sobota, 1 marca 2014

Nowe posty (91)

Rozdział II
Dziewczyna prychnęła, zarzuciła kij na ramię i ruszyła dalej. Im szybciej znajdą to cholerne paliwo, tym lepiej. Travis ruszył za nią. Nie odzywał się, czekał na jakąś reakcję swojej przyjaciółki.
Z północy zawiał wiatr, który przyniósł smród zgnilizny. Obydwoje zapomnieli o swojej dotychczasowej sprzeczce i przygotowali się do najgorszego. Jak na złość w pobliżu nie było żadnego samochodu, nie licząc pozostawionej furgonetki w tyle. Niecałe sto metrów przed sobą ujrzeli opuszczoną stację benzynową. Jeśli załatwią sprawę szybko i bezszelestnie, nikomu nic się nie stanie.

http://i-got-you-heaps-of-worry-and-love.blogspot.com/
Rozdział 5: I zapewne takie będzie
– Morgan Emilie- wyczytał profesor Flitwick.
Na drżących nogach podeszła do stołka i usiadła na nim. Profesor założył jej tiarę na głowę aż opadła tak że wystawały spod niej niektóre kosmyki jej włosów.
Musiałą przyznać, iż to, że jest z domu dziecka wzbudzała nie lada sensację wśród uczniów. Nie żeby była jedyna, z tego co zdążyła usłyszeć z jej roku w Hogwarcie było jeszcze troje wychowanków domu dziecka. Skarciła się w duchu za tok swoich myśli. Teraz powinien liczyć się fakt do jakiego domu trafi.
„Hmmm... Masz niezwykłe korzenie drogie dziecko. Odwaga tak dużo odwagi ale też przebiegłość i umiejętność manipulowania. Może tak.... Nie jednak nie...”

http://saving-emerald-city.blogspot.com/
8. Dorothy i latający dom
– Co się dzieje?! – krzyknęłam, w jednej chwili zapominając o zmęczeniu. Jack rzucił się do porzuconej w kącie torby, żeby wyjąć z niej karabin, po czym po podłodze poturlał w moją stronę wolny pistolet. Nie musiał nawet używać siły, bo pistolet sam, dzięki sile ciążenia, zaczął sunąć w moim kierunku. Złapałam go w ostatniej chwili.
– Podniosła dom – wyjaśnił przez zaciśnięte zęby, siadając na podłodze i zapierając się nogami o deski, żeby nie zjechać po nich w ślad za pistoletem. Niemalże w tym samym momencie przechylenie stało się na tyle duże, że obydwie z Annabelle zleciałyśmy pod przeciwległą ścianę, w ostatniej chwili unikając przygwożdżenia przez lecący za nami stół. Jack tymczasem zawiesił się na klamce przy drzwiach wejściowych po drugiej stronie pomieszczenia. – Wrzuciła go w sam środek tornada!
– Tornada?! – powtórzyłam z niedowierzaniem. Annabelle rzuciła mi rozbawione spojrzenie.
– Widać na serio wzięła te opowieści o Dorothy z Kansas, którą przywiało tornado, no wiesz.

http://nasze-nigdy.blogspot.com/
7. Komedia (nie)romantyczna
To był ułamek sekundy. Kacper znalazł się obok mnie, łapiąc w locie i zapobiegając mojemu spotkaniu z ziemią. Wylądowawszy w jego ramionach, poczułam, jak po całym moim ciele przechodzi delikatne łaskotanie, a zapach chłopaka, choć nie przywodził na myśl żadnych znanych perfum, mile rozpłynął się wewnątrz mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Wydawał się speszony, być może nawet zażenowany moją bliskością. Szybko pomógł mi stanąć na nogi i jeszcze szybciej odsunął się na bezpieczna odległość.

http://alyssa-adams.blogspot.com/
Rozdział 10
- Jestem Syriusz.. Syriusz Back – wyszeptał, całując jej dłoń.
Policzki szatynki pokryły się mocną czerwienią.
- W-wiem.. – wymamrotała speszona.
- Umówisz się ze mną? – spytał Black prosto z mostu.
Dziewczyna pisnęła zaskoczona, jednocześnie energicznie potakując głową.
- Świetnie. To do zobaczenia.

http://you-and-me-equals-we.blogspot.com/
Rozdział 6 | Cz. II
– Kłamiesz! – krzyknęłam przerywając mu tym sposobem w połowie zdania. Dlaczego mówi takie bzdury? – Darcy nie ćpa, nie zmyślaj takich bajeczek!
– Bawi mnie to, że tak mało wiesz o swojej siostrze – rzekł, a po chwili zaśmiał się cicho. – Wracając do rzeczy. Pożyczyła ode mnie pieniądze, jednak w przeciwieństwie do ciebie, nie miała zamiaru ich zwracać. Groźby nie skutkowały, więc musiałem podjąć bardziej radykalne środki.

http://wystarczy-zapomniec-o-tym-co-bylo.blogspot.com/
Rozdział 9
– Wracałam ze szkoły i byłam pewna, że już nic mnie nie spotka. Kiedy nagle poczułam dłoń zaciskającą się na moim ramieniu. Mój przeciwnik pociągnął mnie w stronę zaułka między sklepem muzycznym „Bleus”, a lokalem z chińskim jedzeniem. Kiedy już tam byłam, odwrócił mnie w swoją stronę. Zobaczyłam jego zimne spojrzenie, widziałam w nich władze. Wiedział, że nie jestem w stanie mu uciec. Chciałam krzyczeć, jednak zasłonił mi usta swoją potężną ręką. – dziewczyna załkała, nie chciała teraz przerywać. Z każdym wypowiedzianym słowem czuła się coraz lżejsza. Ola domyślając się, co stało się Paulinie zakryła usta ręką twarz. Nie mogła uwierzyć w to, co słyszy.

http://sentiens-daemonium.blogspot.com/
Rozdział 4
- Em... Demonie zejdź ze mnie... I wydało mi się, że preferujesz kobiety chyba, że... - Al poruszał jednoznacznie brwiami.
-Ugh.. Nawet jeśli byłbyś kobietą, to z pewnością wyjątkowo paskudną.- Dragan się osunął.
-Czy moglibyście się uspokoić? Ja rozumiem, nadmiar testosteronu i takie tam, ale panujcie nas sobą... serio...-skarciłam ich wzrokiem, a Sylvian jedynie się zaśmiał. Chłopcy... Ach co ja z nimi mam. Zawsze tacy byli od kąt pamiętam.
- To nie my ostatnio leżeliśmy pod demonem - zarechotał Al. - Więc nawet nas tutaj nie uspokajaj... Czy możemy już wrócić? Mamy księgę czy to nie wystarczy?

http://the-sun-hasnt-die.blogspot.com/
Rozdział 6
Wzdycham, nie mogąc nic powiedzieć. Kompletnie nie wiemy, co dzieje się wokół nas. Nie rozumiem, w jaki sposób mógł minąć cały miesiąc. Powinniśmy czuć, że coś jest nie tak. Ale nie czuliśmy i to jest najgorsze. Ktoś mógł nas zabić przez ten czas, mogliśmy zginąć. Do mojej głowy dochodzi myśl, że przez tak długo czas wszyscy mogli zginąć. Żadnych oznak życia. Poza jedną. Poza wielkim gmachem w kolorze nieskazitelnej bieli. Tylko po co ktoś miałby budować coś takiego pośród gruzów? Ktoś na pewno musi żyć i przebywać w tym budynku. I do końca nie wiem, czy to dobra czy może zła wiadomość.

http://martwi-shinigami.blogspot.com/
Rozdział III
– Samolot na pych lądujący w budyniu – mruknął kapitan. – Mam nadzieję, że ster ogonowy ciągle mamy.
– Taki wichajster na ogonie? Ups. – Jacca uśmiechnął się kątem ust. – On był do czegoś potrzebny?
– Ładnie wygląda na zdjęciach, więc lepiej, żeby nie odpadł przed przybyciem mediów.
Przygotowania do lądowania przebiegały sprawnie i bez większych komplikacji – koła się nie chciały wysunąć, ster zacinał przy odrobinę większym pikowaniu a połączenie z kontrolą lotów co chwilę przerywało. W zasadzie nie było nawet czego poprawiać, bo cały samolot dosłownie sypał się w rękach. Obaj piloci zrezygnowali już z tak wyrafinowanego sprzętu jak koła i radio, skupiając się tylko na posadzeniu Embraera na ziemi.

http://answer-and-fight.blogspot.com/
Odpowiedź 6 – Last chance of Grayson
Rachel zawsze wyglądała i zachowywała się o wiele bardziej dojrzale niż reszta zespołu. Ponura, poważna, skryta... Potężna. W swoim nowym stroju wyglądała jeszcze bardziej tajemniczo i w jakiś sposób pociągająco. Od czasu do czasu miewał fantazje o tym, jakby to było, gdyby ich życie potoczyło się inaczej. Gdyby mógł być przy dziecku od początku, gdyby wcześniej wiedział, gdyby był pewny swoich uczuć...
Przez te kilkanaście lat samotności, z dala od przyjaciół i bliskich, mężczyzna zrozumiał kilka ważnych spraw. Dzięki temu mógł teraz opleść rękami w talii przyjaciółkę i złożyć na jej ustach czuły pocałunek.
– Jeśli nie miałabyś nic przeciwko – zaczął szeptem – to chciałbym, abyś właśnie mi powierzyła zadanie budowania twojej rodziny.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
Recenzja: Kraina lodu
Anna wyrusza na wielką wyprawę, by odnaleźć swoją siostrę Elsę, której magiczna moc uwięziła królestwo Arendelle w okowach wiecznej zimy. W poszukiwaniach towarzyszy jej Kristoff, przed którym górskie szlaki nie kryją żadnych tajemnic i jego lojalny renifer Sven. Podczas misji ocalenia królestwa przyjaciele zmierzą się z surową pogodą, napotkają niebotyczne góry, tajemnicze trolle i zabawnego bałwana o imieniu Olaf.

http://piaskownica-wspomnien.blogspot.com/
Pewien aspekt gier multiplayer – na podstawie League of Legends
Gry multiplayer są bardzo specyficzne. Wymagają współpracy ludzi ze sobą. Pewne osoby muszą stanowić grupę na jakiś czas i wywiązać się z powierzonej im roli. Nie jest to wcale prostym zajęciem i to nie koniecznie ze względu na nas. Z niektórymi nie potrafimy się zgrać, wyczuć jaki będzie kolejny ruch... A niektórzy, zwyczajnie, są fatalni pod względem różnorakim i nie idzie się z takimi dogadać.[...] W ostatnich kilku dniach spotkałem kilkoro bardzo młodych, poniżej osiemnastego roku życia ludzi z Polski, którzy zachowywali się nie mniej, nie więcej, a właśnie jak całkowite buraki. Wiek znany mi jest dlatego, że w trakcie rozmowy z dumą oznajmiło kilkoro, cytuję: "Lol, nie mam 12 tylko 16 kurwo jebana". Tak, właśnie. I to nieważne, że niczym mu nie zawiniłem. Być może chciał wyrazić swoją frustrację z faktu, że niestety, ale na Aramie nie postanowiłem się z nim zamienić na postaci.

http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/
Rozdział 9
Nie był zmęczony, więc dlaczego przestał biegać? Stał nieruchomo cały wyprostowany bacznie mi się przyglądając, a raczej nie mi, tylko komuś kto stał za mną. Znajdowaliśmy się na polanie, a więc gdybym się rzuciła w ucieczkę czekałoby mnie jeszcze 2 kilometry dystansu. W moim stanie zajęłoby mi to z około 30 min, a w stanie Christiana sądzę, że góra 10 minut. Nagle chłopak wygiął usta w szyderczym uśmiechu. Momentalnie poczułam strach jaki we mnie narasta i ból w klatce piersiowej. Całe moje ciało drgało, a nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Bałam się zobaczyć kto za mną stoi, ale ciekawość siła wyższa. Odwróciłam się,a przede mną w odległości paru metrów stał zakapturzony, ubrany cały na czarno mężczyzna. Uświadomiłam sobie, że historia się powtarza, już kiedyś widziałam taką czarną postać wychądząc ze szkoły przy magazynach, następnie wielokrotnie pokazywał mi się w snach mówiąc, że kiedyś się spotkamy. Poczułam ostry ucisk w żołądku.

http://roza-w-potrzasku.blogspot.com/
VIII: Granice nienawiści
Dziewczyna poderwała głowę, tak, że mógł dostrzec jej uśmiech. William nie był głupi, nawet on widział, że się zmusza.
- Idź już, nadęty dupku – Kiedy chłopak podniósł się i odwrócił z zamiarem odejścia, dodała: - Nienawidzę cię.
Stał chwilę w bezruchu, odwrócił głowę w jej kierunku i lekko skinął głową, po czym, tak jak w przypadku ich pierwszego spotkania, mogła widzieć tylko jego oddalające się plecy.

http://cien-ognia.blogspot.com/
Rozdział drugi. O tym, że nadzieja szybko umiera
Obudziłam się gwałtownie. Siedziałam na fotelu. Sama. Mama zaciskała palce na jego oparciu. Nadal śpiewała. Jednak w jej głośnie zaszła zmiana. Już nie był łagodny i delikatny, ale chrapliwy. Momentami powiedziałabym, że wręcz warczała. Odwróciłam się na tyle, na ile mogłam, bo z nieznanego powodu wciąż nie mogłam się ruszyć. Nagle wydarzyło się coś, przez co z mojego gardła wyrwał się przeraźliwy pisk, a ja sama zaczęłam miotać się jak opętana.

http://mylifegotmuchbetterwhenyoucameinit.blogspot.com/
Rozdział 12: Wszystko było na odwrót
Tu chodziło o długie, ciemne włosy, które zasłaniały mi oczy i łaskotały pod nosem. Odgarnąłem je z czoła dość drobną i chudą dłonią z długimi, zadbanymi paznokciami, które na pewno nie były moją własnością. Usiadłem szybko, przerażony i spojrzałem na swoje ciało, które w rzeczywistości nie należało do mnie...

http://jacksparrow-inlove.blogspot.com/
Rozdział 27
Każdy, którego się dotknę - odchodzi, jakby moje przeklęte dłonie, lub co ważniejsze, słowa, miały moc niszczenia wszystkiego, co jest mi cenne.

http://zaplatana-w-mitologie.blogspot.com/
Rozdział 8 cz. 1
Gdy weszłam do sypialni, poczułam, że coś jest nie tak. Rozejrzałam się dookoła i zajrzałam do wszystkich pomieszczeń, jednak niczego nie zauważyłam. Wciąż czułam jakiś niepokój. Jeszcze raz spojrzałam na pokój i mój wzrok przykuł owoc granatu, który znajdował się na łóżku.
Niepewnie podeszłam i wzięłam go w dłonie. W tej samej chwili niepokój mnie opuścił, ale pojawiło się dziwne uczucie, którego nie potrafiłam zidentyfikować.

http://xiaolin-iv-sezon.blogspot.com/
Rozdział 16
Godzinami leżała w łóżku, oddzielając się od świata kołdrą, zatracając w niedostrzegalnej przez innych depresji. Kiedyś miała złudne wrażenie, że ktoś stoi nad nią i obserwuje. Podniosła głowę i zobaczyła materializującą się wysoką kobietę o surowym spojrzeniu i nieprzeniknionym wyrazie twarzy. Miała na sobie żółtą sukienkę i płaski kapelusz. Zupełnie jak tamtego upalnego, majowego dnia, gdy widziała ją po raz ostatni. W oczach Kariny stanęły łzy.
- Mamusiu – odezwała się żałośnie słabym głosem – popatrz, jaka jestem nieszczęśliwa. A czy tobie jest dobrze tam, gdziekolwiek teraz jesteś?
Widmo pozostało głuche na pytanie córki. Rozwarło blade usta i ochrypłym, demonicznym głosem zawołało:
- To on jest wszystkiemu winien! To on cię taką uczynił! - Matka wyciągnęła przed siebie kościste palce zakończone ostrymi paznokciami i rzuciła się na leżącą na łóżku dziewczynę. Karina wrzasnęła i zanurzyła głowę pod kołdrę. Serce biło jak oszalałe, kiedy liczyła do dziesięciu i po chwili ostrożnie wychyliła głowę na zewnątrz.

1 komentarz:

Obserwatorzy