niedziela, 22 września 2013

Nowe posty (68)

Przeszłość
Osobiście nie uznaję czegoś takiego jak "przyjaźń po zakończonym związku". Nie i koniec. Dwoje ludzi przeżyło ze sobą naprawdę wiele (czasem aż ZBYT wiele), targały nimi takie uczucia, że nie sposób jest całkowicie obojętnie się wobec siebie obchodzić. Owszem, są takie osoby, które mogą pozostać w dobrych stosunkach, aczkolwiek to bardzo rzadkie przypadki, a najczęściej do rozpadu związku dochodzi z decyzji dwóch stron – a dlaczego – to mnie już nie interesuje.

Rozdział 9
Szłam przez ciemny las. Był środek nocy. Blada, księżycowa poświata bezskutecznie przedzierała się przez wysokie drzewa, rzucając dokoła rozproszone, mroczne cienie. Gałęzie rozcinały moją skórę i zahaczały o koszulę nocną. Szłam boso. Wyczuwałam pod stopami suche gałęzie, drobne szyszki i mięciutki mech. Drżałam lekko z zimna. Czułam chłód na ramionach, mimo że dokoła panowała prawdziwa gorączka. Każdy szelest doprowadzał mój wewnętrzny radar do szału. Bałam się. Sama nie wiedziałam dlaczego pcham się w tą gęstwinę. Moje nogi decydowały jednak za siebie, a ja postanowiłam im zaufać.
Dotarłam w końcu na małą polankę. Księżyc chwilowo przesłoniły chmury, ale ja wiedziałam, że jestem we właściwym miejscu. "To tutaj! - krzyczało całe moje ciało. Tylko po co właściwie miałam tu przyjść?
Chmury leniwie odpłynęły w swoim własnym kierunku, a ja mogłam się w końcu lepiej rozejrzeć po otoczeniu. Wciąż nie rozumiałam, po co w ogóle tam przyszłam. Ot, zwyczajna polana. Wtedy mój wzrok padł na TO drzewo.
Ciszę nocną rozdarł mój krzyk...

Rozdział piętnasty
- No to się nauczę. - Louis nie widział żadnych przeszkód. Nic nie mogło popsuć tego dnia. Dnia, w którym wszystko miało wrócić do normy. Dnia, który miał zapoczątkować nowy, wspaniały rozdział w jego życiu. Liam wrócił już ze szpitala, on sam pogodzi się z Niallerem. Wszystko powinno być już dobrze. - To nie może być trudne - dodał jeszcze z szerokim uśmiechem na twarzy.

Let’s kill somebody!
Kobiety podchodziły po kolei do Aerii, co trwało około godzinę. Aby nic nie zostało zafałszowane, musiałyśmy być wszystkie obecne przy wyborach. Cóż, mogłam się poświęcić. Gdy ostatnia z nich odeszła od naczynia, Wiera skierowała się do środka koła oddając swój głos. Zaraz po tym, jak oderwała swoje palce od brzegu misy, znaki po bokach zmieniły swoje ułożenie, tworząc dwa słowa złożone z dekoracyjnych liter.
- Do Polowania na Wiedźmę Ducha wyznaczona zostaje Marryanne Utners. – Zakłuło mnie w sercu. Wiedziałam. To już jasnowidztwo czy tylko przeczucie? Nie… To chyba pewność siebie. – Pomocy udzielać ci będzie Peris. Wszystkie z nas także służą ci radą i swoją mocą.
W tej chwili dotarło do mnie, co będę mogła zrobić. Będę najpotężniejszą. Niepokonaną. Do tego z tym przystojniakiem u boku. Bosko.

Rozdział 28: Szukająca
Jeszcze raz (ostatni) spojrzałem w TE oczy. (…) Ująłem jej szczupły podbródek w swoją dłoń, a po chwili wahania i głębokiej konsternacji … pocałowałem Ginn. Ujrzałem w jej oczach zaskoczenie. Jej ręce zdawały się machać na prawo i lewo byleby tylko uwolnić się ode mnie, ale druga część jej ciała zostawała i jakby nie miała pojęcia co będzie lepsze: odwzajemnienie czy ręka na moim policzku?
*****
- Draco, JA NIE UMIEM LATAĆ! (…) Nie wsiądę na miotłę!
- A co byś odpowiedziała, gdybym to nie ja prosił? – przez chwilę zastanowiłam się mocno nad tym co on chce osiągnąć, a zanim się zorientowałam on wyprowadził mnie przed tablicę i krzesła, i krzyknął na całe pomieszczenie: - ZNALAZŁEM WAM SZUKAJĄCEGO!
*****
Obróciłam się. [Oni] chcieli po prostu pobyć sami, a Malfoy zręcznie wszystko krzyżował.
- Mam Cię na oku, Granger! (…)
- Już się boję, kotku! – zawołałam za nim złośliwie.
„Oj SKARBIE, jeszcze nie widziałaś na co mnie stać!”

Rozdział 003: Gdyby mieli wybór, kto wie, którą drogą by poszli
Długo oddychała, drżąc ze strachu. To był kolejny sen z jej przeszłości. Wiedziała, że długo o nim nie zapomni. Bez względu na to, co zmieni się w jej życiu to długo będzie pamiętała o przeszłości. Niechętnie zwlokła się z łóżka. Było już po jedenastej godzinie, ale z chęcią zostałaby w nim dłużej. Niestety później umówiła się z przyjaciółmi. Voldemort dotrzymał danego słowa. Nie dręczył już jej więcej, ale i tak pozostawała ostrożna. Z tym człowiekiem nigdy nic nie było wiadome. Ubrała się dość skromnie na ten dzień. Dzisiaj postanowiła ostatecznie zerwać z Ronem. Wiedziała, kiedy i gdzie zastanie go z Lavender. Musiała tylko zareagować w odpowiedni sposób. Miała nadzieję, że jej się to uda. Gdy zeszła na dół usłyszała podniesione krzyki. Wśród wielu głosów rozpoznała ten należący do Duncana Vertona i Dracona Malfoya. Na dźwięk tego pierwszego zmarszczyła brwi.

Rozdział 22
Starając się wstać Harry zachwiał się lekko do przodu potykając się przy tym o wyciągnięte nogi Draco, których przed chwilą w tym miejscu nie było, co zaskutkowało upadkiem na drugi z zajętych foteli. Brunet nie wiedział czy to było zamierzone działanie blondyna czy nie, ale spoglądając na twarz chłopaka, na którym wylądował, stracił jakiekolwiek zainteresowanie myśleniem. Szare oczy blondyna śmiały się! Nie wyśmiewały z jego gapiostwa czy czegoś innego, tylko błyszczały z czystego, nieskrywanego szczęścia.

Rozdział 36
- Sophio, nie należysz do mojego świata. Nie jesteś ideałem, za który cię brałem. Nie jesteś taka, jaką sobie wymarzyłem. Ale swój ideał znalazłem. I to do niej jadę.
Nie mogłam uwierzyć. To musiał być jakiś zły sen! Obudź się! Obudź!
- Już mnie nie kochasz?
- Nigdy cię nie kochałem. Ten związek był wymuszony.
Mówił to tak, jakbyśmy prowadzili średnio ciekawą rozmowę na temat filmu. Jego twarz, jak i zachowanie nie zdradzały żadnych uczuć. A słowa piekły jak rozżarzony węgiel. Miałam rację, wymusił tę "miłość".
- Obiecam ci jedno, Sophio. Będzie tak, jakbyśmy się nigdy nie poznali.
Zniknął.

Rozdział 5: Krew i pomarańcze
Nigdy nie pogodziłam się z tym, że niedługo po przemianie wyssałam własną córkę. Prawie dwieście lat później zobaczyłam na ulicy Etienette, dziewczynę tak bardzo do niej podobną. Przemieniłam Eti i dałam jej wszystko, czego pragnęła, czyniąc swoją córką, ale ból po śmierci Luizy zawsze będzie tkwił w moim sercu, a sumienie nie pozwoli o niej zapomnieć.
Spojrzałam na ciało Mata, otarłam krew z miecza rąbkiem spódnicy i schowałam go do pochwy.
– Widzisz, co zrobiłeś? – spytałam z litością. – Teraz będę musiała posprzątać.

Rozdział IV
Już nic się dla niej nie liczyło. Myślała, że to jakiś głupi żart, lecz ta wiadomość okazała się gorzką prawdą.
- Co się stało? - Roztrzęsiona Ann szarpnęła delikatnie Alex, która wpatrywała się tępym wzrokiem na drogę.
- Miały wypadek. - Popatrzyła na nią ze łzami w oczach.
- Jedź szybciej - szepnęła słabo.

Rozdział 15: W skrzydle szpitalnym
Merlinie, przetrwał to!
Jednak chwilowa ulga ledwie zdążyła strącić kamień z jego serca, a już zostało ono przygniecione przez kolejny głaz troski: Co z resztą?! Obawa dodała mu siły by choć odrobinę mógł otworzyć oczy. Przez ciemne szparki powiek i rzęs dostrzegł rozmazaną sylwetkę Amelii.
Co z chłopakami? – chciał zapytać, ale zamiast tego, z jego ust wydobył się słaby jęk, a ciężkie powieki znów zamknęły go w ciemności.

Rozdział 3
Cała ceremonia odbyła się szybko i sprawnie. Narcyza wyglądała naprawdę pięknie. Jej blond włosy były ułożone w delikatnego koka, z którego wydobywały się pojedyncze pasma otulające twarz panny młodej. Biała suknia ślubna idealnie podkreślała nienaganną sylwetkę, a makijaż mojej roboty nie przyćmiewał, tylko podkreślał urodę Narcyzy. Przy Lucjuszu wyglądała tak niewinnie. Jego ostre rysy twarzy całkowicie nie pasowały do jej delikatnych. Z wyglądu byli całkowitym przeciwieństwem, nie licząc włosów oczywiście.

Rozdział II
Centrum Tokio, dzielnica Harajuku, która fascynuje głównie wyglądem osób, które to miejsce odwiedzają lub żyją. Jaskrawe stroje rzucające się w oczy jak nic innego lub wręcz odwrotnie na tyle mroczne i gotyckie stroje, które mogą zrazić do siebie. Jednak chce się nadal patrzeć na to jaką ludzie posiadają wyobraźnię oraz odwagę i tolerancję. Alex szła u boku Toshiego oglądając się co chwilę za grupkami osób, które proszą się na obserwowanie ich.
-Pierwszy raz widzę coś takiego. Co jak co, ale ci ludzie biją Halloween na głowę
-W wakacje to codzienność, w roku szkolnym najlepiej przychodzić tutaj w weekendy
-Właściwie to dlaczego tutaj mnie zabrałeś? - nagle spytała starając się dotrzymując kroku chłopakowi, nie było to łatwe bo co chwilę się zatrzymywała by przyjrzeć się kolejnej osobie.
-Dodzwoniłem się tylko do Heisuke. Powiedział, że Michiru jego dziewczyna ma nowy strój i musi go pokazać światu. Mamy czekać na kładce

Rozdział 5
- Uwierz mi ja nigdy bym cię nie zdradził, wiesz o ty doskonale. Tylko ciebie kocham. Inne się nie liczą- powiedział cicho, zaciskając dłonie na drewnianym blacie stołu.
Rose prychnęła z pogardą siadając naprzeciwko chłopaka i jakby nigdy nic zamawiając sobie piwo kremowe.
- Ta jasne, liczę się tylko ja i krukonka z wielkim biustem i małym mózgiem. A może uważasz, że jestem do niej podobna. Powiedz mi w kwestii, czego? Dużego biustu, czy małego mózgu?
Ian syknął cicho, tłumiąc ostatnimi siłami przekleństwo nasuwające mu się na język. Usiadł ewidentni niezadowolony z obrotu sprawy, nachylając się nad sztucznie uśmiechniętą gryfonką.
- Wiesz doskonale, że nigdy bym tego nie zrobił- szepnął na tyle cicho, aby tylko ona mogła go usłyszeć- Rose, jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
Delikatnie dotknął opuszkami palców jej rudych fal, opadających kaskadą na ramiona, okryte grubym swetrem. Rose czując palce na swoich włosach momentalnie spięła się, odtrącając dłoń chłopaka.

Rozdział 11
Dziewczyna wstała i ruszyła do wyjścia. Wtedy jednak stało się coś dziwnego. Zoe myślała na początku, że tylko ona się zachwiała i upadła na ziemię. Ten pomysł wydawał się bardzo prawdopodobny. Jednak gdy Samantha ani się nie podniosła, ani nie ruszyła, zrozumiała, że to nie było to. Niepewnie podeszła do niej, aby sprawdzić, co się stało. Jej serce biło coraz mocnej. Powtarzała sobie w głowie, że to na pewno nic, Samantha jest wampirem, a one nie mdleją, nie chorują, nie umierają tak po prostu, bez powodu.
-Samantha? – zapytała. podchodząc do niej. Żadnej reakcji.
Ukucnęła obok jej bezwładnego ciała i odwróciła je tak, aby zobaczyć twarz dziewczyny. Przeraziła się. Miała zamknięte oczy i oddychała bardzo powoli i cicho. To jednak nie była najgorsze, z jej nosa zaczęła cieknąc krew, co na pewno nie wróżyło niczego dobrego.

Placebo – B3
B3 nie jest epką, która zachwyci czy uwiedzie tych, którzy znają Placebo od ich debiutu, czy chociażby ostatniej płyty. Zbyt mocno przywykliśmy do tego, co było. Nie chcę nikogo oceniać, staram się jedynie zrozumieć zespół, który potrzebuje się rozwijać i nie może stać w miejscu. Powtarzać się. Nie o to chodzi w muzyce szerzej pojmowanej, niż pop. W dodatku sam zespół dorósł, zmienił się i nie możemy oczekiwać, że Brian będzie śpiewał wciąż o relacjach biseksualnych. Eksperymentowanie z brzmieniem, głosem, melodyjnością, tonacjami, elektroniką, reggae czy rapem jest po to by odkrywać i sięgać za horyzont. Bawić się muzyka! A nóż, przyniesie to owoc. Jeśli nie spróbujemy, nigdy się nie dowiemy. A co gdy nie wyjdzie? Wtedy wiemy, którą ścieżką nie podążać, dokonując wyboru na rozdrożu...

Rozdział 1: Claire
Z zamyślenia wyrwał ją cichy odgłos szuranych liści. Claire podciągnęła kolana pod samą brodę i zadarła głowę do góry, rozglądając się czujnie dookoła. Nagle zza jednego z drzew wyłoniła się smukła postać. Była to piękna dziewczyna o kruczoczarnych włosach, niemal mlecznej cerze i szlachetnych rysach. Zatrzymała się metr od Claire, a na jej idealnej twarzy gościł uśmiech, którego Amerykanka nie mogła zdefiniować.

Rozdział IV: Konfrontacja
Erza zmarszczyła brwi. Najpierw ta dziwna energia, a teraz smoczy ogień… To nie mógł być przypadek. Najwidoczniej chłopaki byli w tarapatach, i chcieli jakoś dać im znać. A skoro nie wysłali z wiadomością Happ'iego… Scarlet ponownie ruszyła biegiem. Należało zachować maksymalną czujność, nie pomoże im, jeśli sama wpadnie w pułapkę. Dziewczyny dotarły przed główny plac. Ulice były zatłoczone przez przerażony tłum gapiów, nad którymi starała się zapanować straż miejska.
- Erza, spójrz w górę… - wyszeptała blondynka, chwytając przyjaciółkę za rękę.

Rozdział drugi
Tak na marginesie, lubię mój cały pokój, da się w nim przeżyć. Tylko teraz gdzie umieszczę kota? Hm…
– Myślę, że najlepszym miejscem będzie to pod oknem koło kaloryfera. Na pewno mu tam się spodoba. – Dobiegł mnie jakiś znajomy głos zza pleców. Myślałam, że padnę jak długa, gdy odwrócę się do tyłu. – Muszę przyznać, że ładny ten twój kotek. Myślałaś może jak go nazwać? Pan Rudy, Kłębuszek, Puszek… Jak myślisz?
Ostrożnie, mimo niechęci, odwróciłam się na pięcie, a moja szczęka dosłownie opadła. To nie mogło dziać się naprawdę!
– Wydaję mi się, że odrobinę zbladłaś Soph. Nic ci nie jest?

Rozdział 5: Koperta
Alejki Gothville wciąż były zatłoczone. Wszędzie pałętało się tyle ludzi, że aż trudno było uwierzyć, że tak duża liczba osób mieszka w tym małym mieście. Emily zbliżyła się nieco do miejsca zbrodni, przyglądając się pracującym policjantom i lekarzom sądowym. Wydawałoby się, jakby morderstwo miało miejsce chwilę temu, jednak najwidoczniej nie wszystko zostało jeszcze ustalone. Zbierający się wokół ludzie byli zszokowani, chociaż niektórzy przeszli obok wszystkiego obojętnie, jakby nie było to dla nich niczym nowym. Emily chciała zobaczyć ciało kobiety, lecz uświadomiła sobie, że na pewno zostało już przewiezione do badań. Przyjrzała się jeszcze raz detektywom i lekarzom, którzy szukali wszelkich dowodów i pobierali odciski palców, a następnie ruszyła dalej, by nie zostać zauważona przez nikogo.

Rozdział 3
Z cienia wyłonił się mężczyzna. Miał kruczoczarne włosy do szyi, zaczesane żelem do tyłu. Ubrany był w czarny płaszcz pod którym widniała biała koszula z wywiązanym czarnym krawatem. Na nogach miał czarne wąskie materiałowe spodnie i eleganckie buty. Jego zielone oczy wpatrywały się we mnie, przez co bardzo się zestresowałam.
-Budynek jest zamknięty, jak się tu.. - przerwałam. - jak się pan tu dostał?
Znów się zaśmiał, kręcąc głową ukazał swoje proste białe zęby.
-Pan? Jestem Loki z Asgardu, - mówiąc to złapał mnie za dłoń i ucałował jej wierzch. - Mów mi po imieniu, Nadio - z zaskoczenia wyrwałam rękę z jego uścisku.
-Skąd wiesz, jak mam na imię?
Usiadł na rogu mojego łóżka, a ja automatycznie przylgnęłam do zimnej ściany.
-Od długiego czasu wciąż o tobie mówią, trudno było się ciebie tutaj nie spodziewać. - ponownie się zaśmiał. -Wiem o tobie więcej, niż sobie wyobrażasz.

Rozdział 10: Express Hogwart
- H-Harry – odezwał się wystraszonym głosem Ron.
Potter, Rose i Hermiona spojrzeli na niego równocześnie. Zobaczyli, że ich przyjaciel wskazuje na szybę, która zaczyna zamarzać.
- Zamknij okno! – zawołała szybko Rose, gdy mgła zaczęła dostawać się do środka.
Harry szybko wstał z miejsca, po czym zamknął okno.
Żarówka, która świeciła w lampie, nagle zaczęła gasnąć. W tej samej chwili drzwi do przedziału zamknęły się z hukiem.
- Co się dzieje? – zapytał wystraszony Weasley, patrząc na przyjaciół, jednak nikt z nich nie był w stanie odpowiedzieć.
Ron stanął przy oknie, patrzył przez szybę. W pewnym momencie powiedział:
- Tam się coś rusza!
- Gdzie jest profesor Lupin? – zapytała Rose, gwałtownie wstając z miejsca.
Chciała otworzyć drzwi do przedziału, jednak klamka jakby zamarzła.
- Emancipare! – zawołała niebieskooka, robiąc ruch różdżką.

Rozdział IV: Nowa misja - wyruszamy!
Nariko po raz ostatni sprawdzała, czy aby zabrała ze sobą wszystko. Tuż obok niej stał Yoh, wpatrując się we Wrota, jakby chciał wyryć sobie ten widok w pamięci do końca życia. Zostawiali za sobą miejsce pełne tajemnic i niebezpieczeństw, miejsce, które widziało wiele okrucieństw, ale także jedyne, które mogli nazwać swoim domem. Zostawiali je pełne rozterek i niepokoju, w godzinie, gdy zaczęły się gromadzić nad nim ciemne chmury, zwiastujące burzę. Opuszczali je, by wyruszyć po światło, które przegoniłoby z niego mrok.
Wyruszali po nadzieję.

Rozdział IX
Cupković usiadł na sofie i kiwnął głową bym się do niego dosiadła. Nalał sobie do szklanki jakiegoś soku o malinowym kolorze i w pokoju uniósł się słodki, owocowy zapach, zwiastujący przyjęcie.
- To jak wam się układa z Aleksem? – popatrzył na mnie przenikliwym wzrokiem, starając się chyba dotrzeć do skrywanych przeze mnie zakamarków duszy. Ciepłe, przyjazne spojrzenie ustąpiło miejsce świdrującemu wzroku. Ewidentnie starał się coś ze mnie wyciągnąć.
- Czemu się jego o to nie spytasz? – odparłam odwracając swój wzrok. Nalałam sobie tego samego soku i napiłam się, unikając mówienia czegoś więcej.
- Ciekawy jestem twojego zdania – powiedział jakby od niechcenia. Zaczęłam się zastanawiać czego może ode mnie chcieć, w końcu to Alek jest jego przyjacielem, mówią sobie wszystko. Nawet to, czego ja nie wiem…

Rozdział IV
Julia poznaje swoje piętno, efekt własnych nieprzemyślanych decyzji, które zaważą teraz na jej dalszym życiu. Zostaje boginią. A przynajmniej musi ją udawać, aby przeżyć i bezpiecznie wrócić z nieznanego świata do domu.
Jak nastolatka poradzi sobie z tą przytłaczającą sytuacją, w dodatku w momencie, w którym jedyna znana jej osoba żywi do niej wielki uraz?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy