sobota, 12 października 2013

Nowe posty (71)

Rozdział 26
- Czyli to jeszcze nie koniec? - zapytał zdziwiony blondwłosy chłopak.
- Po części tak.
- Co ma pan na myśli?
- Harry, jak to już powiedziałeś, otrzymał twoją esencję - słysząc takie słowa z ust Dumbledore'a Draco zarumienił się i odwrócił wzrok. - Wasze połączenie może zaistnieć, lecz zauważ chłopcze, że zostało zapoczątkowane o wiele później niż to Voldemorta. Nie dużo czasu było trzeba by połączenie Voldemorta się zakończyło i właśnie w tym jest chłopcze problem - zawiesił głos mężczyzna patrząc na Draco, który patrzył na niego z niecierpliwością - łączenie się ich sygnatur nadal postępuje, lecz o wiele wolniej niż wcześniej. Teraz potrzebujemy czasu, aż poziom połączenia waszych sygnatur zrówna się z poziomem łączenia z Voldemortem. Musisz odnaleźć ten przedmiot, który przelewa sygnaturę Lorda do ciała Harry'ego i go zniszczyć.

Rozdział trzynasty
– Chciałam spróbować – szepnęła. – Mam już dość tych oczu.
Westchnął i ukucnął obok niej.
– Nie rozumiem, dlaczego są dla ciebie przekleństwem. Dzięki Lustru możesz widzieć.
– Dzięki Lustru – powtórzyła. – A tak naprawdę jestem ślepa.
– Jesteś niezwykła. – Te słowa zabrzmiały dla niej tak bajecznie, że miała ochotę pisnąć z radości. – Prawdopodobnie nikt nie potrafił na tyle zjednoczyć się ze swoim Sercem, aby zagnieździło się ono nie w Lustrze, ale w tej osobie. I to jeszcze w wieku niemowlęcym.
I właśnie przez to czuję się jak odludek, westchnęła w myślach, Yun, jeżeli byłabym normalna, może nie postrzegałbyś mnie jako kalekę, którą trzeba się opiekować, ale jako...
– I przez ten głupi wypad straciłaś coś cennego, Nea – powiedział cicho chłopak.
Coś cennego?

Odcinek 4: Co się dzieje, Gokū?! Ponowne spotkanie Z Fighters.
- Dobra – warknęła. – Uruchamiaj swój śmieszny laser, Bazu.
Robot natychmiast przestał radośnie popiskiwać.
- NIRA-SAMA OSZALEĆ? – oburzył się, gwałtownie odskakując w powietrzu. Założył metalowe ramiona na kopulastym korpusie i z trzaskiem zamknął zasłonę nad metalowym okiem. – BAZU ODMAWIAĆ.
- Dalej, nie mamy całego dnia – mruknęła cierpko, stając w pozycji i lekko unosząc dłonie na wysokość bioder. – Bierz się do roboty.
- DR. CADO STWORZYĆ BAZU JAKO PROTOTYP ROBOTA BOJOWEGO – oznajmił dumnie i okręcił się do niej tyłem, jakby chciał dobitnie podkreślić swój kategoryczny sprzeciw. – SYSTEMY LASEROWE BAZU W UŁAMKU SEKUNDY UWALNIAĆ SKONCENTROWANĄ ENERGIĘ O NAJWYŻSZEJ MOCY.
- Wspaniale. Będzie więcej zabawy.

77. Przygotowania do wyprawy
Przymknęłam powieki by nie dostrzegł w nich żalu, jaki mnie ogarniał od tamtego dnia. Kogo jak kogo, ale jego nie chciałam skrzywdzić i nie rozumiem do tej pory jak pod narkotykiem Lyang nie potrafiłam rozpoznać w nim serdecznego przyjaciela. Od czasu śmierci Yonana nie zamieniliśmy ani jednego zdania na temat tego co się wydarzyło i nie odstanie. Wciąż chowałam do siebie urazę i nie potrafiłam o tym rozmawiać, nawet z próbami terapeutycznymi ciężarnej Bulmy. Jednak zdałam sobie sprawę, że tylko dzięki rozmowie z Nim będę mogła wyzbyć się tego okrutnego uczucia odrazy do samej siebie.

Rozdział 11: Grabarz
Zaczęło się od pojemników z proszkiem. Dziwnym i okropnie niebezpiecznym. Jednak prawda pojawiła się dopiero podczas tortur. Wypłynęła z ust grabarzy niczym gorzka, śmierdząca, kleista ciecz. Trujący proszek sporządzany był przede wszystkim ze zwłok. Smarowano nim progi, klamki, kołatki. Ludzie zarażali się jeden od drugiego, nieświadomi zagrożenia. Nieświadomi zbrodni, która owiewała ich niczym szara, zimna mgła. Sprawcy profanowali miejsca święte, okradając je z cennych przedmiotów rzekomo potrzebnych do czarów. Jednak największą zgrozę budziło coś innego. Owi grabarze mięli rozcinać brzuchy brzemiennych kobiet, wyjmować płody i pożerać serca nienarodzonych dzieci. W wiosce zapanował chaos.

Rozdział 26
Po kilku minutach mozolnego marszu, drzewa przed nimi zaczęły się przerzedzać. Anayanna zatrzymała się przed pordzewiałym, sędziwym ogrodzeniem. Furtka sięgała jej do pasa, a metalowe pręty porośnięte były bluszczem. Niepewnie nacisnęła zaśniedziałą klamkę, a furtka sama się otworzyła. Zawiasy zaskrzypiały przeraźliwie w proteście. Za przejściem była dróżka, cienka i kręta. Anayanna ruszyła nią, słysząc za sobą kroki Hidana. Z każdym przebytym metrem, drzewa przerzedzały się coraz bardziej. Nagle Anayanna zatrzymała się gwałtownie, a Hidan nie wpadł na nią tylko dzięki refleksowi.
- Co? – mruknął, kiedy dziewczyna zeszła ze ścieżki i minęła jedno z drzew.
- To cmentarz – dobiegł go jej cichy, lekko zduszony głos. – Jesteśmy na jakimś starym cmentarzu.

Rozdział XVI
Ciszę, która zapanowała na sali tronowej przerwał warkot dochodzący z zewnątrz. Z każdą chwilą robił się coraz głośniejszy i głośniejszy, po czym nagle ucichł. Zeus zmarszczył brwi.
- Czyżby to był warkot...
- Motoru? - podpowiedział wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, który pojawił się we wrotach sali. Miał czarne włosy ułożone w irokeza i niezbyt przyjazne spojrzenie czarnych oczu, skryte za ciemnymi okularami. Spod podwiniętych rękawów skórzanej kurtki wyglądały dziesiątki tatuaży. - Zgadłeś! Muszę powiedzieć, że jak na tak starą głową, to pracuje jeszcze całkiem dobrze, Zeusie!
- Momos - warknął pan piorunów, czerwieniejąc - Po Olimpie nie powinno się jeździć na motorze.
- Cóż, ja bym powiedział, że nie powinno się zakładać krawatu w czarno-zielone prążki i to nie tylko na Olimpie, ale wspaniałomyślnie przemilczę ten fakt - puścił mu oko, po czym spojrzał na dwóch pozostałych bogów - Jak miło cię widzieć, Afrodyto! Mógłbym przysiąc, że jesteś jeszcze piękniejsza, niż gdy cię ostatnio widziałem!

Rozdział XI
- Byłeś... - szepnęłam i głos mi się załamał. - Byłeś kimś... dobrym.
Oczy wypełniły mi łzy. Nie mogłam więcej mówić. Odchrząknęłam. Poczułam słony smak w ustach i otarłam zbłąkaną łzę z policzka.
- Spoczywaj w pokoju - wyszeptałam i odeszłam od ognia.

Właściwie pierwszy raz piszę pamiętnik, o ile w ogóle można to nazwać pisaniem. Bo piszę w głowie, to znaczy myślę o różnych rzeczach tak jakbym pisała naprawdę.
Tutaj jest zawsze ciemno, korytarze są wąskie i długie, okna mają kraty. Czasem tak bardzo chce mi się pić, w gardle mam wióry, a żołądek pali żywym ogniem i wtedy rzygam, albo wydaje mi się, że rzygam. Czasem budzę się i nie wiem, czy to wszystko mi się śniło czy to się dzieje naprawdę, a potem jest dzień i nadal tego nie wiem, aż przychodzi noc i wcale nie chcę spać, ale później i tak zasypiam.

Moim subiektywnym okiem – trzy najlepsze płyty 2012
W natłoku całego ubiegłego roku w moim odtwarzaczu zebrało się naprawdę sporo dobrej muzyki, począwszy od rocka, przez rap, reggae, a skończywszy na alternatywie. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zostałam pozytywnie zaskoczona, ile razy obleciał mnie strach i jak długo wyczekiwałam niektórych premier, gryząc przy tym z niecierpliwości palce. 2012 był to bezgłośnie owocny rok jeśli chodzi o muzyczne wydawnictwa i koncerty. Zostałam syto nakarmiona, zaspokojona i odetchnęłam w końcu z ulgą. Dla mnie ten rok minął jednogłośnie pod hasłem: NOWE = INNE = DOBRE. Teraz w pełni rozumiem i wspieram artystów, którzy chcą się wciąż rozwijać, eksperymentując z brzmieniem. Stagnacja jest najgorszą z dróg wyboru.
Przygotowałam dla was małe, subiektywne zestawienie. Będą to płyty, których wyczekiwałam i które uzależniły mnie od siebie. Odkrywcze. Energetyczne. Rewelacyjne w każdym pojedynczym brzmieniu. Całkowite „must have” dla każdego miłośnika muzycznych rozdroży.

Rozdział IX
— Robisz sobie ze mnie jaja?
Scorpius odrzucił poduszkę, którą dotąd ściskał ramionami. Ted dopiero co skończył mu opowiadać o całej tej sprawie, co przyszło mu znacznie łatwiej, niż początkowo sądził. I musiał też przyznać, że poczuł się lżejszy, jakby wraz z wyznaniem Malfoyowi prawdy jakaś część tego ciężaru zniknęła.
— Nie. Naprawdę uważasz, że byłbym wstanie wymyślić taki cyrk na poczekaniu? Ale jeśli piśniesz słówko komukolwiek, to wszystkiemu zaprzeczę i wyjdziesz na idiotę. — Znowu, dodał w myślach i sarknął, rozbawiony własną uwagą.
Ostatnim czego chciał było, by Scorp nadużył jego zaufania, na początku zgrywając poszkodowanego, a później paplając na lewo i prawo. Niby wiedział, że syn Draco chce jakoś pomóc, że teraz jest równie przejęty, ale Nott nie umiał sobie wyobrazić Scorpiusa także biorącego w tym udział. Wystarczająco źle znosił obecność Daniela w całej tej historii.

Rozdział 9: Uciekając śmierci
To się nie może dziać naprawdę — pomyślała przestraszona. Powoli uniosła powieki i pierwszym, co zobaczyła, był poraniony, wychudzony Lupin. Oczy miał mętne, ledwo trzymał się w pozycji siedzącej, ale po chwili opadł bezsilnie na ziemię, powodując głośny huk. Usiłował przytrzymać się ciężkiej kraty i wstać, ale mu się nie udało. Fayer obserwowała go cały czas i gdy spojrzał na nią niezbyt przytomnie, starała się smutno uśmiechnąć, ale wyszedł z tego grymas, który tylko utwierdził ją w przekonaniu, że jest źle. Remus rozszerzył oczy ze zdumienia. Nie spodziewał się zobaczyć córki swoich przyjaciół w tym miejscu, więc to była oznaka, że ją również złapali. Patrzyli na siebie przez chwilę, po czym krata została gwałtownie odsunięta, a do środka wparowała Bellatriks Lestrange z obłąkaniem wymalowanym na swojej niegdyś pięknej twarzy. Spojrzała na Alice, a na jej ustach zakwitł parszywy uśmiech.

[2] Anonimowość w Internecie
Chciałam poruszyć tą kwestię ponieważ dużo ludzi bardzo wykorzystuje to, że mogą być anonimowi.

Szanowna pani nie mogła od razu wejść do środka?
Myślałam, że to ją rozbawi. Moje docinki nigdy nie zostawiały trwałego śladu, a przynajmniej tak mi się wydawało. Tym razem nie było jej do śmiechu. Ściągnęła brwi, usta zacisnęła w cienką linię, a ręce złożyła prawie jak do modlitwy. Jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim stanie.
Dlatego spodziewałam się najgorszego.
- Nie przeglądałaś dzisiaj prasy? Internetu? Nie oglądałaś telewizji? - zapytała cicho. Była roztrzęsiona, głos jej drżał, a w oczach widziałam współczucie.

#14
[...] jest ok. Tak w skrócie, co się dzieje, bo nie będę Was zanudzać szczegółowymi opowieściami...
" Nie jeździj szybciej niż Twój
 Anioł Stróż potrafi latać
Widocznie mój, zapierdala na dragach,"

Rozdział IV: Na szacunek należy sobie zasłużyć
Saiyanin zaśmiał się gorzko.
- Przestań w końcu robić z siebie idiotkę. Przejrzałem cię chodź przyznaję, że niezła z ciebie oszustka. Udajesz uprzejmą i uczynną, a tak naprawdę próbujesz zamydlić mi oczy. Ale ja nie jestem głupi, wiem dobrze, co widziałem. Nie byłem w żadnej cudownej kapsule, to ty mnie uzdrowiłaś, nie wiem jak to zrobiłaś, ale to byłaś ty!
Uśmiech spełzł z twarzy dziewczyny, która taksowała teraz wzrokiem Vegetę. Książę, ku swojemu zdumieniu z trudem znosił spojrzenie ogromnych, zielonych oczu Yale. Miał wrażenie, że spoglądają prosto w jego duszę.

Rozdział 4
-Ale numer – zaczęła Wiktoria – nowy chodzi z nami do klasy!
-Taak – przytaknęłam - Z nami i Kamilą. Z pewnością bardzo ułatwi jej to zadanie zdobycia go. Widziałaś jak wyglądał.
Chłopak miał błyszczące, brązowe włosy w lekkim nieładzie. Był dość wysoki i muskularny. Ubierał się oczywiście jak większość chłopców z naszej szkoły. Nie wyróżniał się zbytnio jednak na mnie zrobił niesamowite wrażenie.
Tak, teraz mogłyśmy być pewne, że Kamila położy na nowym swoje łapska. W końcu wyglądał idealnie - tak jak i ona. Będzie z nich grana para stwierdziłam i nie wiadomo dlaczego jak tylko o tym pomyślałam poczułam dziwne, ostre ukłucie w sercu.

Wpis dziesiąty
Wiedziałam, że Matthew był na mnie zły. Nie dlatego, że ostatnimi czasy nieco go zaniedbałam, spotykając się na zmianę z Andrew i Johnem. Był zły, ponieważ nic mu nie mówiłam. Znałam Johna już kilka tygodni (no dobrze, po raz pierwszy usłyszałam o nim jakiś miesiąc temu, a zaczęłam rozmawiać dwa tygodnie wcześniej), a Matt dowiedział się o tej znajomości dopiero teraz. Matthew był w końcu moim przyjacielem, więc nie dziwiłam się jego złości – sama byłabym w niezbyt dobrym nastroju, gdybym ostatnia dowiedziała się, dla przykładu, o ostatnim chłopaku Matta.
– Przepraszam – mruknęłam, odkładając łyżeczkę na spodek filiżanki. – Ostatnio jestem trochę rozkojarzona.
– Właśnie widzę.

Rozdział 26
- Mamy z Crabbe’em taki maleńki biznes – Ślizgon potarł znacząco kciuk o palec wskazujący. – I chcemy, żebyś się dołożył.
- Dołożył? – z pogardą powtórzył Draco. – I co z tego będę miał?
- Milczenie – Goyle uśmiechnął się sprośnie.
- Co znowu za milczenie? I tak z wami nie gadam.
- Bo wisz, Draco – ciągnął pałkarz Slytherinu. – Ciekawe, co powiedziałby twój stary, gdyby usłyszał, że jesteś nie tylko zdrajcą krwi, ale w dodatku zwyczajną parówą. Więc dajesz nam dwieście funtów, a my milczymy w tym temacie. I co. Wchodzisz w to?

2 komentarze:

  1. Co zrobić, aby mój rozdział się jeszcze w tym wieku pojawił? Należę do spisu od ponad pół roku i nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie informacje o zgłaszaniu do nowych postów znajdują się w zakładce "nowe posty".

      Usuń

Obserwatorzy