sobota, 1 lutego 2014

Nowe posty (87)

Rozdział 84: Rozkazy księżniczki
– Oczywiście, księżniczko. Jednakże najpierw chciałbym jeszcze przekazać ci, że dzisiaj kontaktował się bazą twój ojciec. Oznajmił, że wraca.
– Co? Przecież miał zostać na zachodzie jeszcze kilka miesięcy. Nie może… – szepnęła tak cicho, że usłyszała ją tylko Yvaine.
– Powiedz mi, że się mylę i jednak powiedziałaś ojcu o wszystkim, co się tu dzieje – rzekła, spoglądając uważnie na przyjaciółkę.
– Nie – wyznała Evolet, kręcąc bezradnie głową. – Nie rozmawiałam z nim od Bevrore Blomkool. On o niczym nie wie.

http://nasze-nigdy.blogspot.com/
5. Nie oceniaj książki po okładce
Odwrócił się i spojrzał mi w oczy. Jego zimny i smutny wzrok przeszył całe moje ciało, sprawiając, iż momentalnie pożałowałam spotkania z nim.
- Cześć - zaczęłam, a on zamknął książkę, miejsce w którym skończył, zakładając kawałkiem szarego i brudnego papieru. Patrzył na mnie wyczekująco. Zagryzłam wargę.
- Mam do ciebie prośbę... - zaczęłam nieśmiało.
- A co taka dziewczyna jak ty może chcieć od takiego chłopaka jak ja?
- Czemu tak mówisz?
- Jak mówię? - podniósł brwi i zrobił dwa kroki w moją stronę.
- Jakbyś był gorszy ode mnie.
- A nie jest tak? - zapytał, przyglądając mi się uważnie.

http://wstydliwe-metafory.blogspot.com/
13. It’s not who I wanted to be
– Podoba mi się, że tak wszystkim głęboko się przejmujesz – poczuła jak swoimi chudymi palcami dotknął kosmyków jej włosów. Chwile je trzymał, jakby delektując się miękkością i puścił jak ostatniego śmiecia.
– Słyszałem, że nie doszli samobójcy są na wszystko wrażliwi. Nie można im powiedzieć nic złego, tego dobrego raczej też nie. Mają ogromne serce na ból innych, żeby zabić swoje poczucie żałosności w tym świecie. Wiedzą, że do niczego nie doprowadzi kolejne wtargnięcie, więc dodają sobie jeszcze więcej bólu od innych, tak dla masochizmu – mówił dalej. Tak bardzo chciała, żeby się zamknął i sobie poszedł.
– Masz wielkie serce, co? Chciałabyś być bliżej, być wręcz na kimś, na czyimś bólu. Zrobić z siebie szmatę, żeby nie mieć wstydu odejść z niczym. To żałosne, wiesz o tym, prawda? Nie znoszę samobójców. Są nikim – dodał jeszcze.

http://carousel-of-chances-ss.blogspot.com/
III
Uchiha, jesteś beznadziejny.

Czy to możliwe, abym był pesymistą?
Nie, na pewno nie.
Hmpf. Mam co najmniej kilka powodów, żeby czuć się beznadziejnie. Pierwszy to na przykład to, że nie zdążyłem się dziś ogolić, gdyż nie spałem prawie całą noc, a usnąłem dopiero nad ranem. Idiota wymyślił bezsenność. Drugi problem kręcił się wokół wczorajszej niemożności znalezienia tej dziewczyny, która uciekła mi z restauracji. To mnie bardzo deprymuje, nawet teraz.

http://alyssa-adams.blogspot.com/
Rozdział 8
- Panna Adams i pan Black.. wasza kara będzie surowsza, biorąc pod uwagę fakt, że to wszystko zaczęło się od was. Miesięczne zawieszenie członkostwa w drużynach Quidditcha i również się pilnujcie, bo możecie do nich nie wróc..
- CO?! – głośny krzyk wydobywający się z dwóch gardeł zagłuszył resztę jej wypowiedzi.
Alyssa i Syriusz zerwali się na równe nogi, z wyrazami skrajnego niedowierzania na twarzach.

http://oneworldmanylivesonefuture.blogspot.com/
Rozdział 10
W ciągu sekundy przyleciał do niego ostry jak brzytwa nóż. Malcolm od niechcenia złapał go w wyciągniętą rękę. Maya z trudem powstrzymała się od krzyku. Bała się jak nigdy dotąd. Mężczyzna z tak groźną bronią wyglądał jakby się dobrze bawił.

http://in-world-of-darkness.blogspot.com/
Rozdział 11
Dłonią pomacałam miejsce obok, które było puste. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że w pokoju znajduję się sama. Westchnęłam wstając, ciało owinęłam prześcieradłem i wyszłam z pokoju poszukując bruneta. Kiedy wyszłam na zewnątrz poczułam przyjemny wietrzyk, który rozwiał moje blond włosy. Oparłam się o filar patrząc na mężczyznę, którego kochałam. Rozmawiał o czymś z dziadkiem, w pewnej chwili podali sobie dłoń, a mężczyzna odwrócił się w moją stronę, machnął mi tylko i zniknął. Itachi westchnął i podszedł do mnie.
-Gdzie on zniknął?-zapytałam.
-Sprawę załatwić. Jest takim samym członkiem Konohy jak my- uśmiechnął się.
-Czyli, że działa na tej samej zasadzie co my?- zapytałam się go, a on przytaknął głową.
-A co teraz z nami?- spojrzałam na niego.
-Gorzej, że co będzie przed nami- westchnął, a ja zmarszczyłam brwi.
-Co masz na myśli?- zapytałam.
-Wojnę...- spojrzał przed siebie, po czym znów na mnie.
-Wielka czwarta wojna shinobi...Gdyby Tsunade się obudziła byśmy mogli wejść do wioski.

http://anielskie-szepty.blogspot.com/
6. Bukowe Zacisze
Corinne pokręciła głową.
– To chyba trochę nierozsądne.
Dante nagle zatrzymał samochód na środku drogi. Corinne otworzyła szerzej oczy i szybko rozejrzała się, czy nie jedzie żaden samochód. Na szczęście szosa była pusta.
– Gdybym był tak cholernie rozsądny jak ty, to nawet bym cię nie poznał. Bo kto rozsądny stoi w deszczu, ryzykując niezłe przeziębienie, by poznać fantastyczną dziewczynę?
Mówiąc to, patrzył się prosto w niebieskie oczy Corinne. Dziewczyna pokręciła głową.
– Zwariowałeś.
– Tak. Zwariowałem.

http://colorfulsound.blogspot.com/search/label/B%C4%99d%C4%99%20Zawsze%20Pami%C4%99ta%C4%87
Rozdział XVIII
- Była tu jakaś siksa z ADHD – zgarnął kosmyk włosów z czoła Miny.
- No i co?
- Mam zeznawać w sprawie Taikiego.
- To chyba dobrze.
- Pewnie! Wreszcie powiem tej starej rurze, co o niej myślę.
- Kto to jest stara rura? - Mai wychyliła się zza oparcia sofy.
- Bab...
- Yaten!!! - Wenus nie mogła pozwolić, by zielonooki skończył. - Taka zepsuta część. Idź się pobawić! - pozbyła się córki. - Kou, kiedy Ty wydoroślejesz?!
Przysunął się bliżej, patrząc jej głęboko w oczy.
- Przecież Cię to pociąga. Przyznaj się, że dałabyś się pokroić, żebym się nie zmieniał.
- Tak. Życie z normalnym człowiekiem byłoby beznadziejne. Codziennie się zastanawiam, o co możesz się przychrzanić. To takie ekscytujące.
- Widzisz jak wspaniale na Ciebie działam? Mówisz prawie jak ja, ale prawie to duża różnica. Dlatego choćbym chciał, nie mogę się zmienić. A teraz, co powiesz na kąpiel?

http://w-blasku-lilith.blogspot.com/
Rozdział 4: Trzy Siostry
Wiedziała co ją czeka i ze wszystkich sił próbowała się wyrwać, choć nie miała szans w starciu z dwójką dorosłych mężczyzn. Kiedy jednak zobaczyła kapłana idącego w jej stronę w pewien sposób się poddała. Opuściła głowę, a włosy przysłoniły jej twarz. W sali słychać było tylko jej ciche łkanie i...modlitwę. Kapłan podszedł do niej i dłonią uniósł jej głowę, tak że spokojnie spoglądał jej w oczy.
- Nie opuszczaj wzroku. - szepnął Agares, kiedy podświadomie mocniej ścisnęłam jego dłoń.
Policzki dziewczyny były mokre od łez, a na twarzy widać było rozpacz.
- Czy wierzysz w Trzy Siostry? Czy wierzysz w Valhallę? - zapytał kapłan unosząc nóż trzymany w dłoni nad ogień pochodni.
Zamknęła oczy i zacisnęła zęby.
- Wierzę. - odpowiedziała ledwie słyszalnie. Kapłan przyłożył jej nóż do gardła, jeden szybki ruch ręki wystarczył by szkarłatne krople pojawiły się na białej sukni.

http://wystarczy-zapomniec-o-tym-co-bylo.blogspot.com/
Rozdział 6
- Dalej mnie śledzisz? – spojrzała wrogo na chłopaka, który perfidnie się szczerzył. Blondynka otworzyła brązowe drzwi, a po chwili weszła do przedpokoju gdzie zagrodziła ręką wejście Mateuszowi.
- Nie mówiłem, że jadę do twojego taty? No cóż, teraz już wiesz – wzruszył ramionami i jak gdyby nigdy nic wszedł do mieszkania, wpierw torując sobie drogę. – Chyba go nie ma. No trudno, będę musiał na niego trochę poczekać. Chyba ci to nie przeszkadza? – zapytał się dziewczyny, która leniwym krokiem przeszła do kuchni.
Czarnowłosy przeszedł za nią do małego pomieszczenia. Lili wyjęła szklankę i z butelki nalała sobie wody. Oparła się o blat, przeczesała ręką swoje włosy, po czym spojrzała na chłopaka.
- Nie, wcale mi nie przeszkadzasz – odpowiedziała sarkastycznie.

http://emmerabriel.blogspot.com/
Elyty Yntelektualne
Kierunków mamy na wszystkich uczelniach multum. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach można nawet studiować konserwowanie powierzchni płaskich i zdobyć magisterkę ze sztuk czyszczenia toalet publicznych. Nie chcą oczywiście tutaj nikomu ubliżać, jednak prawda jest taka, że namnożyło się w ostatnich czasach różnych, mniej lub bardziej potrzebnych, kierunków i jeszcze więcej uczelni prywatnych. [...] Wśród moich rówieśników panuje przekonanie, że każdy kto chce być „kimś” kończy studia. Ja osobiście mam do tematu odrobinę odmienne podejście, jednak o tym może następnym razem. Dla tematu, który dzisiaj chciałam poruszyć istotne jest to, że w zasadzie każdy znany mi młody człowiek wali drzwiami i oknami na uczelnie wyższe. Zastanawiając się co najwyżej nad tym, na jakie kierunek może ewentualnie się dostać, a nie czy studiowania de facto podjąć się powinien.

http://offthecoast-ff.blogspot.com/
Rozdział 4: Pierwszy tydzień
- Darcy! - zawołał za mną, tymczasem ja odczułam deja vu. Nie zdążyłam nawet postawić choćby jednego kroku, tak szybko zainterweniował.
Teraz to już na pewno miał mnie za jakąś nienormalną. Przychodzę, zaczynam rozmowę, a potem uciekam jak wystraszona łania. Wzięłam głęboki wdech i wypuszczając z siebie powietrze, pomyślałam, że symbolizuje ono moje uprzedzenia i obawy, a wraz z chwilą, w której wydostaną się na zewnątrz będę spokojniejsza i dam radę zachować się tak, jakbym sobie tego życzyła, czyli pospolicie, naturalnie.
- Tak? - Odwróciłam się w jego stronę i tym razem dla odmiany mój głos był spokojny i melodyjny.
- Chcesz wyczesać ze mną Crystal? - zaproponował, wskazując wzrokiem na konia stojącego u jego boku.
- Jasne, czemu nie. - Przyjęłam propozycję i po przesłaniu sobie krótkich, życzliwych uśmiechów, ruszyliśmy razem do stajni.
- Więc... Jak minęły ci ostatnie dni? - zagadnął chłopak. - Nie widziałam cię, chyba coś musiało cię nieźle pochłonąć.

http://i-got-you-heaps-of-worry-and-love.blogspot.com/
Rozdział 2: A to dopiero początek...
– Hmmm... Jak pewnie wiesz jesteś wyjątkowym dzieckiem.- zaczęła powoli blondynka. – Jesteś wyjątkowa, bo jesteś czarownicą.- dokończyła, a dziecko parsknęło śmiechem. – To nie żart panno Morgan. Jestem jedną z nauczycielek w szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. – zapadła chwila ciszy. – Gabrielle Delacour. - przedstawiła się.
Czyżby była z Francji ?- pomyślała Emilie.
– Czy to jest jakiś żart?- zapytała.
– Czy wyglądam jakbym żartowała ?- zapytała surowo nauczycielka. – Proszę przeczytać list -poprosiła podając dziewczynie kopertę. Ona jednym szybkim ruchem ją rozerwałam i trzęsącymi się z podekscytowania rękami rozwinęłam jedną z kart.
Hogwart, Szkoła Magii i Czarodziejstwa.
Dyrektor: Minerwa McGonnagall.
Szanowna Panno Morgan, mamy przyjemność poinformowania Pani, że została Panna przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia. Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy pani sowy nie później niż 31 lipca.
Z wyrazami szacunku,
Filius Flitwick, zastępca dyrektora.
Emilie patrzyła z niedowierzaniem na kartkę zapisaną zielonymi, pochyłymi literkami.

http://pierwszylowca.blogspot.com/
Rozdział 7
Rzucił nożem w stronę chłopaka i gdyby ten gwałtownie się nie pochylił, już dawno jego płuca wyglądałyby jak przedziurawiona opona.
- To...Przez...Ciebie... - wycedził, z zabójczą prędkością wyjmując kolejne noże i dźgając nimi powietrze wokół chłopaka. Chris uskakiwał jak ranny kurczak, z trudem omijając ostrza, dzięki dzikiemu szczęściu. Jednak fortuna nie sprzyja wiecznie. Kiedy poczuł ból w ramieniu, wiedział że jego dobra passa właśnie się skończyła.
Zaklął pod nosem i ignorując ból, rzucił się do drzwi, dziwiąc się, że wcześniej nie wpadł na ten pomysł. Chyba był zbyt zafascynowany swoim szczęściem, żeby myśleć o takich błahych sprawach, jak ucieczka przed niesamowicie dobrym nożownikiem, obdarzonym nadludzką siłą.
Zacisnął dłoń na klamce i...

http://shi-no-namida.blogspot.com/
Rozdział 39: Gildia Skrytobójców: Mentor
Do moich nozdrzy doszedł jego przyjemny, męski zapach, nie potu, lecz po prostu jego ciała. Słyszałam, jak ciężko oddycha ze zmęczenia pod maską, lecz jego oczy zdawały się nie ukazywać wysiłku. Jego oczy były hipnotyzujące. Takie czarne, takie głębokie, takie pociągające, takie tajemnicze. Czułam, jak pod naporem jego spojrzenia, świat pod moim nogami się rozpada. Jego wzrok zaburzał czasoprzestrzeń, zmieniał rzeczywistość, przenosił do równoległego wymiaru. To spojrzenie sprawiło, że mój oddech chwilowo się zatrzymał. Przez brak dostępu tlenu do mózgu, zaczął on świrować i pokazywać mi niestworzone wizje. A może to hipnoza jego oczu to robiła. Czułam się, jakbym wpadła w genjutsu. Tylko przez jedno spojrzenie! […]
- Jesteś bardzo wylewny, jak na mordercę – zripostowałam […]
- Możliwe. Jestem trochę rąbniętym mordercą. Po za tym, czuję że przy tobie nie muszę się kryć tak, jak ty to robisz przed całym światem. Tylko nie przede mną – rzekł.

http://fullsnowolf.blogspot.com/
6. Zadyma w Elxomir cz II
Na wpół rozwalonej, przykopconej kanapie siedział z założoną nogą na nogę Ed.
– Aleś mnie wystraszył! – sapnął Mustang, opuszczając broń. – Wredny stalowy kurdupel…
Edward wyszczerzył zęby w niewinnym uśmiechu.
– Bracie? – Al nie opuszczał kija. Coś mu nie pasowało.
Mustang nazwał go kurduplem… A Edziu się uśmiechnął.
– Generale! Niech pan nie chowa broni!
– Co? O co chodzi? – Roy obejrzał się na niego.
Al mierzył swojego brata nieufnym spojrzeniem.
– To nie jest Ed. – Nagle dostrzegł coś jeszcze. – Nawet nie ma antentki…
Podszedł do niego i zamachnął się bejsbolem. Zamiast dźwięku uderzenia drewnianej pałki o ludzkie ciało, zewsząd rozległ się tylko szaleńczy, piskliwy śmiech. Po wyglądającemu jak Ed kształcie zostały tylko zawiesiste strzępy.
Generał wpatrywał się w to miejsce, zaszokowany.
– A gdyby to jednak był Edward? – zapytał, spoglądając trwożnie na Ala.
– Cóż. – Elric podparł się kijem o podłogę. – Edziowi już nie raz zdarzało się gorzej oberwać.

http://another-dramione.blogspot.com/
Rozdział V
— Nie mogłeś mi tego przekazać w pracy? Rozumiem, że to dość ważne, ale brytyjski minister nie ma z tym nic wspólnego.
— Nie ma, prawda. A co, nie mogę czasem wpaść w odwiedziny? Myślałem, że przestaliśmy traktować się jak psy, Granger — rzucił oschle, poprawiając kołnierzyk koszuli i zaczął zapinać płaszcz. — Początkowo chciałem powiedzieć ci to przy lunchu, o ile zgodziłabyś się przyjść, ale doszedłem do wniosku, że twój facet mógłby być zazdrosny.
— To nie jest mój facet. Nie był i nie będzie — wycedziła, otwierając drzwi. — I następnym razem uprzedź, jeśli zachce ci się mojego towarzystwa.
— Wolę sprawiać ci niespodzianki — sarknął. — Cześć, Krum! — zawołał, a gdy usłyszał pożegnanie Wiktora, wyszedł.

1 komentarz:

Obserwatorzy