sobota, 23 listopada 2013

Nowe posty (77)

http://zaplatani-w-mitologie.blogspot.com/
Rozdział XIX: Strzała Erosa
Beatrice przetarła oczy, ziewając i spojrzała na swojego gościa. Uniosła brwi.
- O nie, nie, nie - zaprotestowała, nie pozwalając mu dojść do słowa - Jeśli myślisz, że mamy dzisiaj trening to się grubo mylisz. Ledwo chodzę po wczorajszym.
- To znaczy, że nie zdołasz się ze mną wybrać na spacer? - spytał Hermes z uśmiechem. Uniosła brwi jeszcze wyżej.
- Spacer? To jakiś kod, tak? Zamierzasz mnie stąd wywabić, a potem kazać mi przespacerować kilkanaście kilometrów?
Westchnął.
- Zawsze zakładasz najgorsze. A ja po prostu chciałbym pokazać ci uroki Aten.
Spojrzała na niego sceptycznie. Choć nie miała makijażu, a jej włosy sterczały na wszystkie strony, wyglądała pięknie. Hermes w swoim życiu widział wiele nastolatek - ona jednak nie wyglądała jak jedna z nich. Gdyby nie znał jej wieku, wziąłby ją za dorosłą kobietę.
- Ktoś rzucił na ciebie jakieś zaklęcie? Dlaczego jesteś taki miły? - droczyła się.

http://hp-opowiadanie-yaoi.blogspot.com/
Rozdział 30
- To nie książka - podjął temat Harry. - To swego rodzaju pamiętnik. Widząc ich ilość na tych półkach i częstotliwość datowania wpisów, można dojść do wniosku, że został tutaj opisany każdy dzień z życia Toma, gdy jeszcze uczył się w Hogwarcie. Pojawiają się pytania: jak znalazł on tą komnatę i jak sprawił, że nikt o niej nie wiedział przez tyle czasu.
- No, ty Harry masz talent w odkrywaniu tajemnych komnat, tak jak ta Komnata Tajemnic na drugim roku i ta, którą odkryłeś całkiem niedawno.
- Odkryłem niedawno jaką komnatę? - zdziwił się Harry(...).
- Owszem, ukrytą przez szesnaście długich lat. Odkryłeś komnatę posiadającą informacje jak włamać się do mojego serca - powiedział Draco niskim tonem sprawiając, że były Gryfon oblał się rumieńcem.

http://smocza-melodia.blogspot.com/
Rozdział czwarty
Smoki nadleciały na obozowisko i spikowały niespodziewanie, lądując w samym środku zgrai i nie czekając, aż złodzieje się zorientują, o co chodzi zaczęły ich zabijać, niszczyć obozowisko, podpalać swoim ogniem wszystko wokół, aż zostały jedynie same popioły[...]

http://dziedzicmroku.blogspot.com/
Rozdział 15
- Czego chcesz? - spytałam wzdychając ciężko. Rzucił mi oburzone spojrzenie.
- Czemu sądzisz, że muszę czegoś od ciebie chcieć? Może po prostu powtarzam sobie pod nosem twoje imię, żeby nie zapomnieć? Nie pomyślałaś o tym? - obruszył się. Wzniosłam oczy do sufitu i odwróciłam się z powrotem do bufetu. Jak tu z nim wytrzymać?
- Ej, jeszcze nie skończyliśmy rozmawiać. – Kayle złapał mnie za ramię, zmuszając żebym stanęła z nim twarzą w twarz. Był naprawdę blisko. Rzuciłam mu wściekłe spojrzenie.
- Przecież nic ode mnie nie chcesz! - odparłam zirytowana. Ten człowiek sprawiał, że dosłownie puszczały mi nerwy.
- Tego nie powiedziałem - odparł z chytrym uśmiechem.

http://just-like-a-mirror.blogspot.com/
Rozdział 8: Kości zostały rzucone
Bawiłam się telefonem, nerwowo przygryzając wargę. Był to dziwny gest, zwłaszcza u mnie, biorąc pod uwagę, że nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało. Zewsząd unosił się metaliczny zapach kolei i brud peronu. Przesadzam. Koleje w Londynie nie są AŻ tak brudne. Ale o najczystszych też nie należą. Wyobraziłam sobie moje myśli, stłoczone wszystkie w jednym pociągu i zaśmiałam się na myśl, ile musiałby mieć wagonów by je wszystkie pomieścić. Ze spokojem obserwowałam nadjeżdżający pociąg. Wiedziałam, że jest mój. Czułam pod stopami drżenie ziemi, kiedy wjeżdżał na stacje. Od powrotu do domu dzieliły mnie cztery krótkie kroki. Wcisnęłam do kieszeni bilet. Hej, Julay, chcesz to tak zakończyć? Tak po prostu wyjechać? Czy jeszcze go kiedyś zobaczysz? – zapytałam samą siebie.

http://wstydliwe-metafory.blogspot.com/
9. I know that we've got to find something new
– Jestem paranoikiem! – odezwała się, powstrzymując śmiech. Nie potrafiła opanować tego, co teraz działo się w jej głowie. Była pewna siebie i mogła przestawić cały ośrodek do góry nogami, tak jak za czasów po wypadku. Była tylko ona i nikt więcej.
Patrick spuścił głowę tak bardzo żałując, że się w ogóle odezwał. Żałował, że zgłosił się na ochotnika do zaniesienia jej kolacji. Jak zwykle porwał się za szybko na coś, co nie miało już żadnych szans bycia.
Karen podeszła do niego i zaczęła mówić, gdy chłopak podniósł na nią wzrok. Była dziwnie za blisko.
– Ja jestem jak on, zawsze byłam. Nikt tego nie widział i nie próbował tego zrozumieć. Nie ma żadnych demonów, Patricku. Jest tylko paraliżujący smutek, który karze znaleźć nowy świat z pobudzającym sensem. Nikt nikogo nie może opętać lepszą wizją świata. Jestem Benjaminem, a Benjamin jest mną. Tak było zawsze, a ty dopiero to zobaczyłeś.

http://dzikie-anioly.blogspot.com/
V Apokalipsa część II
– Wiem, co myślisz, Gab, napadnijmy Ciemnicę i uwolnijmy naszych. – Mężczyzna nieznacznie pokiwał głową. - Mam narażać życie pozostałych, by uwolnić dwudziestkę? Wybiją nas jak kaczki, nie mamy szans, może nawet jakoś dostalibyśmy się do środka, ale za chwilę zjawiłyby się tam posiłki. To byłby koniec Dzikich.
– Chcesz ich zostawić? - spytał drżącym głosem. - Ci chłopacy…
– Kurwa mać, nie chcę ich zostawiać! – powiedziałem, nieco głośniej niż chciałem. – Niektórzy z nich za dużo wiedzą…
– Są mocni, nie zdradzą... – Przerwał mi.
– Każdy kiedyś pęka, Gab, każdy, nie ma mocnych, a w Ciemnicy wiedzą jak sobie z siłaczami poradzić. – Westchnąłem, położyłem podbródek na splecionych dłoniach, opierałem się o stół.
– Więc..
– Myślę, daj mi chwilę, kurwa, nie jestem maszyną, nie wymyślę ci na poczekaniu planu marzeń!

http://draco-liby-harry.blogspot.com/
Rozdział 4
- Muszę przyznać że nie wiedziałem że efekt będzie aż tak fantastyczny.
Liby odwróciła się żeby zobaczyć skąd pochodzi głos. W drzwiach, oparty o framugę stał jej narzeczony. Ubrany w w przepiękny czarny garnitur. Bez krawata, ze śnieżno-białą koszulą rozpiętą na kilka pierwszych guzików, co dodawało mu jeszcze więcej uroku i idealnie komponowało się z łobuzerskim uśmieszkiem, który igrał na jego ustach.
Mężczyzna podszedł do niej i ujął jej lewą dłoń cały czas patrząc jej się w oczy. Liby wyraźnie widziała iskierki w jego zimnych, szarych tęczówkach. Gdyby nie to że przyprowadził ją tu jego ojciec i wychodzili za siebie tylko i wyłącznie ze względu na obustronną korzyść mogłaby pomyśleć że Draco się w niej zakochał.

http://ksiezniczka-przekletych.blogspot.com/
V Rozdział 1
Shane musiał przyznać Raynie jedno, mogła być wredną, nieczułą suką, robiącą wszystko tylko dla siebie, jednak rodzina i najbliżsi przyjaciele byli dla niej wręcz świętością. Gdyby ktoś obraził Adriana, bądź Tori, zapewne skończyłby z połamanym nosem. (...)
Szkoda tylko, że zapomniałaś o tym, że Adrian jest twoim bratem, gdy wywinęłaś mu takie świństwo – przeszło mu przez głowę.

http://ruch24na7.blogspot.com/
Zrobiliśmy wszystko, jak trzeba. Ale kiedyś wreszcie dorastasz i masz dość. Zaczynasz się powielać." ~ Ringo Starr
Al Di Meola sam przyznaje, że lubi zespół The Beatles. Postanowił nagrać tę płytę, aby oddać hołd legendarnemu zespołowi. Nie bez powodu nagrywał "All Your Life" w studiu na Abbey Road. Artysta nawet przyznał, że inspirował się muzyką Beatlesów. "All Your Life" jest więc formą projektu, którego celem jest pokazanie jak bardzo ciekawa była muzyka tego zespołu. Chociaż może Beatelsi grali ją w sposób prosty i zwyczajny (z kilkoma wyjątkami), to w nutach jest zapisana interesująca linia melodyczna, której nie powstydzili się nawet najlepsi muzycy jazzowi. Drugiego dna, jak we wszystkim, można także szukać w tej płycie. Fakt, że Al Di Meola przerabia w ten sposób grę, że na pierwszy rzut ucha brzmi to jak utwór jazzowy, mówi samo za siebie, pokazuje, że instrumentalizacja to nie wszystko, liczy się melodia. Moim zdaniem jest to całkiem dobry pomysł. Uważam, że wielu ludziom przydałoby się uświadomić ten fakt. Szczególnie tym, którzy powszechnie są uważani za "hejterów" muzyki.

http://in-world-of-darkness.blogspot.com/
Rozdział 9
Minęło kilka dni odkąd moje relacje z Uchihą się zmieniły. Pamiętacie tamten dzień kiedy toczyłam się do pokoju? To nie Itachi mnie zaniósł, a był nim Kisame. Przez te dni wiele się wydarzyło w organizacji. Dwa dni temu Pein dowiedział się o śmierci blondyna, jego zabójcą nie był kto inny jak młodszy Uchiha. Siedziałam w pokoju odpalając papierosa za papierosem, był środek nocy, a ja za godzinę miałam wyruszyć na spotkanie starszego Uchihy z młodszym. Denerwowałam się, cholernie. W organizacji byłam sama z Tobim, Pein wraz z Konan wyruszyli na tajną misję. Nikt z nas nie wiedział na jaką, nie było ich już kilka dni. To była dobra okazja na wymknięcie się z siedziby. Spojrzałam na drzwi. Poczułam czyjąś obecność za nimi, zmrużyłam oczy gasząc papierosa w popielniczce. Nie mogłam rozpoznać czakry. Intruz? Westchnęłam i przymknęłam oczy, znalazłam się za drzwiami pokoju wbijając kunai przez ciało mężczyzny.

http://collegium-magicae.blogspot.com/
Chapter 29
- Błagam, powiedziałem wam wszystko co wiedziałem! – Mężczyzna na oko dwudziestokilkuletni leżał na ziemi. Z łuku brwiowego zalewając prawe oko, leciała krew.
- Kłamiesz! – Pięciu innych mężczyzn ubranych w jednolite czarne szaty stało wokół niego. Dziewczyny nie mogły dostrzec twarzy ponieważ były schowane pod kapturami. Jeden ze zgrai trzymał w dłoniach pochodnię rzucającą nikły blask na skatowanego chłopaka.
- Nie, nie! Nie wiem gdzie on jest! Przysięgam na swoje życie! – Z jego piersi wydobywało się ciche łkanie. Cały był utytłany w błocie jakby stoczył z napastnikami krótką, ale zażartą walkę. Lewa ręka była wykręcona pod dziwnym kątem. – Powiedziałem wam wszystko co wiedziałem!
- Szefie wydaje mi się, że rzeczywiście nic nie wie. – Mężczyzna trzymający pochodnię kopnął chłopaka w żebra. Ten zakwilił i skulił się jak dziecko.
- Komu go sprzedałeś? – Zimny głos wywołał u dziewczyn ciarki przerażenia. Obie skuliły się za pobliskimi krzakami i obserwowały całe zdarzenie z ukrycia.

http://teledyskowo.blogspot.com/
Rihanna ft. Calvin Harris - We found love
Czy uczucie, które Rihanna dzieli ze swym kochankiem jest czymś złym? Uczucie samo w sobie złe nie jest, w końcu miłość jest ślepa, ale rozlewanie szampana w sklepie, chowanie fantów pod kurtkę to niezbyt dobry przykład. Oczywiście kiedy się to robi, takie atrakcje wydają się świetną zabawą, czymś co daje ‘kopa’ i chce się więcej. Bo co złego jest np. w kręceniu się w wózku na zakupy? Hipotetycznie nic, drift? No przecież tylu ludzi go uprawia, to czemu nie? A może hazard? Tracenie pieniędzy w automatach, lejący się alkohol… nieładnie.

http://die-live-look-for-find.blogspot.com/
Rozdział III
- Kim jesteś? Co tu robisz? – zapytała w próżnię.
- Dobrze wiesz. Pamiętasz tę noc. Nawiedza cię w snach.
Emmy przymknęła oczy. Przez jej umysł mignęły sceny z tamtej przygody, o ile można było tak nazwać lekkomyślne wejście do opuszczonej ruiny.
- Czego ode mnie chcesz, do cholery? Co ja ci zrobiłam? – jej głos zaczął się powoli załamywać. (...)

(...) Emmanuelle z przerażeniem spojrzała w swoje odbicie w szybie. Dziewczynka. Biedna, mała dziewczynka.
- Nie jestem dzieckiem! – krzyknęła i zamaszystym ruchem wybiła szybę.
- Co się ze mną dzieje…? - wyszeptała klękając.
Szaleństwo, wyszeptał głosik w jej głowie.

http://dropofmind.blogspot.com/
Kiedy światła umierają
- Widzisz, Diane – mruknęła zwycięsko zakapturzona postać wprost do ucha leżącej. Ściągnęła kaptur i złapała ją za podbródek. – Znalazłam cię, choć zarzekałaś, że nie dam rady.
- Gratuluję. Wygrałaś – szepnęła dziewczyna. – Dalej, zabij mnie. Tyle przecież na to czekałaś… Siostro.
W oczach Lindy pojawiły się łzy. Że też musiała jej przypomnieć więzi krwi, to, że kiedyś były bliżej niż ktokolwiek inny. Ich drogi rozeszły się w 1776 roku, roku walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Diane dowiedziała się o znaczeniu swojego znaku, a Linda… Linda została asangą. Łowczynią. Śmiertelnym wrogiem własnej siostry.
- Masz rację. Tyle na to czekałam – rzuciła i szybkim ruchem wyciągając nóż zza podszewki peleryny, wbiła go w pierś Diane.

http://into-dust-n.blogspot.com/
into dust, n #30
- Rozbiję wszystkie.
Słysząc te słowa podnosi wzrok.
- Słucham?
Cóż za przekorne rozżalenie.
Cóż za mściwa oczywistość.
- Twoje związki.
Welch w odpowiedzi kręci tylko głową, a potem wykrzywia usta w podkówkę i patrzy na niego jak na najbardziej godną pożałowania istotę na świecie:
- To naprawdę smutne.
Spodziewał się raczej czegoś w rodzaju: i vice versa.
Nie zaś tego, że jego ulubiona nie - dziewczyna zapędzi go w kozi róg. I również nie tego, że role się odwrócą. Bo to on nie jest w stanie oderwać wzroku. Przynajmniej dotąd aż ona nie zniknie za drzwiami łazienki. Levine w geście rezygnacji przeczesuje palcami równo przystrzyżone kosmyki. Przecież nie tego chciał.
W dłoniach nadal trzyma tę koszulę. Przez chwilę gładzi palcami jej materię wyobrażając sobie, że to Ona. Zapach jej włosów. Wspomnienie ciepłego oddechu muskającego szyję. Dotyk miękkiej skóry. Jedyna noc, której zasnęła w jego mieszkaniu. Ta noc.

http://granger-land.blogspot.com/
Rozdział 10
-Gdzie Fred i George? Byli z tyłu!-zapytała przerażona Hermiona.
-Nie, nie, nie, nie! Mówiłam, że macie uciekać! Wiedziałam, że coś takiego się wydarzy! Wiedziałam! Mówiłam! Przepraszam, że się pojawiłam, przepraszam!-zaczęła krzyczeć Noele, która ewidentnie wpadła w histerię.
-Przestań! To nie twoja wina.-powiedziała Ginny przytulając ją.
-Mogłam się nie pojawiać i gnić w moim wspaniałym domu, zamiast narażać Was na niebezpieczeństwo!-rozpaczała.
-To nieprawda.-zaprzeczyła Ginevra.
-Mogłaś.-rozległo się po lesie.

http://licencja-na-milosc.blogspot.com/
45. Cztery dni wariactwa
- Nie… mogę… oddychać… - wydyszał Scorpius, z coraz większym trudem. Przez chwilę nie wiedział co się dzieje. Czuł jakby ktoś mocno chwycił go za krtań i ściskał, pozbawiając tchu. Minęło kilkanaście długich sekund, zanim doznał olśnienia. Obrócił się na pięcie i spojrzał na fioletowe pudełko, w którym znajdowały się babeczki Ivonne.

http://szlama-arystokrata-plan-przeznaczenia.blogspot.com/
Rozdział 29: Taniec Zapomnienia
- Bardzo jesteś zmęczona? – usłyszałam jego troskliwy głos, a zaraz potem ujrzałam zatroskane spojrzenie.
Na sobie miał ciemne rurki i biały podkoszulek. We włosach widniały jeszcze kropelki wody po kąpieli, które starał się roztrzepać ręcznikiem.
Pokręciłam przecząco głową, ale chyba mi nie uwierzył. Przeszedł obok sofy i nachylając się nade mną lekko od tyłu położył swoje ręce na moim karku.
- Może masaż? – spytał zachęcająco.
Nie dał mi nawet czasu na przeczącą odpowiedź, którą miałam zamiar mu dać. Jego smukłe dłonie zaczęły rozmasowywać moją szyję, powoli uciskając każdy jej zakamarek.
Jęknęłam…
- Rozluźnij się. Przecież Cię nie zjem.
- Myślisz, że może nam się udać? – wypaliłam, co najwyraźniej zbiło go z tropu.
Przeskoczył przez oparcie i usiadł obok mnie. Położyłam głowę na jego torsie i zamknęłam oczy, próbując wsłuchać się w jego serce.
- A zaufasz mi?
Podniosłam na niego wzrok.
- Już dawno to zrobiłam, Draco.


2 komentarze:

  1. Mój blog losowym blogiem tygodnia ;) Szczęściara!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy