sobota, 16 lutego 2013

Nowe posty (38)



23 stycznia
Podszedł do Karmen i chwycił ją za podbródek.
— Czegoś brakuje mojej Księżniczce? — zapytał.
Młoda Oraczko drgnęła. Wpatrywała się w jego przeraźliwie zimne niebieskie oczy z pewną fascynacją. Nie wiedziała czemu, ale jego dotyk nie był już taki straszny, nawet stał się w pewien sposób miły i potrzebny. Czuła w głębi serca, że jej nie skrzywdzi.
Chyba postradałam myśli… Boże, czemu chcę mu zaufać?
— M-mogę mieć p-prośbę? — zapytała i momentalnie zamknęła oczy, bojąc się uderzenia.
— Mów. Może spełnię.

Rozdział ósmy
Ile wiesz? – Podszedł krok bliżej.
- Zapytałam pierwsza. – Również się zbliżyłam z zaciętym wyrazem twarzy. Dzieliła nas mała odległość.
- Nie powinnaś podsłuchiwać. – Burknął. – Nie powinnaś NIC wiedzieć.
W jego oczach dostrzegłam ból, nie wiedziałam tylko dlaczego to wszystko tak na niego wpływa. Ciekawe ile ma z tą sprawą wspólnego.
- Czego nie wiem i dlaczego? I… dlaczego ty coś wiesz? – Zapytałam z wyrzutem.
- Nie ważne. – Mruknął patrząc gdzieś w bok. – I lepiej nie próbuj szukać informacji na własną rękę.- Znów spojrzał na mnie.
- I tak się dowiem. – Syknęłam zbliżając swoją twarz do jego.
Prychnął i przybliżył się jeszcze bardziej o ile to możliwe. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów.
- Nie powinnaś tak bardzo się zbliżać. – Uśmiechnął się głaszcząc moje włosy.

„Gruba” – Natalia Rogińska
Parę słów o książce, która najpierw wpadła mi do rąk, a dopiero potem w oko. Pisane przed spaniem, jak na ante-somno przystało.

Love in Vain #01
Proszę, proszę. Wyszła. Przesiąknięta wonią whisky, upokorzona i pewnie zła na cały świat. Przepadła równie prawdziwie i szybko, jak przepadało ostatnio wszystko, co należało do niego. Czyli na amen. Podrapał się po skroni. O ironio. Widok jej miodowych oczu miał pozostać z nim przynajmniej aż do momentu, w którym znów przypomni sobie, jak to jest być porządnym człowiekiem. Stracił coś. I wcale nie chodziło tutaj o porzuconą na samym środku autostrady głupią gitarę, zgubione gdzieś po pijaku klucze, czy nawet o tę na G. Zapodział gdzieś siebie. Stagnacja Johnny’ego Blacka osiągnęła punkt krytyczny. Do tego stopnia, że zawrócił, na powrót wdrapał się na krzesło barowe i wygodnie nań rozsiadł.

Rozdział 7: Komplikacje
Na schodach stał nikt inny jak Jared i trzymał w rękach gazetę. Oczywiście tę gazetę, którą zdobiła moja twarz. Jared jest moim byłym facetem i krótko mówiąc jest głupi. Nasze ostatnie spotkanie nie skończyło się najlepiej, więc moje uczucia co do niego były zdecydowanie negatywne, chociaż powiedziałabym, że to stare dzieje.
– Co tu robisz? – zapytałam, warcząc.
– Stoję – odpowiedział, czym zezłościł mnie bardziej.
– Czego chcesz? Streszczaj się, bo czasu nie mam. – Popatrzyłam na niego poirytowana.
– Nie mogę odwiedzić mojej kochanej Juleczki? – zapytał z paskudnym uśmiechem.
Wiedział, że przegiął, dlatego by nie dać mu przewagi, spróbowałam się opanować. Przyznam, że zdziwiłam się trochę na jego widok. Nic nas już nie łączy. Dobra, mieszkaliśmy kiedyś razem i nawet było miło, ale potem on spotkał się z inną laską... Wyrzuciłam jego rzeczy z domu.

Ostatni Cel
Blask odbijający się na gładkiej niemalże tafli wody prawie sięgał moich stóp, ale wiedziałem, że jakbym chciał dosięgnąć ciepłego światła, to ono cały czas uciekałoby przede mną i prowadziło w nieznane, zdradliwe morze. Moje stopy uderzały miarowo, cicho i spokojnie w piasek. Całkiem, jakby moje serce w tym właśnie momencie nie chciało wydrzeć się z klatki. Chciałem teraz, aby moje marzenie się spełniło, choć nie powinienem tego tak nazywać. Jednak nie mogę nic na to poradzić. Tego pragnąłem, to stało się moim celem. Moje życie zmieniło się przez perypetie stawiane mi wciąż na drodze.

Rozdział siódmy
- Kurwa! – Głośne przekleństwo przypomniało mu o istnieniu łowczyni. Gabriel zwrócił się twarzą w stronę głosu, próbując cokolwiek dostrzec. Uniósł dłoń z pistoletem, celując na chybił-trafił.
Słyszał jakieś poruszenie na scenie i jak ktoś próbuje odpalić zapałki na tarce. Po chwili mały płomień w oddali przeniósł się na kawałek papieru, uniesionego przez Lilianę. W momencie gdy kawałek sceny wokół niej został oświetlony przez słabe światło, Gabriel zobaczył coś, czego miał nie zapomnieć do końca życia.

Rozdział 34
Nie miała już żadnych dziwnych snów, a w każdym razie, nie pamiętała tego. Kiedy ponownie otworzyła oczy, była kompletnie zdezorientowana i nawet nie próbowała zastanawiać się, jak długo spała. Mogła minąć zarówno godzina, jak i wiele dni.
Leżała na czymś miękkim; tak, to z całą pewnością nie była twarda podłoga salonu. Nie czuła też metalicznego zapachu krwi, a jedynie ledwie wyczuwalną woń kurzu i starych mebli.
Zamrugała pospiesznie. Obraz przez dłuższą chwilę wirował, ale kiedy w końcu zatrzymał się w miejscu, Evelyn zdała sobie sprawę, że znowu jest w niewielkiej sypialni na górze, w tej samej, w której Selwyn umieścił ją krótko przed wyruszeniem do ministerstwa.
Nie pamiętała już momentu przeniesienia tutaj. Ale sądząc po tym, jak bardzo była zesztywniała, musiała leżeć nieruchomo już dość długo.

Rozdział trzeci: Zguba i przybytek cz. 1
Amary, strzeż go jak oczka w głowie. Może i wygląda na zwykły naszyjnik, ale zapewniam cię, iż takim nie jest. On ma moc, Amary, całkiem dużą moc. Osoba, która ma go na sobie może porozumiewać się telepatycznie z innymi, tylko i wyłacznie łapiąc kontakt wzrokowy i głęboko skupiając się nad tym, co pragnie przekazać. To bardzo cenny przedmiot, nie pozwól, aby trafił w niepożądane ręce. Dziel się nim tylko z Iris, z nikim więcej. Nawet z mamą. Zapewne jesteś ciekawa skąd go mam... Powiedzmy, że ktoś, kiedyś podarował mi go w prezencie.

Rozdział 2: Zapach śmierci
Po ciele przeszły mnie dreszcze i czułam, że moje serce tłukło w piersi jak opętane. Narastał strach… Nie wiedziałam co mam począć, kiedy ku moim oczom ukazało się ciało: martwe, zimne, zmasakrowane. Nie byłam w stanie określić nawet płci, gdy spoglądałam na zakrwawioną ciemną krwią twarz, a raczej pozostałościom z niej. Krew zdążyła już ostatecznie skrzepnąć i przybrać kolor ciemnej czerwieni. W powietrzu unosił się okropny odór śmierci. Jakieś insekty latały obok ciała ciesząc się wspaniałą ucztą. Koszmarny widok dla oczu. Westchnęłam głośno, dygocząc i zakryłam usta dłonią. Nie kontrolując moich ruchów oraz poczynań, pochyliłam się i dotknęłam zwłok. Były zimne jak lód.

Let’s make some pie!
Hey Hi Hello!
Ostatnie dni nie były za przyjemne. Zimno, a do tego śnieg z deszczem. Wrrrrr.
Dlatego ostatnie dni spędziłam w ciepłym domku, przy kubku mojej ukochanej miętowej herbatki. Plus umilacz czasu: NAUKA :D Nie ma to jak sesja.
Dlatego potrzebowałam coś na poprawę humoru, a co jest na to najlepsze? (Oczywiście oprócz czekolady)
CIASTO !!!
Szybkie, łatwe do zrobienia i dobre.
Tym razem wybrałam ciasto z jabłkami. A specjalnie dla was, przepis!

Rozdział 21: Pytania bez odpowiedzi
Kiedy po niego przyszli był gotowy do walki, ale oczywiście starał się tego nie okazywać. Nie był głupcem, nie zacząłby walki w pojedynkę z doskonale wyszkolonymi oddziałami arystokracji. Obojętnie jakiej... Żaden ród nie był mu przychylny. Przebywał w końcu na wygnaniu.Widok herbu rodu Cromwell sprawił, że miał się jeszcze bardziej na baczności. Spiął mięśnie i wytężył zmysły w oczekiwaniu na atak, który nie nastąpił. Zakomunikowali mu, że ma udać się z nimi do zamku. Ich pani chciała go widzieć.

02. Po raz kolejny
- A ty myślisz, że jesteś taka idealna?!
Zatrzymała się i odpowiedziała.
- Nie, nie myślę tak. Bo widzisz Potter, nikt nie jest idealny. – obróciła się i kiedy już miała iść dodała jeszcze – Tylko ty przekraczasz wszelkie granice.

Rozdział III: List do domu
― Co się dzieje? – zapytał Peter, ziewając szeroko.
― James? – Remus spojrzał półprzytomnie na Pottera, który tarzał się teraz ze śmiechu na swoim łóżku.
― Chłopaki! Mamy w dormitorium prawdziwego arystokratę! – ryknął James, zalewając się łzami z radości.
― Oj, zamknij się – prychnął Syriusz.
Wciąż był cały czerwony, ale tym razem poczuł, że wzbiera w nim złość. Chwycił swoją szkolną szatę i zarzucił ją na ramiona z rozmachem.
Remus wstał i przeciągnął się. Zlustrował sylwetkę Syriusza.
― Wiesz, James, w niektórych domach czarodziejów tak się ubiera – powiedział w końcu. – Rodzice mi opowiadali.
Syriusz mruknął coś niezrozumiałego pod nosem i zapiął starannie wszystkie guziki szaty. Sięgnął po szkarłatno-złoty krawat. Dobry humor ulotnił się tak szybko, jak się pojawił.
James usiadł w końcu na brzegu łóżka i przyjrzał się mu dokładnie.
― Hej, Black! – zawołał, uśmiechając się lekko. – Ale ty się nie obrażasz, co? Szlachtę też lubimy, spokojna głowa.

Rozdział III: Uciekając od przeszłości, goniąc ku przyszłości
Przeklinał samego siebie. Nie rozumiał dlaczego tak się dzieje. Dlaczego jej widok powoduje w nim to dziwne, a jednocześnie przyjemne uczucie? Leżała tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Mógłby dotknąć jej, poczuć pod palcami jej delikatne, rude włosy. Bał się, że będzie zła, znienawidzi go jeszcze bardziej. Dalej nie rozumiał. Czuł zazdrość, strach i ból. Z każdym dniem gubił się jeszcze bardziej.

Rozdział IV: Drogi Przyjacielu...
Pan Oddawaj ruszył w moją stronę, niczym rozwścieczony byk na torreadora, który nie był wystarczająco doświadczony by sprostać wielkiej bestii. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że zaraz stanę się częścią podłoża, po którym właśnie stąpaliśmy, delikatnie przysuwając i oddalając się od siebie, zupełnie jak pogrążeni w jakimś wymyślnym tańcu, do którego tylko my dwoje znaliśmy odpowiednie kroki.
[...]- Nie jesteśmy przyjaciółmi i nigdy nie będziemy. Nie licz na to, Jacqueline Erysipèle – szepnął pozbawionym uczuć tonem, oddalając się ode mnie i odwracając, brutalnie przecinając grubymi nożycami nić intymności, która się nad nami roztoczyła.

Rozdział II: Narodziny cz. 3: Upiory wojennego czasu
- Spójrz na niego – przemówił zdawkowo Alchemilla, pokazując palcem na chłopca w grupie dzieci ewidentnie młodszego od nich, ale ciekawego obrzędu, czekającego na niego w niedalekiej przyszłości. Pomarańczowooka zlustrowała dziecko, żyjące nadal w całkowicie ludzkim ciele, myśląc uporczywie kim jest tajemniczy chłopiec o kruczoczarnych włosach i złotym spojrzeniu, przywodzącym na płótno wyobraźni obraz drapieżnych ślepi dużego kota. – To Riem Brikin, przyglądnij się mu uważnie i opiekuj przez cały okres aż do jego przemiany. Jest dla mnie tak samo ważny jak ty. W tobie jedyna moja nadzieja. - Skłamał.
- Augustynie… - Głos Hilary zadrżał, zaszklony od łez wzrok przeniósł się na sylwetkę mężczyzny, szykującego się do odejścia. Dziewczynka szybko chwyciła dziwnookiego za rękę i zacisnęła mocno dłonie na nadgarstku, miała w sobie wielką siłę. – Nie zamierzasz mnie tutaj zostawić?
Zapadła cisza wypełniona dźwiękiem uporządkowanego chaosu, dobiegającego z wrzosowej doliny obrzędów. Mężczyzna pozostał bez wyboru, co zrozumiał po dwóch latach prób, utrzymania porywczej dziewczynki na wodzy okiełznania.

Rozdział 30
- Evelyn, motylku, to wyjątkowo ważne. Nie mam czasu na jakieś gierki.
- Ja też nie.
Zaskoczyło go zdecydowanie w jej głosie. Zmniejszyła maksymalnie dystans pomiędzy nimi i położyła mu dłonie na barkach.
- Chcę, żebyś to ty teraz mówił, ale nie na temat twojego kolejnego genialnego planu, ale o sobie. Chcę poznać prawdę, Butterfleye. Prawdę o tobie. Bo w rzeczywistości nie jesteś taki zły. Kim jest naprawdę mężczyzna, ukrywający się za motylą maską i fioletowymi tęczówkami? – mówiła cicho, z nutą tajemniczości. Odgarnęła kosmyk czarnych włosów za jego ucho, przypominając sobie, że gdzieniegdzie czerń przechodziła w ciemny granat. – Czy ten mężczyzna potrafi coś czuć? Do kobiety?
Nie musiała stawać na palcach – dzięki wysokim obcasom była z nim równa wzrostem. Pożądliwie patrzyła na jego wargi, przybliżając się coraz bliżej.

Ranking klat
Zabierałam się długo za tego posta, bo ciężko mi było wybrać TYLKO 10 klat z k-popowych zespołów na które można patrzeć przez ekran monitora i żałować,że nie można ich dotknąć. Wybór nie był łatwy, bo co rusz która koreańska gwiazdeczka w najnowszym MV lub na koncercie ukaże swoje nieskazitelnie piękne wyrzeźbione ciało, co nas fanki doprowadza do szaleństwa i obłędu:D

Rozdział siedemnasty
Ja śniłam. Tak, to na pewno był sen. Nie prosiłam o księcia z bajki aż tu nagle się takowy zjawił. Wpatrywałam się w przyjaciela Sebastiana nie mogąc oderwać od niego wzroku. To musiał być ktoś z K4 albo Arek albo Jake, nie wiedziałam który bo ich nie znałam. Zmierzyłam go wzrokiem od stóp do głów. Czarne buty lśniły nawet w ciemności, czarne spodnie pasowały do butów ale widać było, że za garnitur musiał zapłacić sporo kasy. To członek K4 więc go było stać. Chłopak miał na sobie szary płaszcz zapinany na guziki. Gęste włosy ułożył na żel a na ręce połyskiwał złoty zegarek. Wokół szyi zawiązany miał czarny szalik a na dłoniach nie miał rękawiczek. Twarz miał jasną, ładną i bez żadnej skazy, co tylko dodawało mu roku. Brązowe oczy poszerzyły mu się gdy tylko mnie zobaczył.

Rozdział trzeci
- Bo widzi pan, panie Black - zaczął tłumaczyć pan Olivander.- różdżki z Cyprysu bardzo rzadko wybierają sobie właściciela, wymagają olbrzymiej odwagi, poświęcenia, to właściciel, który nie zawahałby się oddać życia w razie potrzeby, oprócz tego, różdżki z Cyprysu są bardzo oddane oraz lojalne, a kiedy ktoś pogubi się w życiu, przypominają mu o tym, dlaczego go wybrały... przypominają mu, kim tak naprawdę jest, mój prapraprapradziadek, Geraint był zaszczycony, kiedy sprzedawał różdżkę z Cyprysu... Ja sam oddałem komuś pod opiekę tylko jeden egzemplarz... Bo widzi pan, tę samą różdżkę, wykonaną z tego samego drzewa, posiadał również Regulus Black...

Rozdział 15
- Myślałem o tym, co powiedziałaś. – Wiatr rozwiewał jego ciemne loki. – Miałaś rację, Ellie. Nie powinienem dręczyć nas obojga. Nigdy nie myślałem, że to, że jestem w pobliżu, jest dla ciebie aż tak przykre.
- To nie tak – zaprotestowałam ze ściśniętym gardłem. Uśmiechnął się smutno.
- Wiem, kochanie. Wiem, że ci na mnie zależy. Dlatego jest jeszcze gorzej, prawda?
- Przepraszam – wyrwało mi się z nagłym szlochem. – Przepraszam, ja…
- Nie musisz. Wiem, że nie miałaś tego wszystkiego na myśli. Wiem przecież. Myślałem, że będę mógł ci pomóc, ale teraz… - zawahał się. Spróbował się uśmiechnąć. – Może masz rację, może powinienem przestać o tym myśleć. Tak będzie łatwiej. – Nie wyglądał na przekonanego. – Ellie… obiecaj mi tylko coś, proszę.
Skinęłam z trudem głową.
- Obiecaj mi, że to przemyślisz. To, co naprawdę o tym sądzisz… - urwał. – Wierzę, że podejmiesz rozsądną decyzję. Chcę, żebyś była szczęśliwa. Obiecaj mi, że będziesz.

10 komentarzy:

  1. Witam, jestem jedną z współautorek Spisu FanFiction o Naruto, z którym wasz blog współpracuje.
    Organizujemy konkurs i chciałabym poprosić o umieszczenie buttonu konkursu na blogu lub po prostu o zamieszczenie informacji gdzieś u was.
    http://2.bp.blogspot.com/-FO_DXrD2upY/USDbMyQW2lI/AAAAAAAAAQ0/F7L4XWjWEKs/s400/ss3.jpg
    Będę bardzo wdzięczna. :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć!
    Piszę do Ciebie z prośbą o umieszczenie na blogu informacji o konkursie prozatorskim, jaki organizuję na Prozaikach - "Dawno, dawno temu". Polega on na napisaniu baśni (bajki, opowiadania fantasy) inspirowanej twórczością braci Grimm. Są do wygrania nagrody, w jury będzie redakcja kwartalnika "Proliteracja" - jest więc o co walczyć.
    Gdybyś była zainteresowana i gdyby konkurs Ci się spodobał, i gdybyś uważała, że warto się nim podzielić, to byłabym przeogromnie wdzięczna za button, link czy krótką notkę.
    Po szczegółowe informacje zapraszam na bloga - www.prozaicy.blogspot.com. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam pytanie?
    Ponieważ spostrzegłam błąd w opisie czy można to poprawić?
    Do tej pory nie zauważyłam tego i przepraszam.
    Ewentualnie jakoś zmienić albo po dodam nowy opis, poprawiony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mogę poprawić, tylko musisz mi napisać, jaki błąd.

      Usuń
    2. Dobrze.
      W opisie gdzie było wspomniane iż jest to dziecko Hermiony powinno być "pozostawiając ciężarną dziewczynę, nie wiedząc nawet o tym" zamiast wymienionej Gryfonki.
      Jakoś tak odruchowo sie pomyliłam i nawet nie zauważyłam!

      Usuń
    3. dziękuje bardzo.
      Takie moje małe niedopatrzenie.

      Usuń

Obserwatorzy