sobota, 4 stycznia 2014

Nowe posty (83)

Rozdział 1
Rozkoszuję się chłodnym powiewem wiatru w moim futrze i na pysku, zmieszanymi z ciepłymi promieniami porannego słońca.
Nagle zwalniam tępo i nastraszam uszy. Słyszę jakiś huk, powarkiwanie. Zauważam, że Astrid również coś usłyszała.
„Co to jest?” – Przemawia mi w myślach.
„Nie mam pojęcia” – odpowiadam.
Przystanęłyśmy i wytężyłyśmy słuch. Wtedy do nas dotarło.

http://rozne-strony-piekla.blogspot.com/
[004] Preludium do działania. Ryk.
Streszczenie tego wszystkiego zajęło mu niezbyt dużo czasu. Od razu dopowiedział, że kilka chwil po tym wszystkim odnalazł ją i oprócz ich dwójki nikogo już nie spotkał. Carter wysłuchała go bardzo uważnie. Nie mogła nadal uwierzyć w element z strzelaniną, z bronią, ale nie miała innego wyjścia jak to zaakceptować. Zadała tylko jedno pytanie:
- Czy widziałeś, do czego strzelał ten chłopak?
- Nie. – pokiwał przecząco głową. – Można się tylko domyślać. Inna osoba bez wspomnień, popiołowy płaszcz, może cień… Myślisz, że gdyby strzelał do człowieka bez niczego… Mógłby być psychopatą?

http://meifu-no-yumiya.blogspot.com/
Rozdział III: Wyrzuty
Od upadku muru Marii minęło pięć wiosen, teraz to wydarzenie wydawało się równie odległe co wczorajszy deszcz. Dokładnie tyle samo lat upłynęło też od pierwszego spotkania Isabelle z Ludwigiem McDougalem, ten budzący szacunek kapitan oddziału zwiadowców okazał się dla niej przepustką do lepszego życia, nie był jednak w stanie uśmierzyć przeszywającego bólu po stracie najbliższych.
Czas faktycznie leczył rany, ale nienamacalne blizny pozostawały na całe życie i utrudniały oswojenie się z codziennym życiem.
Chciała stać się silniejsza i przy okazji pokazać, na co ją stać, uświadomić zgorzkniałym żołnierzom, że tak bardzo się mylą biorąc ją za zepsutą do szpiku kości przybłędę.

http://historia-harryego-i-ginevry.blogspot.com/
Rozdział 11
– Wiesz, wolę zdecydowanie, kiedy się uśmiechasz. – Harry wstał z krzesła i podszedł do swojej ukochanej. Kathleen spojrzała mu prosto w oczy, ale się nie odezwała. Chłopak przyciągnął ją do siebie i przyłożył czoło do czoła blondynki. – Kocham cię, Kathleen – wyszeptał – i będę walczył o tę miłość do samego końca. Kiedyś ci powiem, kim jestem, ale musisz uzbroić się w cierpliwość i mi zaufać. – Po czym dotknął wargami jej ust.
Kathleen odwzajemniła mu pocałunek, czując jak szczęście do niej wraca. Przez cały czas zadręczała się tym, że potraktowała swojego chłopaka nie tak jak powinna, bojąc się, że jej nie wybaczy. Powinna mieć do niego więcej zaufania i nie zmuszać go, aby zdradził jej to, czego nie mógł. Harry ograniczył się do tego, aby powiedzieć, że jest Wybrańcem – tym słynnym chłopcem, który spowodował, iż Voldemort zniknął na kilkanaście lat. Więcej nie mogła się dowiedzieć. Kiedy Harry oderwał się od jej ust, dziewczyna spojrzała w jego zielone oczy, uśmiechając się.

http://demuri.mylog.pl/
5. Pytałam, czy zrozumiałeś
Jinguji poderwał się nagle z krzesła, chwycił ją za nadgarstki i przycisnął do ściany - tym razem trzymał mocno, by nie mogła wyciągnąć broni. W jego ruchach ponownie czaiła się agresja.
- Pragnę ci uświadomić, że twoja siostrzyczka właśnie spędza czas z psychicznym sukinsynem, któremu radość sprawia robienie ludziom krzywdy i dochodzenie do władzy po trupach, więc jeżeli ktoś ma tutaj problem, to ty. Nie waż nie oceniać mojego życia, skoro ze swoim sobie nie radzisz.

http://stowarzyszenie-mlodych-poetow.blogspot.com/
„Czarne tango” – Chire_Christel
gdy znów w
Czarnym Tangu
tańczy naszych
wspomnień czas

http://cause-im-tired-of-feeling-alone.blogspot.com/
11. Północ
Przyjemnie było czuć, przylegający do moich pleców, tors Harry’ego. Jego dłonie, błądzące po moich biodrach czy obejmujące moją talię. Jego krótki oddech na moim karku. Jego urocze dołeczki, którymi bez ustanku się chwalił. Nawet błyszczące na czole kropelki potu, czy przyklejone do naszych ciał ubrania zupełnie mi nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie. Wyglądał pociągająco z tymi mokrymi kosmykami, które co jakiś czas opadały na jego oczy. Lubiłam trzymać jedną dłoń na jego karku, by co jakiś czas zatapiać palce w burzy kręconych włosów.

http://wielki-swiat-malej-blue.blogspot.com/
Początek końca
- Sasuke - kun... ja... się nie poddam...! - wyszlochała między gwałtownym wdychaniem powietrza, po czym wybuchnęła płaczem jak mała, niesforna dziewczynka.
Rozszerzył źrenice w szoku. Ona była taka uparta. Głupia. Idiotka.
Dlaczego, do ciężkiej cholery, pchała się w coś, co wyniszcza ją od zawsze?! Dlaczego nie odpuści i nie pozwoli mu pogrążać się samemu?! Dlaczego ciągle na niego czeka wiernie, niczym jakiś zakichany pies?! Pomimo odtrąceń jakich doświadczyła i bólu... czemu ciągle za nim biegnie?!
- ...Bo cię kocham!

http://l-e---j-p.blogspot.com/
38. Cześć. I nie zapomnij o uśmiechu
— Widzisz, kiedy wczoraj wracaliśmy razem z Quin z dyskoteki — Jasne, o kogoż by innego mogłoby chodzić? — wydawała się bardzo smutna, a ja nie lubię, kiedy ludzie się nie uśmiechają. Masz jakiś pomysł aby ją rozweselić?
W moim mózgu momentalnie narodził się wspaniały plan.
— Idziemy.
— Jesteś absolutnie pewna?
— Jasne! Quin uwielbia niespodzianki.
Syriusz wydawał się nie do końca przekonany.
— Powinienem coś powiedzieć?
Zastanowiłam się przez chwilę.
— Wystarczy cześć.
— Cześć?
— Tak! To wszystko. Możesz powiedzieć co chcesz. I nie zapomnij o uśmiechu. Uśmiech jest najważniejszy. Bez niego cały plan nie wypali. Pamiętaj: powiedź cześć i się uśmiechnij.
— Jesteś pewna, że jej to się spodoba?

http://alyssa-adams.blogspot.com/
Rozdział 6
- Dzień dobry – odezwał się profesor spokojnym tonem. Alyssa natychmiast dosłyszała obcą nutę w jego głosie, znów musiała zgodzić się z Veronic – akcent też miał zniewalający. – Nazywam się William Blake i będę was w tym roku uczył obrony przed czarną magią.
Po jego wypowiedzi w klasie zapadła głucha cisza. Ally z rozbawieniem rozejrzała się dookoła. Niektóre dziewczyny miały wyraźny kłopot z powstrzymaniem ślinienia, wpatrywały się w nauczyciela cielęcym wzrokiem. Najwyraźniej nie podobało się to szkolnym kolegą, bo nie byli tak ciepło nastawieni do mężczyzny.

http://hogwarts-friendship.blogspot.com/
Wiara w miłość i inne takie
- Mogę? – zapytała Jen Syriusza.
- Ależ proszę – odparł i skinął ręką z uprzejmym uśmiechem, a James westchnął po raz drugi i już sekundę później wisiał do góry nogami pod sufitem. Pięć sekund później wisiał do góry nogami pod sufitem we frywolnej sukience w kwiaty. Gdyby Filch go teraz widział, wpadłby pewnie w ekstazę.
- Bardzo wyszukane – mruknął Potter, czując jak materiał opada mu na twarz, ukazując światu jego umięśnione nogi.

http://jest-motyw.blogspot.com/
Czerwony smok
Na tę książkę polowałam już od dawna, tęsknie patrząc na podobno genialny film o tym samym tytule, jednocześnie zapierając się, że najpierw przeczytam oryginał. Czas poświęcony na jego poszukiwanie można przełożyć na tygodnie, miesiące, może nawet lata, bezustanne krążenie po księgarniach nie przynosiło rezultatów - dlatego w momencie, w którym chwyciłam pozycję w dłoń, zaczęłam traktować ją jak świętość. Czy słusznie?

http://the-hunters-of-dreams.blogspot.com/
Rozdział 3
W środę odbył się pogrzeb. W kościele było mnóstwo osób, przeważnie moi znajomi i sąsiedzi. Po mszy i moim krótkim przemówieniu poszliśmy na cmentarz. Obok mnie cały czas byli pani Jeanette i Landon. Choć wewnątrz siebie płakałam jak bóbr nie okazałam tego na zewnątrz. Byłam twarda, a uścisk Landona dodawał mi sił.
Po wszystkim ludzie zaczęli się rozchodzić, niektórzy podchodzili do mnie i składali mi kondolencje. Ja jedynie potakiwałam, bo cóż innego miałam zrobić. Kiedy przed grobem już prawie nikogo nie było Landon kogoś zauważył.
- Zaraz wrócę- wyszeptał mi do ucha.
Spojrzałam na chłopaka, do którego podszedł Landon. Miał kruczoczarne włosy, brązowe oczy i śniadą cerę. Ubrany w czarny garnitur wyglądał jak para normalna istota.
- Kto to- spytałam stojącej obok mnie Ashley.
- Caleb Green nowy w naszej szkole.
- Dlaczego mi nic nie mówiłaś?
- Byłaś zajęta pogrzebem, poza tym to nic ważnego.

http://wilczyca-musi-umrzec.blogspot.com/
Rozdział II: Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły
- Pan wybaczy, ale ja już nie kursuje. – powiedział uprzejmie z uśmiechem. […]
Chłopak, a raczej już mężczyzna, odwzajemnił uśmiech, choć w jego wydaniu wyglądał on bardziej drapieżnie aniżeli sympatycznie.
- To się dobrze składa, bo ja zdecydowanie wolę, żeby pan został tu, gdzie jest. – Wyszczerzył się jeszcze mocniej, a po chwili wszystkie drzwi w taksówce zostały zamknięte.
Tarjei zareagował natychmiastowo. Wyciągnął spod siedzenia pistolet, odbezpieczył i wycelował w przybysza. Nie da się tak łatwo!
- Faen ta deg! Czy w tym Nowym Jorku wszyscy powariowali?! Jesteś chyba dziesiątym, który mnie napada! Dra til helvete! – wykrzyknął z frustracją mężczyzna.
- Dopiero, co byłem w Piekle, a tą broń lepiej opuść zanim sam tam trafisz. – zaśmiał się. Po kilku sekundach Tarjei poczuł, jakby trzymał w rękach rozgrzane do białości żelazo, a nie pistolet i upuścił go z sykiem. Gość przybliżył się do niego, obniżając głos. – Jestem inny niż reszta.

http://dzp-przekleci.blogspot.com/
Oneshot: Niczym ogień i woda
Julietta wiedziała, że nie może pozwolić sobie na takie traktowanie. Z jej ust wyszło tylko jedno słowo, którego pożałowała, ledwo ostatnia litera wyszła z jej ust. Wiedziała też, że Raquel nie wybaczy jej tego. Na jej twarzy malowała się taka wściekłość, że Julietta przez chwilę zastanawiał się, czy dziewczyna nie zechce zabić jej tu, na tym korytarzu.

http://nocne-urojenia.blogspot.com/
Mężczyzna
nad brzegiem stawu stał mężczyzna
schowany wśród traw — jego przystań
patrzył i tonął nie tylko we mgle

http://theemeraldworld.wordpress.com/
Rozdział XVIII
- Ogłuchłeś? – szatyn powtórzył pytanie.
- Nie, ale jak będziesz tak wrzeszczał, to kto wie.
Najstarszy Imada nabrał wody w usta, chociaż bezczelna odzywka zielonookiego wkurzyła go i mimo, iż nie był zwolennikiem bicia, chętnie by mu przyłożył. Starcie cynicznego uśmieszku z jego buźki stanowiło nieodpartą pokusę. W poprzedniej szkole był szanowany nie tylko dzięki nazwisku, ale i osiągnięciom w nauce. Tu zaczynał wszystko od zera , pośród ludzi, których z własnej woli normalnie nie chciałby poznać. Takich jak Usui ustawiał w jednym rzędzie z niepoprawnymi podrywaczami.
- A Ty co?! – za drugi cel obrał sobie Chou.
- Palę z nim skręty po kątach, ale nie martw się. Jego zboczenie jest niegroźne – poklepała Takumiego po torsie i omijając zbiegowisko, równo z dzwonkiem udała się na lekcje.

http://oneworldmanylivesonefuture.blogspot.com/
Rozdział 8
- Wszyscy już na was czekają - wysyczał. Innego określenia na to, jak wypowiedział te słowa nie można znaleźć. Jego cienkie usta najwyraźniej nie potrafiły się bardziej otworzyć, by móc powiedzieć to zdanie wyraźniej.
Maya mogłaby przysiąc, że wydawał się uradowany, widząc ją wśród zebranych przed gmachem. Dwoje mężczyzn, którzy jechali z nią autem, podeszło do niej. Wzięli ją pod boki i ruszyli ku zamczysku w nieznane.
Serce blondynki zabiło w gardle. Do czego to wszystko doprowadzi? Nie miała pojęcia, ale coś jej podpowiadało, że niedługo się dowie.

Teti ostrożnie uchyliła niedomknięte drzwi i ujrzała pokój przypominający nieco kazamatę więzienną- niewielkie pomieszczenie ze ścianami praktycznie z tego samego budulca, co fundamenty pałacu, czyli kamienia, z jednym tylko oknem wychodzącym na jedną z bocznych uliczek miasta. (...)
Dziewczynka chciała się wycofać z pokoju, ale w progu coś ją powstrzymało. Gwałtowna zmiana natężenia energii była nieznośna. Teti zrozumiała, że ktoś celowo odizolował pomieszczenie od tej energii. (...)
Tylko pytanie, po co (...)?
- Co ty tu robisz?- spytał drżący głos.

 
Rozdział I
Razem z Saidem wymienili się grzecznościami, a potem Bill wyszedł ze stołówki. Nad obozem zapadła noc. Gdyby nie malutkie lampki na każdej werandzie, to otaczałaby go zupełna ciemność. Nocne niebo utkane było gwiazdami, a ciszę przerywał tylko szum poruszanych przez delikatny wiatr drzew palmowych.
Ochłodziło się. Bill poczuł, że na jego rękach pojawiła się gęsia skórka. Już chciał odejść w kierunku swojego nowego domu, kiedy nagle dostrzegł, że coś poruszyło się w słabym świetle latarni. Dopiero po chwili gorączkowego wytężania wzroku dostrzegł bardzo smukłe ciało dziewczyny ubranej w zwiewną, tiulową sukienkę.

http://sen-laury.blogspot.com/
Rozdział III: Dumbledore
– Jeszcze jedna sprawa. Rozmawiałem o tym z Severusem, ale wolę usłyszeć twoją wersję. Co z nazwiskiem? On uważa, że powinienem cię wpisać z godnością twoich opiekunów, ale jeśli chcesz przedstawiać się jako panna Snape, to ja nie mogę ci tego zabronić.
– Na brodę Merlina, nigdy w życiu! – krzyknęła tak głośno, że obudziła drzemiącego na żerdzi feniksa. Ptak wydał z siebie cichy pomruk niezadowolenia. Dumbledore również spojrzał na nią ze zdziwieniem. – Przepraszam, ale nie zniosę nazwiska Snape.

http://chaotyczny-kacper.blogspot.com/
Podsumowanie roku 2013!
Ten rok bardzo szybko zleciał... Jednak zdążyło się w nim wydarzyć kilka rzeczy :)
Więc czas na podsumowanie roku 2013!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy