nawet go przewyższa.


7 komentarzy:

  1. Hej! Informuję, że blog "Mowa snów" (opowiadanie obyczajowe) zmienił szablon, a także adres na mowa-snow.blogspot.com.
    Proszę także o niewielką zmianę opisu bloga na następujący:
    „Mowa snów” opowiada o życiu Mileny, która z dniem swoich osiemnastych urodzin zaczyna miewać nietypowe sny. Jak się wkrótce okazuje, są w nich pokazane sceny z przeszłości jej rodziny. Dziewczyna – dotychczas posiadająca niewielką wiedzę na temat tego, co działo się przed jej narodzinami – nareszcie ma okazję poznać prawdę. Jednak nic nie jest takie proste, jak się wydaje. Sny tak naprawdę niczego nie wyjaśniają, a Mila musi zacząć szukać prawdy u źródeł, co okazuje się trudnym zadaniem. Oprócz tego, jako pełnoletnia dziewczyna, powinna zacząć planować swoje dalsze życie. Niespodziewanie w monotonię jej codzienności wkradają się tajemnice, trudne wybory, a także miłość. Wszystko zaczyna zmieniać bieg.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam :)

    Chciałam powiadomić, że zmieniłam szablon na moim blogu i w związku z tym poprosić o zmianę obrazka przy opisie mojego bloga (taki sam obrazek jak ja ma inna osoba)
    adres: http://who-will-protect-me.blogspot.com/
    kategoria: Fan fiction - Potterowskie - Era Huncwotów

    Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj,
    Zmieniłam nick z Kath na Ulotna i prosiłabym, żebyś zmieniła to również w katalogu.
    Sprawa dotyczy blogów:
    http://hide-another-mistake.blogspot.com/ (kategoria: romans)
    http://into-dust-n.blogspot.com/ (kategoria: romans)
    http://miniatury-kath.blogspot.com/ (kategoria: zbiory opowiadań)

    Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy