sobota, 19 stycznia 2013

Nowe posty (34)



Rozdział 2
Wszystko przez te cholerne wspomnienia, czy naprawdę nie mogła ich zatrzymać? Sprawić, żeby już nigdy nie wróciły? Nie, nie mogła. Ktoś jej kiedyś powiedział, że to wspomnienia pozwalają nam kierować naszym życiem i prowadzić je na te lepsze tory. Że to właśnie wspomnienia sprawiają, że już nie popełniamy tych samych błędów. Ta sama osoba zadała jej wtedy pytanie: „Pomyśl, Dennee, co być zrobiła, gdybyś nie miała wspomnień? Potrafiłabyś się uśmiechać sama do siebie, bez powodu? Potrafiłabyś żyć w tym szarym świecie, gdybyś nie miała wspomnień, które sprawiają, że ten świat staje się bardziej kolorowy?”

Rozdział 4
Gwałtownie otworzyłam oczy. Czułam lecący ze mnie pot. Czym się tak przejęłam? Spojrzałam na dłonie. Widziałam na nich delikatne zielone nici, wnikające w moją skórę. Po chwili zniknęły. Wzdrygnęłam się. Obejrzałam dłonie jeszcze raz. Z przodu i z tyłu. Kilka razy. Jednak nic już nie widniało. Czy nie mam dziwnych zwidów? […]
- To chyba jakieś magiczne miejsce... - Powiedziałam półszeptem. Ojciec kiwnął głową. Do koszyka zaczął zrywać jagody.
- Chodź, pomóż mi. Sam nie dam rady tego wszystkiego pozbierać... i przypilnować. Szybciej zjem. - Zaśmiał się. Niestety nie zwracałam zbytniej uwagi na słowa ojca. Ciągnęło mnie gdzie indziej. Czułam napływającą do mojego ciała energię. Słabą, ale czułam docierającą z podłoża. Zmarszczyłam brwi. Ruszyłam dalej prostą ścieżką. Delikatnie wychodzące gałązki na ścieżkę, odsunęłam. Spojrzałam po bokach, teraz były rośliny. Najróżniejsze kwiaty. Kolorowe i do końca zakwitłe, choć nie powinno ich tutaj być wcale. Spoważniałam i znieruchomiałam, gdy przeniosłam wzrok przed siebie...

Rozdział 04
-Zabieram cię do mojego ulubionego miejsca.
-Czyli mi się tam podobać nie będzie.
-Jeszcze zobaczysz, że się mylisz. – w jego głosie było słychać znów tą głupią pewność siebie – Nie mogę zrozumieć, jak ty i Sebastian możecie być rodzeństwem, przecież wy jesteście zupełnie różni. Może cię w szpitalu podmienili?
-A ja nie rozumiem, czemu mój brat się zadaję z taką osobą jak ty?

Rozdział 10
Znalazła się na polanie na której obozowisko rozbiło trzech mężczyzn w średnim wieku. Leżeli pod drzewem. Brzydcy, grubi, śmierdziało od nich alkoholem, a ubrania shinobi były w wielu miejscach zniszczone. Na opaskach ninja widniał znak Kirigakure. Nagle jej ciało zapłonęło. Ogarnęło ją obrzydzenie na widok spoconych i brudnych, rozlazłych ciał. Zapragnęła z całego serca się ich pozbyć. Cała się spięła a w piersi czuła raz po raz dokuczliwe kłucie. Myśli szalały, nie potrafiła skupić się na niczym. Głuchy ryk wściekłości i zniecierpliwienia odbijał się po jej czaszce. W głowie miała obraz rozszarpanych męskich ciał. I krew, krew, krew. Mnóstwo krwi, całą masę, jezioro, rzekę, ocean!

Rozdział 1
Słowa te zdawały się przecinać moją skórę, przesączać się przez krew i wypalać pod powiekami. Poszczególne znaki wirowały w moim ograniczonym umyśle, niczym anioł zagłady, unoszony skrzydłami wiatru. Nieuchronny.
Niebo pociemniało, kiedy uniosłam oczy i zatrzymałam je na kamiennej twarzy, pochylającej się nade mną. Jego usta były wykrzywione w niemym grymasie i choć unosił głowę ku niebu, spojrzenie zdawał się zatrzymywać na mnie. Po policzkach z granitu, wzdłuż niewyraźnej linii nosa płynęła brudnoczerwona stróżka.

Rozdział 23: Przyjęcie
– Myśl sobie co chcesz, ja i tak uważam, że będziesz tam najładniejsza. A po za tym, mam dla ciebie prezent.
Odwróciłam się do niego i spojrzałam na niego z wielkim zaskoczeniem. Prezent? Czyżbym przegapiła jakieś ważne święto? Do walentynek daleko, a święta dawno się skończyły. Więc pytam, o co chodzi? Mój mąż wyjął za pazuchy niewielkie, czarne pudełeczko, po czym otworzył je. Ku moim oczom ukazał się piękny, okazały, srebrny naszyjnik. Draco wziął go i nałożył na moją szyję. Dotknęłam dłońmi srebrne kryształy, spoglądając się w lustrze.
- Teraz definitywnie będziesz najpiękniejszą kobietą na tym przyjęciu – odparł, obejmując mnie w pasie, gdzie lekko dotknął mojego zaokrąglonego brzucha.
- Za co ten prezent? – spytałam.
- Ostatnimi czasy byłaś przeze mnie zaniedbana. Postanowiłem się zrekompensować i podarować ci prezent, za to, że wytrzymywałaś to wszystko.
- Przecież wiesz, że drogie prezenty nie zastąpią tego, czego bardzo chciałabym od ciebie usłyszeć. Od tak dawna na to czekam – odparłam, odwracając się do niego.

Koślawy
Nigdy go nie zapytała, dlaczego miał tak paskudnie krzywy nos. To niezwykłe — być czyjąś żoną i nie wiedzieć nawet, czy ktoś mu ten nos złamał, czy może wpadł na drzewo jak był mały, no i teraz to ją właściwie najbardziej zastanawiało — ten nos to ktoś mu…? Czy tak sam się…?

Rozdział II: Narodziny
Sosnowy zapach rozbudził uśpione zmysły. Rozległ się łomot, rozchodzący po brzegach czaszki z mrowiejącym uczuciem na skórze głowy. Narastający ból mknący nerwami do dolnych części ciała, cucił zesztywniałe kończyny, zamknięte w pozie śmierci przez dłuższy czas. Przeszła fala dreszczy i drgawek, gruchocący dźwięk, wylągł się ze stawów, zagonionych do zgięcia się w kąt prosty. Wolno, poprzedzana niezwykłą trudnością, zaczęła pracować klatka piersiowa. Wypompowane z powietrza płuca napełniły się z powrotem dozą odżywczego tlenu, utkwionego między szczelinami jej ciała, przesyconego duszącym zapachem rozkładu martwych roślin. Mięśnie spięły się i ruszyły skostniałymi dłońmi i prawie kamiennymi nogami, aż w końcu niespodziewanie otworzyły się przekrwione, wręcz przegniłe od popękanych żyłek oczy. Dźwięk rozlepiania się sklejonych krwią i oleistą cieczą trupiego jadu powiek, dotarł do uszu, przyzwyczajonych już do odbierania bodźców dźwiękowych.
Zewsząd otaczała przebudzonego trupa ciemność, ograniczona przez drewniane ściany, deskowego małego więzienia.

Rozdział 5
Wszelkie złe emocje, zmartwienia, jak i obskurna rzeczywistość przestała w tej chwili mieć dla niej znaczenie. Lecz w jej przypadku delektowanie się chwilą spokoju, byłoby nadmiarem szczęścia. Do jej uszu dotarł dźwięk otwierających się drzwi. Leire natychmiast otworzyła oczy i zerknęła w bok, jednak przez zasłonę dostrzegła jedynie wpadające światło do pomieszczenia, a potem zarys postaci i… różdżki! Dziewczyna chwyciła natychmiastowo swoją, jednak nie wykonywała większych gwałtowniejszych ruchów. Myślała, że to Hermiona, która jest tylko trochę zdziwiona tym co się dzieje. Przecież to na pewno, nie ten potwór, co wykończył Cho i Susan! To nie mógł być on!
Rudowłosa obserwowała, jak postać się zbliża, ale jednocześnie przygotowała się należycie. Miała już na końcu języka odpowiednie zaklęcie, gdy powoli skierowała swoją dłoń do zasłony. Wnet dostrzegła, jak różdżka tajemniczego osobnika unosi się do góry.

Rozdział 9
- Chciałbym, żebyś został z nią na noc - oznajmił. - Lepiej, by dzisiaj nie była sama, ludzie w szoku robią dziwne rzeczy, a my nie możemy pozwolić, by coś jej się stało. Michel, zwracam się z tym do ciebie, bo wiem, jak Gregoire by na to zareagował... Chroń ją. Bądź dla niej jak ojciec. - Prawnik skinął twierdząco głową. - Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć, Aillaud nie ma pojęcia, co to znaczy być rodzicem, odpowiedzialnym to już w ogóle, w jego wydaniu byłaby tylko żołnierska dyscyplina, wieczne zastraszanie i szantaż, a ty jesteś dobrym człowiekiem.
Od początku tej sprawy usłyszał to już dwa razy, w dodatku od dwóch różnych osób, a Cecile ponadto jeszcze nazwała go aniołem. Michel jednak przestawał w to wierzyć, skoro okazało się, że nie potrafił określić, na czym w życiu bardziej mu zależało i kogo kochał bardziej.
- Nie jestem dobrym człowiekiem - odparł, wzdychając ciężko. - Jestem słabym człowiekiem. Słabym i żałosnym.

Rozdział 8: Konflikt przyjaciół?
Tess wyciągnęła przed siebie ręce, jednocześnie prostując się w siodle. Jej ciało musiało utrzymać idealną równowagę w harmonii z ruchami kłusującego konia. Szkielet powinien padać prostopadle, tworząc kąt prosty między kością ogonową dziewczyny, a kręgosłupem wierzchowca. Przy tym należało rozluźnić mięśnie i stawy, nie myśleć o odległości dzielącej jeźdźca od twardego podłoża. Współpraca obu organizmów tak, by stać się jednomyślną całością.

Rozdział 3
Jednak cały czas coś nie dawało jej spokoju, kiedy patrzyła na bawiących się ludzi. Czegoś w tym świętowaniu brakowało, ale za każdym razem, gdy myślała, że już wie, o co chodzi, rozwiązanie ulatywało z jej głowy, powodując straszliwą frustrację. Dopiero nad ranem, gdy znużona popadła w półsen, a jej umysł wypełniły pląsające niczym dzikie zwierzęta postacie o jednakowej kobiecej twarzy, której konturów nie potrafiła dostrzec, zrozumiała, co było nie tak. Zwyczaj nakazywał, by podczas świętowania ludzie zakładali maski, przedstawiające wyobrażenie facjaty bóstwa, ku czci którego odbywała się zabawa. Tej nocy nie widziała nikogo, kto ukryłby się pod obliczem bogini. Czy to znaczyło, że Czcigodny Soliman miał rację, a ludzie naprawdę zapomnieli o Ismah?

Rozdział 7
Usłyszałam warknięcie nad uchem i coś mokrego dotknęło mój drugi policzek. Otworzyłam oczy gwałtownie i przewróciłam się na drugi bok piszcząc z obrzydzenia. Nick spojrzał na mnie z wyrzutem i machnął łbem w stronę człowieka leżącego za nim.
Podniosłam się i stanęłam na drżących nogach. Powstrzymałam krzyk przerażenia, który chciał wydostać się z moich ust, gdy spojrzałam we wskazanym kierunku.
Przede mną leżał zakrwawiony i wciąż żywy chłopak.

03. Prorok Codzienny
Sensacja wywołana tajemniczą śmiercią rodzicielki dwóch Ślizgonów zniknęła z ust uczniów tak szybko jak się pojawiła. Wszyscy dali sobie spokój z nieprawdziwymi doniesieniami, aby móc zająć się kolejnymi plotkami.
Rany na sercu Teodora również powoli się goiły. W tym czasie tak bardzo nie odczuwał braku matki. Był przyzwyczajony, że co rok dziesięć miesięcy swojego życia spędzał poza domem. Wolał trzymać się tych myśli. Że jego rodzicielka wciąż żyje i czeka na niego i jego brata, jak zawsze.

3 komentarze:

  1. Dziękuję za dodanie informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny blog :) zapraszam do siebie : http://maxtina5.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo interesujące i dobrze napisane :D Szata graficzna bloga wspaniała ! :D
    pozdrawiam i zapraszam do nas
    http://look-like-hipster.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy