sobota, 22 marca 2014

Nowe posty (94)

Rozdział VII: Śledztwo
Nagle poczuł mocne pchnięcie od tyłu. Kacper nie był w stanie zachować równowagi, w ogóle nie spodziewał się czegoś takiego i spadł z połowy schodów. Wylądował na półpiętrze, uderzając głową w kaloryfer, przez co rozciął skórę na skroni. Okulary potoczyły się na podłogę i chłopak miał nadzieję, że przy tym w żaden sposób się nie uszkodziły.
Próbował się podnieść, by zorientować się, co się właściwie stało, ale wtedy ktoś mocno kopnął go w bok. Kacper jęknął z bólu, a w oczach zaszkliły mu się łzy. Ponownie upadł na posadzkę, domyślając się, czyja to sprawka.
– Uważaj, jak łazisz, niezdarny kujonie – zakpił Adrian.

http://czyste-sumienie.blogspot.com/
5. Cztery kroki
Widziałam, że Aiden bił się z myślami. Przez moment nie odpowiadał, jakby starając się podjąć jakąś decyzję. W końcu kiwnął głową, po czym rzucił do mnie:
– Wskakuj, podwiozę cię do szkoły. (...)
– Nie chcę sprawiać kłopotu – zaprotestowałam dosyć niemrawo. Machnął lekceważąco ręką.
– A co to za kłopot, i tak tam jadę. – No tak, wiedziałam już przecież, że Aiden najwyraźniej uczył się w tej samej szkole co ja. Moje nogi jednak jakoś nie chciały ruszyć się ze swojego wydeptanego miejsca w trawniku. – Daj spokój, Maddie. Nie jestem żadnym potworem, nie zrobię ci krzywdy.
– Nigdy tak nie myślałam – zaprotestowałam pospiesznie, nadal bijąc się z myślami. – Tylko po prostu… Nie, dzięki, wrócę do domu i znajdę te kluczyki. Na pewno.
– Tak, a przy okazji spóźnisz się na lekcje. – Dotarł wreszcie do samochodu, otworzył drzwi po stronie pasażera i spojrzał na mnie znacząco. – No chodź. Obiecuję, że nie ugryzę.

http://change-your-life-while-you-can.blogspot.com/
20. Kłótnia, a może wymiana zdań?
Nie mogłam pozbierać myśli. Ktoś zrobił mi zdjęcie kiedy oberwałam w twarz od Mateusza. Nie możliwe. Wstałam z łóżka i zbiegłam na dół po schodach. (...) - Zayn posłuchaj mnie to nie tak.. - chciałam mu to jakoś wytłumaczyć, ale nie wiedziałam za bardzo jak.
- To jak Aria? Powiedz mi jak?! Okłamałaś nas. - mówił do mnie z wyrzutem, a ja nawet nie wiedziałam jak mam ubrać słowa w zdanie.

http://ostatnie-spojrzenie.blogspot.com/
Rozdział IV
- Proszę wejść! - zawołałam, starając się być na tyle cicho, aby nie obudzić reszty ludzi, którzy przebywali w ośrodku, tak jak ja.
Moim oczom ukazała się drobna sylwetka nastolatki o ciemnych włosach. Moje źrenice momentalnie się rozszerzyły, bo kiedy postać zbliżyła się w moim kierunku, ujrzałam jej twarz. To była Rosalie. Dzięki blasku księżyca w pełni, mogłam dostrzec jej zapłakane i opuchnięte od łez oczy. Szybko zsunęłam się z wyrka i podeszłam do dziewczyny. Była przerażona, cała się trzęsła, a jej poliki były jeszcze mokre.
Mimo wszystko, była mi bliska, i nie mogłam wyrzucić jej na zbity pysk. Po prostu nie mogłam.
- O mój Boże. Rose, co się stało?

http://gud-med-oss.blogspot.com/
Rozdział III
Bernhard właściwie zupełnie inaczej wyobrażał sobie moment, kiedy w końcu szwedzka armia dotrze do Rzeczypospolitej – sam nie wiedział, ale podziewał się czegoś… widowiskowego i spektakularnego. Rzeczywistość jednak, jak to często bywa, okazała się całkiem odmienna od jego wyobrażeń; samo sprowadzanie ludzi, koni i sprzętu z okrętów zajęło masę czasu; Bernhard nie palił się jakoś do roboty, więc przysiadł sobie na skraju plaży i po prostu patrzył, jak szeregowcy męczą się z rozpakowywaniem zaopatrzenia i całej reszty tego wojennego majdanu, który Szwedzi przywlekli tu ze sobą ze Skandynawii.
Na domiar złego piach okazał się mokry – Bernhard usiadł akurat w zacienionym miejscu, słońce więc pomimo, że świeciło jasno nie wysuszyło akurat tego konkretnego kawałka ziemi. Całe spektakularne wkroczenie na ziemie Korony skończyło się więc dla Bernharda jedynie mokrymi spodniami i podłym nastrojem.

Trwa wojna domowa. Rebelianci, spiskujący od wielu lat, wyszli z ukrycia i dokonali masowej rzezi podczas feralnej ceremonii. Miała ona na celu zabić resztę mojej rodziny oraz syna Lorda Melpone, przyrzeczonego mi na męża. Chcieli, bym została dobrą królową. (Tak. To był dla mnie szok...) Moją ucieczkę buntownicy potraktowali jako jawny sprzeciw reszcie rodziny królewskiej. Zostałam uznana za królową rebeliantów. To niemożliwe, ale jednak...

http://pogromca-smierci-sm.blogspot.com/
Wpis czwarty
W końcu dotarli na miejsce. Od razu dostrzegł czarną czuprynę dwudziestosiedmioletniego aurora, Jeffrey’a Colemana. Przywitali się z młodym czarodziejem, który od razu podał Potterowi akta sprawy.
- Przepraszam, że wezwałem pana wcześnie, ale sprawa jest naprawdę niecierpiąca zwłoki – rzekł poważnie.
- Co się stało?
- Mamy morderstwo powiązane z Voldemortem – odparł cicho Coleman. – Niech pan zobaczy, w aktach są zdjęcia z miejsca morderstwa mugolki.

http://agency-of-white-magicians.blogspot.com/
Rozdział 15
– Co się dzieje Gabi? – Ren powtórzył zadane wcześniej pytanie.
– Ciebie tu nie powinno być – stwierdziła drżącym głosem. – Zniknąłeś na moich oczach, rozsypałeś się w drobny pył, po którym nie został nawet ślad! – zaszlochała gwałtownie, gdyż przed oczami pojawiła się jej ta scena.
– O czym ty mówisz? – zdziwił się tristanczyk. – Ja przybyłem na miejsce razem z ekipą ratunkową. Ren też z nami był.
Spojrzała się na Feloya. Chłopak skinął głową, potwierdzając słowa Setha.

Nie jestem pewien, czy do nowych postów można zgłaszać blogi "nieopowiadaniowe", ale stwierdziłem, że zaryzykuję ;)

http://remus.mylog.pl/
2. Noc Duchów
Rozejrzał się trochę niechętnie; nad głowami grupki dzieci latały nietoperze; podejrzewał, że to jakiś wymysł producenta czekoladowych żab, ale nie miał pewności. Nietoperze oczywiście chwilę później odleciały, a rodzicom pozostało uspokajanie, a zarazem ponaglanie dzieci. W końcu spieszyli się do domu, gdzie czekała ich wielka uczta i – na pewno – więcej nietoperzy.

http://sigyn-ostergaard.blogspot.com/
Rozdział 21
W Pokoju Wspólnym było dziś dość nieprzyjemnie, delikatnie rzecz ujmując. Mieliśmy wolne popołudnie, pogoda była piękna, ale z niewiadomych przyczyn w Salonie Ślizgonów, przy jednym stole usadowili się jednocześnie ludzie, którzy chyba powinni w założeniu siedzieć od siebie jak najdalej. Miałem tu oczywiście na myśli Kaina Garda oraz Sigurda Ostergaarda, którzy siedzieli przy stole, jak zwykle grając w szachy (Sigurd był doprawdy genialnym strategiem – zauważyłem to obserwując jego grę niemal każdego wieczora i musiałem przyznać, że nigdy nie spotkałem nikogo, kto szybciej i bardziej logicznie potrafił operować figurami). Ja podszedłem do nich, jako że byłem umówiony z Sigyn – czekałem więc na nią, przypatrując się grze. Potem przylazł Rosier, ciągnąc ze sobą Avery’ego oraz Wilkesa – przysiedli się do nas, komentując zawzięcie jakiś artykuł w Proroku Codziennym, a spojrzenie, jakie Sigurd posłał Evanowi było naprawdę porównywalne ze wzrokiem wściekłego bazyliszka.

http://marked-and-indomitable.blogspot.com/
Rozdział 2
Stanęłam przed drzwiami klubu i uchyliłam je lekko. Do środka wtargnął powiew zimnego wiatru, niosąc za sobą zapach mokrej trawy. Zadrżałam - nie byłam pewna, czy z zimna. Wytężyłam wzrok, próbując zobaczyć, co się znajduje dziesięć metrów dalej, jednak przez ciemność nie dostrzegłam nic. Latarnie w tej okolicy były popsute, głównie przez pijanych chuliganów. Powoli wyszłam z budynku i stanęłam pod wiatą przed wejściem. Wystawiłam rękę, która niemal od razu stała się cała mokra. Cholerny deszcz.
Wyszłam spod wiaty, osłaniającej ostatni skrawek suchej ziemi i stanęłam w deszczu. Nie wiem dlaczego, ale w głowie usłyszałam alarm, który zazwyczaj ujawniał się, kiedy miałam złe przeczucia co do bliskiej przyszłości.
Nie wiedziałam, że za godzinę będę tak bardzo żałować tego, że zignorowałam owe ostrzeżenie i ruszyłam w ciemność.

http://ruch24na7.blogspot.com/
My Week With Marilyn
Na tle zajmującej fabuły reżyser zwraca uwagę na rozwijającą się wraz z czasem trwania zdjęć relację Colina z Marilyn. Anonimowy chłopiec na posyłki zostaje w końcu dostrzeżony i dopiero teraz właściwie zaczyna się „Mój tydzień z Marilyn”. Reżyser podążając z kamerą za uciekającą, beztroską Marlin czy wchodząc z Colinem przez okno do zabarykadowanej sypialni i odnajdując załamaną aktorkę, bardzo dokładnie tworzy pełny dramaturgii i osamotnienia, przeplatanego ulotnym szczęściem, portret kobiety spętanej przez własne ciało i zakutej dodatkowo w kajdany społecznej presji. W pewnym momencie padają nawet słowa: „Chciałabym, by ktoś pokochał mnie jak dziewczynę, a nie Marilyn Monroe”, które ukazują niemalże namacalnie sedno tragedii Monroe.

http://teentitans-megan.blogspot.com/
Rozdział 10: Koszmary wracają
- Damian! - usłyszałam głos Richarda. Pistolet upadł na ziemię, a ja gwałtownie się odwróciłam. Srebrny leżał na ziemi, a Damian siedział na nim. Wyciągnął miecz w górę i wbił go w gardło policjanta. Krew błyskawicznie pokryła jego twarz. Jego całkowicie spokojną twarz. Wstał powoli i bez wahania zaczął walczyć z resztą Srebrnych. Jednak zanim zdążył zrobić coś jeszcze, rozległo się jednocześnie dziesięć głośnych strzałów, a ciała zsunęły się na ziemię. Poczułam przesiąkającą przez moje ubrania krew najbliżej rozstrzelanej osoby. Przesunęłam czerwonymi palcami po twarzy. To moja wina.
Osunęłam się na ziemię, jakby mnie także przeszył jeden z pocisków. Ukryłam twarz w dłoniach. Ten świat jest okrutny.

Kolejka uwijała się szybko i sprawnie, czarne dziewczyny odwalały niezłą robotę. Ramona przypomniała sobie, że jeszcze przed chwilą pracowała razem z nimi, pod rozkazami Ravi… Aż dziw, że Layla jeszcze nie dobrała się im do tyłków. Jak mogło nie zależeć jej na kuchni, jednym z najbardziej wpływowych miejsc? A może wcale nie była aż taka ważna, jaką próbowała grać? Albo przeciągnęła czarne dziewczyny na swoją stronę…
Ramona zadrżała. To wyjaśniałoby, dlaczego wszyscy ją ignorują. Ale z drugiej strony oznaczałoby, że już jest martwa, a to nie była przyjemna myśl.

http://wbrew-wspomnieniom.blogspot.com/
02. Nowy początek
Po wewnętrznej stronie jednego z nich widniała, częściowo teraz zasłonięta, różowa blizna, naciągająca lekko skórę wokoło. Podniosła lekko rękę i palcami przejechała po twardej tkance. „Szlama” głosił napis, sprawiając, że ilekroć go przeczytała, jej ciało sztywniało, przypominając sobie, jak leżała półprzytomna na ziemi rezydencji Malfoyów, potraktowana niezliczoną ilością Cruciatusa, zamglonym wzrokiem wpatrując się w grupkę osób, stojących w głębi pokoju. Stał tam, patrząc tylko na jej umęczone ciało z beznamiętnym wyrazem twarzy, zerkając tylko co chwila na ciotkę.

http://kraina-hadesa.blogspot.com/
Rozdział III: Dziennik i jego tajemnice
- To ty - warknęła, rozpoznając w nim właściciela czarnego pegaza, którego spotkała w dniu swego przybycia na Pola Elizejskie. Najadła się przez niego wiele wstydu.
- Moje serce się raduje, widząc, że jestem rozpoznawalny - odparł z zarozumiałym uśmiechem, przysiadając obok niej na ławce. Zdziwiło ją to zachowanie. Podczas gdy wszyscy inni starali się ją ignorować, on bez najmniejszej zachęty sam zaczął rozmowę.
- To twoje ego jest wyczuwalne z daleka - Ton jej głosu był ostry niczym brzytwa. Obrzucił ją obojętnym spojrzeniem czarnych oczu.
- Też cię poznaję, kochanie. Platon wiele o tobie mówił.
Udało mu się zbić ją z pantałyku.
- Naprawdę?
Na jego ustach z powrotem pojawił się pełen samozadowolenia uśmiech.
- Nie. Nie mam bladego pojęcia, kim jesteś.

http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/
Z apowiedź + Prolog CZĘŚCI II
Miłość, przyjaźń, radość, to takie ważne wartości, jednak zapominamy o jednym najważniejszym, bez którego nie odczuwalibyśmy tych uczuć, o życiu. O tym, że mamy możliwość budzenia się każdego dnia i zaczynania go codziennie od nowa. Nigdy nie nauczymy się z niego korzystać dostatecznie, z dnia na dzień odkrywamy jego nowe sekrety, które przychodzą do nas z łatwością, jak i trudnością. Nie raz nie możemy się zgodzić z własnym losem, przypadkiem, ale to nie znaczy, że to wszystko dzieje się bez sensu. Tak naprawdę, każda błahostka stająca na naszej drodze ma ogromne znaczenie, ale niestety większośc z nas odkrywa to dopiero pod koniec swojej wędrówki.
***
Uratowana przez los, przez los dzięki któremu poznała smak prawdziwej miłości. Zabawny blondynek o śnieżno białym uśmiechu, wokalista grający w rockowym zespole? Czy może brunet, zawodowy piłkarz o nieziemsko błękitnym spojrzeniu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy