niedziela, 18 sierpnia 2013

Nowe posty (64)

06: Religia i polityka cz. I
Przycisnęłam do twarzy bluzę, aby ukryć zażenowanie i zatamować resztki krwotoku.
- Trenowałam – powiedziałam półgębkiem. - Mój pokój jest za mały więc musiałam wymyślić inne miejsce na zastępstwo.
- Czyli?
- Dach.
- Oszalałaś?! Przecież mogłaś spaść!
- Jak miałam spaść, skoro była barierka?! - Moja cierpliwość była na wyczerpaniu. - Trenowałam balet, a nie latanie!
- Tak, ale w trakcie piruetu mogłaś tak podskoczyć, że...
- Harry – przerwałam mu nerwowo. - Nie przeginaj.

Tylko mnie kochaj
Nie mogła żyć bez jego obecności, nie dopuszczała do siebie myśli, że mogą żyć bez siebie. Dwa serca… Jedno bijące dla drugiego, drugie nie zdające sobie z tego kompletnie sprawy. Zganiła się w myślach. Obiecała sobie, że nie uroni łzy przez chłopaka, nigdy. Przyrzekła, ale to było silniejsze od niej, aż zawładnęło nią całą. Nikomu nie powiedziała słowa, o swoich uczuciach do niego. Nie potrafiła. Strach przed odrzuceniem był zbyt wielki, ale teraz… Teraz cierpiała. Niewidzialna dłoń rozrywała jej serce na pół, sprawiając, że obie części chciały czegoś zupełnie innego.


Rozdział 15
Delikatny podmuch wiatru spowodował, że po plecach przeszły mi dreszcze. Dźwięk cykad, które budziły się zawsze wtedy, kiedy nie powinny, denerwował mnie. Gwieździste niebo rzucało słabe światło na otoczenie, a ciemne kształty wyglądały jakby miały się na mnie rzucić. Pożałowałam, że wyszłam z domu Meredith. Zdecydowanie wolałabym siedzieć na kanapie i czekać, aż przyjadą policjanci i sprawdzą teren. Przecież gdyby nie potraktowali poważnie naszego zgłoszenia, to mogłabym złożyć skargę. Co z tego, że jeżeli był to morderca, to prawdopodobnie nawet nie miałabym okazji, żeby się poskarżyć. Byłoby to na pewno rozsądniejsze, niż pchanie się w nocy z latarką i parasolem do ogrodu, w którym czai się nieznany mi mężczyzna. Nie mogłam się jednak wycofać.

Rozdział 4: Próba krwi
Jasmine nie miała pojęcia, ile czasu minęło od momentu, w którym blondwłosa wampirzyca opuściła pomieszczenie. Dziewczynie powoli zaczynało powracać czucie w nogach, mogła poruszyć kostkami i podnieść się na wyprostowanych kończynach. Jednak ciężar krzesła i skrępowanego ciała, robił swoje, więc opadała na siedzisko z hukiem, przez kolejne kilkanaście minut regenerując swoje siły.

Rozdział VIII
Mężczyzna podszedł do Elleny i wziął ją z łatwością na ręce.
W tej samej chwili, Czarownica się ocknęła.
Błędnym wzrokiem popatrzyła dookoła i chwyciła swoją rękę, uciskając ją w miejscu krwawienie. Gdy spostrzegła, że ktoś ją niesie, wyjęła srebrny sztylet z zza pasa i szybkim ruchem wbiła go w pierś Kayra. Ten upadł na ziemię, a zalewając wszystko dookoła krwią. Ellena wyrwała się z jego uścisku i wstała z ziemi. Kopnęła zwłoki, po czym wyrwała z ciała sztylet. Dowódca w dalszym ciągu trzymał mnie za nadgarstek. Patrzyłam na nieruchomego Kayra z szokiem na twarzy. Spróbowałam wyrwać się chłopakowi, aby pomóc Ellenie, która znowu upadła na ziemie. Jej ramię dalej krwawiło. Krew mieszała się ze sobą. Nijak jednak nie mogłam wyszarpnąć dłoni ze stalowego uścisku.
- Nawet nie próbuj - syknął do mnie cicho Dowódca.

Rozdział II: Strach przed nocą
Nocą większość stworzeń udaje się na zasłużony odpoczynek, po przeżytych trudach minionego dnia. Jest to dla nich czas ukojenia i wytchnienia, kiedy to mogą zanurzyć się w marzeniach, w zaciszu swoich domostw. Ale noc, to też czas zbrodni i magii. Czas, w którym nieliczne stworzenia budzą się do życia. Wraz z chwilą zapadnięcia najgłębszych ciemności, nadchodzi pora złodziei i morderców. Pora noża i trucizny, kłów i pazurów.
Nadchodzi pora Cieni.

Epilog: Nigdy nie mów przy mnie o miłości
- Nigdy nie mów przy mnie o miłości! Ty ciągle wierzysz w te bajki? – Młodzieniec zaśmiał się nerwowo. – To tylko mit, który stworzyły matki, aby skłonić swoje córki do małżeństwa, a synów zachęcić do oświadczyn. Wiesz, o co naprawdę im chodzi? O pozycję w społeczeństwie i pieniądze… Dla córek chcą wpływowych mężów, a dla synów żony z dużym posagiem. Czysta ekonomia!

Rozdział I: Dziecięce bajki
Wejście przez ogrody wydawało się najlepszym rozwiązaniem. Znał je doskonale i nie strzeżono ich tak pilnie. Wydawały się być najsłabszym punktem w umocnieniach. Mur nie był tu tak wysoki i mógł podjąć się próby wspinaczki. Jeśli miało mu się udać, to tylko w ten sposób. Stamtąd bez trudu dostanie się do wnętrza budowli. Może nawet uda mu się dotrzeć wystarczająco blisko do nowej namiestniczki, by z nią porozmawiać?
Pokręcił się przy murze, czekając na moment, aż nie będzie nikogo w pobliżu. Na całe szczęście większości ludzi wolała być w centralnych partiach miasta, więc nie trwało to długo. Jeszcze raz rozejrzał się uważnie, sprawdzając, czy na pewno jest sam i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni maleńkie, czarne nasiono.
Lyadria się wścieknie. – Uśmiechnął się pod nosem. Mam ich używać w ostateczności. Dobrze, że zostało mi jeszcze kilka. Pewnie niechętnie dałaby mi kolejną garstkę.

Rozdział 4
Zawsze - słowo, które nie miało żadnego znaczenia, było puste.
Kiedy rozmawiałam z mamą po tym jak Artur wyjechał, powiedziała mi, że do wesela już go nie spotkam. Pewnie chciałaby żeby tak było.
Nie miałam pojęcia co mam o nas myśleć. Czy to co jest między nami jest na poważnie, czy tylko raz miało miejsce takie spotkanie jak tamto i nigdy więcej się nie powtórzy. Wtedy chciałam, żeby było tak zawsze, teraz wiem, że nie powinno tak być nigdy.

Rozdział siódmy
- Hej. – Zwrócił się do mnie.- Pamiętasz to miejsce?
Zaczęłam się uważnie rozglądać dookoła. Było ciemno, ale dzięki ogromnej tarczy księżyca mogłam wiele dostrzec – albo niewiele, jak na chwilę obecną, bo trawa i krzaki wokół mnie, były co najmniej do moich ramion. W końcu Adam zatrzymał się przy jakichś drzewach i spojrzałam zza niego. Moim oczom ukazało się niewielkie jeziorko. I wtedy sobie przypomniałam.

9. W pułapce uczuć
- Nadal jesteś przerażona moją niespodzianką? – spytał, uśmiechając się z rozbawienia.
- Jeśli już nic więcej nie przygotowałeś, to nie, nie jestem przerażona – odpowiedziała, wreszcie na niego spoglądając, czego od razu pożałowała.
- No cóż, mogłem jeszcze posłuchać Łapy i zabrać cię na romantyczną przejażdżkę moją miotłą, ale… potem przypomniałem sobie trzecią klasę. – Wyszczerzył się.
- Tak na przyszłość… nie słuchaj Blacka, bo on się nie zna – poradziła mu, unosząc brwi.
- Okej, zapamiętam. – Mrugnął do niej.

Rozdział 4
- Skarbie, posłuchaj – pani Winetrop mówiła ze smutkiem, ale jednocześnie z pewnością. – Zostań u Donwellów. Oni ci wszystko wytłumaczą. Teraz, kiedy wytłumaczyli to również mi, wszystko nabiera sensu. Musisz im zaufać.
- Ale, mamo… - zaczęła Kate, z trudem powstrzymując łzy.
- Przepraszam, kochanie – chlipnęła matka. – Bądź dzielna.
I rozłączyła się. Tak po prostu.

Rozdział 36: Obietnice
– Prawie zabił cię rok temu w Departamencie Tajemnic, prawda?
Zamarłam.
– Poczekaj, to nie tak…
Zignorował mnie.
– Zawsze kochał Czarnego Pana – kontynuował. Znów skierował oczy na swoje dłonie. Ja tymczasem obserwowałam go bacznie, spijając każde słowo, nie chcąc żadnego uronić, widząc tylko i wyłącznie Teodora. – Czasem myślę, że nawet bardziej niż mnie czy matkę. Po pierwszej wojnie jakimś cudem uniknął Azkabanu, czego do tej pory nie rozumiem. Może gdyby wtedy go zamknęli, nic by się nie wydarzyło.

Rozdział 2
Jednak to nie zmieniało faktu że jako córka Mistrza Eliksiów po prostu MUSI być brzydka. Wtedy stało się coś co zatrząsnęło całym jego światem. W progu drzwi do jadalni stanęła najpiękniejsza kobieta jaką dane mu było zobaczyć. Wszelkie jego wcześniejsze obawy diabli wzięli, kiedy do pomieszczenia zwinnymi, pełnymi gracji ruchami weszła Liby. Kroczyła niczym zwinna łania, a każdy jej krok był przepełniony gracją i wdziękiem. Każdy subtelny ruch jej bioder wyglądał jak dopracowany do perfekcji krok taneczny. Błękitna, zwiewna sukienka doskonale kontrastowała z hebanowymi lokami i idealnie współgrała z porcelanową cerą. Dodatkowo sukienka była półprzezroczysta, więc przez materiał, jak przez błękitną mgiełkę było widać czarną, koronkową bieliznę. Draco czuł jak szczęka opada mu z łoskotem na posadzkę. Usta miała w tonacji pudrowego różu, natomiast oczy – zarówno makijaż naokoło nich jak i tęczówki – były ciemne i drapieżne.
- To jest właśnie Liby. – oznajmił Lucjusz Malfoy patrząc na syna z porozumiewawczym uśmiechem.

75. Furia
- Co może być ważniejsze od tego, że umierasz – żachnęła się nie chcąc na niego patrzeć.
Czuła się okropnie skrępowana. Serce waliło jej jak młot, a do oczu napływały słone łzy. Była wstrząśnięta tym, co się stało w czasie, kiedy straciła pamięć. Straciła wszystko. Jedynie te szepty w głowie, których jeszcze nie potrafiła zrozumieć. Chciała uratować go. Tak bardzo nie mogła się z tym pogodzić. A wszystko przez…

7. Blaknące uczucie
Dziewczyna usiadła na kocu, rozkoszując się urokami dnia. W cieniu drzew panował przyjemny chłód, a dźwięki przyrody były lepsze od niejednej muzycznej mantry.
— Staraj się nie robić za dużo hałasu, nie chcę mieć cię nagraną w tle — przestrzegł Su Gim wędrując z osprzętowieniem w stronę strumienia. — Może zająć mi chwile nim uchwycę najlepszy dźwięk.
— Nie mam zamiaru — odparła swobodnie, wciskając sobie żelka do ust. Była tu przecież, żeby mu pomóc. Ale najwyraźniej chłopakowi chodziło jedynie o towarzystwo. — Jeżeli o mnie chodzi to będę leżeć i nic nie robić. — Postanowiła, układając ręce pod głową. Miała nad sobą baldachim z liści i gałęzi, promienie słońca leciutko muskało jej blade policzki.
Słyszała za sobą kroki Su Gima, zmieszane z odgłosem strumienia. Przymykając oczy pomyślała, że jeszcze nigdy w życiu nie czuła się, aż tak dobrze.

Rozdział 3
W ostateczności jednak naciskam zieloną słuchawkę, w chwili kiedy drzwi za mną się otwierają.
- Shawn, posłuchaj mnie. Za nic w świecie nie idź do swojego domu! - Dane wrzeszczy mi do słuchawki.
Odsuwam telefon od ucha i tępo się w niego wpatruję.
- Shawn, co ty tu robisz? - słyszę zaspany głos Shade'a.
Odwracam się w jego stronę, trochę zakłopotana. Już mam się odezwać kiedy jego oczy otwierają się szerzej z przerażenia. Słyszę jak ktoś wrzeszczy moje imię, chyba Dane, Shade pędzi w moją stronę, ale jest już za późno. Strzała przeszywa moje serce od tyłu. Czuję potworny ból. Chce mi się płakać, ale wiem, że to już koniec. Umarłam, tak jak moi rodzice.
- Teraz będziemy razem - mówię bezgłośnie, a potem pochłania mnie ciemność.

Rozdział 18
- Jęzlep - powiedział Harry głośno. - Już nie - podsumował i cofnął się o krok, a widząc jak chłopak wyciąga różdżkę stanął jak wryty i czekał.
- Finite - ktoś powiedział szybko wskazując na chłopaka, na którego Harry rzucił zaklęcie.
- Drętwota - teraz już wolny Gryfon rzucił zaklęcie na przygotowanego Harry'ego, który tylko stał i patrzył jak zaklęcie odbija się od jego tarczy. - Incarcerous - chłopak znów spróbował i znów z takim samym skutkiem. - Duro! Incendio! Obscuro!
- Expelliarmus! - różdżka chłopaka wyrwała się z jego ręki i poleciała w stronę Harry'ego, który nawet nie kłopotał się z jej złapaniem gdyż zawisła w powietrzu obok niego i zaczęła się wyginać. - Mam ją połamać? Dużo kosztowała?

Rozdział 2
- Ej ty tam, wiewióra- krzyknął Scorpius podlatując na swojej miotle do Rose, trzymającej uparcie swój nos w książce, tym samym olewając chłopaka, wiszącego nad nią.
Dziewczyna nie widziała sensu aby wprowadzić się w konwersację z tym arystokratą. Jeszcze by poleciały zaklęcia. Malfoy był dla nie wrogiem, tak samo jak jego ojciec był wrogiem jej rodziców. Rodzinne poglądy nadal trwają.
- Ej ty tam- rzekł chłopak, wyrywając dziewczynie książkę, tym samym zwracając jej uwagę na siebie- Mówię do ciebie.
- Tak? A ja myślałam, że to jakiś gad coś mamrocze- warknęła, starając się wyrwać chłopakowi swój podręcznik.
Ten jednak podleciał trochę wyżej znajdując się poza zasięgiem dłoni gryfonka. Scor uśmiechnął się wrednie w stronę dziewczyny, przechylając się w jej stronę na miotle.
- Czyżby pannie idealnej wyostrzył się języczek, czy może najadła się trochę ostu na śniadanie?- odpyskował blondyn, uważnie przypatrując się rudej.

Rozdział 17
- Kto ostatni ten czyści kibel Lucyfera przez miesiąc- krzykną Vita, który już po chwili zrównał się z bratem, rozpłatując swoim mieczem kilku aniołów, nacierający na niego.
Zerknąłem kątem oka na dziewczynę, która pokręciła głową. Na jej twarzy gościł subtelny uśmieszek. Dziwiłem się, że w takiej sytuacji zachowała pełną powagę, kiedy ja miałem ochotę zacząć krzyczeć na bliźniaków. Ich nierozważne zachowanie mogło mieć fatalne skutki, przyczyniające się do ostatecznego wyniku tej bitwy. Chociaż musze powiedzieć, że ich technika była naprawdę skuteczna. Zażynać wszystko co stanie ci na drodze- dobre, sprawdzone metody wybijania wrogów.
- Jak dzieci- mruknęła, rzucając mi przelotne spojrzenie- Kiedy mam zacząć?- Położyła dłoń na swoim biczu, poklepując go parę razy.
Uśmiechnąłem się pod nosem, spoglądając na niebo ponad diamentową ścianą.
- Kiedy zobaczysz czarną chmurę nad białą armią- powiedziałem, unosząc lekko brew- O właśnie taką- wskazałem palcem na wyłaniającą się z za muru chmarę gryfów, przypominającą wielki obłok, poruszający się ruchem jednostajnym w naszą stronę.

Rozdział XXXIII
- Proszę za mną – powiedziała rzeczowym głosem blondynka, zachęcając nas ręką, gdy pierwsza grupa była już dość wysoko. Machinalnie ruszyłam do przodu, myśląc jedynie o ciepłym łóżku. Wokół nas wciąż było głośno, lecz miałam wrażenie, że nawoływanie tłumu formuję się w jakiś wyraz lub zdanie, ale niestety nie byłam w stanie tego wyłapać. Z początku liczyłam stopnie, po których się wspinałam, lecz przy sześćdziesiątym trzecim odechciało mi się.
- Na..ja! Na..ja! – wrzeszczał tłum. Co oni do cholery chcą powiedzieć? Tamiva otworzyła przed nami drzwi, zapraszając do środka – nadzieja! Nadzieja! – krzyczeli ludzie zgromadzeni na dole.
Tym dla nich jesteśmy? Nadzieją? Nie wiedzą o czym mówią, głupcy. Sasuke jeszcze nie dawno chciał zabić was z zimną krwią. Nie wiem, co Mirva jest mu winna, lecz na jego rozkaz zrobiłaby to samo. Suigetsu przy takim rozwoju wypadków byłby w siódmym niebie, Karin pewnie rozsiadłaby się pod drzewem, z zaciekawieniem oglądając tę masakrę.

Rozdział drugi
Zwlokłam się z ciepłego łóżka i ruszyłam do łazienki wziąć prysznic. Musiałam zmyć z siebie cały wczorajszy dzień i dzisiejszą noc. Gdy tylko odkręciłam kurek, a z kranu poleciała woda, poczułam coś niesamowitego. Całe moje ciało rozrywała radość. Woda spływała po mnie strumieniami, a ja nie mogłam się nacieszyć tą zwykłą czynnością, jaką jest prysznic. Spojrzałam na swoje ręce i ku zdumieniu ujrzałam, jak moja skóra mieni się różnymi odcieniami błękitu. Czułam się jakby woda była wewnątrz mnie, a nie spływała po nagim ciele.

7 komentarzy:

  1. Zgłosiłam się do nowych postów ale już po raz drugi nie zostało to uwzględnione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ "nowe posty" istnieją po to, by polecać lepsze rozdziały, a nie każdy po kolei. Dlatego należy zgłaszać co drugi, trzeci nowy post, gdyż w innym wypadku ich nie dodaję.

      Usuń
    2. A jeżeli ja uważam, że to jest jedne z ważniejszych rozdziałów? Bez sensu prowadzicie selekcje jest to tylko po to bo nie chce się Wam umieszczać wszystkiego.
      Mój rozdział nie został też uwzględniony jak zgłaszałam się po raz pierwszy więc coś tu nie gra. Już więcej nic od was nie chcę. Są też inne katalogi.

      Usuń
    3. To trzeba było nie zgłaszać poprzedniego, wszystko napisane jest w regulaminie "nowych postów".
      A za pierwszym razem zawsze dodaję.

      Usuń
    4. No właśnie po przednio zgłaszałam rozdział 2 i nie został dodany było to pierwsze moje zgłoszenie dopiero rozdział 6 został dodany.

      Usuń
  2. Witam, z tej strony ~Esther.
    Proponuję współpracę z moim katalogiem, przypisane.blogspot.com

    Pozdrawiam,
    liczę na informację zwrotną w zakładce "WSPÓŁPRACA".

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy