sobota, 27 kwietnia 2013

Nowe posty (38)


Rozdział 17
- Nie jestem pewna, czy tego chcę – wzruszyła ramionami. - Znaczy... zostawili mnie, tak? Nie będę ich szukała. A teraz mi powiedz, jak to możliwe, że przez te sześć lat, nie widziałam cię z żadną dziewczyną dłużej niż kilka godzin?
Uniosła zabawnie brwi i uśmiechnęła się szeroko. Wpatrywała się w niego wyczekująco.
- Jesteś jedyną dziewczyną, którą chcę mieć przy swoim boku.
- No daj spokój! Nie powiesz mi chyba, że nigdy nie podobała ci się żadna! Razem z Syriuszem na pewno mogliście przebierać między wieloma pięknościami Hogwartu.
- Lily – chłopak nachylił się ku niej. - Odkąd zobaczyłem cię sześć lat temu w pociągu, wiedziałem, że będziesz moja. Żadna inna nie mogła się z tobą równać i nadal nie może, skoro moje serce pragnie tylko i wyłącznie ciebie.
Rudowłosa przybliżyła twarz do chłopaka.
- James – wyszeptała.

Rozdział 4
-Masz iść do pracy.- oznajmił nagle rozglądając się po kuchni.
Greg odstawił z hukiem kubek czując, że zaraz wybuchnie. Jeśli przyjmie teraz obowiązki opiekuńczej mamusi to się bardzo myli.
-Nic nie muszę.- odparł spokojnie.
Andrew wbił w niego zdenerwowany wzrok i zrobił krok do przodu mając przed sobą jak zwykle aroganckie oczy brata.
-Nie będę się z tobą bawił jak mama. Idziesz do pracy albo trafiasz na ulice. I wierz mi, nie będzie mnie w ogóle obchodził twój los. Czy się zaćpasz, czy się zachlasz. Praca albo ulica. I mówię to jak najbardziej poważnie.- jego głos miał w sobie tyle jadu, że na pewno nie żartował ani nie chciał wywołać żadnej kłótni.
-Stawiasz mi warunki?- Greg zakpił mu prosto w twarz.-Mamusia przewraca się w grobie.- uśmiechnął się wrednie.
-Ja nią nie jestem. Nie będę się martwił, że znowu nałykasz się prochów. Z miłą chęcią podam ci nawet butelkę whisky do popicia.- odpowiedział z takim samym wrednym uśmiechem.

Rozdział 20
- I w związku z tym potrzebne nam są niezbędne ćwiczenia w tym kierunku, które poprowadzi Jasper.
Odwróciłam się w stronę chłopaka.
- ''W związku z moją przeszłością''? - wspomniałam jego słowa.
Powiedział mi tylko tyle. Czyli nic. Nic się dzięki temu nie dowiedziałam. Tym razem to on pokiwał głową, wpatrując się w jakiś punkt ponad moim ramieniem.
- Już są - powiedział.
Spojrzałam w tamtym kierunku i zamarłam.

III Rozdział: Pieskie sprawy (1)
- Och, racja! Przecież ty nie masz o niczym zielonego pojęcia – powiedziała kobieta. – Chodziło mi o Hogwart. Szkoła do, której uczęszczali twoi rodzice. Czytałaś kiedyś Historię Hogwartu?
- A powinnam?
- Niekoniecznie… powiedzmy, polecałabym tę lekturę. Same suche fakty i masa nieprzydatnych informacji. A jak już dojdziesz do ciekawszych i bardziej przydatnych rzeczy będziesz tak zanudzona poprzednim tekstem, że nawet nie zauważysz wzmianki o ukrytych przejściach.
- Więc dlaczego pytałaś się czy ją czytałam? – zapytała się dziewczyna.
- Bo gdybyś jednak ją przeczytała, to miałabym pewność, że wiesz cokolwiek.
- Na temat...?
- Hogwartu! – odparła kobieta podniesionym głosem. – Julie odnoszę wrażenie, że przestałaś mnie słuchać w trakcie rozmowy albo wyłączyłaś myślenie.

7. Ślub Petunii
- Mówiłam wyraźnie, że serwetki mają być ułożone w kształt ŁABĘDZI, a nie jakichś wachlarzy! To przecież KATASTROFA! – wydzierała się Petunia. Ubrana była w wielką, rozłożystą suknię ślubną, z dużą ilością falban. Lily przemknęło przez myśl, że przez swoją długą szyję, jej siostra sama wyglądała trochę jak łabędź.
- Nie można powierzyć tym partaczom najprostszej roboty! – wspierał ją jej przyszły mąż, Vernon Dursley, stojący obok w swoim przyciasnym fraku.
- Kochanie, spokojnie, przecież świat się od tego nie zawali… - próbował uspokoić Petunię ojciec.
- Twój może nie, ale mój tak! To MÓJ dzień ślubu, wszystko powinno być tak jak JA sobie to wymarzyłam, a marzyłam o serwetkach w kształcie pięknych łabędzi, a nie beznadziejnych wachlarzy!
- Wiesz Petuniu, jeżeli tak bardzo ci na tym zależy, to Lily mogłaby… - zaczęła mówić spokojnym głosem jej mama.
- O nie! ONA niech się trzyma od wszystkiego z daleka z tymi swoimi dziwactwami!

Rozdział V
- Chodzi mi o to... - wydała z siebie syk przepełniony jadem, goryczą i niepojętą nienawiścią - Że muszę, ale to muszę dowiedzieć się czegoś o Skyfallen! - wrzasnęła.
Tamara odskoczyła przerażona do tyłu, z trudem utrzymując równowagę w swoich granatowych koturnach.
- Ale proszę pani... - zaczęła próbując opanować strach, jaki wzbudzała w niej Cook - Przecież ona... niczego nie pamięta... I nie mamy też zbyt wielu dokumentów, w których mogłybyśmy znaleźć jakieś informacje...
- O to się nie martw - rzuciła pewnie odgarniając włosy z twarzy i patrząc na Levy z wyższością - Ja już mam swoje sposoby...

Rozdział 2
Wstała i ruszyła biegiem niczym gazela, mało widoczną ścieżką ukrytą pod pędzonym wiatrem piachem. Oddalała się od pałacu skąpego w złotym ogniu tysięcy pochodni i potykając się o własne stopy przekroczyła próg bramy. Pędziła dalej gnana wściekłością i podnieceniem, które przeszywały jej ciało milionami dreszczy. Czuła, że opada z sił gdy ból w boku i świszczący oddech o mało nie powaliły jej na ziemię. Gdy wybiegła zza zakrętu, który prowadził do setek małych domostw w głębi stolicy wiatr dogonił ją na tyle, że poczuła jak napiera na nią z całej siły.
Zatrzymała się dopiero daleko poza miastem w ciemnościach, które ukazywały jej swą dziką, martwą naturę schowaną gdzieś w piaskach pustyni. Gdy się rozejrzała spostrzegła, że znalazła się wśród wysokich, groźnie wyglądających pomników Echnatona, które siały strach i respekt wszystkim tym, którzy nadciągali z daleka...

Drogi Pamietniczku! (Nie) zwykłe dni.
- Nie powinna być tam z nią? - zapytałam w myślach.
Przecież to logiczne, że jeżeli ktoś lezy w szpitalu to się przy nim czuwa. Gdyby Antoni tam trafił, ja bym chyba nie wychodziła z jego pokoju. Trzeba być przy swojej rodzinie zawsze i wszedzie. Nie rozumiałam wtedy tej kobiety. Bo zamiast czuwać nad swoja córka ona przyszła do kościoła. Dlaczego?
- Ojcze. Ja wiem, że moja córka zgrzeszyła. Wiem, że i ja nie byłam prawna wobec ciebie. Jednak wiem, żeś jest łaskawy. Więc proszę cię daj żyć mej córce. Nie zabieraj jej przede mną. Ona... Julka ma tak wiele marzeń... Boże błagam. Ojcze nas któryś jest w niebie... - usłyszałam myśli kobiety.
Byłam pewna, ze to Slender mi je podesłał. Nawet, ze było to w myslach, mogłam odczuć jej smutek. dobrze słyszałam jakby jej głos. Był tak strasznie przepełniony smutkiem i żalem. Uśmiech zszedł mi wtedy z twarzy, a ja sama czułam pustkę.

7. Uparł się, że sam posprząta
Choć w hotelu byłem obecny ciałem, myślami wciąż kręciłem się wokół Anyi i naszego pożegnania na lotnisku. Przez moje nieogarnięcie, o mały włos nie wpadłem na jakąś starszą panią, która spokojnie czekała na windę. Zbeształa mnie spojrzeniem, mrucząc pod nosem coś o „dzisiejszej młodzieży”. Wybąkałem ciche przeprosiny, po czym skierowałem swoje kroki w stronę schodów. Wizja spędzenia czasu w windzie z kobietą, która miażdżyła mnie wzrokiem, mówiącym jaki to jestem niewychowany, nieco mnie przerażała.

Rozdział 35
Wtedy Butterfleye pociągnął ją w dół schodów, z których niemal spadła, wbił palce mocno w jej przedramię i przycisnął do ściany, delikatnie muskając jej szyję zimnym pistoletem.
- Sytuacja jest poważna i nie mamy czasu na zbędne gadanie – powiedział cicho. Czuła jego oddech na swoim policzku. - Zatem musisz się szybko zastanowić i odpowiedzieć ostatecznie na pytanie, co robimy. A raczej: co robisz. Wiedzą już, że jest nas dwoje, dlatego w zasadzie nie masz dużego wyboru. Możesz teraz uciec za mną, ale doskonale wiesz, z czym to się wiąże. Więc powiedz mi, mój motylku: odlatujemy razem czy dasz złapać się jakiemuś marnemu kolekcjonerowi?

Rozdział IV
Obraz na filmie zmienił się na pejzaż plaży, a on mimo, że siedział w sali kinowej poczuł na twarzy morską bryzę. Na filmie zobaczył siebie całującego się z dziewczynę. Później tylko swoje ręce, z których jedna wtapiała się w jej włosy, a druga odpinała guziczki jej bluzki.
-Kochałeś ją?-zapytała Śmierć.
-Wtedy pewnie mi się tak wydawało. Pamiętam jak za nią szalałem.-uśmiechną się pod nosem, a na ekranie zaczęły szybko przelatywać obrazy pokazujące uśmiechającą się Karinę.

40. This is his body, this is his love. Such selfish prayers, I can't get enough
Z odrętwienia wyrywa mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Z niechęcią podchodzę do nocnej szafki i kiedy naciskam na wyświetlacz, mimowolnie unoszę brew do góry. Jedna nowa wiadomość od Jared. Przesuwam po ekranie. Myślę, że pora by szczerze pogadać. Bez unoszenia się i złości. Chcę zakończyć ten bezsensowny konflikt i wrócić do pracy, bo terminy nas gonią. Mogę być u ciebie o 15? Czytam dla pewności dwa razy. Mój brat chce porozumienia. I nie wiem, co sądzić. Czy w końcu coś do niego dotarło, a może to wyłącznie sprawa Veroniki? Spoglądam przed siebie szukając odpowiedzi, ale dostrzegam teczkę z papierami. Miałem się dziś zająć sprzedażą mieszkania… ale najpierw muszę załatwić tę sprawę.
- Shannon, mam nadzieję, że to pilne. Inaczej nie mam czasu. – Odbiera po dwóch sygnałach. Jest w pracy, a głos ma zniecierpliwiony. Wyczuwam, że jest nerwowa, więc przechodzę szybko do sedna.
- Nie uwierzysz, kto chce wrócić na ścieżkę pokoju.

Rozdział III
-Powiedziałam, że nie założę tego pod żadnym warunkiem!!! Możesz sobie podciąć nawet żyły!-Chou rzuciła w Taikiego spódniczką od szkolnego mundurka i chłopak w popłochu opuścił jej pokój.
-Wybierasz się na wycieczkę do Egiptu?-Yaten zapytał z przekąsem, widząc jak szatyn ściąga z głowy damską garderobę.
Sam wyglądał na zadowolonego, bo wreszcie jako pierwszy skorzystał z łazienki, podczas gdy jego bliźniaczka awanturowała się przez pół godziny.
-Ja nie wiem, kiedy Ty wreszcie zejdziesz na ziemię. Urodziłeś się wczoraj, czy co?-kontynuował cierpkim tonem.
-O to samo mógłbym zapytać Ciebie-starszy Imada skrzyżował ręce.-To, że jesteś pyskaty wcale nie oznacza, że także dojrzały. Zejdę na ziemię wtedy, kiedy Ty wydoroślejesz. Zrób mi przysługę i pospiesz się-odpowiedział z błyskiem w oku, zostawiając brata ze skwaszoną miną.

Rozdział 33
-Arek…Nie znam twoich uczuć względem mnie i lepiej dla nas, bym ich nie poznała. Nie możemy być razem, bo nie wiadomo, czy znów nie będziesz musiał udawać, że mnie nie znasz. Znając życie, tak będzie. A ja kolejny raz tego nie wytrzymam.
-Więc co mam zrobić? – spytał błagalnie.
-Zajmij się sam tym, co mieliśmy robić razem. Nie chce się z tobą spotykać – wyrwałam swoją dłoń z jego uścisku.
-Diana…- wyszeptał i przytulił mnie a ja poczułam jak pęka mi serce, bo tak bardzo mi na nim zależało.

Rozdział VIII
- Hej, zmieniłeś miejsce zamieszkania?- zagadnęłam, wskazując głową na stolik, przy którym wcześniej siedział. Stolik pełen samych dziewczyn, jak zauważyłam.
- Troszkę mnie nudzą ich tematy... Cały czas gadają jedynie o ubraniach i makijażu. Jeszcze trochę czasu z nimi, a zmienię orientację.
- Oj, nie- rzuciła Algida i wnioskując z jej miny, sama nie mogła uwierzyć, że to powiedziała. Trey rzucił jej zaciekawione spojrzenie.
- Tak, to by była wielka strata, prawda?- mrugnął i uśmiechnął się szeroko.

Rozdział dwudziesty piąty
Z bijącym sercem wstała i na sztywnych nogach, potykając się co chwila, ruszyła do przodu. Starszy mężczyzna patrzył na nią beznamiętnym wzrokiem. Kiedy podeszła, otworzył drzwi, więc wsiadła. Nawet nie próbowała protestować, opierać się, uciekać. W gardle zaschło jej tak, że nie była zdolna wypowiedzieć choćby słowa. Zamknęła tylko oczy, myśląc o tym, by ewentualna egzekucja odbyła się szybko i sprawnie.
Chociaż, z drugiej strony, gdyby mieli ją zabić, już by to zrobili. A więc co? Wiozą ją na przesłuchanie? Do więzienia?
Samochodem trzęsło na kocich łbach, Rachelę rzucało po kanapie, gdy kierowca brał ostre zakręty. Jechał zdecydowanie zbyt szybko.
Niech to się skończy, niech to wszystko już się skończy!
Ford zatrzymał się gwałtownie.
– Dojechaliśmy, panienko – rzekł szofer.

4 komentarze:

  1. Ach, widzę, że się odrobinę spóźniłam na dzisiejsze nowe posty, ale czy mogłabym prosić o zaktualizowanie ich i dodanie? Blog się podniósł po długiem przerwie i naprawdę, straszliwie zależy mi na takim przypomnieniu. Wszystko zostawiłam w "nowych postach"
    [Pseudonim--Faust]

    OdpowiedzUsuń
  2. Legilimencium przez "i", no ale nieważne, drobna literówka; dzięki za zmianę tak czy siak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj jestem tak rozstrojona, że szkoda mówić, w każdym razie już jest dobrze :)

      Usuń
    2. Spoko, spoko, każdemu się zdarza, dzięki jeszcze raz :)

      Usuń

Obserwatorzy