piątek, 24 stycznia 2014

Nowe posty (86)

Rozdział 11
- Co chcesz? – zapytała.
- Porozmawiać. Muszę wyjaśnić ci tą sytuację.
- My nie mamy o czym rozmawiać. Zdradziłeś mnie – odrzekła stanowczym głosem.
Próbowała mówić zdecydowanym głosem, ale czuła, że powoli mięknie pod wpływem jego obecności. Mimo wszystko była bardzo ciekawa jak będzie się jej tłumaczyć.
- Bo…z tą Magdą to inaczej niż myślisz. Ja nie chciałem, to ona mnie źle zrozumiała.
- Źle zrozumiała tak? Z takimi wytłumaczeniami to sobie możesz lecieć do niej jak będziesz się jej tłumaczyć dlaczego kurwa byłeś u mnie!
- Nic mnie z nią nie łączy. Powiedziałem jej tylko, że możemy być przyjaciółmi.
- Nie ośmieszaj się. Przyjaciele nie piszą do siebie takich rzeczy. Odpieprz się ode mnie i najlepiej już tu nie wracaj.
Postanowiła podejść go inaczej i symulować pewne zdarzenia.
- Już inni mi zdążyli powiedzieć, że się z nią całowałeś! – wykrzyknęła.
- Ale to tylko raz, chwila słabości. To nic nie znaczący epizod.

http://legilimencium.blogspot.com/
Spektrum
- To dość… znane miejsce. Pan nie jest stąd, prawda?
Nathaniel zmarszczył brwi. Gdyby było znane, z pewnością obiłoby mu się o uszy wcześniej, tymczasem pierwszy raz zobaczył ten adres szukając najtańszych noclegów w okolicy Dublina.
- Zgadza się, jestem z Cork. Z czego znane jest to miejsce?
Kierowca zaśmiał się lekko, bębniąc palcami o kierownicę.
- Nie będę cię straszył, synu. Po prostu dziwne legendy krążą o tym miejscu. Ale to tylko głosy, plotki. Pewnie nie warto nawet na nie zwracać uwagi. Czego szukasz w tym miejscu?

http://prawdziwe-wydarzenia-z-zycia.blogspot.com/
T.M. – Akt: I, Scena: II
W pewnym momencie poczuła, jak ktoś klepie ją po ramieniu. Spojrzała na Agathę, której oczy zdały się zupełnie puste. Dziewczyna uśmiechnęła się blado i odwróciła wzrok. Zmierzyła ciętym spojrzeniem ludzi i dzieci, które wybierały się do szkół. Ruda znów spojrzała na Kate i wzruszyła ramionami. Chwilę później odwróciła się, słysząc jakieś poruszenie za plecami. Obie dziewczyny strzeliły poker face'a. Brunet, którego widziały dnia wcześniejszego na stacji, właśnie zatrzymał się na mini dworcu. Odsapnął chwilę i wyprostował. Agatha spojrzała na Kate, a jej mina sama za siebie mówiła: „To są jakieś jaja”.

http://jacksparrow-inlove.blogspot.com/
Rozdział 9
Zalała mnie fala smutku i poczułam gulę w gardle. Chwyciłam butelkę rumu i szybko ją opróżniłam, co nieco zmyło smutek. To nie ja tu mam powód do płaczu.

http://the-boy-from-slytherin.blogspot.com/
Rozdział II: Wyprawa do lasu
Chłodne powietrze na którym się znalazł sprawiało, że czuł się dobrze, było mu przyjemnie. Chłód dostający się do jego płuc drażnił zimnem jego drogi oddechowe, ale to też mu nie przeszkadzało. Skierował wzrok w stronę nieba. Było bezchmurne i wyglądało naprawdę… niesowicie. Mógł wręcz rzec, że widok ten zapierał dech w piersiach. Jak niektórzy zachwycali się, na przykład, zachodem słońca, tak on uwielbiał widok gwiazd na czystym niebie. Przymknął oczy biorąc głęboki wdech. Kiedy opuścił wzrok i uniósł powieki coś dziwnego rzuciło mu się w oczy. Potrząsnął głową, jakby chciał upewnić się, że to, co widział aby na pewno nie było wytworem jego wyobraźni. Ale nie. To coś wciąż tam było. Smuga światła unosząca się półtora metra nad ziemią na skraju Zakazanego Lasu. Chociaż bardziej przypominało to kulę, niż smugę. Nie chciał narażać swojego życia, a to jednak kojarzyło mu się z czymś nieciekawym, ale mimo to ruszył przed siebie zbliżając się do tej niezrozumiałej rzeczy, choć trudno było to rzeczą nazwać.

http://magowie-z-krwi-andemisha.blogspot.com/
Maddie (4)
-Na Andemisha, Magnus! - zawołała Reyna, gwałtownie wstając z krzesła w swoim biurze.
-Siostra, jak masz ochotę przeklinać to nie używaj imienia ojca. Ale o co chodzi? - Wymamrotał w odpowiedzi jej brat.
-Ściągnij to coś - powiedziała szorstko, chodziło jej najwyraźniej o jego czapkę z daszkiem.
-Reyna, ty się na modzie śmiertelników nie znasz - odparł Magnus. - I nie mam zamiaru jej ściągać.
Kobieta pokręciła głową rozzłoszczona.
-Ale ja nie jestem śmiertelna - odpowiedziała. - I skończmy tą dyskusję, mamy więcej problemów na głowie. Na pierwszym miejscu jest brak Ziemi.
-A czy ty czasem nie miałaś jej sprowadzić? - spytała chłopak.
-Widzisz Magnus, ktoś nas wyprzedził.

http://pogromca-smierci-sm.blogspot.com/
WPIS DRUGI: CICHY BUNT NASTOLATKÓW
W międzyczasie gdy czekał na odpowiedź, sięgnął po dzisiejsze wydanie Proroka Codziennego, chcąc wyszukać artykuł, na temat którego ojciec oraz dziadek, a także i on, wdali się w dyskusję podczas obiadu. Wiadomość ta znajdowała się prawie na ostatniej stronie. To utwierdziło go w przekonaniu, że rzeczywiście Brytyjczycy jakoś nie interesowali się wydarzeniami z innych krajów. Informacja była krótka. Jedynie co Scorpius z niej wywnioskował to, to, że ten japoński czarnoksiężnik musiał być zdrowo porąbany, by zabijać tych więźniów. Doszedł do wniosku, że ten czarownik posiadał swój własny cel – zlikwidować wszelkie zło na świecie. Jakby nagle stał się dla nich osobistym katem, Sędzią Sprawiedliwym.

http://wszystkie-drogi.blogspot.com/
Rozdział 5
- Myślisz, że w ogóle się obudzi? – zapytałam z oczami pełnymi łez. Ileż to razy ludzie byli podłączeni do miliona sprzętów w szpitalach i mimo bicia serca, nigdy się nie budzili? Oszukiwanie swojego przeznaczenia to coś, co herosi robią zawsze. Ale ta sytuacja była inna od wszystkich poprzednich, bardziej niebezpieczna i niepożądana przez naturę. Co też może się stać za kilka godzin, dni, tygodni? Tego nie wiedział nikt.

http://natropiepottera.blogspot.com/
Miniaturka 1
- Cześć.- Odwróciła się. Za nią stał... Peter. - Strasznie długo cię szukałem. Dopiero jakiś murzyn z taksówki powiedział, że cię tu podwiózł. Oczywiście ty nie zapłaciłaś za podwózkę i ja mimo tego, że musiałem zapłacić za siebie to jeszcze za ciebie.- uśmiechnął się. Bella prychnęła ze złością. I nagle...
- Ty jesteś cały zielony...!- faktycznie. Peter był cały zielony. Jego ręce, twarz, włosy, żeby, wszystko zabarwione było na zielono.
Nagle w barze zrobiło się bardzo cicho. Głośno grająca muzyka, przestała grać, rozmawiający ludzie przerwali rozmowy. Kolorowe światła zgasły i było bardzo ciemno. I wtedy po środku wylądował wielki statek kosmiczny.
Peter, do mnie!- powiedział statek, a Peter spełnił jego żądanie i wszedł do UFA. Talerz odleciał, a kolorowe światła znowu się zapaliły, włączono muzykę i ludzie powrócili do przerwanych rozmów. Wszyscy zachowywali się tak, jakby nic nie widzieli. Bella odwróciła się do Justina, ale okazało się, że jego nie ma.

http://demelium.blogspot.com/
Rozdział 10: Dear diary
Olivier podniósł się z ławy i ruszył za Nathanem do wyjścia. Kiedy zbliżali się do Elliota i Burnsów, Calvin kopnął mało dyskretnie siostrę, a ta od razu umilkła, uśmiechając się sztucznie do kolegów.
- Dobrej nocy życzę – powiedziała słodkim głosikiem.
Elliot odwrócił się zaskoczony, z lekkim przestrachem patrząc na stojących za nim Gryfonów. Olivier nie musiał umieć czytać w myślach, żeby wiedzieć, że w myślach Pottera tłucze się teraz tylko jedna myśl: „ile usłyszeli”.

Kia walczyła z dużo większym od siebie wrogiem. Pewną przewagę dawała jej śmiercionośna broń – przypinka do rowerów, którą smagnęła nieprzyjaciela w twarz. Tamten skulił się z bólu chowając głowę w dłoniach. Niedoświadczona w walce dziewczyna uznała, że wygrała i lekkomyślnie odwróciła się. W tej samej chwili rozwścieczony bólem przeciwnik nawalił się na nią całym ciężarem i przygwoździł ją do ziemi. Przestraszona krzyknęła. Tuńczyk skoczył z pomącą i celnym kopnięciem pozbawił członka Wielkiego Stada możliwości rozmnażania. Dokładniej mówiąc - złamał mu kręgosłup.
- W porządku? - spytał, pomagając Kii uwolnić się spod olbrzymiego cielska.
-Chyba – odpowiedziała dziewczyna wycierając krew płynącą z rozbitego nosa. Popatrzyła na Tuńczyka i oboje znów rzucili się w wir walki.

http://venator-hostiaa.blogspot.com/
Rozdział 6
– Chcę stąd wyjść. – Starałam się przekrzyczeć hałas.
– Zauważyłem, że od kilku dni nas unikasz. Nawet nie podeszłaś do naszej loży. Obawiasz się czegoś, Lunam? – Scott przeciągnął moje imię, złapał w talii i przyciągnął do siebie. Po raz kolejny chciałam się do niego odwrócić, ale przycisnął mnie jeszcze bardziej do siebie. – Nie odwracaj się.
Zaczął wodzić rękami po moim brzuchu. Nagle poczułam gorący oddech na szyi i odruchowo przymknęłam oczy. Scott szepnął mi do ucha słowa, których normalny człowiek nawet by nie usłyszał w tym hałasie.
– Chyba wiem, kim jesteś, Lunam.

http://wystarczy-zapomniec-o-tym-co-bylo.blogspot.com/
Rozdział 4
Paulina siedziała z otwartą buzią, nie musiała kryć swojego zdziwienia.
- Możesz to powtórzyć? - [...]
- Jestem w ciąży – głos Sylwii był zachrypnięty i zmęczony.
- Co? Jak to możliwe?
- No chyba tobie nie musimy tego tłumaczyć – posumował Marek – Wiem, że może być to dla ciebie trudna sytuacja, jednak chcieliśmy być z tobą szczerzy.
- Wy naprawdę jesteście tacy nieodpowiedzialni?!

http://where--is--my--mind--baby.blogspot.com/
48. Are you strong enough to stand protecting both your heart and mine?
- Halo?
- Dzień dobry, czy rozmawiam z panią Veronicą Marcewicz?
Głos należy do mężczyzny i jest spokojny, poważny, nawet miły, jednak moje nazwisko wymawia poprawnie, ostro, bez zająknięcia i zastanawiam się jak długo musiał je powtarzać, zanim zadzwonił. Amerykanom zazwyczaj sprawia lekki problem.
- Tak, a o co chodzi?
- Ta rozmowa nie jest na telefon. Zapewniam panią, że to poważna sprawa, chodzi o pewną znajomą osobę. Czy możemy spotkać się jutro?
- Nadal nie powiedział mi pan o kogo chodzi. Z kim w ogóle rozmawiam?
Zaczynam się denerwować. O jaką znajomą osobę może chodzić?
- Nazywam się Lex Ryder. Obawiam się, że gdy pani wyjawię, o kogo chodzi, odmówi pani spotkania, a bardzo mi na nim zależy.
Nazwisko kompletnie nic mi nie mówi, słyszę je pierwszy raz w życiu. Poza tym jego słowa sprawiają, że teraz już na pewno nie spławię go. Powód, dla którego nie chce zdradzić mi szczegółów sprawia, że mój mózg zaczyna pracować na najwyższych obrotach.

http://niewolnicy-uczuc.blogspot.com/
Spokój ducha, pewność siebie
- Lukey, ale masz wzięcie! – Śmiech któregoś z przyjaciół Hemmingsa przywrócił mnie do rzeczywistości. Oderwałam się od niego na długość ramion i przez chwilę wpatrywałam się w te ogromne, wciąż pełne zaufania i troski niebieskie oczy.

http://bezsennosc-w-miescie-aniolow.blogspot.com/
Rozdział 03
Doliczyłam do dwóch i na trzy przerzuciłam drugą nogę. Po chwili cała i zdrowa stałam w ciemnym pomieszczeniu. Oddychałam ciężko, ale nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu. Wyciągnęłam ręce przed siebie i po omacku zaczęłam przesuwać się do światła, które padało zza uchylonych drzwi. Kiedy chwyciłam za klamkę, w tym samym momencie ktoś złapał ją z drugiej strony. Pchnął drzwi, które obiły się o moje kolana i mało chwalebnie rąbnęły mnie w twarz odbijając się od niej. Odskoczyłam jęcząc z bólu i wpadając na stertę kartonów, która runęła pod moim ciężarem. Zachwiałam się i z głuchym łoskotem klapnęłam na podłogę. Usłyszałam ciche pstrykniecie i pomieszczenie zalało przyjemne, żółte światło żarówki. Zmrużyłam oczy i skierowałam wzrok na drzwi. Stał w nich wysoki chłopak. [...]
- Możesz mi to wyjaśnić? – warknął nieco zdezorientowany nie spuszczając ze mnie wzroku. A mnie głupiej, jak zawsze w takich sytuacjach, odebrało mowę.

http://piaskownica-wspomnien.blogspot.com/
Jaki tru-blogasiorek być powinien - by morth, suczki
Po pierwsze, musisz mieć soł macz szacunku do innych. Zwracaj się z wielkiej, najlepiej powiększonej litery, czcionki i czego tam sobie jeszcze życzysz. Koniecznie zainwestuj w bardzo normalny, ale koniecznie oczojebny kolor czcionki. Sądzę, że różowy to kolor przyszłości i musisz to mieć. No i kwestia absolutnie najważniejsza: ciągle wypytuj, czy materiały przez Ciebie zamieszczane są interesujące. Wskazane są też szantaże ("Albo komentujecie, albo kasuję bloga!") i różne takie, uznawane przez niektórych (mało pro ludzi) dziecinne zagrywki. To sprawia, że jesteś popjular.
Po drugie, idąc już tym tokiem, nazwij swoich czytelników jakoś tak bardzo pro. Pamiętacie Luntka? Dla niego wszyscy byli suczami. Też coś wymyśl. Potworki, króliczki, smarkasie, proboszcz, co tam sobie zażyczysz.

http://hail-to--the-king.blogspot.com/
Rozdział IV
Siril poczuł, że uśpione na chwilę poczucie niepokoju teraz na powrót rozbudziło pełzające w żołądku larwy o lodowatych, ruchliwych cielskach. Zimny pot zrosił mu czoło, a serce przyspieszyło z obawy przed tym, kogo za chwilę zobaczy. Czy raczej, kogo może nie zobaczyć.
Brzozy łagodnym łukiem otaczały polanę, na której środku, niczym ołtarz, stał ułożony z jasnych kamieni grób. Ukośne promienie słońca, wdzierające się przez prześwit w leśnym stropie splątanych konarów, padały akurat wprost na nieduży kopiec. Dawało to wrażenie, jakby znaleźli się w naturalnej świątyni, gdzie zamiast marmurowych ścian, prezbiterium osłaniały białe pnie.

http://szlama-arystokrata-plan-przeznaczenia.blogspot.com/
Rozdział 8: Mały Ślizgoński Przekręt
- Malfoy… - zaczęłam. – Tak sobie myślałam, że…
- Kochana, nie panikuj, przecież nic ci nie zrobię! – uśmiechnął się i przyciągnął mnie do siebie.
Przez chwilę wpatrywałam się w te srebrne oczy. Mogę spróbować… w końcu nie mam nic do stracenia.
- Może zacznijmy od początku? – Wyciągnęłam w jego stronę swoją prawą dłoń. – Hermiona Granger.
Wydawał się zaintrygowany i zszokowany. Nigdy nie wiedziałam go w takim stanie, nawet się do mnie uśmiechnął! I tak jak w gabinecie pocałował moją dłoń, spoglądając głęboko w oczy.
- Dracon Malfoy. Mam nadzieję, że to będzie długa i owocna znajomość panienko Granger.
Nie jestem pewna czy czasem nie naśladował jednego ze swoich służących, ale z mojego gardła mimowolnie popłynął szczery śmiech.
- Pozwolisz zaprosić się na drinka?
- Z chęcią Mal… Draco. – uśmiechnęłam się przepraszająco.
Po raz pierwszy przekroczyłam tą granicę.

http://corka-aniolow.blogspot.com/
Rozdział XXV: Alarm! Za dużo rewelacji na raz!
Eee, czy ona to właśnie powiedziała? Niemal wyplułam herbatę na dywan ze zdziwienia. Nie wie, że porywa się z motyką na słońce?! Chyba nie, skoro coś takiego powiedziała. To już był szczyt chamstwa i arogancji. I niestety wiedziałam, że to źle się skończy.
Jednak nigdy bym nie pomyślała, że aż tak źle. Coś z dziewczyną zaczęło się niepokojącego dziać. W jednej chwili ze zirytowanej nastolatki zaczęła się zmieniać... w nie wiem właściwie co. Nie wiedziałam jak opisać grymas bólu i wściekłości, który dostrzegłam na jej twarzy. Pomyślałam najpierw, że to jej reakcja na ,, rewelacje'' Seliny, jednak jej oczy nabrały niepokojąco ciemnej barwy. Jeny, przecież ona była tylko młodą w połowie Nocną Łowczynią, w połowie demonicą, nie była aż tak...
Wróć! Młoda demonica?! Którą czeka skok w dorosłość!
- Selina, wyjdź!- krzyknęłam i chwyciłam drżącą Avalon za ramiona.
Selina nawet na mnie nie spojrzała, tylko rzuciła się z przeraźliwym piskiem w stronę schodów.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Ile ra­zy trze­ba upaść, by pod­nieść się ostatecznie?
- Czemu mi to robisz?- Spytałam cicho.- przecież ja Ci nic nie zrobiłam.- Kobieta spojrzała na mnie. Jeszcze nigdy na mnie tak nie patrzyła. Jakby mnie nienawidziła.
-to przez Ciebie ona nie żyje. To wszystko twoja wina.- Wysyczała do mnie, dysząc ciężko. - Musisz za to odpowiedzieć- chwyciła mocniej za broń. Zamknęłam oczy. Usłyszałam strzał. A potem ktoś upadł na ziemię.

http://ruch24na7.blogspot.com/
ARTIFACT
Jest rok 2008 i za słonecznymi wzgórzami Hollywood, w Los Angeles, rockowy zespół 30 Seconds To Mars dowiaduje się, że padł ofiarą swojej wytwórni. Po sukcesie drugiej płyty „A Beautiful Lie”, która wyniosła artystów na muzyczny szczyt popularności, mogłoby się wydawać, że zespół naprawdę nieźle zarobił, sprzedając 3 miliony płyt i dając masę koncertów na świecie, ale prawda była zupełnie inna. 30 Seconds To Mars zostało oszukane przez EMI, która znalazła się w poważnych kłopotach finansowych i nie zapłaciła muzykom ani grosza za żaden z dwóch albumów.

http://corka-lorda-voldemorta.blogspot.com/
13. Nowy Zakon Feniksa
Kolejno do pomieszczenia weszli najważniejsi i najbardziej szanowani członkowie, a na ich czele szedł nie kto inny jak sam Ronald Weasley, który z zaciętą miną i podejrzliwym spojrzeniem patrzył prosto w stronę Elizabeth. Tuż za nim szła Ginny. Na jej twarzy pojawił się ciepły uśmiech, który choć trochę rozładował napiętą atmosferę w pokoju. [...] Obok Ginny szła Luna Lovegood, której chyba nic nie zmieni. Rozmarzonym i trochę nieobecnym wzrokiem wpatrywała się w Elizabeth jak w ducha. Tuż za nimi dumnie wyprostowany kroczył pewnie jak nigdy Neville Longobottom. Wyglądał na rozluźnionego, chociaż Lizz czuła, że był gotowy wyjąć różdżkę w każdej chwili. Jego głowa była uniesiona wysoko ku górze. Bliźniaki szli tuż za nim, nie tracąc luźnego kroku i uśmiechu. Wszyscy stanęli naprzeciwko niej jakby nie wierząc, że to naprawdę ona.

http://ostatnitaniec.blogspot.com/
Rozdział X
- Wyglądasz...- wydukał Ezra i zaniemówił. Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Pięknie.- dokończyłem za niego. Chwyciłem skórzaną kurtkę i otworzyłem drzwi, przepuszczając ją pierwszą. Miałem wielkie szczęście, że mogłem spędzić ten dzień, w towarzystwie tak pięknej dziewczyny.
Zamknąwszy drzwi, skierowałem twarz w stronę dziewczyny. Nasze wargi znów się zetknęły...
- Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.- uśmiechnęłam się, a nasze usta znów złączyły się w namiętnym pocałunku.
- Chodźmy.- ponagliła.- Chłopaki czekają.
Objąłem ją ramieniem i ruszyliśmy w stronę czarnego jeepa, stojącego na podjeździe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy