piątek, 12 kwietnia 2013

Nowe posty (46)



Rozdział III
Wiedziałam już, dlaczego wcześniej postanowiłam nie zadawać dalszych pytań. Żeby nie oglądać wyrazu twarzy, na który teraz patrzyłam.
Nie była tak naturalna czy przekonująca w kryciu emocji jak mama. Lekki grymas na jej obliczu pokazał cały głęboki żal, boleść, dezolację.
Znów zastanowiło mnie, dlaczego tak właśnie musiało być – dlaczego kryła to wszystko w sobie i niosła przez dalsze życie, jak złożony na ramionach ciężar? Dlaczego stanowiło to temat, którego nie należało poruszać?
Wcale nie zamierzałam od razu poprosić jej o wyjaśnienie sytuacji. Nieoczekiwanie, zapewne widząc, co mnie trapi, sama zaczęła mówić.

Rozdział 4
- Nie krępuj się. Może tobie uda się skończyć moje beznadziejne życie - zamieram w bezruchu.
To ona. Skąd wiedziała, że tu jestem? Śledziła mnie? Jak wychodziłem z pokoju byłem pewny, że śpi. Dopiero teraz zaczynam analizować to, co powiedziała. „Nie krępuj się”. Wiedziała, że będę chciał pokonać napastnika. Wiedziała, że będę się bronił, ale czemu od razu chce zginąć? Opuszczam rękę z zimnym metalowym przedmiotem. Wypuszczam powietrze, bo uświadamiam sobie, że wstrzymywałem oddech.
Raptownie ona się odwraca i chwyta mnie za ramiona. Zaczyna potrząsać moim ciałem.
- No zrób to! Teraz! Natychmiast! Słyszysz!? – krzyczy. Jej głos drży. Ciemność nie pozwala mi spojrzeć w jej oczy. Nie mogę wyczytać, co się w nich kryje. Jedyną rzeczą, jaką widzę to jej rozwiane na wietrze włosy. – Słuchasz mnie? Zamachnij się i po prostu uderz! Trochę poboli, ale potem będzie spokój. Jeżeli myślisz, że coś ci grozi za to, że mnie zabijesz to nie musisz się tym martwić.

Wędrowiec
pragnę w końcu osiąść gdzieś
spotkać mej wędrówki kres

 
Rozdział [9] Bal (część I): Zapach
-Spójrz.
Edmund wskazał ruchem głowy na Piotra, który siedział przy stole z nieco zniecierpliwioną, choć uprzejmą miną i tłumaczył coś wyraźnie podnieconym ludziom dookoła niego. Niektórzy z owych ludzi tylko zerkali na mnie ukradkiem, inni bezczelnie wskazywali na mnie palcami, potrząsali głowami i otwierali usta, zadając mojemu bratu pytania, których nie mogłam usłyszeć i na które nie umiałabym odpowiedzieć.
-Dlaczego nie spytają mnie? (...)
-Bo ty miałaś nie żyć.
-Ale żyję.
-Ale może oni nie są o tym przekonani. Poza tym, to nie ty byłaś Wielkim Królem.
Trafił w samo sedno. Nie ja byłam Wielkim Królem. Nie ja mogłam rozwiązać wszystkie problemy tego świata jednym drgnieniem źrenicy.
Dzięki ci, Boże, Aslanie, czy kimkolwiek jesteś, Ty, który nas tu sprowadziłeś, że nie mnie uczyniłeś najstarszą z rodzeństwa.
-Nie uskarżam się- odparłam.-Gdybym była Wielkim Królem, chyba musiałabym zauważyć kogoś innego prócz siebie.

 
Rozdział II
Pierwszym, co poczuła był tępy ból w miejscu wkłucia igły, powoli rozchodzący się po jej żyłach lek jakby ciągnął za sobą każdy jej mięsień i skurczał go do krytycznego rozmiaru. Nie mogła poruszyć żadną częścią ciała, a jej oddech nagle przyspieszył. Serce galopowało jej w piersi, jakby chciało wybić swój limit, by wtedy, kiedy przyjdzie jego czas mogło spokojnie się poddać. W końcu doszło do tego, że z trudem walczyła o powietrze, a w jej głowie buzowała krew. To zdecydowanie nie mógł być normalny skutek uboczny. Gdzieś głęboko wiedziała, że to jest jej ostatnia próba, że już więcej nie dostanie leku, bo zwyczajnie nie będzie jej potrzebny.

 
Rozdział IV
– Nie mogę powiedzieć, bym miał znaczną wiedzę na ten temat, ale rzeczywiście, zjawa pojawiająca się w zamku Sancerre do nieśmiałych nie należy – przyznał Jehan, upiwszy łyk wina, podłego oczywiście, jak zresztą wszystko w Adradzie. Miał co prawda zachomikowane własne zapasy, ale nie zamierzał się nimi dzielić, chyba że z własnym lustrzanym odbiciem. – Sam widziałem ją bez mała pół tuzina razy, jak zresztą każdy, kto odważył się kiedykolwiek spędzić noc w najstarszej baszcie zamku. To dość smutna historia.

Rozdział II
- Ilan? Nie, nikt nie chciał nic powiedzieć. Pan Anguis to zajrzał, ale widząc, że nadal śpisz od razu wyszedł. Pomfrey też nie ma pojęcia, co z tobą. Profesor powiedział, że chyba mocno wystraszyłeś się bazyliszka i zemdlałeś, stąd ten ból głowy. Jak tam było? - Daniel skończył wywód pytaniem zadanym tak, jakby Ted wrócił z egzotycznej wycieczki, a nie ze wspomnień Wybrańca. Gdyby wciąż nie zasłaniał oczu, pewnie zauważyłby błysk zachwytu i nachalnej wręcz ciekawości, którą Krukon przejawiał niemal na każdym kroku.
- Dopóki nie straciłem przytomności, całkiem spoko. Musimy tam kiedyś pójść.
- Theodorze, nie wiem czy wiesz, ale do Komnaty Tajemnic mogą dostać się tylko wężouści. - Rzekł pompatycznym tonem prefekta mówiącego o szkolnym regulaminie. To był jedyny moment, kiedy Nott i Malfoy mieli ochotę wrzucić go do schowka na miotły.
- Wężouści i ci, którzy znają prostą formułkę. - Wzruszył ramionami, a Hicks tylko wytrzeszczył oczy, o mało co się nie zapowietrzając.

Rozdział 5
Tak bardzo przypominał jej Syriusza. Czuła się jak narkoman, któremu nie pozwolono zażyć codziennej dawki heroiny, kiedy próbowano wyleczyć go z choroby, odbierano mu to, od czego tak naprawdę był uzależniony, ale ona nie mogła usunąć swoich wspomnień, choć jej psychika niewątpliwie by na tym zyskała. Twarz Syriusza wciąż nawiedzała ją w snach, a wówczas cierpiała katusze, więc wkrótce także i z nich zrezygnowała, co w rezultacie doprowadziło ją do fizycznej katastrofy. Rosalie nie chciała również swoich umiejętności metamorfomaga, które, od wieków nieużywane, stopniowo zaczęły w niej zanikać, była pod wielkim wrażeniem niezwykłej cierpliwości swojej matki, która nigdy się nie poddała, podobnie jak ojciec, który robił wszystko, aby odzyskać swoją dawną, wesołą córkę.
*
Serce Rosalie, nie przyzwyczajone do takich widoków, ścisnęło jej się w klatce piersiowej. Zastanawiała się, która sceneria jest bardziej żałosna: Ona, samotna skryta za wielkim drzewem czy może Oni, szczęśliwa rodzina rodem z Hollywood, a jeszcze większy ból sprawiała jej świadomość, że właśnie tak wyglądałaby rodzina z jej najskrytszych marzeń.

18. Eliksir Duszy
Panna Lis otworzyła szufladę biurka, która nie pasowała do całego pomieszczenia – panował tam porządek. Wyjęła z niej zdjęcie oprawione w złotą ramkę i zaczęła mu się przyglądać. Machała do niej sześcioletnia dziewczynka, która miała czarne włosy sięgające jej do pasa oraz ciemno brązowe oczy. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Blondynce zakręciła się łza w oku, więc szybko odłożyła zdjęcie i trzasnęła z całej siły szufladą. Oparła łokcie o stół i schowała twarz w dłoniach.

5. Ten nowy
Kobieta zaklęła, pospiesznie odgarniając sprzed twarzy rozczochrane kosmyki, skutecznie zasłaniające jej widok. Nieznajomy, z którym się zderzyła, także znalazł się na ziemi. Wyglądał jednak tak zaskakująco, że Laurie, obserwując go, przez chwilę odniosła wrażenie, że wskutek mocnego uderzenia dręczą ją omamy.
Mężczyzna był młody, najwyżej parę lat starszy od niej. Największą uwagę niewątpliwie zwracał jego nietypowy strój. Nieznajomy miał bowiem na sobie tradycyjną, długą do ziemi szatę czarodzieja. Kelly nie pamiętała, kiedy ostatni raz widziała kogoś młodego chodzącego w takim stroju. W Ameryce mało który czarodziej decydował się na noszenie szaty, a jeśli już, zwykle postępowały tak tylko osoby będące w starszym wieku, nigdy młodzież. Od początku pracy w ministerstwie Laurie miała do czynienia z ludźmi znakomicie udającymi mugoli i noszącymi ich ubrania, dlatego też widok młodego mężczyzny w długiej szacie zbił ją z pantałyku jeszcze bardziej niż fakt zderzenia się z nim.
Nieznajomy podniósł się z podłogi szybciej niż ona.

I fink U freeky and I like U a lot...
Tworzą nowy styl i wnoszą świeży powiew do hip hopu, nie bójmy się tego powiedzieć, na wysokim poziomie. Co ciekawe, nie wstydzą się swojego pochodzenia. Mam na myśli to, że ich język w żaden sposób nie zmierza do imitowania amerykańskiej muzyki, do których chce się upodobnić tak wielu muzyków (najczęściej z mizernym skutkiem).
Fascynuje mnie również ich image. Charyzmatyczna wokalistka- Yo-Landi zwraca uwagę nie tylko swoimi strojami, ale i fryzurą i spojrzeniem. Jeżeli pojawia się w teledysku, od razu przykuwa sobą uwagę. HOT! Należy też tu wspomnieć o ciągu dalszym nieprzeciętnego duetu (chociaż nie wiem czy jest on bardziej ciągiem dalszym, czy początkiem całości), a mianowicie o raperze o ksywie Ninja, który nie skąpi publiczności widoku swojego nagiego i wytatuowanego torsu. HOT!

Rozdział 1: Przypadek rządzi ponad połową naszych działań, a my kierujemy resztą.
Jedynym plusem wstawania o tak wczesnej porze jest, Los Angeles o poranku. Słońce odbija się w wodzie, na plaży pustki. Idealne miejsce do refleksji. Myślałam nad naszą wczorajszą rozmową, byłam wdzięczna Colinowi, że nie ciągnął dłużej tego tematu. Nigdy mu się nie przyznałam, że pomimo upływu kilku lat, John wciąż jest dla mnie ważny. I to się raczej nigdy nie zmieni. Jakaś część mnie nadal go kocha, chociaż nikt w życiu mnie tak nie zranił, nie wykorzystał i nie upokorzył. Czasem myślę, że sobie na to zasłużyłam. Ale potem dochodzę do wniosku, że to tylko marna próba usprawiedliwienia tego co zrobił.

Rozdział czternasty
- Ron nas zabije – szepnęła w jego stronę zdruzgotana Ginny. Harry nie miał co do tego wątpliwości. Strażnik zapewnił swoje wsparcie, choć Gryfon wyraźnie słyszał jego złośliwy śmiech w zakamarkach swojego umysłu.
- Ron chce cię spytać…
- Zamknijcie się! – Odkrzyknął spanikowany rudzielec, podskakując śmiesznie w miejscu.
- Oh, zamknij się tam, Weasley! – Warknęła Tabitha.
- Czy pójdziesz z nim na randkę do Hogsmeade! – Zakończyły wspólnie panny Patil.

01. Na wieży
I nagle, zupełnie niespodziewanie, ktoś pchnął ją na posadzkę. Uderzyła z całej siły podbródkiem o kafelki. Metaliczny zapach krwi zmieszał się z nieprzyjemnym odorem potu i alkoholu. Chciała się podnieść, jednak czuła się tak, jakby coś ciężkiego zgniatało jej ciało. Z trudem uniosła głowę, a wtedy obca dłoń zacisnęła się na jej potylicy i wgniotła twarz w podłogę. Jęknęła niedosłyszalnie, mając wrażenie, że połamała sobie wszystkie zęby, a ich odłamki wbiły się w wargi, które nosiły na sobie dotyk Harry'ego.

Rozdział 12: Maska
- Draco – szepnął ktoś za nią. Chyba nie zdążył jej zauważyć. Przeszła w róg korytarza, który osnuty był mrokiem. Nadstawiła uszu i słuchała.
- Już, Crabbe, moment – powiedział zirytowany, jednak jego głos dochodził jakby z jakiegoś pomieszczenia. Wychyliła się delikatnie i zobaczyła tylko otwarte drzwi, a przy nich jakąś małą dziewczynkę. Zmrużyła oczy i przyjrzała jej się uważnie.
- Co tak długo? – spytała się druga, mniejsza dziewczynka.

Rozdział 5: Jesteś jej byłym?
Stan rozglądał się chwilę po pomieszczeniu, zlustrował wzrokiem sporą grupę tańczących na parkiecie osobników. Standardowy uśmieszek w mgnieniu oka przerodził się w uśmiech od ucha do ucha. Nie musiałam zgadywać, od razu wiedziałam, że wypatrzył swoją uciekinierkę gdzieś w tłumie.
- No proszę! Tam jest! I idzie w naszym kierunku! – wołał radośnie, przekrzykując muzykę, która wciąż „umilała” nam pobyt w Black Rose.
Spojrzałam w kierunku, który pokazał kiwnięciem głowy i… o mały włos nie wypuściłam szklanki z ręki. Przetarłam delikatnie oczy, zastanawiając się, czy ja przypadkiem nie zapadłam już w sen. Może tak naprawdę zasnęłam na kanapie w domu i nic, co wydarzyło się tego wieczora nie miało miejsca w rzeczywistości? Uszczypnęłam się lekko dla pewności. Skrzywiłam się, czując ból przeszywający moją skórę.

 
Rozdział III: Poznanie cz. 3: W pociągu marzeń i koszmarów
- Przestań – Riem zatrzymał się nagle, speszony napierającym wzrokiem zielonookiej, ryjącym korytarze pod cienką warstwą duszy. Uświadomił sobie, że dziewczyna analizowała go i sygnały, jakie nieświadomie wypluwał z siebie, ale nie sądził, że Brooklynne zdoła odczytać chaotyczny rytm myśli pulsujących w powietrzu. Mylił się i wstyd zakrył ciemnym płaszczem fobii umysł. Jakże mogłem dać się tak odczytać…
- Z czym… - mruknęła oszołomiona, przerzucając spojrzenie z torsu chłopaka na chodnik. Pozwoliłam się zdemaskować, co za upokorzenie, a przecież nie jestem natrętna, nie chciałam tego wiedzieć. To samo tak, nie zamierzała nic szukać w tym chaosie. – Wybacz… jeżeli o to chodzi, to…

Rozdział 58: Świadomość
Wspomnienia zalewały go niczym wzburzona fala. Zlepek słów, twarzy, obrazów przelatywał przed jego oczami kompletnie zatracając swój sens. Niczego nie rozumiał. Niczym zawieszony w próżni odnajdywał drogę pośród gąszczu wspomnień, jednak nie prowadziła ona donikąd. W końcu otoczyła go błoga ciemność, obejmując swymi ciężkimi ramionami niczym wełniany koc. Poczuł ciepło rozchodzące się po jego ciele niczym leniwy płomień. Dźwięki stopniowo odnajdywały drogę do jego uszu, wypełniając panującą wokół pustkę niewyraźnym szumem. Każdy kolejny dźwięk przebijał się do jego mózgu niczym uderzenie dzwonu. Bicie serca. Krew pędząca przez jego żyły. Oddech. Oddech drugiej osoby.

4 komentarze:

  1. uprzejmie dziękuję za dodanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czemu nie wszyscy mają obraski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wszystkie obrazki widziałam od początku. Później siostra powiedziała mi, że niektórych nie ma, ale teraz chyba wszystko powinno być dobrze.

      Usuń

Obserwatorzy