sobota, 8 lutego 2014

Nowe posty (88)

Rozdział 2
Gabe znajdował się właśnie w czymś, co można by nazwać przedsionkiem. Był bardzo cierpliwy i wyrozumiały, jednak to nie mogło trwać wiecznie. Nie mieli na to całej wieczności, jedynie kilka dni nim na dobre rozpęta się piekło. Po raz pierwszy ich misja była nagląca, od wieków nic takiego się nie wydarzyło. Z drugiej strony, czego można się było spodziewać po Rebeliantach? Zawsze knuli jakieś spiski. Ten jednak był nad wyraz okrutny, a jeśli się dopełni zagrozi bezpieczeństwu wszystkich ras. Rothingale nie może ponownie zaistnieć, powinno było już dawno zostać unicestwione.
Zastanawiał się tylko nad tym jak uratować stamtąd Jasnych, którzy nie zostali skażeni grzechem trzech najpotężniejszych Magów. Dla Ciemnych nie było już nadziei.
Wtem wrota się otwarły, a Gabe ujrzał to, czego kompletnie się nie spodziewał. Zanim się zorientował, został popchnięty i poleciał przed siebie. A jego krzyk niósł się echem przez następne stulecia.

http://always-be-where-you-are.blogspot.com/
Rozdział 13
- Jestem zmęczona, chciałabym już być w domu.
- A wiesz co ja bym chciał?
Zaczęła się go bać. Spojrzała mu w oczy i zauważyła coś czego jeszcze nigdy u nikogo nie widziała. Wtedy on objął ją w pasie i zaczął całować. Ola nie miała na to najmniejszej ochoty i zaczęła mu się wyrywać, jednak była o wiele słabsza. Jego ręce zaczęły błądzić po jej ciele.

http://zyj-lepiej.blogspot.com/
Zakupy vs opinie
Współczesność atakuje nas z każdej strony wszelakimi opiniami. Reklamy, bilbordy, specjalne tabele w gazetach czy na stronach internetowych zachwalają różne produkty. Nie można zapomnieć również o mniej lub bardziej profesjonalnych recenzjach, które możemy znaleźć w Internecie. Media, jako niewyczerpana kopalnia informacji, wtłaczają w nas zdanie innych, któremu nieświadomie się poddajemy. Jedni coś chwalą, innym się to nie podoba, a Ty stoisz pomiędzy jedną, a drugą opinią i musisz dokonać samodzielnego wyboru czy coś jest dobre czy coś jest złe.

http://toxic-sinner.blogspot.com/
Part IV: Dylemat do kwadratu
Paranoja. Panikuję. Głupi bal.
W końcu otrzymałam wiadomość od Sereny, że załatwiła mi partnera. Wyrzekła się, że to ona go znalazła. Powiedziała, że po rozmowie z Arnoldem to on zasugerował swój pomysł. I jak myślicie, kto okazał się tym wspaniałym 'pomysłem'?

http://jest-motyw.blogspot.com/
Cherem
Andrzej Kamiński, oficer z Departamentu Zwalczania Sekt Religijnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prowadzi śledztwo w związku z odnalezieniem w gdańskim porcie kontenera z artefaktami o charakterze religijnym sprzed ponad trzech tysięcy lat. Sprawy przybierają niespodziewany obrót, gdy kontener znika, a na terenie Trójmiasta zaczynają pojawiać się kolejne ofiary z wyszarpanym sercem.

http://nieodkryte-sekrety.blogspot.com/
6. Białookie ptaszysko
Nie wiem kiedy przysnęłam. Obudziłam się o dwudziestej trzeciej trzynaście. Było mi strasznie gorąco. Czułam się niespokojnie, jakbym czegoś się obawiała, ale czego? Wstałam i otworzyłam okno. Przeszedł mnie dreszcz, kiedy zimne powietrze dostało się do pokoju. Usiadłam na parapecie i wpatrywałam się w las. Po kilku chwilach przyleciał jakiś dziwny ptak. Nigdy takiego nie widziałam. Był duży, o ciemnej barwie. Długie szpony i zaokrąglony dziób wyglądały strasznie. Oczy miał puste, białe, tak, zupełnie białe. Myślałam, że majaczę, ale ptaszysko mnie zaatakowało. Zaczęło mnie dziobać po rękach i głowie. Na szczęście nie zrobiło mi krzywdy. Chwyciłam lampkę nocną i uderzyłam nią z całej siły w stworzenie.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
Recenzja: Wilk z Wall Street
Jeden z największych reżyserów naszych czasów, laureat Oscara Martin Scorsese przedstawia prawdziwą historię jednego z najbardziej kontrowersyjnych bohaterów Wall Street. Zrealizowana z rozmachem i poczuciem humoru, urzekająca blichtrem, a jednak gorzka opowieść o człowieku, który zawsze chciał więcej, a dostał to na co zasłużył.

http://hp-i-szosty-dom.blogspot.com/
Rozdział 33
- A więc syn marnotrawny wrócił! – zabrzmiał sykliwy głos.
Draco odwrócił się, by spojrzeć prosto w gadzie oblicze lorda Voldemorta. Zadrżał i zatoczył się, boleśnie uderzając biodrami o sześciokątny kamień. W końcu wyprostował się i jeszcze raz spojrzał na Czarnego Pana. Gdzieś za jego plecami krył się Lucjusz Malfoy, ubrany w odświętną szatę, ale trochę jakby skulony. Patrzenie na to, co się dzieje z jego synem, sprawiało mu ewidentną przykrość, o ile nie fizyczny ból.
Voldemort mocno ścisnął Dracona za podbródek.
- Zdradziłeś, Draco – powiedział. – Ale widzę, że w końcu do nas wróciłeś. Wszyscy wracają.

http://ruch24na7.blogspot.com/
Don’t ever take a single second to breathe: subiektywne podsumowanie 2013
Postanowiłam w ramach postu urodzinowego zrobić małe podsumowanie zakończonego roku, czyli to czym żyłam w roku 2013, co sprawiało mi radość i wyzwalało ogromne emocje. Jeśli macie chwilę na wspominki, zapraszam do lektury:
2. Wrocławska majówka. 1-3 maja. W końcu po prawie dwóch latach udało mi się spędzić wymarzoną majówkę. Dlaczego Wrocław? Co roku bity jest tam gitarowy rekord Guinnessa. Tysiące gitarzystów grających razem Hendrixa - od kiedy się dowiedziałam o tej idei, musiałam się tam znaleźć. Dla klimatu, magii tej chwili, muzyki, ludzi. Po rekordzie, muzyczna majówka na Wyspie Słodowej, czyli dobry polski rock. Było rewelacyjnie. Z tym roku też jadę.

http://roza-w-potrzasku.blogspot.com/
Rozdział VI: Potencjalna propozycja
- Przepraszam, ale… – zaczęła i spojrzała na sztywny kawałek papieru w jej dłoniach. Ozdobną czcionką widniało na nim Cosplay Cafe, pod spodem dostrzegła imię i nazwisko wraz z numerem telefonu i adresem. – Cosplay Cafe?
- W naszej kawiarni kelnerki przebierają się za pokojówki – powiedziała Amelia wprost. – Oprócz przebrania nie różni się to niczym od zwykłej pracy. Aktualnie, brakuje mi pracownicy, a kiedy zobaczyłam cię w tym stroju, nie mogłam po prostu stać bezczynnie. To jedyna szansa, aby zatrudnić osobę tak idealną do takich właśnie strojów.
Rose zgarbiła ramiona zrezygnowana. Może po prostu powinna ubierać się tak na co dzień? Co tam, niech od razu zatrudni się u jakiejś zamożnej rodziny!

http://sophiasmit.blogspot.com/
Część 2 Rozdział 10: Szok
- Rodzice wysłali mnie tutaj ze względu na moją przeszłość. Chcą, bym się ustatkowała.
Przesiadł się. Wybrał fotel obok mnie i odwrócił się, odwracając również mnie. Siedział tak blisko, że mogłam policzyć jego rzęsy. Uderzyła mnie woń jego perfum.
- Tłumacz to jak chcesz. Wszyscy tak mówili, do czasu, aż odkryli prawdę. Każdy nastolatek tutaj został wygnany przez rodziców lub łagodnie oddany, jak ty, pod przeróżnymi pretekstami. Widzę w twoich oczach ból i cierpienie. Pewnie sporo przeżyłaś. To nie jest zwykły dom z internatem. To tu toczy się najbardziej zażarta bitwa. Już w niej uczestniczysz. Od dzisiaj. Dzisiaj reszta cię poznała. Tu przetrwają tylko nieliczni, najsilniejsi, najwytrwalsi i ufający jedynie sobie. Zawsze są to chłopcy. Od kilku... Od kilkunastu lat, jak tu pracuję, dziewczyny odchodziły najszybciej po trzech miesiącach. Niedługo to się zacznie. Selekcja. Jeszcze miesiąc. Ale w tobie widzę niewyobrażalną chęć walki i ogromną siłę. Możesz to przetrwać. I mogę ci w tym pomóc.

http://jeden-jedyny-wyjatek.blogspot.com/
2. Druga rocznica
Po jej plecach przeszedł dreszcz strachu, kiedy Teodor wykrzywił twarz w grymasie gniewu. Pamiętała go takiego. Najczęściej sekundę później coś się rozbijało albo dom zaczynały wypełniać wyzwiska.
Pożałowała tego, że w ogóle tu przyszła.
– Wiesz, jaki jest świat? – spytał ostro chłopak. Hermiona nie śmiała pokręcić głową, nie śmiała nawet zaczerpnąć tchu. Stała sparaliżowana, wpatrzona w człowieka, którego kiedyś darzyła uczuciem silniejszym niż miłość. Kiedyś… – Świat jest kolorowy, tylko ludzie to skurwysyny. Wpieprzają się i zaczynają bazgrać go swoimi kredkami. Jedyny problem… – odchylił głowę do tyłu, wypuszczając powoli powietrze z płuc. Gdy później kontynuował, głos miał spokojny. – Jedyny problem jest taki, że czasami znajdujemy osobę, która maluje nasz świat po swojemu. I już nic więcej nie potrzeba.

http://venator-hostiaa.blogspot.com/
Rozdział 9
Szłam dalej, lecz czujnie nasłuchiwałam napastnika. Czułam, że jest coraz bliżej. Jednak już nie popełnił tego samego błędu i zwinnie omijał gałązki.
Nagle owionął mnie znajomy zapach cytrusów z mieszanką męskich perfum. Serce zaczęło bić jak oszalałe.
A więc tak to wszystko się skończy?

http://anayanna-story.blogspot.com/
Rozdział 32
Może dostrzegła krew na ich rękach, może wyczuła sączący się z ich ciał odór śmierci. Może zdała sobie sprawę, że każdy z nich, na swój sposób balansuje na granicy szaleństwa.

http://fryne-the-magi-world.blogspot.com/
Wiatr wiejący ze Wschodu
Czas dłużył się nieubłaganie, a jemu często wydawało się, że wskazówki zegara stanęły w miejscu, każda sekunda stawała się dla niego wiecznością, w której był zamknięty od dnia, kiedy pewna osoba opuściła go, rzucając obietnicę powrotu. Gdy w końcu dwa lata minęły, on czekał w niewielkim pomieszczeniu na peronie na pociąg, mający dostarczyć mu szczęście, spokojny sen i piękny uśmiech, zakodowany w jego pamięci, będący podporą w trudnych chwilach, w momentach słabości. Właśnie w takie dni, gdy serce okrywało jakiś dziwny mrok, wspomnienia powracały do niego, a on odnajdywał, wcześniej zagubioną, prawidłową drogę.

http://konfedoracja.blogspot.com/
As i Król, rozdział 6
Nim kobieta zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, Petrović zdecydowanym ruchem przyciągnął ją do siebie, pozwalając, by ich usta się połączyły. Wplótł palce wolnej ręki w jej sztywne od lakieru włosy, nie bacząc, że rujnuje nie tylko pieczołowicie nałożony makijaż, ale i misterną fryzurę. Jego pocałunek był zdecydowany, męski, może nawet nieco za mocny, ale to wystarczyło, by osłupiała agentka choć na chwilę zapomniała, kim jest i co się dzieje, o czym świadczył chociażby fakt, iż upuściła klucze, a te bezwładnie spadły na ziemię z metalicznym brzękiem. Zaskoczona jego nieoczekiwanym przypływem śmiałości i namiętności, przymknęła powieki, odwzajemniając pocałunek.

http://storyaboutvondy.blog.pl/
I Pan Gangsterka
Siedziałam w swoim pokoju i wyglądałam przez okno. Dzień był piękny i słoneczny, ale nie miałam ochoty wychodzić. Panna Gaduła nie zaszczyciła mnie dziś swoją obecnością, więc nudziłam się okropnie. Jednak nie to mnie najbardziej martwiło, ponieważ miałam znacznie ważniejszy powód-dziadek. Nie widziałam go już do trzech dni, a kiedyś byliśmy nierozłączni. Zawsze pomagałam przy pracach na ranczu oraz opiekowałam się moim staruszkiem. Nie miałam pojęcia jak sobie radzi, jak się czuje, czy wziął leki i w ogóle strasznie tęskniłam.
Nagle z zamyślenia wyrwały mnie czyjeś kroki, ktoś wchodził po schodach. Może to Agnes? Nie, zbyt szybkie oraz mocne uderzenia- to na pewno On. No i nie pomyliłam się. Do moich uszu dobiegło pukanie, ale jak zwykle nie odpowiedziałam. Nigdy nic nie mówiłam, bo po co? Zwrot typu „Proszę” lub „Wejdź” wydawał się w moim położeniu po porostu śmieszny. Zresztą, Pan i Władca wszedłby nawet, gdybym powiedziała wynocha, chociaż wielokrotnie miałam na to ochotę.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Ciężko jest ko­muś zaufać na ty­le, by mógł mieć przed Tobą tajemnice.
Jakoś mi nagle odechciało się jeść. Zwinęłam się w kłębek na łóżku, i zaczęłam płakać. Zależy mi na tobie. Tak, kurwa. Zależy mu. Już to widzę. Ciekawe, jak ma zamiar mnie chronić, kiedy całe życie ma spędzić w więzieniu, Bóg wie, gdzie. W co ty się znowu wpakowałaś, Eva? Usta mnie zapiekły, na wspomnienie tamtego pocałunku. Moje życie jest do dupy. Ja sama jestem kurwa do dupy.

http://sekret-przeznaczenia.blogspot.com/
Rozdział 12
Syriusz wiedział o nim wszystko, znał każdy jego brudny sekret. Lily go kochała pomimo jego wad i dawnych wybryków. Ale ja... Ja potrafiłam mu powiedzieć prawdę w oczy, zupełnie jak on mnie, a przede wszystkim potrafiłam odgadnąć co się w nim działo w danej chwili.
Dlatego wystarczyło jedno spojrzenie na niego, jedna chwila, gdy nasz wzrok się spotkał, bym zrozumiała, jak bardzo był zdenerwowany, a jednocześnie jak bardzo się cieszył. Jak bardzo się bał, tego co zaraz nastąpi, a jednocześnie nie mógł się tego doczekać. W moich oczach pojawiły się łzy. Zrozumiałam zanim otworzył usta.
- Lily czy... zostaniesz moją żoną? - spytał, robiąc krok w stronę rudowłosej i klękając na jedno kolano.

http://dorwac-kombinatora.blogspot.com/
Rozdział czwarty, w którym Jefimija upada nie tam, gdzie trzeba
— Dobra, kończcie się wydurniać.
Dmitrijowi cisnęło się na usta coś w stylu: A kto się wydurniał?! Jednak po raz kolejny nie udało mu się nic powiedzieć, bo zamiast tego sapnął głośno i znów zachichotał. Spróbował się uspokoić i zaczął oddychać głęboko.
— Panie Siewastianie, czy pan Dmitrij hiperwentyluje?
Dmitrij wytrzeszczył oczy i znów wybuchnął śmiechem. Klapnął na tyłek, nie zwracając uwagi na śnieg i aż położył się na dachu. Jego ciałem wstrząsały salwy śmiechu.
— Czy on oddycha? — Siewastian przykucnął przy nim i patrzył zafascynowany z otwartymi lekko ustami.
— Weź go zostaw, to się uspokoi. — Aleksander nie zwracał większej uwagi na Dmitrija. Zamiast tego wydawał się czytać scenariusze. — Dobra. Myślę, że nic z tego, co zobaczyliśmy nie zostało zapisane. Nic.
— Czyli co się stanie? — zapytał Lew.
— Czyli nie wiemy, co się stanie. Wygląda na to, że jesteśmy w czarnej dupie niewiedzy i w bagnie niewiadomych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy