sobota, 23 marca 2013

Nowe posty (43)



4
Aisic dowiaduje się rzeczy, których nigdy wiedzieć by nie chciała, z pomocą przychodzi jej mrukliwy mag elektryczności, czy pomoże jej nie utonąć w morzu rozpaczy?

1.       Leaves
Hau, hau. Łup. Pii-biip. Trzask. Umc-umc. Kurwa mać.
Dźwięki współczesnego świata ranią uszy. Próbuje je zakryć, odizolować się od wrzasków, jęków i przekleństw. Mimo to, wszystko do niej dociera ze zdwojoną siłą, rozsadza czaszkę, pulsuje wraz z krwią. Czuje, jakby w głowie zamieszkał rój pszczół. Szumi, bzyczy, nie daje myśleć.

this is EXILE
Album jest godnym następcą Happiness. Dorównuje mu, a nawet pokuszę się o powiedzenie tego, że go przewyższa. Zaskakuje różnorodnością utworów, widać, że zespół nie zmarnował czasu, który poświęcił na pracę nad płytą, chłopacy są bardziej świadomi, w utworach słychać większą pewność siebie, rozwinęli się muzycznie, wokal Theo wskoczył na wyższy poziom, choć i wcześniej nie można mu było nic zarzucić, aranżacje są przemyślane, utwory mocniejsze, teksty niezmiennie na wysokim poziomie, dużo mówiące, ale i zostawiające pole do namysłu, cieszy, że Adam wykorzystał więcej dźwięków gitary. Na koncertach sprawdzi się to świetnie, w końcu z taką myślą, duet wziął się za nowy materiał, wiedząc jak występować na scenie i jaką moc to daje, pod tym względem stworzyli kolejny repertuar. Ukoronowaniem starań była współpraca z Eltonem Johnem przy utworze "Help", gdzie akompaniował on zespołowi na pianinie, Hurts do tej piosenki zaangażowali także chór fanów.

Rozdział 14
-Musisz mnie zrozumieć. Znajduję się w bardzo trudnej sytuacji. Niektórzy sądziliby zapewne, że najlepiej by było zostawić cię w spokoju. Przypuszczalnie Volturi zapomnieliby o tobie i nikt by ci nie zagrażał. Jednak ja, wraz z moją rodziną, uważamy, że dla ciebie najlepszym rozwiązaniem jest...
Dokończysz to?!-chciałam mu wykrzyczeć. Sposób, w jaki to mówił, nie sprawiał dobrego wrażenia. Mogła to być już druga straszna wiadomość, z którą miałabym się dzisiaj zmierzyć.
-Żebyś...-zaczął.-Żebyś się ze mną związała.

into dust, n #18
Zachowawczy i nudni Londyńczycy. Osobnicy o flegmatycznych usposobieniach, dziś, za sprawą deszczu, albo uciekają w popłochu, albo niechętnie rozkładają parasole. On, samotny pośród tłumu, jakby na przekór temu miastu, nie robi ani jednego, ani drugiego. Wiatr rozwiewa na wszystkie strony jego jasne, ociekające wodą, kosmyki i szarpie kurczowo ściskany przez niego plik ulotek. Ale dopiero smętnie przewieszona przez ramię torba i cienki sweter robią na niej dużo silniejsze wrażenie. Nina wolno podchodzi do okna. Ten chłopak ma to, czego nie ma już ona. Wewnętrzne ciepło. Blondyn odwraca się, jakby wyczuwając na sobie jej świdrujące spojrzenie. Niepewnie zbliża się do kawiarnianej witryny. Przykłada do niej palce. Zaintrygowana robi to samo. Dzieli ich tylko tych parę centymetrów matowego szkła. Kiedy ona zdobywa się na nieśmiały uśmiech i dopasowuje swój układ palców do jego, on spuszcza głowę w dół. Palce wolno zjeżdżają po mokrej szybie niszcząc mozaikę.

Rozdział III
— Jesteś Saori, tak? — usłyszałam jego pytanie. Kiwnęłam głową. — Skąd pochodzisz?
Nie wiedziałam nic o swojej przeszłości. Niewolnikom zakłada się "blokadę" w umyśle, która nie dopuszcza wspomnień. Pamiętamy tylko moment zaczęcia szkolenia. Gdy natomiast niewolnika uwalniano, blokada automatycznie się usuwała. Podobnie było gdy umierano.
— Nie wiem — powiedziałam niedosłyszalnie.
— Czy możesz na mnie spojrzeć?
— Jeżeli pan wyda rozkaz…
— Mam ci rozkazać? — usłyszałam zdziwienie w jego głosie. Kiwnęłam głową. — Więc… rozkazuję ci na mnie spojrzeć. — Uniosłam głowę i popatrzyłam w jego błękitne oczy. Kryły w sobie tyle dobroci! Dobroci, której ja nigdy nie zaznam.
Ach, to trwa już za długo. Opuściłam głowę i lekko się zarumieniłam. Zapadła niezręczna cisza, którą tylko on mógł przerwać. Po chwili zapytał:
— Dlaczego ciągle milczysz? Nie patrzysz na mnie, a żebyś to zrobiła muszę wydać rozkaz. Dlaczego?

Rozdział trzeci
Nie jestem pewna. Nie chcę być ci niczego winna wymamrotałam niewyraźnie, wbijając spojrzenie w swoje stopy. Spłata takiej sumy pieniędzy to ogromne zobowiązanie, a ja, póki co, nie mam żadnej pracy…
Nie musisz się o to martwić. Nie oczekuję zwrotu pieniędzy odparł nonszalanckim tonem.
Zaskoczona uniosłam głowę i spojrzałam od niego. Ale jak to? Jak gdyby nigdy nic miał dać mi pięćdziesiąt tysięcy dolarów i nie oczekiwał, iż oddam mu te pieniądze?
To niemożliwe. Nie możesz dać bezinteresownie darowizny.
Owszem, nie mogę. Mówiłem, że oczekuję od ciebie przysługi oznajmił Jason spokojnie.
Co to za przysługa? zapytałam, unosząc brew. Kąciki ust mężczyzny wygięły się w delikatnym uśmiechu.

Rozdział 10: Gdy rozum śpi, budzą się upiory
- Harry, wszystko dobrze? – zagadnął go Neville, który właśnie wszedł do dormitorium.
- Powiedz mi, czy ja zawsze najpierw robię, a potem myślę? – syknął, patrząc na kolegę z ognikami złości w oczach.
- Harry…
- Odpowiedz!
- W sumie, to tak. Ale nie zawsze to jest złe w twoim wykonaniu – powiedział pocieszająco Longbottom i uśmiechnął się delikatnie. – Ron też tak miał.
- Ron? – zdziwił się chłopak.

Rozdział 12
Byłem na łące, a obok mnie nie było nikogo. Kręciłem się w kółko. Zobaczyłem ją miała białą sukienkę do kolan. Szła w moją stronę, ale ja nie wiedziałem co miałem zrobić.
-Przepraszam-wykrzyczałem kiedy zobaczyłem że dziewczyna idzie w moją stronę. Zignorowała mnie i szła dalej. Poszedłem za nią, długo błądziła uliczkami. Znajomymi uliczkami. W końcu zatrzymała się przed jakimś budynkiem. Bardzo wysokim budynkiem. Weszła do niego, a ja cały czas szedłem za nią. Weszła po schodach na dach. Nie czułem zmęczenia. Ona chyba też nie. Stanęła na krawędzi dachu. Wiedziałem co chciała zrobić, a jak to się mówi do trzech razy sztuka.
-Dlaczego- przygryzła wargę.
Nie odpowiedziała mi.
-Dlaczego mi to robisz? -spytałem przez łzy
Nie odpowiadała nic przez pierwsze minuty. Myślałem że się poddała, ale ona przez ten czas zbierała odwagę no to co miała właśnie teraz zrobić
-Bo cię kocham głupku zawsze kochałam i będę kochać- skoczyła

Rozdział 10: Każde zaklecie ma swoją cenę
Niespodziewanie drzwi otworzyły się same. Stanęła w nich szczupła blondynka w skórzanej kreacji z wyeksponowanym biustem. Po środku dekoltu przykuwał uwagę srebrny wisiorek z rekinim zębem z przebarwionym na czerwono szpicem. Na widok klęczącej na dywanie wiedźmy zielone oczy rozbłysły wraz z pełnym zimnej satysfakcji uśmiechem. Długie, sięgające za kolana kozaki na wysokiej szpilce oraz mocny, podkreślający czerwień ust makijaż jednoznacznie określał preferencje nieoczekiwanego gościa.

Gold and diamonds (II)
Najdziwniejszym, co spotkał, był europejski mężczyzna w chińskim szpitalu, który zażył cyjanowodór, by się zabić. Sprawiło to, że gnił, lub, bardziej precyzyjnie, spalił sobie kilka zębów i znaczną część szczęki. Miał nadpaloną skórę twarzy, a jedno oko stale przymknięte w sposób, który nadawał mu smutny wygląd, jakiego każdy by się spodziewał po mężczyźnie, który próbował się zabić.
Właśnie dlatego zespół młodych stażystów został wysłany w celu opracowania wyjątkowo skomplikowanej protezy, aby umożliwić pacjentowi normalne funkcjonowanie po raz kolejny.

50. Cóż za spotkanie
- Rose! I to ty coś takiego zrobiłaś?! – Albus był autentycznie zaskoczony(...)
- I jesteś drugim, tym bardziej beznadziejnym dzieckiem. Po prostu brak słów – pokręcił z politowaniem głową – No, ale cóż… Jest jeszcze Weasley – zbliżył się do rudej dziewczyny i pociągnął ją lekko za włosy.
- Łapy przy sobie.
- Hm… Muszę przyznać, że wyjątkowo udała się tym swoim plugawym rodzicom. Nie, no nawet, nawet…
- Słyszałeś, co powiedziała – wcięła się Camille – Zostaw ją w spokoju.
- A coś ty taka zadziorna, Mortalake? Zazdrosna? nie martw się, starczy mnie dla wszystkich. Jesteś czystej krwi, więc masz pierwszeństwo. Jeśli nie znajdę ładniejszej, to – zrobił krótką pauzę, po czym się uśmiechnął i skończył – Czekaj na mnie.
- Po moim trupie! – oburzyła się dziewczyna.

Rozdział 3
- Nawet nie wiesz jak bardzo.- odpowiedział ten niższy. Daj już nic nie mówili. Stali tak tylko, patrząc przed siebie. A ja nadal nie mogłam ruszyć się z ławki, chociaż bardzo chciałam. I nie mogłam pozbyć się wrażenia, że znam głosy tych kolesi. Po chwili ten wyższy objął tego drugiego a on wtulił się w niego. Teraz to już naprawdę chciałam pobiec do domu. Nie dlatego, że to mi przeszkadzało, lecz dlatego, że to była ich chwila i mnie tam nie powinno być.

3. Zagubiona książka
- Marina – odparła w końcu, wyciągając dłoń w jego stronę trochę nieśmiało. Złapał ją bez ociągania się i uścisnął krótko, ale niezwykle… serdecznie.
- Miło mi cię poznać, Marino.
Puścił ją i ruszył dalej, zupełnie nie dając po sobie poznać, jakby uważał tamtą sytuację za co najmniej dziwną.
- Poczekaj! A jak ty masz na imię?! – krzyknęła za nim, a on obrócił się zadziwiająco szybko.
- Jestem Evan – dodał tylko, z uśmiechem błąkającym się na wąskich, bladych wargach i zniknął w głębi budynku.

Rozdział VI: Wśród chmur
Synne mrugnęła i… Wyroczni nie było. Z jej słów nie zrozumiała nic. Odwróciła się do Gerarda, żeby zapytać, co się stało, ale coś w niej drgnęło i wiedziała, że coś jest nie tak.
- Przepraszam, Synne – wyszeptał Gerard, a oczy dziewczyny zaszły mgłą.
Daleko od tego miejsca, Diane upadła na ziemię. A zaraz po niej – Gabbe.
Otaczała ją ciemność. Nie wiedziała, gdzie jest i co ma robić. Synne poczuła, że nie może się poruszyć.
- Obudziliśmy się? – zabrzmiał gdzieś słodki głosik. – Jak się spało?

Rozdział 11
Patrząc na Sasuke zauważyła, że plotki miały rację. Był cały poobijany. Widząc grymasy bólu na jego twarzy uznała, że dalej nie czuje się za dobrze. Postanowiła to wykorzystać.
- Nie chciałem ci przerywać, ale nie lubię, gdy ktoś rusza rzeczy, które do niego nie należą. – wskazując palcem na książkę, którą czytała Sakura wystawił drugą dłoń, jakby czekając na to, aż różowowłosa mu ją odda.
- To własność biblioteki – rzuciła oschle. – Nikt mi nie mówił, że to, co jest biblioteki należy również do ciebie.
- Ale to, że ta książka akurat się tutaj znajduje nie znaczy, że jest własnością szkoły. Być może ktoś celowo ją tutaj znalazł po to, żeby mnie zdenerwować – odpowiedział. Kucając przybliżył się do Sakury tak, że patrzył się jej prosto w oczy. Było to dla Sakury bardzo krępujące, bo czuła jego oddech na swojej twarzy. – Dlatego radzę ci oddać moją własność, bo zdenerwuję się jeszcze bardziej. – dodał spokojniej.

Rozdział dwunasty
- Czemu to ja mam wisieć?
- Wiem, Potter, że podoba ci się mój tyłek, ale niestety teraz nie możesz popatrzeć. Później jak chcesz, to możemy się spiknąć. – rzucił ironicznie Ślizgon

Rozdział I
-Ja wiem że nie chcesz powtórki z rozrywki, ale naprawdę mam nadzieje że będziesz dla nich miłą - zaczęła moja przyjaciółka -Chcę ci też powiedzieć że dzwonił Jerry
-Jak to? Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? -spojrzałam na telefon rzeczywiście miałam dwa nieodebrane połączenia i jeden sms. Szybko otworzyłam sms-a.
Cześć, mam nadzieje że mnie pamiętasz i że cię tak bardzo nie zraniłem.
Chciałbym się z tobą spotkać dziś o 16, masz czas?
Jeśli przyjdziesz dziś do starbucks to znaczy że ci na mnie zależy
Jerry

1 komentarz:

  1. Witam, z tej strony Meaghan z Katalog-Naruto.blogspot.com . Czy nasza współpraca jest nadal aktualna? Czekam na odpowiedź i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy