sobota, 22 lutego 2014

Nowe posty (90)

Rozdział V: Odrzucona propozycja
Dziewczyna spuściła głowę, woląc patrzeć na swoje kolana niż uśmiech na twarzy chłopaka. Zacisnęła mocno pięści, gniotąc materiał tuniki. Starała się opanować, ale łzy i tak po chwili popłynęły po jej policzkach. Załkała cicho, chcąc wyparować ze stołówki. Zawsze starała się być silna, tłumić emocje głęboko w sobie, ale tym razem nie wytrzymała.
Po chwili Oskar usiadł na brzegu fotela i objął ją ramieniem. Początkowo chciała się wyrwać, ale ostatecznie uległa, pozwalając, by chłopak przez chwilę lekko gładził jej ramię.
– Przepraszam, nie chciałem powiedzieć nic złego – powiedział.

http://czyste-sumienie.blogspot.com/
2. Nowa szkoła
Wyszła, a ja raz jeszcze rozejrzałam się po pomieszczeniu. Po lewej stronie w sekretariacie znajdowały się drzwi, zapewne prowadzące do gabinetu dyrektora. I to zapewne dlatego blondyn najwyraźniej tu na coś czekał.
– Nowa uczennica? – zagadnął, jakby zwabiony moimi myślami. – Skąd jesteś, Maddison?
– Maddie – poprawiłam go odruchowo. Zerknęłam w jego stronę, dopiero wtedy zauważając, że miał podbite oko i rozciętą wargę. Czyżby wdał się w bójkę jeszcze przed pierwszą lekcją? Wyglądał zresztą bardzo łobuzersko, z blond włosami opadniętymi zawadiacko na jedno niebieskie oko i krzywym uśmiechem, którym mnie obdarzył. – Z Austin, w Teksasie.
– Austin – powtórzył, kiwając głową. – Więc mieszkasz teraz w Elizabethtown, Austin?
– Tak. Na Sun Valley – odparłam, na co uśmiechnął się szerzej, co nie do końca zrozumiałam.
– Szczerze współczuję – powiedział z rozbawieniem. – Ciekawa okolica.

http://ellie-z-tanglewood.blogspot.com/
Rozdział 22
Myślałam kiedyś, że kiedy odejdzie ktoś mi bliski, nie będę w stanie nic zrobić, że całe dnie spędzę, pogrążając się w rozpaczy. Dziwili mnie ludzie, którzy byli w stanie normalnie funkcjonować. Teraz z szokiem przekonałam się, że ja też mogę. Że czasem bardziej od tego, co się stało, przejmuję się zupełnie nieistotnymi szczegółami. Że wystarczy kilka dni, żebym wróciła do zwykłego życia.
Byłam wstrząśnięta i zdezorientowana. Jak mogłam czytać, rysować, śmiać się, kiedy jego nie było?
Myślałam, winiłam się, że jestem bezduszna. Że powinnam czuć tylko bezgraniczną pustkę, nie móc funkcjonować przez żałobę. To, że mogłam, przerażało mnie. Zawsze miałam się za osobę wrażliwą, dlatego teraz byłam zdumiona, że mogę żyć po śmierci bliskiej mi osoby. Czy byłam tak nieczuła?

http://learn-love-again.blogspot.com/
#12 „I belive I can fly”
-Wszystko w porządku?
Nie byłam w stanie mu odpowiedzieć, więc kiwnęłam tylko głową. Przypominała mi młodszą wersję siebie. Kiedy Max żył, a ja miałam wspaniałą rodzinę i przyjaciół, a taniec sprawiał mi radość. Od dawna nie czułam tego uczucia, które w tej chwili powoli rozchodziło się w moim ciele.

http://carousel-of-chances-ss.blogspot.com/
V
Szybko zlustrowałam jego sylwetkę, która w czarnej koszuli i spodniach od garnituru prezentowała się idealnie. Był on świetnym przykładem faceta z okładek kolorowych magazynów, do którego wzdychały starsze singielki z kubkiem herbaty w ręku i kocem na kolanach, ewentualnie kotem.
W tym momencie przed oczami pojawiła mi się migawka jednego z wielu tabloidów, które Miku od zawsze namiętnie kolekcjonowała. Zamknęłam powieki, chcąc jak najlepiej przypomnieć sobie treść artykułu. To było jakiś miesiąc temu i siostra postanowiła mi o tym powiedzieć, bo pisano akurat o kimś z Tokio. Kurde, co to było…
Potarłam skronie i po chwili wybuchnęłam śmiechem. Serio, serio, serio?
- Ksztusisz się? - rzucił, patrząc na mnie z wyrzutem. Odetchnęłam, robiąc poważną minę.
- A ty jesteś gejem? - Zmrużył oczy, a jego czarne tęczówki zapłonęły gniewem.
- A ty jesteś mężczyzną?

http://hogwarts-memories.blogspot.com/
4. The Times They Are a-Changin’
– Z dziewczynami to same problemy… – westchnął, kładąc dłoń na klamce drzwi do cieplarni.
Wiedział, że James ma rację. Musiał zrobić wszystko, żeby już nigdy się nie zakochać. A to oznacza odsunięcie wszystkich kobiet, do których zdąży poczuć cokolwiek więcej prócz pożądania.
– Ale i tak nie możesz bez nich żyć – skwitował w odpowiedzi przyjaciel, przechodząc przez próg. (…)
– Tak właśnie – mruknął Łapa, krzywiąc się przy tym lekko. O ile życie byłoby łatwiejsze, gdyby nie kobiety!
Potter spojrzał niepewnie na przyjaciela, unosząc przy tym brwi. Nie był pewien, czy kiedykolwiek będzie w stanie zrozumieć jako postępowanie. Przecież zakochanie to taki cudowny stan!
Tak, dopóki miłość cię nie skopie i nie zrzuci z wieży astronomicznej, tylko po to, żeby zakopać cię jeszcze głębiej.
Tak, chyba jednak powoli zaczynał rozumieć, o co chodziło Syriuszowi w tym jego dziwnym i pokręconym toku myślenia.

http://piaskownica-wspomnien.blogspot.com/
diss na walentynki zawsze spoko?
Pomyślałem, że Walentynki, cholera. Święto zakochanych, a ja jestem zakochany. Zakupiłem walentynkę, zakupiłem prezent, napisałem liścik. Wysłałem. Prawdę mówiąc nie wiem, czy już dostał i stwierdził, że to żenujące, dlatego też to oleje, czy dostanie dopiero w poniedziałek. Trudno mi powiedzieć. Ale uznałem, że to może być przełomowy moment. Jest jedna rzecz, którą zrozumiałem po tak długim czasie. Że w związku nie ma miejsca na pieprzoną dumę. Na zastanawianie się, czy się ośmieszę, czy zbłaźnię, czy cokolwiek jeszcze.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
Recenzja: Złodziejka książek (film)
Akcja filmu toczy się w Niemczech podczas II Wojny Światowej. Dziewięcioletnia Liesel (Sophie Nélisse) zostaje przygarnięta przez rodzinę zastępczą. Pocieszenie znajduje w czytaniu skradzionych książek i dzieleniu się nimi z bliskimi dla niej ludźmi. Pierwsza z nich - pod tytułem "Podręcznik grabarza" - zapoczątkuje u dziewczynki miłość do literatury.

http://zyj-lepiej.blogspot.com/
Ruch to zdrowie
Zima to czas, kiedy najchętniej siedzimy pod kocem z kubkiem gorącej herbaty. Mróz nie skłania nas do wychodzenia na zewnątrz i najchętniej robimy to tylko wtedy, gdy musimy. Nie zmienia to jednak faktu, że zima, jak każda inna pora roku powinna skłaniać nas do aktywności fizycznej. Nie każdy lubi wyczynowe sporty zimowe, dlatego warto znaleźć coś, co sprawi nam radość i da satysfakcję, a przy tym pomoże utrzymać w formie zarówno ciało, jak i ducha. Taką dyscypliną sportową jest niewątpliwie łyżwiarstwo. Wielu ludzi śmiga po tafli lodowiska, a innym wydaje się to ekstremalnie trudne. Wystarczy spróbować!

http://ostatnitaniec.blogspot.com/
Rozdział XIII
W ciszy podziwialiśmy ten widok. Wiatr się zmagał, a fale z coraz większą siłą uderzały w brzeg niewielkiego klifu.
- Tak.- Przerwałam tą niezręczną ciszę.
- Co tak?- zapytał marszcząc brwi.
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.- Wyjdę za ciebie.
Nim zdążyłam zamrugać, ten już mnie podniósł i kręcił wokół własnej osi. Czułam jego szczęście, które również mi się udzielało. Z dnia na dzień, mogłam lepiej rozpoznawać ludzi. Potrafiłam rozróżnić każde emocje. Z jego ciała wiły się drobne niteczki, przypominające kawałki włóczki w kolorze czerwieni i zieleni.- Oznaczający miłość i radość. Z czasem potrafiłam wyłączyć to, ale teraz jego uczucia były zbyt silne.
Opuścił mnie trochę w dół tak, aby mógł dosięgnąć moich ust. Składał na nich delikatne pocałunki, a gdy ja je odwzajemniłam, stał się bardziej zachłanny. Jedną rękę oparłam na jego piersi, a drugą na policzku. Delikatnie gładziłam go kciukiem. Całował namiętnie i jednocześnie delikatnie.

http://the-gates-of-earth.blogspot.com/
Rozdział III: Krok po upadku
– Jesteś Królem Piekła, jak ci się wydaje? – odparła, wydymając wargi. Nie należała do osób, które lubiły ułatwiać innym życie.
– Aleno, pohamuj lepiej swoją bezczelność i odpowiadaj na moje pytania, gdyż nie mam zamiaru się z tobą użerać. Co za dużo, to niezdrowo – oznajmił chłodno. Jego oczy mogłyby w tym momencie kogoś zamrozić. – Wiesz, że darzę cię sympatią, ale nie pozwolę tego wykorzystywać. Nigdy.

http://nastepczyni-smierci.blogspot.com/
Rozdział 10
Moja intuicja zadziałała natychmiastowo. Sumienie, jak na złość przestało się odzywać. Wszystko czego mnie uczono, w co sama wierzyłam - w jednej sekundzie przestało istnieć. "Nie zabijaj drugiej osoby. Nikt na to nie zasługuje". Własne słowa, których trzymałam się kurczowo od śmierci matki. Kiedyś uważałam życie za film i piękną fikcję. Teraz przychodzi mi do głowy jedna, wielka gra o wszystko. A wszystkim jest nasze szczęście. Błędy jakie przyjdzie nam popełnić - nigdy nie zniknął. Będą rosły z nami i dojrzewały. Z wiekiem zrozumiemy kompletnie co innego. W końcu dowiemy się, do czego nas doprowadziły. Nie każdy błąd oznacza coś złego, czy dobrego. Każda sprawa ma drugie dno. A kto, w co uwierzy - taki będzie czekał go los.

http://sterekowe-fan-fictions-pl.blogspot.com/
Specjalnie zapomniane
Derek czasem zapominał zabrać od Stilesa swoich rzeczy. Najczęściej były to białe podkoszulki, ale zdarzały się też skarpetki, buty, a nawet bokserki.
Można byłoby sądzić, że bokserek zostawiał najwięcej, zważając na upojne noce pary, ale było wręcz przeciwnie. Hale, chcąc oszczędzić czas, kiedy byli już naprawdę napaleni, ściągnął spodnie i... Cóż - to było już doświadczenie.
Jak Derek wychodził z domu bez koszulki albo skarpetek? Gdy ojczym Stilesa jeszcze nie był niczego świadom, szedł do pokoju, przekonany, że syn się uczy. A Derek używając swoich wilkołaczych zmysłów, od razu o tym wiedział. Jednak czasem bywało za późno i łapał co mógł, wyskakując przez okno i biegnąc do auta w następnej ulicy. Wtedy właśnie coś zostało od czasu do czasu. Ale obowiązkowo uciekał z kurtką. Nigdy jej nie zapomniał.

http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/
Rozdział 6
Dochodziło popołudnie, ale pomimo tego poczułam, że jestem śpiąca. Wstałam i położyłam się obok mojego towarzysza, tylko odwrócona do niego plecami. Kiedy otworzyłam oczy była już 18, a więc spałam aż 3 godziny. Już od dłużeszgo czasu nie przyśnił mi się żaden koszmar. Nagle poczułam jakby ktoś poraził mnie prądem.

http://przypadek-panny-pi.blogspot.com/
Rozdział IV: Jak w korcu maku
- Tak, jak powiedziałem ci wcześniej… - zwrócił się do rudowłosej kobiety, która oplotła jego zmęczone barki mocnym uściskiem. – Miałem wtedy pięć albo siedem lat. Chyba jednak pięć, bo nie pamiętam, aby za dużo mówiła. Ja zresztą też byłem małomówny, bo myślałem, że mnie nie zrozumie… Na początku to była tylko wymiana naszych spojrzeń, a potem… - Namiętny pocałunek kobiety nie pozwolił dokończyć mu zdania.
- Potem… - powtórzyła rudowłosa kobieta. – Ona lepiej niż ktokolwiek inny zrozumiała ciebie. – To powiedziawszy, spojrzała w jego błękitne oczy ze współczuciem i zniknęła za drzwiami od jego małego pokoiku z biurkiem. Zostawiła go samego, wpatrzonego w ekran tabletu i jeszcze większym mętlikiem w głowie.

http://wilczetwory.blogspot.com/
IV Kłamstwa
- Jakiego miasta? - spytał nagle ożywiony Arndros Starca, który jakoś do tej pory nie zdążył się jeszcze przedstawić.
- Naziemnego Lodowego Miasta na południu - rzekł tamten lekko, jakby odpowiadał na to pytanie już wiele razy. - Ten świat jest dużo większy niż może nam się wydawać, chłopcze. Na południu żyją ludzie, którzy budują wysokie wieże z lodu, którzy nie boją się mrozów, od wieków nie byli pod powierzchnią. Ludzie, którzy oswajają bestie, zamiast z nimi walczyć...

http://ogrody-swiatla.blogspot.com/
11. Arnold
- Na zakupy!!! - zawołała Stella. Bill przewrócił oczami.
- To może my z Liz pójdziemy gdzieś.... gdzieś? - zaproponował, patrząc kątem oka na dziewczynę.
- Stary, nie zostawiaj mnie z nimi! - jęknął Zayn - Ja nie chcę do H&M-u!
- To pójdziemy do Sizera - westchnęła Sally i uwiesiła się na ramieniu brata - No choodź, zrób Stelli tą przyjemność.
- Nieee... ja nie chcę... ja chcę... ja chcę... na koncert rockowy! - wykrzyknął z rozpaczą chłopak. (...)
- Świetnie. Zadzwońcie, kiedy będziecie próbować zaciągnąć Zayna do Housa, chcę na to popatrzeć.
- Lisa, nieeeeeee - jęknął znów Zayn.
- Och, morda w kubeł - warknęła dziewczyna, po czym odwróciła się z rozmachem, powiewając swoimi jasnymi włosami i odeszła.

http://wyobraznia-to-klucz-do-nowego-swiata.blogspot.com/
Rozdział 4.2
- Charlie - zapytał uradowany właściciel głosu. Odwróciłam się i spojrzałam w niebieskie oczy chłopaka. Jednocześnie tak dobrze mi znane, a zarazem obce.
- Wybacz, ale znamy się - zapytałam. Przyjrzałam mu się uważniej. Miał pociągłą twarz, ogromne niebieskie oczy, prosty nos i pełne usta. Postawiona, brązowa grzywka dodawała mu uroku.
Trochę przypominał mi mojego przyjaciela z dzieciństwa, ale Sam wyjechał kilka lat temu. No i - nie uwłaszczając mojemu przyjacielowi - ten chłopak był zdecydowanie przystojniejszy.
- Nie poznajesz mnie - uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Sammy. - Co mi szkodziło zapytać?

http://storyaboutvondy.blog.pl/
III Danza Kuduro
Do tej pory rano budziły mnie promienie słoneczne, śpiew ptaków oraz zapach świeżo parzonej kawy. Jednak tego dnia zgadzała się tylko jedna rzecz- promienie słoneczne. W głowie dudniła mi chyba cała orkiestra dęta z bębnem na czele. Trudno powiedzieć, co wczoraj jadłam, bo nie dość, że miałam w głowie czarną dziurę, to mój żołądek przechodził turbulencje. W zasadzie trudno powiedzieć, gdzie się znajdował, bo cała byłam w totalnej rozsypce. Jeszcze większego szoku doznałam, kiedy zorientowałam się, że mój materac oddycha. Jak to oddycha? Zsunęłam się z czegoś w natychmiastowym tempie i uderzyłam głową o poręcz. Mało tego, poczułam, że nagle coś dotyka mojego pośladka. O zgrozo! Zwaliłam czyjaś rękę z moich czterech liter i odwróciłam się w drugą stronę. Na łóżku leżał nikt inny, tylko Pan Gangsterka! Miał rozczochrane włosy i leżał w rozpiętej koszuli, w całości prezentując swoją umięśnioną klatę. Z uśmiechem na ustach przyciągnął mnie do siebie.

http://bumpy-path-yaoi.blogspot.com/
Rozdział XI – Alkohol (cz.2)
Zaczął pić na przystanku, miał gdzieś opinie, siedzących obok ludzi. Musiał się napić, poza tym zapomnieć, na domiar złego tęsknił. Był chory z miłości, wszak nie mógł, nawet nikomu tego powiedzieć. Ujrzał liczbę oczekującej linii metra, która zlewa mu się, więc powoli zatoczył się do ruchomych drzwi. Zeskanował bilet, usiadł na wolnym miejscu, oparł potylicą o chłodną szybę. Spoglądał na równoległe okno, popijając alkohol, który powoli mu się kończył. Dobrze, że syntezator mowy mówił: gdzie są, wskutek tego nie musiał skupiać się na szczegółach, by przypadkiem wysiąść w złym miejscu.
Tęsknił za Wioską, za ludźmi, za przyjaciółmi, za Kyuubim.
Pragnął być już w domu; z tymi ludźmi, których lubił, wręcz kochał.
Czuł, że oszukał ich, uciekając do tego świata, z którego nie znał wyjścia.
Był bezradny. Samotny. Przestraszony.
Nie tak wyobrażał sobie: bycie bohaterem.

http://opowiadania-amandys.blogspot.com/
Rozdział IX – Przeznaczenie…
Cortez siedział akurat w swoim biurze i przeglądał materiały z kolejnej sesji Klaudii, gdy zadzwonił telefon...
- Halo? - mruknął do słuchawki.
-Edward? - dał się słyszeć głos w słuchawce.
Cortez uśmiechnął się pod nosem. Już wiedział z kim rozmawia. Tylko jeden człowiek znał jego prawdziwe imię.
- Co słychać Marcinie? - zapytał, sięgając jedną ręką po kubek z kawą.
- Edwardzie jest sprawa... - Potrzebuję twojej pomocy stary...
- Co się dzieje?
- Parę dni temu przywieźli do nas nieprzytomną dziewczynę. Ktoś oblał ją kwasem. - Stary, nie chciałbyś widzieć jej ciała. Mi lekarzowi robiło się słabo.. Ma mnóstwo ran...
- Boże, ale żyje?
- Żyje.- Jednak jej psychika jest w opłakanym stanie. Boję się, że ta dziewczyna popełni samobójstwo.. - Pilnujemy ją non stop, podajemy leki na uspokojenie... no ale sam rozumiesz.. To nie wystarczy...
- Powiadomiłeś jej bliskich? - spytał Cortez, biorąc do ust łyk kawy.

-Trzy ulgowe do New Jersey.- powiedział Percy. Wyjął kilka dolarów i dał je bileterowi. On z wydał mu bilety. Coś burknął.
-To chyba miało być "dziękuję"- powiedziała Annabeth, kiedy trochę się oddaliliśmy od kasy.
-Tak. Z pewnością to było "dziękuję, za tą niesamowitą ilość pieniędzy! Moja praca jest taka piękna! Ile dostaje z niej wynagrodzenia! A ile daje mi radości!"- powiedział Percy zmieniając głos. Zaczęliśmy się śmiać. Miło chociaż na chwilę zapomnieć o misji.

http://rozne-strony-piekla.blogspot.com/
[006] Marco
Dał nadzieję. Pokazał jej płomień w chłodnym zamku. Dziewczyna zdecydowała się po chwili namysłu na odwzajemnienie uśmieszku. Zapaliła w oczach chęć podziękowania i kolejnych sił, których mogła pomieścić już całkiem sporo. Ukłoniła się lekko, ugięła nogi w geście podziękowania. Serce zostało ogrzane przez ciepłe uczucia, skontrastowały z chłodnym, surowym otoczeniem i warunkami zamku, bielą i pustką. Rozpoczęło wszystko od nowa. Zatoczyło się wśród koloru nadziei – zielonym, intensywnym zielonym, który pochłonął w pewnym stopniu wieczny, zimny, ale piękny błękit. Morze tańczące nieopodal pachnących łąk. Zastała niezwykła harmonia, potok szalonych emocji zatrzymał się. Oczy Philippa mieszały się z oczami Marco. Spokój, a drażliwość. Zrównoważenie, a zmienność. Kontrola, a wybuchowość.

http://harrymione-forever.blogspot.de/
Rozdział 6
Wieczorem Hermiona wraz z Ginny siedziały w pokoju wspólnym podziwiając swoje sukienki. Brązowowłosa nie mogła wybić sobie z głowy tej dziwnej, tajemniczej staruszki. Dręczyły ją też myśli związane z Malfoyem. To stawało się coraz bardziej nudne i denerwujące. Nie widziała, dlaczego uwziął się na nią ostatnio tak mocno. O co mu chodzi? Może to prawda, co mówiła ta staruszka? Wydawało się to co najmniej niedorzeczne i nieprawdopodobne, a Hermionie, również dziecinne.

http://raven-in-my-heart.blogspot.com/
Rozdział 3
-Nie można jej pomóc.- Odezwała się Yvonne, która wyszła z cienia. Miała na sobie poszarpaną białą koszulę i szkolną spódnicę, nie miała zaś butów- była boso. Pod oczami miała głębokie cienie, na policzkach trochę krwi, a włosy postawione w każdą stronę, jakby próbowała je sobie wyszarpać. Ta piękna dziewczyna przypominała mi teraz upiora z piekła rodem, ale czułam, że nie powinnam jej się bać.
-D-dlaczego?- Zapytałam drżącym głosem, który zdradzał moje przerażenie.
Załkała, padając na kolana przede mną.
-Zaczęło się- rzekła, łapiąc mnie w szaleńczym geście za ramiona.- Musisz mnie posłuchać, Clary. Tylko ty wiesz, co zdarzyło się tamtej nocy, tylko ty możesz poznać prawdę. Oni boją się ciebie, wymazali ci wspomnienia. Nie daj się omamić, to sztuczka, rozumiesz? Oni boją cię ciebie! Musisz zacząć działać, zanim wszyscy zginiemy.
-Jak to?- Otarłam łzy i siłą woli zmusiłam się do przywrócenia koncentracji. Mówiła tak szybko, że ledwo ją rozumiałam.

http://saiyan-princess.blog.onet.pl/
Odcinek 79: Kraina Mroków
Szkarłatne światło rzuciło nieco blasku jednak nie dawało zadowalającego efektu jak białe światło, którego nie posiadałam. W tym czasie podbiegł Son Gohan żądając wyjaśnień.
- Chcę rzucić trochę światła na tę nicość - Oświadczyłam beztrosko - Może mi pomożesz?
- Ale?
- Chyba także chcesz obejrzeć nasze znalezisko?
Czarnooki westchnął, a następnie wykonał identyczną czynność. Na jego dłoni pojawiła się błękitna moc. Przybliżyłam ostrożnie swoją kulę energii do jego, a te złączyły się w jedną jasno różową kulę, która automatycznie się powiększyła. Naszym oczom ukazało się mnóstwo posągów, które były nastraszone bądź przed czymś próbowały się ochronić[...]

http://wirus-rzeczywistosci.blogspot.com/
18
Zapaliłam zapałkę i przyłożyłam ją płonącym końcem do dłoni. Uczucie było przyjemne, ale nie tak bardzo, jak wkładanie w ogień całych rąk. Wzięłam więc całą garść zapałek i zapaliłam je. Na chwilę straciłam poczucie rzeczywistości, jak zawsze przy kontakcie z ogniem. Gdy się ocknęłam, zauważyłam, że dziewczyna patrzy na mnie. Przez chwilę robiła to w bezruchu i w ciszy. Potem wstała i wyjęła z tylnej kieszeni scyzoryk. Rozcięła sobie rękę - płytko i nieszkodliwie. Trochę krwi skropiło podłogę.
Tam gdzie upadły krople, zapłonął ogień.

http://love-of-accident.blogspot.com/
Rozdział 33
Zaczynam czuć, że właśnie w tej chwili życie przyniosło mi wiatr zmian. Wiatr, który zwieje przeszłość gdzieś głęboko, daleko od zasięgu mojej pamięci, a rozwinie pączek nowego, lepszego życia. Po raz pierwszy od dawna na moich ustach dzień w dzień pojawia się uśmiech, a życie nabiera więcej barw. Stare, czarno – białe okulary wyrzuciłam w kąt i spoglądam na rzeczywistość własnymi oczami. A może to ten Nowy Jork tak pozytywnie na mnie działa? Może to magiczne miasto, a może po prostu oderwanie się od ciągłego otoczenia pozwoliło mi zauważyć, że życie składa się z wielu kolorów, niekoniecznie tych szaroburych i ciemnych.

http://always-be-where-you-are.blogspot.com/
Rozdział 16
- Już nie. Czemu mi nie powiedziałeś, że masz siostrę? – spytała.
- Nie pytałaś o to, zresztą nawet nie wiedziałem, że chodzicie razem ze sobą do klasy. Sama wiesz, że nie mieszkam już razem z nią i rodzicami.
- Racja. Często tak wyjeżdżacie gdzieś?
- Nie, teraz chciałem się rozerwać po zerwaniu, nie mogę przecież cały czas o niej myśleć – odpowiedział bawiąc się swoim telefonem.
- Mam rozumieć, że chcesz sobie znaleźć pocieszenie po niej?
- Możesz mnie nie traktować jak potwora? Nie jestem taki – powiedział wzburzony. – Po co tutaj przyjechałaś? Czy nie właśnie po to samo co ja?

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Zakazana miłość jest na­jok­rutniej­sza, bo mi­mo iż spra­wia naj­większą roz­kosz, da­je naj­więcej bólu...
Do wczoraj wmawiał sobie, że to, co do niej czuje to tylko troska ze względu na jej matkę. Teraz myślał, ze był po prostu głupi. Czuł coś do niej, chociaż wiedział, że to co miedzy nimi jest, nie ma przyszłości. To idiotyzm. Mógłbyś być jej ojcem kretynie! Skarcił samego siebie w myślach. Nie mógł pozwolić, żeby to co do niej czuł trwało dalej. To złe. Cornelia chciała, żeby chronił małą. A on tymczasem robił nadzieję i sobie, i jej. To wszystko takie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy