sobota, 9 marca 2013

Nowe posty (41)



Dlaczego to robisz?
- To ci się nie uda Pitch, to już przeszłość. - rzekła dziewczyna. Przejrzała gierkę, w jaką wkręcił ją teraz Pitch.
- Sarah wiesz o czym on mówi? - spytała nagle Zębuszka, patrząc nią pytająco, tak samo jak pozostali.
- O widzę że, nie podzieliłaś się swoją tajemnicą? - Odezwał się Black. Dobrze wiedział, że Sarah nie wyjawiłaby tajemnicy, jaką ukrywała przez 290 lat. - Proszę bardzo, masz okazję to zrobić. - Dziewczyna spojrzała na niego, jeszcze bardziej wściekła. - Powiedz im, kto ich przez dziesięć lat, szpiegował.

Rozdział 27
Nagle z oślepiającej jasności wyłoniły się twarze bliźniaczek. Elise i Liv, tak spokojne i smutne jednocześnie, stanęły obok siebie, delikatnie stykając się ramionami. Przypominały anioły bez aureoli oraz skrzydeł, choć nie byłbym zdziwiony, gdyby te atrybuty pojawiły się znikąd. Lekka, puszysta mgiełka ulegała stopniowemu rozproszeniu, odkrywając nagie, chude ciała sióstr.
Mocno splotły dłonie w zdecydowanym uścisku. Później, zupełnie niespodziewanie, dziewczęta złączyły się w jedność. Temu zjawisku towarzyszyły lekkie wibracje, a nim zdążyłem zamrugać, widziałem już tylko Elise.
Najwyraźniej Liv tkwiła we wnętrzu bliźniaczki…
…tak, jakby zawsze było tam jej miejsce.

03. Powtórne zakochanie
Tak więc przez ostatnie 3 lata, 5 miesięcy, 3 tygodnie i 3 dni nie dawałem ani jednej oznaki, że w ogóle coś czuję do dziewczyny mojego brata. James wytłumaczył wszystko Ellie po wydarzeniach ze sklepu, a ona nadal go kochała.
Dzisiaj, 20 czerwca 2026 roku Jimmy zrobił coś strasznego i haniebnego. Otóż specjalnie spóźnił się na obiad wydany na część oświadczyn Ellie i Jamesa, a gdy już tam dotarł był w towarzystwie jakiejś plastikowej dziuni i oświadczył, że to jego: „’nowa narzeczona’, a Ellie już dawno nie kocha i był z nią tylko dlatego, że była ładna i z litości.”
Krew się wtedy we mnie zagotowała! Znów wstałem i znów uderzyłem go w szczękę. Dokładnie tak, jak wtedy w sklepie (przedtem naprawiono mu ją zaklęciem, więc była już cała).

Demon Santiago: Część pierwsza
— Rozumiem, że pani podporucznik już cię zapoznała z zasadami tej zabawy? – spróbował Dávila.
Czytał nie tak dawno regulamin postępowania w przypadku prowadzenia przesłuchań, ale był on opracowany dwieście obiektywnych lat temu, w dodatku opierał się na założeniu, że przesłuchiwany jest potencjalnym szpiegiem. Sporo tam było o lampach dających ostre, białe światło i wiadrach pełnych zimnej wody. Niestety, na Carmen nie znajdowała się prawdopodobnie ani jedna lampa, ponieważ wszystkie świetlówki były wbudowane w sufity pomieszczeń, a inny protokół postępowania stanowczo zakazywał marnowania wody. Trzeba będzie sobie radzić inaczej.
— Ja tam się dobrze nie bawię – odpowiedział chłopaczek czystym konlangiem, wyglądając raczej na rozczarowanego, niż przestraszonego w jakikolwiek sposób. Dávila zapisał: „przesłuchiwany stroi fochy”. Correa zawsze żądała sprawozdania na czysto, więc będzie miał czas przerobić to zdanie na coś bardziej profesjonalnego.
— Nie musisz się dobrze bawić, pod warunkiem, że odpowiadasz na pytania – pouczył go. — Na początek powiesz mi, jak się nazywasz.

Rozdział 10
Jestem Lordem Voldemortem, jestem Tomem Riddle'em. Po prostu znalazłem sobie nowe ciało.

Kolorowi kusiciele
Nie oceniaj książki po okładce?
Ale, to na "okładce" bloga autorzy skupiają się najbardziej.


No proszę, ile razy zmienialiście szablony na blogach? Dwa, a może dziesięć razy? Wiem, że są blogi na których szablon był częściej zmieniany, niż ilość dodanych notek. Co z tego wynika? Autorzy skupiają się - czasami i nie wszyscy - na grafice, a nie na treści.

Rozdział 9: Jedynym czego nie możesz, to uwierzyć w niemożliwe.
Kiedy za czarnowłosą zamknęły się drzwi, mój wzrok padł na twarz Gwen. Jej mina nie świadczyła o niczym. Nie wiedziałam czy jest smutna, zrozpaczona, zawiedziona, zła, wściekła, szczęśliwa, zdeterminowana, cy po prostu wszystko jest jej obojętne. Stawiałam na to ostatnie, ale kiedy usta brunetki wydały z siebie kilka słów, nie potrafiłam określić jej emocji.
- No to co... Chcesz coś jeszcze wiedzieć?- na jej ustach zagościł promienny uśmiech, niepasujący do sytuacji, która jeszcze kilka sekund temu tu panowała. Oniemiała spojrzałam na nią z otwartymi ustami. Szybko je zamknęłam zdając sobie sprawę z tego, iż wyglądam głupio i ze ściśniętym gardłem odparłam...

SEARCHING FOR SUGAR MAN
Jakież życie może być przewrotne, powiedzielibyśmy poznając historię Sixto Rodrigueza. Mamy rok 1970, utalentowanego ulicznego, włóczęgę-pieśniarza i Detroit, które przeżywa jeden z najgorszych okresów ubóstwa, w przeciwieństwie do muzyki, święcącej triumfy. Bob Dylan, The Rolling Stones, Elvis Presley, Jimi Hendrix, Bob Marley, The Clash, Led Zeppelin etc. Jeżeli być wielkim - to tylko tutaj, w Ameryce i właśnie teraz, w tym czasie. Zapytacie jak to możliwe, że człowiek z tak wielkim talentem i muzyką, chwytającą za serce, z tekstami (na pewne hity), których mógłby pozazdrościć Rodriguezowi sam Dylan, nie osiągnął w Ameryce, swoim kraju, kompletnie nic? Paradoks! (jak śmieje się w filmie jeden z producentów, w tamtych czasach sprzedano w Stanach być może sześć jego albumów). Jak więc stał się gwiazdą, większą od samego Elvisa, sprzedając miliony płyt w RPA?

Rozdział VII
– Feliks! – zawołał ze złością, po czym przypomniał sobie, że reszta Wołoszynów może wciąż spać, więc ściszył trochę głos. – Feliks, złaź z parapetu!
– Hej, jest rano – zaprzeczył buntowniczo Felek. – Nikt mnie przecież nie zobaczy, skoro wszyscy sobie drzemają, więc o co chodzi?
Wobec powyższego Ignacy wytoczył się z łóżka i niemal w ostatniej chwili pochwycił za nadgarstek Wołoszyna, który już zdążył skoczyć. Feliks zamachał rozpaczliwie kończynami, wcale nie czując się komfortowo, wisząc tak za oknem.
W tej właśnie chwili drzwi otworzyły się i do środka wparowała dziewczyna, która raczej nie należała do rodu Wołoszynów.
Była drobnej budowy ciała, z twarzy trochę przypominała chłopca i wrażenie to pogłębiały jej krótko ostrzyżone, ciemne włosy. Na zastany widok najpierw się zdziwiła, przez co Ignacy zaczął się gorączkowo zastanawiać, jak wyjaśnić całą tę sytuację mugolce, która prawdopodobnie miotłę kojarzy jedynie z porządkami, ale zaraz uśmiechnęła się ze złośliwością, o jaką Twardowski nie podejrzewałby nawet Sobonia.
– No już, Wołoszyn, skacz – zachęciła. – Nikt nawet nie zapłacze.

Rozdział 5
Ale skąd wziął się ten kruk? Bo jestem pewna, że śledził mnie cały czas. Gdy umierałam, to siedział wygodnie na gałęzi i przyglądał się temu w zaciekawieniu. Jak byłam w szpitalu, to siedział na parapecie przy oknie. Kiedy znalazłam tamte zwłoki, to siedział w pobliżu. W momencie, kiedy zemdlałam, to leciał na tle białego nieba. Teraz, jak przyszłam tutaj, usadowił się wygodnie na gałęzi i obserwował. Mnie obserwował.
Wracam nad jezioro i siadam na kamieniu, tam gdzie zawsze. Lustruję spojrzeniem całą okolicę i wypatruję znajomego ptaka. Jednak nie dostrzegam go. Nie widzę, jak ląduje na jednej gałęzi za mną i ponownie zaczyna mi się przyglądać. Nie widzę tego tajemniczego błysku w jego oczach. Nie widzę, jak zwraca uwagę na mój najmniejszy ruch. I przez resztę czasu nie widzę, jak mnie obserwuje.

37. I'm always in this twilight, in the shadow of your heart.
- Musisz się leczyć, bo to nie jest już normalne… Gdybyś chciał coś jeszcze mi powiedzieć, wiesz gdzie mnie znajdziesz – wypowiadając to, zabrała obie walizki i odwrócił się do wyjścia.
- Wykręciłeś mi rękę, pierdol się! Nie chcę cię tu więcej widzieć!
W tej samej chwili z łóżka zsunęła się kompletnie oniemiała Veronica i przechodząc obok mnie, wbiła we mnie swój wzrok. Przyglądając się jej czekoladowym tęczówką, nie mogłem wywnioskować, co myśli. Była tak kompletnie zmieszana, że nie wiedziałem czy ma ochotę mi przyłożyć, czy przytulić. Złapałem ją za dłoń.
- Skarbie…
- Lekceważysz mnie zupełnie. Miałam wrażenie, że mnie uderzysz, Jerry... Tak jakbym byla w cieniu twojego serca... Nie poznaję cię i nie rozumiem, co się tu wydarzyło...
- To wszystko jest jakieś poronione, co ja mam z nim zrobić, widzialas...
- Nie Jared. Nie teraz. Nie teraz.- Odpowiedziała ledwie słyszalnie, wyciągając swoją dłoń z mojej i wychodząc z pokoju.

Rozdział 4
Wczoraj musieliśmy wszyscy - oprócz żon braci, oczywiście - wybrać się do parku Denali na Alasce, aby ukarać pewną kobietę, która mimo zakazu stworzyła nieśmiertelne dziecko. Sasha (ta wampirzyca) za nic nie chciała oddać swojego synka Vasilli'ego, więc musieliśmy ich spalić razem na miejscu. Przyglądały się temu cztery wampirki, trzy chyba były córkami tej wampirzycy, bo były bardzo podobne, a czwarta była czarnowłosą Hiszpanką. Były bardzo smutne, prawie się rozpłakały. Kajusz chciał je również zabić, ale niestety Aro miał akurat dobry humor i wyczytał z ich wspomnień, że chłopca widzą dopiero pierwszy raz i nie wiedziały, że ich matka stworzyła nieśmiertelne dziecko. A było jeszcze gorzej, bo Eleazar zakochał się w tej Hiszpance. Aro zaproponował Kate dołączenie do nas z powody jej daru, czyli rażenia prądem, ale nie chciała.

Rozdział 31
Parę dni później był gotowy. Evelyn ze spuszczoną głową, usilnie unikając jego bystrego wzroku, przekazała mu to, co powinna i natychmiast odeszła, nie chcąc nawet słyszeć planu, ani tym bardziej poznać przyczyn jego powstania. Trochę go to zawiodło. Bo któż jak nie ciekawa świata Evelyn wysłucha go z zaciekawieniem i podziwem w ogromnych oczach? Kto jak nie ona zachęci go na wpół świadomie do dalszego działania, nada w pewien sposób sens kolejnemu locie motyla?
Został sam, ale gdy zastanowił się nad tym głębiej, doszedł do wniosku, że to dobrze. Sprawa była delikatna i bardzo prywatna.

Rozdział XVII: Propozycja nie do odrzucenia
Nigdy o nic go nie prosiła. Zawsze były tylko żądania czy rozkazy. Zaskoczyło go to tak bardzo, że nie odpowiedział od razu, choć byłby w stanie spełnić każde jej życzenie. Nawet jeśli dotyczyło znienawidzonego Mikołaja. Nie zdążył jej o tym zapewnić, bo zbliżyła się, kładąc mu ręce na ramionach. Pochyliła się, składając na jego wargach namiętny pocałunek. Jej usta były gorące i miękkie tak, jak to sobie wyobrażał do tej pory. Złapał ją za biodra i przysunął do siebie najmocniej, jak tylko był w stanie. Prawą rękę przesunął wzdłuż jej pleców, wsuwając we włosy i rozczesując je placami. Myśli krążyły wokół tysiąca kuszących możliwości, a ciało zalewały fale gorąca. Mimowolnie napiął mięsne, gdy zsunęła swoje dłonie na jego tors. Odepchnęła go do tyłu, co odebrał z rozczarowaniem. Posyłała mu niewzruszone, puste spojrzenie jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło.

9. Dość łez, dość cierpienia
Postanowiłam rozpocząć kolejny rozdział w moim życiu. Dość łez, dość cierpienia. Chcę cieszyć się tym, co mam , tym, że jestem szczęśliwa. Chcę żyć chwilą. To koniec łez, koniec cierpień. To nowa ja. to nowa Annabelle Cowell.

01.   Stary przyjaciel
Gdzieś w środku miałem wewnętrzną blokadę, która nie pozwalała mi naturalnie funkcjonować. W normalnych okolicznościach nie przyznałbym się do tego, ale tak – to był strach. Zamknięty w swoim pokoju siedziałem i wsłuchiwałem się w głuchą ciszę. Wskazówki zegara rytmicznie przesuwały się na tarczy, a moje serce biło wraz z nimi, od czasu do czasu przyśpieszając ze wspomnieniami pojawiającymi się niczym niechciany film w głowie. Wstyd i zażenowanie powoli wypełniały duszę, dając upust wrzeszczącemu sumieniu, które nagle zechciało o sobie przypomnieć.

Rozdział 23
-Zeszłam na dół i … i wpatrywałam się… i w niego i te dziewczyny – otarła łzy, które nadal leciały z jej oczu. Nie wyobrażałam sobie, że moja siostra potrafi tak płakać.
-I co było dalej? – zachęcałam ją by mówiła dalej.
-Podeszłam do nich… i rzuciłam – przełknęła ślinę – I rzuciłam mu biletem z kina prosto w twarz – na jej twarzy pojawił się leciutki uśmiech, który jednak szybko znikł – Tamte się go pytały czy mnie zna – cieszyłam się, że Diana mówi już normalnie – I wiesz co on odpowiedział?
-Nie – odpowiedziałam. Siostra spojrzała na mnie a ja na nią.
-Arek powiedział… Powiedział, że mnie nie zna i nigdy nie chciałby poznać.

Rozdział 31: Rodzina Wesley
Często miał zmienne humorki, ale to, co działo się z nim dzisiejszego dnia było nie do zniesienia. W jednej chwili czuł zdenerwowanie i złość, a w drugiej uniesienie i satysfakcję. Wieczór był najgorszy. Siedział w fotelu w otoczeniu przyjaciół, patrząc tępo w ogień tlący się w kominku. Byli całkowicie sami. Nie reagował na zaczepki Fortisa, mając na celu ignorowanie uczucia niepokoju. Kiedyś czuł się podobnie i okazało się, że Voldemort atakuje Ministra Magii. Przeczucie mówiło mu, że teraz także coś się dzieje. Rozdwojenie jaźni. Tak jak wtedy. Drgnął lekko i rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu przedmiotu, który pomoże mu zatrzymać się w rzeczywistości hogwardzkiej. Pióro leżące na stoliku. Skupił się, a chwilę później czuł, jak jego umysł dzieli się na dwie części.

3 komentarze:

  1. Bardzo proszę o usuniecie z rejestru bloga http://negliger.blogspot.com/, ponieważ opowiadanie na nim zawiesiłam i prawdopodobnie niebawem blog zostanie usunięty, a nie chciałabym żeby zaśmiecał on rejestr. Blog znajduje sie w dziale Fantastyka - Fantasy.

    OdpowiedzUsuń
  2. BongaCams is the biggest live sex webcam site.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy