sobota, 12 stycznia 2013

Nowe posty (33)

Rozdział 2: Prawdziwe przeznaczenie
Od dnia 21 marca strasznie bolała mnie głowa. Słyszałam czyjeś wołanie, krzyki, szept. Najcichszy głos nawet milczenie. Tym razem nie było ono złotem, nawet srebrem. Było przekleństwem, które słyszałam.
-Uratuj…
-Pomóż…
-Nie pozwól…
-Walcz…
-Ukaż…
Wszystko zmieniało się tak szybko. Myślałam że zwariuje. Miałam ochotę rzucać wszystkim co wpadnie mi w dłonie. To wołanie kogoś było naprawdę nie do zniesienia. Chciałam usłyszeć ciszę, błogą ciszę. Codziennie moje życie wyglądało tak samo. Nie spałam prawie w nocy. Nie jadłam, byłam przemęczona, a głosy z mojej głowy nie chciały mnie opuścić. Każdego dnia były o pół tonu głośniejsze. W a r i o w a ł a m.

Rozdział 10
Mike przyglądał się jej. Dostrzegł ogniki w jej zielonych oczach i małe dołeczki w policzkach, które pojawiały się, gdy się uśmiechała. Twarz miała zarumienioną, zapewne od zimna i procentów krążących po jej organizmie. Usiadł obok niej opierając się o ścianę. Wsłuchiwał się, jak próbuje uspokoić przyspieszony oddech. Duża bluza chłopaka zsunęła się ze szczupłej ręki Kiry, a ich ramiona ocierały się o siebie. Blondyn powstrzymał dreszcze powoli rozchodzące się po jego ciele. Patrzył w dal, starając się nie myśleć o bliskości dziewczyny. Dopiero, gdy poczuł na sobie jej przeszywający wzrok odwrócił głowę w jej stronę. Przypatrywała mu się z tym samym błyskiem w oczach i malującym się na twarzy nieśmiałym uśmiechem. Niesforny kosmyk opadał jej na oczy. Jego dłoń zadrżała, chcąc go odgarnąć z twarzy dziewczyny.

Rozdział 29
Do otumanionych snem uszu niebieskowłosej dotarł jakiś cichy szelest. Jej umysł wciąż był ciasno otulony woalem oszołomienia, nie pozwalającym odróżnić, czy posłyszany odgłos był rzeczywistością, czy tylko kolejnym sennym widziadłem.
Evelyn Grant nie miała zielonego pojęcia, gdzie się znajduje, ale była jeszcze zbyt otępiała, żeby się tym poważnie zmartwić. Tkwiła jakby na wpół zawieszona w ciemności, powoli próbując powrócić do rzeczywistości.
Nie wiedziała też, co spowodowało ten dziwny stan. Czyżby zemdlała? Niebieskowłosa miała wrażenie, jakby w jej pamięci ziała wielka dziura. Ostatnią rzeczą, którą zapamiętała dziewczyna, była zatłoczona uczniami Hogwartu ulica Główna w Hogsmeade. Tego, co zdarzyło się później, nie potrafiła przypomnieć sobie w tej chwili.
Na wspomnienie Hogsmeade pod jej zamkniętymi powiekami przesunęło się kilka rozmazanych obrazów wspomnień z wioski, ale gdy próbowała przeanalizować je dokładniej, umknęły jej niczym woda ze stulonych dłoni.

Rozdział 5: Pół-wampir
Wracając do domu zimny wiar rozwiewał moje suche włosy, czarne krople deszczu spływały po skórzanej kurtce. Drażniący dźwięk spadających w otchłań kanalizacji kropli deszczu tłumiony był przez krzyki dzieci na podwórku. Swoją drogą, nie wiedziałam co one widzą w tej londyńskiej pogodzie. Skakały po kałużach śmiejąc się z nie wiadomo czego. Nikt nie zwracał uwagi na to, że przez cała drogę po cichu łkałam i przeklinałam pod nosem. Pełzłam ulicą zataczając się jak pijana, ponieważ łzy przysłaniały mi widok. Doszłam do ostatniego domu na ulicy. Stały przed nim puste doniczki, a w oknach paliło się przyjemne światło. Mieszkałam tam od dziecka, jednak nigdy nie dostrzegałam w tym domu niczego szczególnego. Dopiero wtedy cieszyłam się, że go mam.

Rozdział 4: Klementyna
Alejki Gothville wciąż były zatłoczone. Wszędzie pałętało się tyle ludzi, że aż trudno było uwierzyć, że tak duża liczba osób mieszka w tym mieście. Emily zbliżyła się nieco do miejsca zbrodni, przyglądając się pracującym policjantom i lekarzom sądowym. Wydawałoby się, jakby morderstwo miało miejsce chwilę temu, jednak najwidoczniej nie wszystko zostało jeszcze ustalone. Zbierający się wokół ludzie byli zszokowani, chociaż niektórzy przeszli obok wszystkiego obojętnie, jakby nie było to dla nich niczym nowym. Emily chciała zobaczyć ciało kobiety, lecz uświadomiła sobie, że na pewno zostało już przewiezione do badań. Przyjrzała się jeszcze raz detektywom i lekarzom, którzy szukali wszelkich dowodów i pobierali odciski palców, a następnie ruszyła dalej, by nie zostać zauważona przez nikogo.

You should see me in a crown
Nie pomylił się - jego zwierzak także okazał wiele empatii i współczucia dla Richarda Brooka. Sherlock wścieknie się gdy tylko zobaczy, że pokonał go niemal jego własną bronią. Bo - nie łudźmy się - kim byłby Sherlock Holmes bez swojego podopiecznego Watsona, który poprzez swój blog pracuje nad popularnością detektywa-konsultanta?
Na szczęście miał stuprocentową pewność, że już niedługo zobaczy ten bezcenny wyraz zaskoczenia i zapewne ogromnej złości na twarzy wszechwiedzącego Sherlocka. Tego nie mógłby sobie odpuścić.
Uśmiechnął się do siebie. Genialny plan, jeden z najlepszych, jakie kiedykolwiek uknuł.
No dobrze, najlepszy.

Rozdział 10: Nowy dom, nowe problemy
Harry utkwił wzrok w nóżkach stołu, które zdobiły wyryte winogrona. Wszystko się w nim gotowało i nie miał pojęcia, jak przetrwa tę rozmowę bez zrobienia czegoś nieobliczalnego. Upatrzył sobie zdecydowanie dorodną kiść. Jedno grono, dwa grona, trzy, cztery, pięć… Może jak policzy wszystkie, przejdzie mu ochota na rzucanie przedmiotami i trafienie jednym z nich, całkiem przypadkiem, w nos Snape'a. Mężczyzna jednak nie ułatwiał mu zadania.
— Czy to, co do tej pory powiedziałem, jest dla ciebie jasne?
Nastąpiła chwila ciszy. Harry doliczył się trzydziestu trzech gron.
— Jak słońce.

Rozdział 6: Doktorskie animozje
Ogłuszający, dziki wrzask wydarł się z sinych ust Lileyny. Złapał się za głowę rozważając teleportowanie z ranną kobietą do szpitala św. Munga. Co za tym idzie, ponownie chciał dać się schwytać oraz zapuszkować do Azkabanu. Dobro kobiety, postawił sobie na pierwszym miejscu, zapomniał całkowicie o swoim chrześniaku i chęci ujawnienia prawdy.

Rozdział 7: To, co wiecznie zawodzi, wiecznie też jest przedmiotem nadziei.
Nastała chwila ciszy. Patrzył na mnie przenikliwym wzrokiem z kamienną miną. Jeśli chciał w ten sposób pokazać swoją wyższość to mu się nie udało.
- Ojciec Cię strasznie rozpieścił. – Przerwał milczenie.
- Nie jestem rozpieszczona. – Pokręciłam głową.
- Gdybyś nie była to nie strzelałabyś fochów na prawo i lewo. Nie zapominaj, że to nie jest Twój dom.
- Nie zapominaj, że nie jestem Twoim gościem. Przyjechałam to do Hazzy. – Twardo stąpałam po kruchym lodzie.
- Do niego, czy do mnie to nie ma znaczenia ja też tu mieszkam, a Ty nie jesteś u siebie. Jak coś Ci nie pasuje to po prostu strzelasz focha, bo tak najlepiej, najprościej. – Kpiąco się uśmiechnął. – Tak Cię mamusia nauczyła.
- Stul pysk! – Warknęłam podchodząc bliżej niego.
- Spójrz prawdzie w oczy. Jesteś taka sama jak ona. Te same oczy, włosy i co najgorsze charakter. Ta sama dziwka, z którą ojciec zdradził moją matkę.

1.2 Nowa Przyszłość
– Nigdy nie widziałaś swojej kartoteki na oczy. Nigdy nie widziałaś kartotek swoich rodziców. Uwierz mi, że mogą się za tobą ciągnąć nawet błędy poprzednich pokoleń. Dlatego tak ważna jest uwaga. Zdobywanie prestiżu. Zrozum, że możesz zostać uznana za niewygodną.
– Moi rodzice byli czyści!
Giselle odeszła od okna i zamaszyście uderzyła pięścią w blat biurka.
– Ty nic nie rozumiesz! Nie dociera do ciebie powaga sytuacji. Jak myślisz, dlaczego co roku muszę pojawiać się w Oku, by na nowo podpisywać dokumenty posłuszeństwa? Dlaczego wszyscy kładą na to tak ogromny nacisk? Uświadom sobie wreszcie, że nawet niebieska pieczątka nie gwarantuje ci nietykalności. Jesteś dziennikarką poważnego pisma. Pisma, które niestety szerzy propagandę.
– Ale…
– Dość. Nie zapominaj, że w tym życiu ściany mają uszy. – Giselle ponownie podeszła do okna i zamilkła na dłuższą chwilę.
(...)
– To jest absurdalne. Naprawdę łatwiej byłoby im taką głupotę spreparować.
– To ten system jest absurdalny, Elain.

Piąty rok
To, co się przed chwilą stało, było istnym koszmarem. I pomyśleć, że jeszcze godzinę temu była w takim świetnym humorze. Napisała ostatniego SUMa, co oznaczało chwilowy koniec nauki i powrót do domu na wakacje, spotkanie z rodziną…
Jednak oni musieli to zrobić. Musieli z nudów zacząć dręczyć Severusa. Przed oczami znów zobaczyła wiszącego do góry nogami w powietrzu chłopaka. A ona… Ona chciała mu po prostu pomóc. Nigdy, nawet w najśmielszych myślach nie oczekiwała takiego obrotu sprawy. Jak on mógł ją tak nazwać? Przecież tyle razy zapewniał ją, że nie ma nic złego w jej pochodzeniu…

15.2 Avada Kedavra
Blondyn widział jak Hermiona zemdlała, ponieważ nie wytrzymała już tego przeszywającego bólu, który został jej zadany zaklęciem Cruciatusa. Był bardzo wściekły, a jednocześnie martwił się o jej stan zdrowia. Chciał się przeciwstawić, podejść i złapać za rękę, i tak po prostu się teleportować. Jednak nie potrafił tego, poza tym na dom nałożone zostały zaklęcia ochronne. Musiał udawać, że jemu to sprawia przyjemność, tak jak innym wspierających Voldemorta.
- Zabrać ją do lochu – powiedziała Bella.
Draco bił się z myślami. Napiął wszystkie mięśnie. Nie wytrzymał.
- Nie! – krzyknął blondyn, przy tym wstając. Wszyscy znajdujący się pomieszczeniu spojrzeli na niego z niedowierzaniem.

Rozdział 3: Pierdolony Tarchomin
Kotołaki, co ze zrozumiałych powodów ukrywano, miały osobliwy problem związany z ich dorastaniem. Otóż rozpoczęcie współżycia seksualnego wiązało się z aktywowaniem kociego genu, które objawiało się przemianą w lamparta. Powrót do ludzkiej postaci następował po skonsumowaniu przedstawiciela homo sapiens, o czym nawet zrobiono kiedyś film, ale trafił on na ekrany trochę zbyt późno, by przygotować ją na ten problem, pomijając fakt, że najpierw musiałaby wiedzieć, że ją także dotyczy.

Rozdział dwudziesty
Wypchnięto ją w uliczkę. Upadła, ścierając sobie skórę z kolan i łokci. Mimo wszystko wciąż ściskała w dłoni swoją walizkę. Za jej plecami było piekło, przed nią ni żywego ducha. Podniosła się z trudem.
Mężczyzna w szarym garniturze wyrósł jak spod ziemi. Musiała zrobić dwa kroki w tył, by się z nim nie zderzyć. Położył jej obie dłonie na ramionach.
– Idź do mieszkania. Gdybyś słyszała, że ktoś idzie, ukryj się. Przyjdę po ciebie. Tym razem naprawdę ci pomogę. Nie rezygnuj, nigdzie nie wychodź. Czekaj cierpliwie.
Milczała. Patrzyła mu tylko w oczy. Niesamowite, ciemne, prawie czarne, poznaczone złotymi żyłkami. Nieludzkie niemal.
– Zrozumiałaś? – zapytał.
Kiwnęła głową, zamykając przy tym oczy.
Gdy je otworzyła, już go nie było.

into dust, n#13
Zamyślony Ward zaciąga się po raz ostatni.
Para miesza się z dymem.
Niedopałek ląduje za barierką.
Najpierw Levine.
Potem on sam.
Ją oszczędzi.
Żeby musiała patrzeć.
Szczęśliwe zakończenia są dla frajerów.
Na jego ustach pojawia się złośliwy uśmiech chorego z przemęczenia chwilowego pijaka.
Papierowy chłopiec został całkiem sam.

Rozdział 22: Odbicie
– Zawsze musisz histeryzować, Granger – stwierdził z niesmakiem. – Stone dał mu nauczkę i tyle.
– To bardzo poważna sprawa, Teodorze – oświadczyłam powoli. – Roger może mieć kłopoty.
– Skoro Alex nie powiedział Owensowi o tym, kto go załatwił, to nikt inny się nie dowie.
Zmarszczyłam brwi.
– No nie wiem – zaniepokoiłam się. – Jeszcze może mu się odwidzieć i… och, nawet nie chcę sobie wyobrażać. Zdyskwalifikują jego albo cały Hogwart, a wtedy…
– Granger.
– Co?
– Milcz. Odpoczywaj.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
– Co ty się taki troskliwy zrobiłeś? – spytałam z niewielką złością w głosie.
Teodor wzruszył ramionami, nie patrząc na mnie.
– Nie wiem. Może się zmieniam.

7. Wolność
– Idź tą drogą i nie waż się zboczyć! – krzyknął do Estelle, chwytając ją mocno za ramiona. – Nie słuchaj szeptów bez względu na to kto będzie mówić. To będą zjawy, postarają się ściągnąć cię w otchłań piekielną. – Puścił kobietę popchnął ją w stronę czeluści. – Biegnij!
Raphael nie zobaczył czy Estelle posłuchała jego rozkazu. Rozwinął swe smoliste skrzydła, przygotowując się na stracie. W ręku famoriego zapłonął ogniem piekielnym ogromny miecz. Upadły wzniósł się ponad dusze i zwarł oręż w pojedynku z Xavierem. Anioł oślepiał go bielą swego jestestwa. Dwie potęgi starły się w walce, której wynik był z góry przesądzony.

Nie było Cię…
Spoglądając zza rogu wyobraźni,
Patrząc przez marzenia i cele,
Wędruję wśród wiosennych krzewów,
Poszukując właśnie Ciebie.

Przypadki Minato Namikaze, part 3
Byłem wściekły. Tak potwornie wściekły, że gdybym spotkał w tym momencie kogoś na swej drodze, mógłbym zrobić mu krzywdę, bez podania powodu, bez przyczyny. W tym momencie gotów byłem rozszarpać wszystko i wszystkich na strzępy.
Nie mogłem wrócić do domu, ot tak. Może i czułem się porzucony przez kobietę, ale obiecałem odstawić ją do Wioski Wiru w jednym kawałku. I czy się to podoba Kushinie czy nie, uczynię to chociażby siłą. Wolę żyć ze świadomością, że jest bezpieczna we własnym domu, niż zadręczać się do końca mych dni niepowodzeniem tak ważnej misji.
To nie było w moim stylu!

Rozdział 3
Maszerowałem chodnikiem, przeglądając w pamięci osoby u których mógłbym się zatrzymać o tej porze. Do głowy przychodził mi tylko Will. Chłopak był moim najlepszym oraz jedynym przyjacielem, który jakimś cudem jeszcze ze mną wytrzymywał. Wszystkie przytyki skierowane pod jego adresem zbywał śmiechem, a uśmiech rzadko kiedy znikał z jego ust. Nie, nie był normalny, ale może dlatego jako jeden potrafił ścierpieć mój okropny charakter oraz liczne humory. Do niego mogłem udać się o każdej godzinie.

2.01
Gdybyś mnie znał, nie czytałbyś tego. Gdybyś mnie znał, wpierw fuknąłbyś z obrazą, że mam czelność się tu pojawiać. I gdybyś mnie znał – powiedziałbyś o tym odpowiednim osobom. Ale nie wiesz, kim jestem, dlatego też zostanę twoją tajemnicą, wszechogarniającą pustką, i kompletną niewiadomą. Będę straszył cię w nocy, będę twoim koszmarem, twoją piętą achillesową, która odezwie się w najbardziej nieproszonym momencie. I w końcu – będę tym, kim nigdy nie chciałbyś być.

Rozdział ósmy
-Idziesz ze mną na studniówkę. I masz ładnie wyglądać. Jeśli nie to… - urwałem bo spojrzała na mnie tak chłodno, że aż sam się przeraziłem.
-Kpisz sobie – usłyszałem z jej ust. Wstała, zarzuciła plecak na ramię i podeszła bliżej mnie – Za pieniądze możesz mieć wszystko ale nie mnie – odrzucając włosy poklepała mnie po ramieniu i skierowała się w stronę wyjścia. Zatrzymała się tuż przed samymi drzwiami. Obróciła się by spojrzeć w moją stronę i mierząc mnie wzrokiem powiedziała słowa, które zabiły we mnie jakiekolwiek uczucia –o ile takowe jeszcze posiadałem.
-Nigdzie z tobą nie idę. Wybrałam inną ofertę – widziałem jak patrzy na lożę, na Wiktora i wtedy wszystko zrozumiałem.

5 komentarzy:

  1. Blog w kategorii Romans tytul Amore Immortale zmiana nicku z Elemmire na Lilly F.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sztuka-Zapomnienia ma nowy szablon (Fanfiction > Gwiazdy i fani), dlatego prosiłabym o zmianę ikony :). Dziękuję i przepraszam za kłopot!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy