niedziela, 16 marca 2014

Nowe posty (93)

Rozdział 5
- Damy mają pierwszeństwo - mówi melodyjnym głosem. Sięga delikatną dłonią w głąb kuli z nazwiskami dziewczyn, a tysiące zebranych śledzą jej ruchy. Następuje poruszenie, gdy zostaje odczytane imię i nazwisko nieszczęśnika. Wykręcam głowę w lewo i widzę swoją twarz na telebimach ustawionych wokół placu. Serce bije mi jak oszalałe, gdyż właśnie dotarło do mnie, że tym razem nie miałam tyle szczęścia.
Ludzie momentalnie ustępują z drogi i nie muszę torować sobie przejścia między nimi. To, co się dzieje, oszałamia mnie do tego stopnia, że trwam dalej na swoim miejscu.
Mój wzrok utkwiony jest na blondynce, która teraz maskuje swoje zdziwienie. Nie spodziewała się, że padnie na mnie. Ja jednak czułam to podświadomie już od kilku dni.
Ktoś popycha mnie do przodu i na moment tracę równowagę. Czyjeś silne dłonie podtrzymują mnie i orientuję się, że to Ian. Na krótką chwilę spoglądamy sobie w oczy. Widzę, że jest roztrzęsiony, chyba bardziej niż ja.

http://respect-the-thing.blogspot.com/
Rozdział Pierwszy: Arthur Berg
Psycholodzy mawiają podobno, że pisanie pamiętnika pomaga, jeśli człowiek chce uwolnić się od nieprzyjemnych wspomnień. Że spisywanie wszystkiego, co dzieje się w twoim życiu pomaga w zapomnieniu tego, co wydarzyło się lata temu.
Oczywiście, on uważał to za kompletną bujdę. Jego opinia nie przeszkadzała mu jednak w wieczornym przesiadywaniu nad zeszytem, w którym notował wszystko, co akurat przychodziło mu do głowy - jego zdania na temat pracy, wielkich archiwów, czerwonego wina i ludzi, których ostatnimi czasy widywał rzadko. Co jasne - był pisarzem. Nie napisał jednak niczego konkretnego od wieków i wmawiał sobie, że spożytkuje swoją wenę w jakiś inny sposób.

http://magowie-z-krwi-andemisha.blogspot.com/
Maddie (6)
-Zatrzymamy się u mojego znajomego... - powiedział Magnus, gdy zatrzymali się na jakiejś łące. Widząc niezadowolenie na twarzy dziewczynki szybko wytłumaczył. - Musimy gdzieś się zatrzymać, to znajomy, od... chyba stu lat. Mniejsza z tym, mamy do niego jeszcze chwilę trochę drogi - następnie wstał i podał rękę Maddie. Ona tylko skinęła głową i także podźwignęła się z ziemi.
-Jak już, to chodzimy... - mruknęła. Jasnowłosy tylko się uśmiechnął.
-W sumie, to ciekawe co porabia mój mały groszek - powiedział do siebie, już idąc dalej. Dziewczyna podniosła brwi zdziwiona, tym dziwnym "przydomkiem" - jak to dobrze, że w przyszłym roku będę mniej gadał, bo będziesz wszystko wiedzieć... Sama zobaczysz, dlaczego go tak nazywam.

http://slowa-sercem-pisane.blogspot.com/
#15 Time
Z raczkującego dziecka zmieniasz się w dojrzałą osobę, rozkwitasz, stoisz pewnie na dwóch nogach, myślisz, że nigdy nie umrzesz, że staniesz się kimś ważnym i osiągniesz najwyższe szczyty swoich marzeń. Czas mija, twoje ciało pochyla się wsparte o laskę. Nagle widzisz wszystkie lata, które masz za sobą.

http://tak-bardzo-cie-kocham.blogspot.com/
{3}
Straciłam równowagę i niebezpiecznie zachwiałam się na nogach. Zapewne zakończyłoby się to bolesnym upadkiem i poobijaniem dla mojego tyłka, gdyby nie te silne ramiona, które przytrzymały mnie w talii.
Niepewnie uniosłam wzrok i zatrzymałam go na lekko rozchylonych wargach wysokiego zielonookiego bruneta, który okazał się moim wybawcą.
- Ja bardzo przepraszam – wyjąkałam zawstydzona całym zajściem. – Powinnam bardziej uważać, gdy biegam…
- Ohh… Nic się nie stało. Nie masz czym się przejmować – odezwał się, a na jego usta od razu wkradł się szeroki uśmiech.
- Młoda, nic ci nie jest? – usłyszeliśmy i odskoczyliśmy od siebie w tym momencie, gdy Nathaniel pojawił się u mojego boku niczym R0ttweiler.
- Wszystko dobrze dzięki, emm…
- Diego – nieznajomy dokończył za mnie i wyciągnął dłoń w stronę mojego brata.
- Nate – odpowiedział ściskając jego dłoń. – A to moja młodsza siostra Ronnie – dodał po chwili wskazując na mnie ręką.

http://exorcizamus-te.blogspot.com/
Rozdział piętnasty
- Mamy ciche dni, o których nic nie wiem? – spytał Bug, spoglądając w okno.
- Nie.
Demon pokiwał głową. Za chwilę prychnął z zażenowaniem.
- Kochana, zamykasz się przede mną. O co chodzi?
- Przed nikim się nie zmykam – wyburczała przez zęby Liliana, uparcie wbijając wzrok w drogę. Zatrzymała samochód na czerwonym świetle.
- A jednak czuję twoją irytację.
- Nigdy nie wyznawałam ci miłości – zegarek wskazywał siedemnastą. Było już za późno na odwiedziny w komisariacie, jednak nie za późno, aby włamać się na ich serwer i pobrać interesujące Lilianę informacje.
- Tak, ale po tak długim czasie naszej współpracy i po tym co przeszliśmy razem, myślałem, że wiąże nas jakaś więź. Wiesz, afera z twoją rodziną, afera z moją rodziną…
- Och, zamknij mordę, jak masz mi wypominać to wszystko – warknęła łowczyni, posyłając mu wściekłe spojrzenie.
- Nie. Chodzi mi o to, że jesteś zła. Dlaczego?
- Serio? Musisz pytać, dlaczego ktoś taki jak ja, jest wkurzony w obecnej sytuacji?
Bug pokiwał głową, jakby rozumiał.
- Piekło chce cię, Niebo nie weźmie, a Ziemia potrzebuje – powiedział w końcu, odwracając twarz do okna. Liliana uniosła brwi, marszcząc czoło.
- Czy ty właśnie cytujesz mi slogan reklamowy „Constantine’a”?
- Możliwe. – Bug spojrzał na nią, a widząc jej spojrzenie dodał: - No co? W piekle lubimy ten film.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Wielkie tragedie mieszczą się w małych sekundach
-Uciekaj...- wyszeptała w końcu, po czym utkwiła wzrok w czymś ponad mną. Odwróciłam się a stojąca półtora metra ode mnie postać wysokiego mężczyzny w czarnym płaszczu, trzymająca w ręku duży nóż zaczęła uciekać w stronę drzwi. Stałam przez moment bez ruchu, po czym rzuciłam się za mężczyzną, który poruszał się z nadzwyczajną szybkością. Wybiegłam zdyszana na korytarz, ale jego nigdzie nie było. Spanikowana, że jest jeszcze gdzieś w pobliżu cofnęłam się pod ścianę, oglądając każdy zakamarek biblioteki w poszukiwaniu faceta w płaszczu. Ale wszędzie panowała idealna cisza.

http://you-and-me-equals-we.blogspot.com/
Rozdział 9 | Cz. II
– Nie widział – odrzekłam, a on wypuścił głośno powietrze z ust. – Ale jeśli mi wszystkiego zaraz nie wytłumaczysz, to pojadę do niego i wszystko mu opowiem.
– Nic mu nie powiesz – rzekł. Och, skąd ta pewność siebie? – Lubisz go. Spodobał ci się. Gdy powiesz mu prawdę, to cię znienawidzi. Nigdy się do ciebie nie odezwie. Znowu będzie szczęśliwy z Mandy i może zrobią sobie kolejne dziecko. A ty pójdziesz w zapomnienie – szeptał mi na ucho. Miałam ochotę zacząć płakać.

http://smocza-melodia.blogspot.com/
Rozdział szósty
Gdyby to wszystko było takie proste. Gdyby można było zaufać bogom, że to właśnie im pomogą, zamiast odwrócić się od nich w najgorszym momencie.
Z gardła starego mężczyzny znów wypłynęło głębokie westchnienie.
- Leu… To będzie ciężki czas. Muszę natychmiast zwołać radę wojenną, a i tak nie mamy nikogo kompetentnego do obrony królestwa… Niechaj bogowie wspomogą twego syna, bo nas już dawno opuścili.

http://alone-protects-me.blogspot.com/
Rozdział trzeci
- A co on tutaj robi? - powiedziałem zimno, ściskając razem dłonie, które trzymałem na blacie, który znajdował się pod szybą.
Zoey spojrzała na mnie niepewnie i westchnęła tak głęboko, że zacząłem się bać o czym mieliśmy porozmawiać.
- Brian, sam nie jestem zadowolony, że tu się znajduje. Twoja siostra jednak potrafi czynić cuda i przekonała mnie, abym się odwiedził przed egzekucją.
Na sam dźwięk ostatniego, wypowiedzianego słowa cały się spiąłem.
Zo walnęła Andrewa pięścią w ramie i obdarzyła wściekłym spojrzeniem.
- Nawet nie waż się tak mówić. - warknęła. - On. Przeżyje. - powiedziała zaciskając zęby.

http://new-hope-rise-of-the-guardians.blogspot.com/
Epilog
- Na mocy prawa danego mi przez Księżyc ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować. – powiedział North. Dwa razy nie trzeba było im powtarzać.
______________________________
- To prawda. Ale teraz mamy Nową Nadzieję na cudowną przyszłość.

http://konfedoracja.blogspot.com/
Jolly Joy
Pan doktor po raz pierwszy na mnie spojrzał, nadal notując. Siedział w bezruchu i tylko wodził za mną tymi ciemnymi, nieprzeniknionymi oczami. Tak, miał czarne, straszne, piękne oczy. Być może gdybym była kimś innym, czułabym się skrępowana, zachowując się w ten sposób w obecności obcego, tajemnicznego mężczyzny, w dodatku lekarza, ale w bieżącym stanie mojego umysłu nic a nim mi to nie przeszkadzało. Przeciwnie, chciałam być w centrum jego zainteresowań, stać się tą, dla której warto żyć i stale pogłębiać wiedzę, byle tylko dowiedzieć się, co to za choroba, która męczy "tę biedną dziewczynę", choć w rzeczywistości nic a nic jej nie dolegało. Skoro już przychodził tu codziennie, to niech przynajmniej ma rozrywkę. Nie będę siedzieć bezczynnie z założonymi rękami, odpowiadając na jego pytania. Nie można ufać szpiegom. Nawet z tak pięknymi, strasznymi oczami.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
Recenzja: 300: Początek Imperium
Film "300: Początek imperium" na podstawie najnowszej powieści graficznej Franka Millera pt: "Kserkses", nakręcony w stylu hitu kinowego "300", to kolejny rozdział epickiej sagi opowiadający — tym razem w scenerii bitwy morskiej — historię greckiego generała Temistoklesa, który próbuje zjednoczyć Grecję, idąc na bitwę, która zmieni bieg wojny. "300: Początek imperium" ukazuje losy Temistoklesa stającego przeciwko wielkiej inwazji wojsk perskich, którymi dowodzą Kserkses,, śmiertelnik obdarowany boskimi siłami, oraz Artemizja, mściwa dowódczyni perskiej floty morskiej.

http://piaskownica-wspomnien.blogspot.com/
Wśród gier skacze morth - Tomb Raider
Pod dzisiejszą lupką postawimy serię o pani archeolog, Larze Croft. Nie wierzę, że nie ma osoby, która siedząc od jakiegoś czasu w tematyce gier nie spotkała się z tym tytułem. Jest on dla mnie szczególny z tego względu, iż już jako mały szczyl, mający cztery-pięć lat i posiadający pierwsze Play Station zabijałem tygrysy i bardzo złych panów panią archeolog, aż miło.

http://learn-love-again.blogspot.com/
#14 What's Left of me
Wzięłam i wpakowałam sobie kilkanaście do buzi. Całą buzię miałam nimi wypełnioną, aż dziwne że się nie udławiłam. Jak tylko zobaczył mnie z chomiczymi policzkami, buchnął śmiechem na całą klasę, co przykuło uwagę nauczyciela.
-Evans, czy powiedziałem coś śmiesznego?- spytał poirytowany. Oho czyżby kolejna Pani z portalu randkowego go rzuciła? Zaśmiałam się w duchu.
-Nie, nie, skądże. To bardzo ciekawe co Pan mówi-powiedział, hamując kolejny napad śmiechu.
-Panno Parker, ma Pani coś do dodania?- spytał, na co szybko pokiwałam głową, żeby tylko odwrócić od siebie uwagę i żeby nie zauważył moich dużych policzków.
-Panno Parker! Czy Pani je na mojej lekcji? – spytał zbliżając się w naszą stronę. Z mojej lewej strony usłyszałam ciche parsknięcie. O nie! Tak się nie będziemy bawić!

http://rok-z-huncwotami.blogspot.com/
Rozdział 10: Lunio
Na pergaminie natychmiast zaczęły pojawiać się kształty i litery. Na wierzchu u szczytu pierwszej strony pojawił się napis: Panowie Lunatyk, Glizdogon, Łapa i Rogacz, zawsze uczynni doradcy czarodziejskich psotników, mają zaszczyt przedstawić Mapę Huncwotów.
 Syriusz zawsze był dumny z siebie i swoich przyjaciół, kiedy czytał to zdanie. Stopniowo pojawiające się linie łączyły się i krzyżowały, tworząc zarys budynku. Każdy podpisany imieniem i nazwiskiem kształt oznaczał jakiegoś człowieka na terenie Hogwartu, dzięki czemu Huncwoci często unikali kłopotów. (...)
 Huncwoci zobaczyli, że nikt akurat nie strzeże korytarza, na którym się znajdowali i śmiało popędzili na błonia. W tym samym momencie, kiedy przybierali swoją inną formę usłyszeli długie wycie. Mugol pomyślałby, że to ujadanie psa, ale oni wiedzieli, że to nie pies. To wilkołak, a konkretniej - ich przyjaciel. Popatrzyli na siebie porozumiewawczo i pobiegli w stronę Bijącej Wierzby.

http://roniona.blogspot.com/
24. Świąteczne życzenia
Widziała jak połowa tekstu zamazuje się przez jej łzy spływające na papier. Od dziesięciu minut płakała i miała wrażenie, że nigdy nie przestanie. Gdyby dał jej znak, że ją kocha… W tym momencie, była gotowa rzucić wszystko, żeby tylko z nim być.
Wzięła głęboki oddech, co pomogło jej się uspokoić. On jej nie chciał i pokazywał jej to na każdym kroku, a ona miała na tyle godności, żeby nie błagać go o wybaczenie, bo nie był tego wart. Zgniotła kartkę i wrzuciła ją do śmietnika obok biurka. Otarła resztki łez. Postanowiła do niego w ogóle nie pisać, może tym razem on by zrobił jakiś miły gest.

2 komentarze:

  1. Przyszłam poprzysmucać: powinno być Jolly Joy, nie Jolly Joly, teraz już nie wiem, czy napisałam z błędem, czy nie... Możesz to poprawić? Dzięki śliczne. :)

    Pozdrawiam,
    [konFEDORAcja]

    PS Dzięki za zmianę buttona. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy