sobota, 20 kwietnia 2013

Nowe posty (47)



Rozdział 54: Ostatnie zadanie
Ladvarian upadł na posadzkę, nie do końca zdając sobie sprawę, co się wydarzyło. Miecz wypadł mu z ręki, a po lewej stronie na ziemię z głośnym plaśnięciem upadło coś jeszcze.
Oczy zaszły mu mgłą, gdy poczuł przeraźliwy ból w lewym ramieniu. Zawył, nie potrafiąc się powstrzymać. To było silniejsze od niego. Prawą ręką próbował sprawdzić, jak głęboka była rana, ale natrafił na pustkę. Z trwogą odwrócił głowę, ale jego mózg ledwo rejestrował to, co widziały oczy. Nie miał już ręki, zamiast niej z krótkiego kikuta lały się strumienie gorącej, szkarłatnej krwi.

 
Rozdział 1: Ogień
Przez cały czas, kiedy wyrzucam z siebie to wszystko, stoi z pochyloną głową w wyrazie skruchy. Tak jak wcześniej Joel. Ale tym razem nie potrafię określić, co ten gest ma na celu. Udaje czy naprawdę źle się z tym czuje? A może podpatrzył ten ruch u swojego szefa? Czy tamten też w ten sposób wodzi swoją kobietę za nos? A może Kev zaraz podniesie głowę, pożegna się ze mną oschle i wyjdzie z domu na długi czas, co często się zdarza po naszych kłótniach? Niech idzie! Szerokiej drogi! I tym razem nie będę za nim płakać, choćby miał nie wrócić!
Nie, to nieprawda.
Będę płakać.
I to dużo.
- Dobrze wiesz, że chcę tego wszystkiego tak samo jak ty – mówi w końcu, wbijając we mnie smutne oczy.
Przez chwilę stoję w bezruchu, mierząc go wrogim spojrzeniem. Wciąż usiłuję wyglądać groźnie. Mam nadzieję, że przestraszy się kolejnego irracjonalnego wybuchu złości, kolejnego pchnięcia na drzwi i marnej samoobrony przed pocałunkiem.

Rozdział XIX: Upust emocji
Chłopak zatrzymał się tak nagle, że rozpędzona Alicja wpadła na jego plecy i uderzyła w nie twarzą. Rozmasowała nos, a przez łzy w oczach spróbowała się rozejrzeć po okolicy. Nie zdążyła dokładniej się przyjrzeć miejscu, do którego dotarli, bo została wciągnięta w krótki, wąski zaułek między dwoma blisko stojącymi budynkami. Przetarła oczy. Nareszcie miała chwilę odpoczynku. Zawiesiła na szyi łańcuszek, a sygnet schowała pod płaszcz. Wytarła o spodnie ścierpnięte i mokre od potu dłonie, w których tak mocno ściskała znalezisko, pilnując, by go nie zgubić w czasie szaleńczego biegu.

6. Pożegnanie z Beauxbatons
-Opowiem ci o nich, ale nie dzisiaj.
Zawiał porywisty wicher, podrywając ich włosy do góry i szumiąc między nimi. Z przodu było widać parę magicznych drzew i kawałek lasu.
- A kiedy? – Amanda zapytała, zaciskając rękę na swojej szacie.
-Jutro.
-To jutro też przyjedziesz? – Zdziwiła się.
-Jutro obudzimy się już w Londynie.
- Co? – Mandy niemal wykrzyknęła, zapominając o całej uprzejmości. – Chyba żartujesz.
Jennifer zmrużyła powieki i stanęła naprzeciw niej. Jej czarne oczy świdrowały dziewczynę na wylot.
-Nie, nie żartuję – powiedziała cicho, nachylając się w kierunku blondynki i opierając swoje ręce na jej ramionach. – Już jest październik, zostało niewiele czasu, a wątpię, żeby chcieli przyjąć cię do Hogwartu w połowie roku.

Rozdział 36: Maszyna do zabijania
Ta wiadomość sprawiła, że Harry musiał przytrzymać się krzesła, żeby nie zemdleć z przerażenia. W Wielkiej Sali trwała absolutna cisza. Później kilka osób zaczęło otwarcie płakać. Nauczyciele siedzieli ze spuszczonymi głowami. McGonagall stała na podium, ale w jej oczach błyszczały łzy. Brakowało tylko Dumbledore’a.
Wicedyrektorka zwołała natychmiastową zbiórkę wszystkich uczniów w Wielkiej Sali. W szkole pojawił się Zakon Feniksa wraz z kilkoma aurorami. Kiedy wszyscy poza Zakonem i aurorami siedzieli, nauczycielka transmutacji ogłosiła, że Albus Dumbledore zginął w walce z Voldemortem. Uczniowie siedzieli pełni szoku i niedowierzania. Szkoła była zagrożona niespodziewanym atakiem, dlatego Zakon i aurorzy mieli pilnować murów Hogwartu, a McGonagall przejęła obowiązki dyrektora szkoły. Lekcje na razie odwołano z powodu żałoby.

5. Shot
Odgarnęła ciemny pukiel włosów i założyła go za ucho. Chwyciła rewolwer i drżącym, niepewnym ruchem odbezpieczyła broń. Z sercem wyrywającym się z piersi, przystawiła lufę do skroni i ściskając kurczowo w ręce kopertę, pociągnęła za cyngiel.

4. Complications
- Dość! - wykrzyczała wściekła Nicole. Była na tyle zirytowana, że przybrała postać demona na co Damon i Stefan zamarli. Demonica wskoczyła na stół, a z jej pleców wyłoniły się ogromne skrzydła. Nicki zawarczała na Damona i ukazała swoje prawdziwe oblicze. Chwyciła wampira za koszulę i jednym, prostym ruchem rzuciła nim o przeciwległą ścianę.
- Nicole, przestań ! - wykrzyczałam, ale ona to zignorowała. Sophie była na tyle wystraszona, że uciekła gdzieś w kąt.
Zdenerwowany demon całkowicie stracił kontrolę nad sobą i miotał Damonem o ściany. Nagle z jej rąk wyłoniły się dwie, ogniste kule, którymi strzeliła prosto w niebieskookiego. Wystraszona odskoczyłam w tył, Stefan nie potrafił nic zrobić.

 
4. Na oślep
- Przynajmniej wiem, że wciąż jesteś sobą, Lily – szepnął miękko. – Walczyłem o ciebie od piątej klasy i było warto. Teraz, kiedy to wiem, mogę powalczyć jeszcze jeden dzień.
Wyglądał jakby chciał jeszcze coś dodać, jednak przerwano mu.
- Lily, wszędzie cię szukałem – usłyszeli głęboki i ponury głos Severusa. – Chciałem z tobą porozmawiać.

Rozdział 31
Usłyszałem głos Seby i Tośki która z nim przyjechała. Jej zachowanie było takie same jak siostry. Załamała się i zaczęła płakać. Seba wziął ją w ramiona i pozwolił jej płakać. Zrobiłem to samo. Podszedłem do Diany i przytuliłem ją. Wiedziałem, że to ją dobiło. Zwaliło się na nią tyle problemów, że nikt normalny by tego nie wytrzymał. Kto miał tak debilny pomysł, żeby to zrobić? Nie miałem pojęcia, ale wiedziałem, że Diana będzie mnie teraz potrzebować, że będzie potrzebować mojego wsparcia.

Prolog
Tak bardzo chciała zobaczyć chociaż jednego człowieka, że aż miała omamy. Wśród domów widziała ruchome sylwetki ludzkie, które z bliska okazywały się był porwaną przez wiatr gazetą lub rozwieszonym na sznurze praniem. (...) Tak, jakby wszyscy w jednej sekundzie zapadli się pod ziemię... Albo to ona zapadła się pod ziemię. I nie w jednej sekundzie, a w kilku, gdy leciała przez niewidzialny kisiel zawieszony w powietrzu.
Jedno stało się dla niej jasne - została sama na świecie.

into dust, n #20
Zła rozciera palcem wilgotniejący eye-liner. Za późno na głupie dramaty. Wsuwa dłoń do torebki i wyciąga korektor w pudrze. Otwiera pudełko. Pięknie. Jak tak dalej pójdzie, skończy się przed północą. Odrzuca włosy. Ładna pamiątka. Dość rozległa, podchodząca krwią, w żywym odcieniu fioletu przełamanego sinym niebieskim. To co ją przykrywało, zdążyło rozpłynąć się pod wpływem przejmującego gorąca panującego w pomieszczeniu. Przykłada puszek do obojczyka. Zaciska zęby. Tuszując jeden znajduje kolejny. Opuszcza cienkie ramiączko sukienki. Nie zważając na ból, mocno rozciera maź. Jest i trzeci. Tym razem na ramieniu. Zamazuje i ten. Nie zamierza prezentować otoczeniu żywej mapy własnych zawirowań towarzyskich.

Rozdział III
Przed oczami wciąż miałam zobaczone przed chwilą zdjęcie. Faktycznie znajdował się na nim nasz szyfr. Był niezdarnie wytatuowany na torsie jakiegoś mężczyzny. Leżącego w kałuży krwi. A jego ciało było zupełnie zmasakrowane.
Schowałam głowę między kolanami i zaczęłam głęboko oddychać. Nagle zaczęło mną targać milion myśli. Kim był ten mężczyzna? Skąd nasz szyfr z dzieciństwa wziął się na jego ciele? Kto go zamordował w tak brutalny sposób i dlaczego? A przede wszystkim: co jest tam napisane?

Rozdział II
Chwyciła swoje rzeczy i ruszyła z nim w stronę siedziby firmy. Gdy tylko znaleźli się na zewnątrz usłyszała:
- Co ty najlepszego wyprawiasz?! Wiesz jak to się mogło skończyć?!

Rozdział 54: Czasem nawet potrafisz myśleć
- Spokojnie, mamo…
Niestety, do kuchni wpadł zaaferowany Albus. Widać było, że miał do przekazania jakąś ekscytującą nowinę. Nie zdążył jednak wyhamować i wpadł z impetem na starszego brata, tak, że trzymany przez niego w ręce kubek, spadł i rozbryznął się w drobny mak na podłodze.
James stał przez chwilę, wpatrując się bezradnie w kupkę odłamków szkła leżącą na ziemi. Starał się panować nad sobą, ale nie wytrzymał i wrzasnął, stawiając na nogi wszystkich domowników, którzy przybiegli, by sprawdzić, co się stało.
- AL!!! Rozbiłeś mój ulubiony kubek!!!
(...)
- No i? Co z tego wywnioskowałeś? – spytał James – Czy tylko tak sobie wbiegłeś na mnie, bo chciałeś rozbić mój kubek?
Nadal nie wybaczył tego bratu. Przecież miał prawo się trochę na niego pogniewać.
(...)
- I widzisz, James? – spytał, kiedy tylko zamknął za sobą drzwi – Voldemort nadal żyje.
- No, niech ci będzie – przyznał niechętnie rudy – Czasem nawet potrafisz myśleć – stwierdził, a mały się lekko uśmiechnął – Ale nie ciesz się, nadal nie rozumiem, po co mu profesor Binns?

Kambodża (I)
Scarlett poznała Reinharta Valtaire’a Chesterfielda na bankiecie w Londynie, jakieś trzy lata po tym, jak w ogóle zaczęto ją zapraszać na takie wydarzenia. Był on uosobieniem tego, o czym zazwyczaj myślała, mówiąc o wciśniętych w surduty wanna be japiszonach, młody, przystojny i koszmarnie bogaty, a co więcej, bogaty w sposób jakby naturalny, gdyż jego przodkowe spali na pieniądzach już wtedy, gdy przodkowie Scarlett żyli za głodową pensję nauczycieli i guwernantów.

SasukuSasuku IV
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.
Chciałabym w to wierzyć. Jednak dlaczego Sasuke zabrałeś kiedyś tak dużą cząstkę mnie, że jeśli miniesz ty, minę i ja?
Jestem tchórzem. Wielkim tchórzem, który boi się spojrzeć rzeczywistości w oczy i powiedzieć: to ja mam nad tobą władzę, a nie ty nade mną. Ulegam wpływom ludzi i często daję się nabrać na rzeczy oczywiste, będąc zbyt łatwowierną. Nic z tym jednak nie zrobię, ty również. Nieodłączna partia mojej osobowości może ulec tylko małym zmianom. Z charakterem człowiek się rodzi. W późniejszych etapach swojego życia, potrafię go niestety jedynie w małym stopniu modelować.
Gdy moje nogi wkroczyły na inny teren, zdjęłam buty i wzięłam je w rękę, aby poczuć pod stopami nagrzany piasek, który nie zdążył się jeszcze oziębić, po tym niespodziewanym zniknięciu słońca. A powinno ono jeszcze kilka godzin nieustannie gościć na niebie. Westchnęłam, widząc jego sylwetkę w oddali.

[13] Ale ja mam dziś szczęście
-Ja jestem Polką – odpowiedziałam mu
-Jaja sobie ze mnie robisz, prawda?
-Nie. Mam na imię Kamila i większość mojego dotychczasowego życia spędziłam w Polsce.
-Serio? Nie, ale ja mam dziś szczęście. Normalnie muszę chyba w lotka obstawić numery, może coś wygram. Wiesz, ja jestem singlem , może poznałabyś mnie z jakąś swoją ładną koleżanką z Polki. Ja jestem naprawdę fajnym chłopakiem i brzydki chyba też nie jestem, nie?

Epilog
Draco Malfoy przeciska się przez tłum, prowadząc za rękę jedenastoletniego chłopca. Jasne włosy dziecka są zaczesane do tyłu, mały nosek dumnie wznosi się ku górze, a wąskie usta drżą ze zdenerwowania. Po drugiej stronie latorośli idzie wysoka kobieta o ostrych rysach twarzy, pełnych, karmazynowych ustach i długich, blond włosach spływających na ramiona. Mężczyzna patrzy na swoją żonę i syna. Szeroki uśmiech rozciąga się pod niedawno zapuszczonym wąsem.

Paramore: BEZ SCHEMATÓW
Wracając do muzyki – w nowych utworach pojawia się wiele elementów charakterystycznych dla popu lat 80. Co was w tym pociąga? Bo przecież nie nostalgia, nie słuchaliście tego na bieżąco…
Szczerze mówiąc taka muzyka zawsze się nam podobała. Zawsze podobała nam się elektronika, ejtisowy synth pop i new wave. Chodzi o to, że po raz pierwszy poczuliśmy swobodę, by zagłębić się w takie dźwięki. Znamy się na tyle, by wiedzieć, że jakaś zmiana była potrzebna, a to przecież świat Justina Meldal-Johnsena. Nagrał nową płytę grupy M83, bardzo syntetyczną… Pojawił się w naszym życiu w idealnym momencie. My zdecydowaliśmy, że chcemy eksplorować takie dźwięki, a on wiedział jak nam to ułatwić.
Pierwszy singiel z nowej płyty, Now, utrzymany był w starym stylu. Trochę zmyłka jeśli chodzi o obraz całości.
Tak, ale jakikolwiek utwór ujawnilibyśmy jako pierwszy, byłby zmyłką. Cała płyta jest bardzo elektryczna – przynajmniej naszym zdaniem.

III Strefa Zagrożenia: 09. Nieuchwytny
Po chwili usłyszeli krzyki klientów, wydobywające się z sali. Czarnowłosy dał znak swojej partnerce, aby się rozdzielili - ona przejdzie od zaplecza, a on od baru. Ruszyli. Johnny pomału przedostał się przez blat, nie chcący zrzucając parę szklanek, które z trzaskiem obiły się o ziemię. Zeskoczył ze stołu i biegiem dotarł do miejsca, w którym usłyszeli głosy przerażonych klientów. Kiedy dotarł na miejsce, zobaczył mordercę, wymierzającego broń prosto w plecy zdyszanej Jessici. Nie czekając ani chwili dłużej, wyszedł z ukrycia, wycelował w Bobesicha i nacisnął na spust.

II Atak
Silje leżała na środku izolatki, płacząc. Przez nowego lekarza zaczęła myśleć o swojej przeszłości, o tym, dlaczego została bezimiennym dzieckiem, o tym, kim tak naprawdę była.
Zapomniała kim jest. Zapomniała swojego imienia, swojej rodziny, swojego życia. Została bezimiennym dzieckiem, bo o n tak ją nazwał. A potem chciał zabić. Chciał ją zabić, bo była tylko bezimienną, była nikim.
Skurcz w lewej nodze.
Była nikim i nikomu nie potrzebna. Wylądowała w szpitalu dla świrów, bo matka jej nie chciała. Bo była brudna, była nikim.
Skurcz w prawej nodze i zdrętwienie w lewej.
Położyła się bokiem, mocno chwytając lewą kostkę. Wolną rękę położyła pod głowę, by się nie uderzyć. Wiedziała, że zostało jej kilka sekund i łzy same napływały do oczu.

4 komentarze:

  1. Ja bym zrobiła coś, by ożywić ten rejestr. Szkoda tyle Twojego wysiłku, Jaenelle, by stanął on w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie, bo nie za bardzo rozumiem?
      Główną i najważniejszą funkcją Rejestru jest katalogowanie blogów i uważam, że utrzymywany jest wysoki poziom, bo co tydzień zgłasza się wiele blogów (pomijając kilka wyjątków).
      W czasie wakacji zostanie też pewnie zorganizowany jakiś konkurs.

      Usuń
  2. Blog w kategorii zbiory opowiadań -> various formations.blogspot.com zmienił adres na legilimencium.blogspot.com dzięki z góry za zmianę ;) Nie musisz zmieniać miniaturki czy jak tam zwiesz ten obrazek :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy