sobota, 21 grudnia 2013

Nowe posty (81)

Rozdział 79: Maskarada
Ten widok sprawił, że bestia w jego wnętrzu otworzyła oczy. Obudziła się i miała zamiar pomóc mu w walce, mimo że na niebie nie świecił księżyc w pełni. Gorąca krew szybciej zaczęła płynąć mu w żyłach. Miał nadzieję, że z jej pomocą uda mu się odnieść zwycięstwo. Że tym razem się uda!
I wtedy coś mocno uderzyło go w głowę. Do jego nozdrzy dotarł intensywny, metaliczny zapach krwi. Zanim nastała ciemność, zobaczył jeszcze Snowa. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego na jego twarzy malował się smutek, a nie triumf. A może tylko mu się przywidziało?

http://czerwony-piach.blogspot.com/
Rozdział IV
-Parran, stary druhu! Jak dawno cię nie widziałem. Nie piszesz, nie pokazujesz się.
-Nie było interesów – zaśmiał się, ściskając jego rękę.
-A teraz? – Metachnyir uniósł brwi, zachęcając do podzielenia się wydarzeniami ostatnich dni. – Teraz są?
-Jak nie, jak tak. Coś tam dźwięczy po kieszeniach.
-To niech dźwięczy ciszej, dopóki nie przejdziemy w jakieś spokojniejsze miejsce.
Oprócz wszystkich swoich zalet, Metachnyir miał jeszcze jedno urocze zainteresowanie. Zbierał rzeczy, które znikały po wewnętrznej stronie miasta, a na których komuś bardzo tam zależało, po czym kulturalnie oddawał je właścicielom, skłonnym zapłacić czasem nawet dwa lub trzy razy tyle, ile wynosiła wartość owych przedmiotów.
A Parran, cóż, miał niewątpliwy talent do przypadkowego znajdowania takich rzeczy w czasie wypraw na drugą stronę rzeki.

http://dziedzicmroku.blogspot.com/
Rozdział 17
Nie dane mi było jednak w spokoju dotrzeć na miejsce. W połowie drogi poczułam silne ręce zaciskające się na mojej talii. Ktoś podniósł mnie lekko do góry i zaciągnął głębiej w stronę dzikich jabłoni. Przez ułamek sekundy nie wiedziałam, co się dzieje. Dopiero po chwili zorientowałam się, że najzwyczajniej w świecie ktoś mnie porywał. Wtedy zaczęłam się wyrywać. Szamotałam się rozpaczliwie, próbując rozluźnić uścisk trzymającego mnie człowieka.
- Hej, spokojnie. – Usłyszałam rozbawiony głos Kayle'a. - Co ty dziś taka nerwowa?
- Może dlatego, że przed chwilą zostałam uprowadzona? - odparłam z ironią w głosie. Kayle uśmiechnął się niewinnie.
- Nie nazwałbym tego porwaniem... - wymamrotał do siebie pod nosem, jednak ja wszystko słyszałam.
- Chcesz powiedzieć, że nie zaciągnąłeś mnie tu siłą wbrew mojej woli? - Uniosłam brwi.

http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/
Rozdział dwudziesty piąty: Telefon
Musi wziąć sprawy w swoje ręce. Odkąd Danielle z nim zerwała, nie był na żadnej randce. Nawet nie poznał żadnej nowej interesującej dziewczyny. Nagle zdał sobie sprawę, jak bardzo tęskni za uczuciem bliskości. Tęsknił cały czas i czekał na miłość, a kiedy ona już przyszła, to zastanawia się, czy powinien spotkać się z nią jeszcze raz. Z taką piękną i inteligentną dziewczyną jaką bez wątpienia była Alice. Musiał w końcu zacząć jakoś działać, sam wykazać trochę inwencji. Postarać się o nią. Dziewczyny lubią jak się o nie walczy. Postanowił więc zasięgnąć poradę u Zayna. I jakoś mało obchodził go fakt, iż jego zegarek wskazywał godzinę drugą pięćdziesiąt pięć, a jego przyjaciel zapewne śpi sobie w najlepsze.
- Zayn... - szepnął, trącając go delikatnie w łokieć.
- Daj spać, Li - mruknął Malik, przewracając się po prostu na drugi bok, aby znaleźć się tyłem od niego.

http://ruch24na7.blogspot.com/
Two months, two concerts
Podzielę się z Wami, krótszymi niż miałam to w zwyczaju, relacjami z dwóch koncertów, w których miałam okazję brać udział w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Założyłam sobie, że zrobię o nich wspólny post, dlatego też jest trochę odwleczony w czasie.

http://torebka-z-krwia.blogspot.com/
II część: X
Pierwotny usłyszał przeraźliwy krzyk i dziewczyna zniknęła. Wszystko stanęło w ogniu i rozpętało się istne piekło. Hałas po krótkim czasie powoli cichł, a jego miejsce zaczął zastępować płacz niemowlęcia. Ogień zaczął się rozstępować i Klaus ujrzał w oddali zarysy dziecka. Gdy chciał się do niego zbliżyć, poczuł jakby jego wnętrzności zaczęły płonąć. Nigdy nie czuł czegoś podobnego i to go przeraziło.

http://the-sun-hasnt-die.blogspot.com/
Rozdział 1
Ta sama Katie, piękna twarz, po której spływają łzy. Ktoś otwiera okno, narażając się na groźne spojrzenie pana Neyera, jednak wszystko teraz jest niczym. Jej głośny krzyk zatapia się w naszych uszach, gdy powoli dochodzi do mnie groza sytuacji. Coś musiało się stać. Coś strasznego.

http://where--is--my--mind--baby.blogspot.com/
46. Hanging on the wire, waiting for the change
- Twoja ma-matka miała racje… je-je-jestem straszna… - odzywam się. - Po- powinieneś mnie zo-zo-zostawić.
Jared jak na komendę zakręca wodę i łapiąc mnie za podbródek, przyciąga do siebie. Mokre włosy przykleiły mu się do twarzy i wygląda jak mokry pies. Jednak jego wzrok przeraża mnie a dokładnie determinacja, jaką dostrzegam.
- Zabraniam ci tak mówić kiedykolwiek jeszcze, słyszysz?! - krzyczy, potrząsając mną za ramiona. - Wiem, co kurwa powinienem, bo mam czterdzieści jeden lat i kocham cię, ty szajbnięta, popaprana, wnerwiająco bezczelna kobieto.
Po tych słowach Jared bezceremonialnie mnie do siebie przytula, zamykając w swoich objęciach i nie daje ani chwili na zastanowienie. Odruchowo obejmuję go mocno w pasie, wtulając głowę w jego ramię. Jest moim powietrzem, bez którego nie mogę żyć.
W następnej chwili Jay podnosi mnie i wyciąga z kabiny. Stawiając na chodniku, owija mnie ręcznikiem i wyciera włosy. Zajmuje się mną jak lalką, bo nie potrafię się ogarnąć.

http://anayanna-story.blogspot.com/
Rozdział 30
- Kretynka. Głupia.. idiotka. Jesteś beznadziejna – burczał Naruto we włosy Mii, zaraz po tym jak zamknął ją w niedźwiedzim uścisku. – Grr.. nawet nie wiem co jeszcze.. ah! Tępak. Baran.. Ciołek!
Mia tkwiła w jego ramionach, z szeroko otwartymi oczami i rozdziawioną buzią, wciśniętą gdzieś w jego szyję. Jej żebra zatrzeszczały niebezpiecznie, gdy Uzumaki ścisnął ją mocniej.
- Naruto.. – wysapała z trudem.
- Bęcw.. co? A! Ach, tak! Przepraszam..

http://kage-no-sho.blogspot.com/
Rozdział VI: Ciemność rusza do boju
Kakashi powoli sięgnął do ochraniacza z symbolem Konohy, który zasłaniał jego lewe oko. Zdecydowanym ruchem pociągnął go do góry. Sharingan zalśnił krwistą czerwienią w świetle ulicznych latarni. Hatake zaczął lustrować nim okolicę, szukając skupisk potężnej chakry, czy jakiś dziwnych anomalii. Ogólnie czegokolwiek, co zdołałoby wytłumaczyć ten paraliżujący wszystkich lęk. Drgnął, gdy zaglądając w wyjątkowo ciemną i ciasną uliczkę, owionął go lodowaty chłód. Chłód, który przenikał aż do szpiku kości, chłód przywodzący na myśl śmierć...

http://naruto-oitsuku-yume.blogspot.com/
30. Nowe rozdanie
– A więc… Co wyjdzie, jeśli połączysz ogień i wiatr? – Zapytała Yamanaka, nie przerywając chodu. – Połączone techniki będą wtedy silniejsze niż sama woda?
– To zależy. Jeśli technika przeciwnika nie będzie na zbyt zaawansowanym poziomie, to prawdopodobnie ogień i wiatr wygrają. Czym słabsza technika, tym większe szanse na to, że zyskają przewagę – odparł. – Być może przy zderzeniu się zneutralizują. Zależy od umiejętności, a czasem i od tego, czy woda jest wrodzoną naturą chakry. – Chłopak wzruszył ramionami, kończąc wyjaśnienia.
Ino zaaprobowała jego słowa skinieniem głowy, lekko się przy tym uśmiechając. [...]
– Słuchasz mnie? – Namikaze pomachał ręką przed jej twarzą, wyrywając ją tym samym z zamyślenia.
– Etto… – bąknęła niepewnie, po chwil cicho dodając: – Przepraszam, zamyśliłam się.
– Mówiłem, że nadeszła pora byś przystąpiła do drugiego etapu nauki panowania nad żywiołem swej chakry – powiedział Namikaze, szczerząc zęby.

http://dotyk-przeszlosci.blogspot.com/
Rozdział 3
- To tylko sen - odezwał się mężczyzna podchodząc do niego - Nazywam się... Astorius.
Zmierzył wzrokiem Jaspera oceniając go. Miał dziwne spojrzenie. Jakby patrzył w głąb człowieka.
- Taa... - brunet odchrząknął - To mi się śni, tak?
- No cóż. Jestem martwy od jakiś siedmiu tysięcy lat, więc tak. To ci się śni, ale to wcale nie znaczy, że nie jest prawdziwe - wyjaśnił Astoriusz wędrując po pokoju i rozglądając się z zainteresowaniem - Martwy. Mówie o tym w ten sposób, żeby łatwiej było ci zrozumieć to, co chce powiedzieć.
- Więc nie jesteś martwy?
Gdzieś w zakamarkach umysłu Jaspera tłukła się myśl, że to śmieszne. Ze senny gość jest śmieszny. To w ogóle jakiś idiotyzm. Naprawdę nie powinien palić tego papierosa przed snem.
- Na użytek tej rozmowy przyjmijmy, że jestem - rzekł Astorius.

http://blog-klaudia.blogspot.com/
Wigilia klasowa + marzenia się spełniają!
Dzisiaj w szkole mieliśmy wigilie klasowe. Było świetnie i pysznie. Zdjęć nie mam, bo nie wzięłam swojego złomka, ale przeżyję. Ze wszystkimi w klasie podzieliłam się opłatkiem, miło. Życzyliśmy sobie najlepszych rzeczy. Ja życzyłam zdrowia, miłości i przyjaciół - bo to jest w życiu najważniejsze. Sala była na prawdę ładnie ozdobiona - niestety nie uczestniczyłam w tym. Wigilia zaczynała się o 9.00, a ja przyszłam na około 8.15 - 20. Czyli dziewczyny uwinęły się ze stołami i obrusami w niecałe 15 minut, jak nie mniej. Przyszłam szybciej bo chciałam pomóc, ale załapałam się jedynie na rozkładanie widelców. No cóż. Potem zrobiłam sobie zdjęcie z dziewczynami i siedziałam. Kiedy bardzo mi się nudziło, wzięłam serwetki i zaczęłam je rozkładać - zadanie na 5 minut. No i potem czas jakoś zleciał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy