sobota, 9 listopada 2013

Nowe posty (75)

http://bracia-duszy.blogspot.com/
Rozdział 78: Clowa
– Bo tak ciężko jest ci przyznać się do błędu?! – zawołał za nim. – Może wyjaśnisz mi w końcu, dlaczego się w to mieszamy? Poprzednim razem powołanie do życia Legendarnego Wojownika było uzgodnione między nami wszystkimi, doszliśmy do wniosku, że nie ma innego wyjścia. Ale teraz? Vrieskas nie stanowi takiego zagrożenia.
– Nie tobie to osądzać, Ascot.
– A ty masz takie prawo?

http://wladcy-nocy.blogspot.com/
Rozdział 1: Wspomnienia pozostają, czas płynie dalej
- Widzisz Gabriele. W końcu przegrałaś.
- To grałyśmy w jakąś grę.?
- Owszem. Ja właśnie wygrywam. Bardzo chciałabym ciebie zabić, ale nie mogę. Dlatego tylko cię uśpię. Potem wymyślę jakoś słodką bajeczkę... Może, chciałam pokazać ci moje wyniki naukowo-doświadczalne.

http://dziewczyna-phoenixa.blogspot.com/
Rozdział 6: Opętanie
- Naprawdę? A czy to nie ty zostałaś przez ''to cholerstwo'' opętana kilka stuleci wcześniej? - spytałam uśmiechając się szyderczo do piwnookiej.
- Przestań czytać mi w myślach. To może się źle skończyć - warknęła patrząc na mnie złowrogo. Zdziwiłam się, że wiedziałam o czymś, o czym wcześniej nie miałam pojęcia. Najwyraźniej Phoenix potrafił też czytać innym w myślach. Zastanawiało mnie jedno, czy jest coś, czego Phoenix nie może zrobić? - pomyślałam.
- Nic mi nie zrobisz, bo boisz się konsekwencji. Próbujesz być twarda, jednak jest ci trudno, bo kiedyś byłaś taka jak ja, czyż nie? - zaśmiałam się patrząc jej prosto w oczy. Nie mogłam jej nic zrobić. Dlaczego? Nie miałam pojęcia, po prostu nie mogłam.. - Zabiję cię

http://wiezirodzinne.blogspot.com/
Rozdział 11 cz. II
- Shinari.
Stojący naprzeciwko Kaer chyba domagał się mojej uwagi. Zerknęłam tylko na chwilę w górę, by zobaczyć jak stoi z założonymi rękoma na piersi i wyczekująco na mnie patrzy z zaciętym wyrazem twarzy. Szybko z powrotem przeniosłam wzrok na chodnik i nerwowo zaczęłam kopać nieistniejący kamyczek.
- Hym…? – mruknęłam niby to niedbale. Tak naprawdę to było jedyne, co mogłam z siebie wykrztusić. Byłam czerwona jak burak; na moich policzkach płonęły wielkie, purpurowe rumieńce, moje uszy chyba również zajęły się tą gorączką. Gardło mi się ścisnęło ze stresu. Naprawdę, nie byłam w stanie z siebie wydobyć więcej niż cichutkie „hym”. Zabijcie mnie. Jestem ostatnią pierdołą życiową…
- Popatrz na mnie.
Nigdy w życiu. Prędzej zdechnę. Jak na ciebie spojrzę to chyba spłonę ze wstydu. Pokręciłam głową dalej zapamiętale i nerwowo kopiąc nieistniejącą skałę.
No i sobie tak staliśmy, dwa uparte osły. Ja, znęcając się nad wyimaginowanym kamyczkiem, on molestując mnie wzrokiem z założonymi rękami.

http://diamentowa-dusza.blogspot.com/
Bezgraniczna samotność
Niewidzialny nóż, zwany cierpieniem tworzył dość głęboką ranę na sercu człowieka, która na zawsze pozostawiała ślad, bo najgorsza rzecz, jaka może się człowiekowi w życiu przytrafić to bezgraniczna samotność. Nie ważne czy jedynie chwilowa, czy długa i trwała, ciągnąca się przez całe życie. I tak sprawiała komuś wiele bólu, wiele zmartwień.

http://metal-gear-rising-light-of-darkness.blogspot.com/
Koszmary z dzieciństwa i młodości cz. 3
- Wygodnie? - spytała upijając trochę ze szklanego kielicha. Patrzyła się na mnie tym razem, trochę łagodniejszym spojrzeniem.
- Te Francuskie wina są przewyborne, lecz strasznie drogie. Fajnie jest być generałem Japońskiej armii. - dodała komentarz wyjawiający o rodzaju trunku jaki wypiła. Pytanie tylko, czemu. Przecież dzieciom nie wolno pić alkoholu.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytałam wprost rzucając lekko poddenerwowane spojrzenie. Miałam serdecznie dosyć tej niepewności. Niech mi wreszcie powie co jest grane.

http://anomie-world.blogspot.com/
Shot: GTOP – Odrzucenie
Posiedziałem chwilę w pokoju, nim z plecakiem wyszedłem do kuchni się czegoś napić. Na moje nieszczęście matka siedziała na krześle i mamrotała coś pod nosem. Znowu się schlała. Pokręciłem zażenowany głową i wyjąłem szklankę, do której nalałem wody. Niczego innego w domu nie miałem, ale jakoś mnie to nie interesowało. Miałem dorywczą robotę, a za pieniądze, które zarabiałem mogłem sobie kupić coś do jedzenia i lepszego do picia.
- W-wody...
- Hmm? - uniosłem głowę i zerknąłem na mamę. Miała półprzymknięte powieki i była blada, jak ściana. Nigdy nie ogarniałem tej kobiety. Po co pić, jarać i pieprzyć się za kasę, jeśli po tym są takie, a nie inne skutki? Bez sensu. Życie jest bez sensu. - Sama sobie weź - powiedziałem i dopiłem swoją porcję.

http://anielskie-szepty.blogspot.com/
3. Mrożona kawa
Corinne podniosła się i schowała książkę do torby. Znowu zbierało się na deszcz, więc w Myszkę wstąpiła nadzieja, że jeszcze zobaczy Dantego. W końcu ich ostatnie spotkanie właśnie tak wyglądało – ten tajemniczy mężczyzna przyszedł w porze deszczu. Historia jak z bajki o „Kopciuszku”, pomyślała z cieniem uśmiechu na ustach. Przez moment stała, znosząc pierwsze krople deszczu spływające jej po karku. Gdy jednak zmarzła i w dodatku przemokła do suchej nitki, postanowiła ukryć się w pobliskiej kawiarni.
I tak go nie zobaczę, pomyślała ze smutkiem.

http://charlotte-petrova-dramione.blogspot.com/
Rozdział 7: Jak słońce na niebie
Kochana Hermiono!
Dawno ze sobą nie rozmawiałyśmy, właściwie to od odbudowy Hogwartu. Wciąż pamiętam ten dzień jako jeden z najsmutniejszych. Powiedziałaś wtedy słowa które zapadły mi głęboko w pamięć. „Ron mnie zdradził, jesteście siebie warci”. To wspomnienie bazuję w moim umyśle bardzo głęboko. W dzień przed twoim wyjazdem, przed tym jak dowiedziałaś się o zdradzie Ron’ a pokłóciłyśmy się. Strasznie się wtedy czułam. Rozstałyśmy się w takiej… niezgodzie. Czuję się z tym źle. Moje wypomnienia i krzyki były wtedy takie nie potrzebne. Mam nadzieję że… że wybaczyłaś mi to już. W końcu jesteś i zawsze będziesz moją przyjaciółką, moją siostrą.

http://sen-laury.blogspot.com/
I: W Norze
Już po kilku sekundach na schodach dało się słyszeć szybkie kroki, a po chwili do izby wpadła dziewczyna, która według Laury musiała uchodzić za szkolną piękność. Była średniego wzrostu. Biała, obcisła koszulka i wąskie spodnie do kolan podkreślały jej szczupłą, wysportowaną sylwetkę. Do tego gęste, rude włosy, sięgające pasa i nieprzeciętna twarz obsypana piegami.
Tylko w jej brązowych oczach czaiło się coś dziwnego. W pewnym sensie strach, tajemnica i zmory przeszłości, które nie pasowały do jej młodego wieku.

http://ironie-du-sort.blogspot.com/
Rozdział II: Casa dels somnis
Czy mój sen o wolności właśnie się spełnia? Jestem w Hiszpanii... Zapadł już zmrok, a w zasięgu mojego wzroku znajdują się tylko niewyraźne cienie rzucane przez zabytkowe kamienice, które mijam jadąc powozem do pensjonatu. Moje serce jest przepełnione radością i ekscytacją. Zaraz będę mogła odpocząć, oddać się marzeniom sennym o pięknej Barcelonie. Co los mi przyniesie? Czy to tutaj odnajdę swoje szczęście? Będę mogła zapomnieć o tym, co było i na nowo odrodzić się? Daj Boże, aby był to najpiękniejszy czas w moim życiu. Chcę być nareszcie sobą…

http://straznicy-marzen.blogspot.com/
Powrót
Wszędzie zieleń, drzewa, rośliny... Kogo mamy tu spotkać? Tyle pytań, a jak na razie zero odpowiedzi. Zaraz jednak obok mnie pojawił się Jack, złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić. Gdy w pewnym momencie swoim kijem odgarnął liście, naszym oczom ukazał się najprawdziwszy pałac. Stary kamień porośnięty był winoroślami, schody prowadzące do wnętrza budowli pokrywał miękki niczym dywanik mech. Puściłam chłopaka i oczarowana widokami, podleciałam w stronę różnorodnych kwiatów. Tu było tak... pięknie!

http://jeden-jedyny-wyjatek.blogspot.com/
Rozdział 39: Jeden jedyny wyjątek
Jego ramię owinęło się wokół mojej talii, nasze ciała przylegały do siebie tak ciasno, że gdybym mocno się skupiła, usłyszałabym uderzenia ślizgońskiego serca. Oplotłam dłońmi kark chłopaka, pod palcami poczułam gorącą, gorącą, gorącą skórę. Chciałam, by był jeszcze bliżej, by nie puszczał mnie, tylko jeszcze mocniej obejmował.
Coś mówiło mi, że muszę się opanować, przestać, odsunąć się, nie pozwolić na kolejne pocałunki, którymi obdarowywał moje policzki, skronie, wrażliwą skórę szyi, ale ja czułam tylko jego, uległam mu, zrobiłam dokładnie to, przed czym tyle czasu się opierałam.
Niebo runęło, ziemia się trzęsła, a diabły w piekle śmiały się, bo Hermiona Granger przegrała.

http://opowiadaniab.blogspot.com/
9. Po prostu
- Malfoy, Draco Malfoy - przerwał jej, wyciągając rękę.
Uniósła brwi, przez co przez chwilę pomyślał, że nie odwzajemni gestu, lecz w końcu uścisneła jego dłoń. Odetchnął z ulgą.
- Granger, Hermiona Granger - odparła parodiując go, jednak nie przeszkadzało mu to, a wręcz uznał to za całkiem zabawne.
Pomyślał, że mogliby zostać dobrymi przyjaciółmi. Dziewczyna była na dodatek bardzo uzdolniona. Był absolutnie pewien, że pochodziła z rodziny czystokrwistej, mimo że nie spotkał się nigdy z tym nazwiskiem. Ale przecież nie mógł znać wszystkich czarodziejskich rodów.
Dopiero teraz zauważył, że Hermiona przypatruje mu się intensywnie, mrużąc oczy i przechylając lekko głowę. Zastanawiał się co jest nie tak. Nagle przeklął w duchu. To on był tym, który zachowywał się dziwnie, wpatrzony w nią jak w obrazek, wciąż nie puszczając jej ręki. Zdenerwowany szybko cofnął dłoń.
- Więc... - odezwała się, przerywając niezręczną ciszę. Wiele by dał, by poznać jej myśli. - O czym ja to... Ach, widziałeś może gdzieś ropuchę?

http://czytanki-gnoma.blogspot.com/
Roland Topor „Pamiętnik starego pierdoły”
Kurczę, jesień idzie pełną parą, co nie? Zauważyliście, że drzewa są już obnażone, a liście czekają na śnieg? Czujecie ten chłód do szpiku kości? Popadacie powoli w jesienną rutynę? Ja niestety tak, jednak rękami i nogami się jej opieram. Jednym z moich sposobów na zabicie nudy tudzież rutyny było przeczytanie Pamiętnika starego pierdoły, który widzicie powyżej. Czy książka spełniła swoje zadanie?

http://colorfulsound.blogspot.com/search/label/B%C4%99d%C4%99%20Zawsze%20Pami%C4%99ta%C4%87
Rozdział XI
- Kto Ci bałwanie dał prawo jazdy?!
Odwrócił się, słysząc obraźliwe epitety ewidentnie skierowane do niego. Nie poczuł się urażony, ale zaintrygowany, gdyż przed nim stała młoda dziewczyna, gotowa wydrapać mu oczy. Nie przestraszył się tej filigranowej istoty, lecz czekał, co jeszcze wykrzyczy.
- Na co się gapisz?! - nieznajoma potrząsnęła głową i jej długie, jasnobrązowe włosy opadły kaskadami na plecy.
Ubrana oficjalnie w czarny, damski garnitur oraz szpilki pod kolor, miażdżyła Diamanda spojrzeniem fiołkowych oczu.
- Mogę wiedzieć o co jestem oskarżony? - zapytał lekko rozbawionym tonem.
- Oczywiście udajemy niewiniątko – syknęła. - Wam zawsze się wydaje, że jak jeździcie furą za kilka tysięcy, to możecie zmieść każdego z powierzchni ziemi. To takie typowe dla was.
- Czyli?
- Teraz to jesteś bezczelny, człowieku! Nie rozpoznałeś definicji współczesnego faceta?! Z wami to naprawdę prosta sprawa. Krótka piłka i po meczu. Byłam tu pierwsza! - wskazała na miejsce, gdzie stał samochód mężczyzny.

http://snape-granger-story.blogspot.com/
Rozdział 25
-Wezwanie – powiedział, po czym szybko wyszedł.
Została sama na długie godziny. Wiedziała, że na dworze jest już ciemno. I że wieje, że robi się chłodno.
Wiedziała, że się boi, że jest sama, że nie chce go stracić.

http://dziewczyna-z-blizna.blogspot.com/
Rozdział drugi
Maya poruszyła się i oparła łokcie o blat drewnianego stołu. Starała się wyglądać na rozluźnioną i pewną siebie. Nie lubiła pokazywać spięcia i zdenerwowania. Przez ostanie miesiące nauczyła się tłumić takie uczucia.
Kątem oka spojrzała na Erica, który siedział na krześle po drugiej stronie stołu i bawił się sałatką, którą zostawił nietkniętą na talerzu. Na jego twarzy gościło zaskoczenie. Zapewne nie spodziewał się aż takiej zawiłej historii i tego, że Maya planuje zostać tu dłużej niż na kilka dni. Trudno, będzie musiał się przyzwyczaić.

http://aniol-ci-opowie.blogspot.com/
Rozdział szósty
Nie mam pojęcia, co tu się dzieje – pomyślałam. Wtedy pod oknem zauważyłam dwudziestoparoletnią dziewczynę. Zdziwiona miałam zamiar zapytać się, co to wszystko ma znaczyć, ale ona natychmiast odwróciła się w moją stronę. Lekko podskoczyłam na widok jej oczu. Nienaturalnie dużych, z widocznymi sińcami i błyszczącymi od łez.
– Pomóż mi – powiedziała nieznajoma i już jej nie było. Tak po prostu, rozpłynęła się w powietrzu!

http://riddiculusns.blogspot.com/
Rozdział IX
Z zapaloną różdżką wkroczyła na korytarz. Pewnym krokiem przeszła kilka metrów, gdy zatrzymał ją odgłos jakiejś rozmowy. Stanęła jak wryta. Nie powinna tutaj być o tej porze. Pierwszoroczniacy już dawno siedzą w pokojach wspólnych. Nie wolno im się włóczyć po zamku po kolacji.
- Co pana tutaj sprowadza? – Echem rozniósł się drwiący głos.
Tylko nie on – pomyślała Nika.

http://curtain-of-life.blogspot.com/
Rozdział ósmy: Bezsenność
Wcześniej wydawało mi się, że mieszkam w rzeczywistości, którą znam. Ale kiedy trafiłem do Puszczy, moje spojrzenie na świat uległo diametralnej zmianie. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak oni tutaj żyją. I wcale nie mam na myśli warunków, których nawet nie jestem w stanie porównać z tymi u nas. Chodzi mi raczej o podejście do życia. Tubylcy nie przejmują się takimi błahymi sprawami, jak brak zasięgu, czy kurz na półkach. Choć jestem tu niecały dzień, już czuję wspaniałą atmosferę. Ich radość z życia. Specyficzne charaktery. Oni mają takie czyste dusze.

2 komentarze:

  1. Blog Trup w szafie (Kategoria: Fanfiction "Harry Potter", Młode Pokolenie) został zawieszony.
    Serdecznie pozdrawiam!
    Zusan
    PS Jeżeli dodałam tę informację w złym miejscu, serdecznie przepraszam.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy