piątek, 18 kwietnia 2014

Nowe posty (98)

Rozdział 16: Podróż do przeszłości
Nagle z przedpokoju dobiegł trzask drzwi i do saloniku wszedł groźnie wyglądający mężczyzna. Miał ostro zakrzywiony nos, a czarne oczy utkwiły chłodne spojrzenie w chłopcu.
— Lily Evans, mówi ci to coś, chłopcze?
Młody Severus podniósł wzrok, a na jego twarzy pojawiło się czyste przerażenie.
— Ale… ja… nie…
Ojciec prychnął i stanął nad nim z założonymi na piersi rękoma.
— Słucham? Co ty nie?
— Ona nie jest taka! — wydusił, zanim stracił resztki odwagi. — Nawet jeśli jest mugolaczką, to jest bardzo silną czarownicą. Jest w porządku. Jest… — urwał, kiedy ojciec chwycił go za kołnierz szaty i postawił do pionu. Następnie mężczyzna wysyczał mu prosto w twarz:
— Nigdy nie waż się zadawać ze szlamami! Nigdy! To pospolite, nic niewarte robactwo. Hołota niemająca żadnego pojęcia o naszym świecie. Zero kultury. Zero poszanowania dla tradycji. Mieszkamy na granicy tego plugawego miasteczka, bo nasi praprzodkowie byli tu pierwsi, ale to nie znaczy, że musimy zadawać się z nam gorszymi.

http://rozkoszne-wycie.blogspot.com/
Rozdział 2
– DuCrow – teraz jej głos miał dużo pogardy. On jak na zawołanie wstał i Crystal musiała zadrzeć głowę, żeby na niego spojrzeć. Sięgała mu ledwo do ramienia, widziała jego prawy profil i mocno zaostrzoną szczękę z idealnie prostym nosem. Za to on z kpiącym uśmieszkiem patrzył na kobietę.
– Tak, pani Morand – usłyszała silny i bardzo ciemny głos z dużą nośnością. Jego głos odbijał się od niej jak echo, nawet odrobinę przyjemnie. Wiedziała, że patrzyła na niego z otwartą buzią, szybko ją zamknęła i spojrzała z powrotem na blondynkę.
– Chociaż raz się do czegoś przydasz, Julien DuCrow – westchnęła ciężko i skierowała się do dziewczyny.
– Crystal, masz tutaj swój plan i kod do szafki – przekazała jej kartę. – A nasz najlepszy uczeń oprowadzi cię po szkole – uśmiechnęła się do niej słodko, a potem swój poważny wyraz twarzy, który zmienił się w moment, przeniosła na chłopaka.

http://some-differences.blogspot.com/
Rozdział 5
Podciągnęłam kolana pod klatkę piersiową i objęłam je ramionami. Przygryzałam dolną wargę, a dłonie zacisnęłam w pięści. Tak mocno, że paznokcie wbijały się w moje ciało aż do krwi. Jednak ból fizyczny był niczym w porównaniu z tym, co działo się we mnie. Wnętrzności się skręcały, serce rozdzierało na strzępy, a dusza krzyczała. Tak bardzo marzyłam o tym by się obudzić w ramionach Michaela i dowiedzieć, że wszystko jest tak, jak powinno być. Jednak los głośno śmiał nam się w twarz. Okazało się, że jesteśmy tylko zabawkami w jego rękach. Niewiele możemy zmienić. Jednak czy pozostaje nam coś poza próbowaniem?
-Nie twierdzę, że się nie boję – odparłam szeptem. Każda możliwa cząsteczka mojego ciała była spięta. Jakby oczekiwała na cios jeszcze większy od tego, który właśnie dostała. Rozluźniłam pięści i spojrzałam na swoje dłonie. Na mojej skórze zostały mocno zarysowane ślady po paznokciach.

http://the-gates-of-earth.blogspot.com/
Rozdział IV: Zderzenie ze światem
– Jest piękny – szepnęła, z zachwytem rozglądając się dookoła. Jej oddech przyspieszył.
– Miałem nadzieję, że ci się spodoba – powiedział, uśmiechając się z rozbawieniem. Lekasa miała w sobie według niego ogromne pokłady niewinnego, naiwnego dziecka, kiedy dostrzegała coś pięknego. Może znał ją na razie tylko z opowieści, ale wiedział, że jest nietypowa i potrafi pokazać siłę swego charakteru, jeśli jest do tego zmuszona. Ale na razie ten świat był dla niej nowością i w jej zachowaniu mieszały się dwie całkowicie odmienne od siebie postawy.

http://causeiloveuopowiadania.blogspot.com/
Rozdział 7
Wytarłszy poranione dłonie w materiał spodni, podniosłam się z ziemi, z zamiarem ponowienia mojego szaleńczego biegu, jednak kilka metrów dalej zahaczyłam o wystający z ziemi korzeń i ponownie wylądowałam na kamienistej ścieżce. Stwardniałe korzenie wyrosły spod ziemi i oplotły szczelnie moje nogi tak że nie mogłam wstać ani nimi poruszyć. Zaczęłam panikować i poczułam jak zaczyna brakować mi świeżego powietrza. Zaczęłam krzyczeć ale ku mojemu przerażeniu z mojej krtani nie wydobył się żaden, choćby najcichszy dźwięk.
Nagle coś poruszyło się w zaroślach, jednocześnie przykuwając moją uwagę. Wyczekująco spoglądałam w tamtą stronę spodziewając się najgorszego.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
Rozciąganie do szpagatu
Rozciąganie jest chyba jedną z najbardziej znienawidzonych czynności początkujących fanatyków ćwiczeń i zdrowego odżywiania. Lecz jednak ja postanowiłam się w końcu za to wziąć i do wakacji mam zamiar nauczyć się tej trudnej techniki. Wierzę, że systematyczne ćwiczenia dadzą jakiś rezultat. Przebyłam cały Internet w poszukiwaniu zalecanych pozycji na rozciągnie i dzisiaj przedstawię Wam moje rezultaty.

http://wszystko-ma-swoj-poczatek-i-koniec.blogspot.com/
Rozdział piąty
- Nina? - Ania minęła chłopaków i podeszła do dziewczyny. - Dlaczego zmieniłaś temat? Ty tego nie robisz... Tylko TY tego nie robisz...
Nina zatrzymała się i spojrzała na rudowłosą przyjaciółkę. Sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła, dlaczego zmieniła temat, chociaż nigdy tego nie robiła. Nie rozumiała też dlaczego zaczęła tańczyć, ale coś ją do tego zmusiło, coś zmusiło ją do okazania radości.
Spuściła wzrok i minęła wszystkich. Pobiegła na górę i zamknęła się w swoim pokoju.
- Co właśnie się wydarzyło? - zapytał Piotr, chcąc jakoś wszystkich przywrócić do rzeczywistości.
- Właśnie przed chwilą śmierć się o nas upomniała - powiedział Artur, który nadal stał na dworze.

http://please-tell-me-who-i-am.blogspot.com/
Gabinet, dziwne nazwiska i początek "pierwszej" misji
- Ja wiem, że nie powinniśmy, ale nie ma innego wyjścia - zaczął Thomas, siadając na krześle przy biurku, które trzymało się, robiąc na złość wszelkim prawom fizyki. - Jutro wracacie do akcji.
- Akcji? - spytała Lou, unosząc głowę i wpatrując się wielkimi oczyma w siedzącą postać Łysego.
- Tej akcji, którą ostatnio White spaprał - wyjaśnił. - Walizkę i wszelkie dane dostaniecie w południe. Wieczorem ma już was nie być.
- Skąd ta nagła zmiana? - zapytał Sam, kiedy Lou próbowała poukładać sobie w głowie to, co przed chwilą powiedział Thomas.
- Klient podpadł i musi uciekać z kraju, a bez przesyłki nie może się nigdzie ru...
- Wróć! - krzyknęła Lou, nagle rozbudzona. - Jak ty niby chcesz wysłać połamanego idiotę na kolejną, niebezpieczną misję?!
- Śliczna... - Thomas podniósł się z krzesła, oparł dłońmi o biurko i pochylił się do przodu.

http://glupie-zycie-fredzi.blogspot.com/
Czytanie rozwija wyobraźnię?
Główna bohaterka
Zawsze niezdara, wyjątkowy pechowiec, nic dobrego w życiu jej nie spotkało.
Przyjaciółka głównej bohaterki
Albo bardzo ładna i wszyscy chłopcy na nią lecą. Albo ma nadwagę, pryszcze i Bóg wie co tam jeszcze, czego oczywiście nie ma idealna główna bohaterka, jest niesamowicie wyszczekana.
Chłopak głównej bohaterki
Zawsze przystojny, idealny, ma wspaniałe włosy, głos, szarmancki, miły, otoczony wianuszkiem dziewczyn. ideał.
I co dalej?
Chłopak się o nią stara przez bardzo długi czas, ale ona go olewa i wmawia sobie, że on wcale jej się nie podoba.
Na końcu zawsze wraca i są razem długo i szczęśliwie. Po drodze jeszcze może okazać się, że ktoś trafia do szpitala, a ten chłopak jest wampirem, wilkołakiem, czy Bóg jeden wie, czym.

http://loveme-sehun.blogspot.com/
Rozdział #03: Pink Prince
– Pracujemy razem i wiesz, nie chcę ciągle się kłócić, jak tylko się zobaczymy.
– To raczej niemożliwe, biorąc pod uwagę nasze charaktery – stwierdził i uśmiechnął się tak, że przez moment zabrakło mi powietrza. Z bliska wyglądało to jeszcze bardziej perfekcyjnie. Jego usta, policzki, oczy, które wraz z nim się śmiały... Zapatrzyłem się przez chwilę, za co później miałem ochotę się spoliczkować. Luhan, do cholery jasnej, odwróć ten pieprzony wzrok! - Ale zawsze można spróbować. Być może też w inny sposób.
Nie odpowiedziałem mu słownie. Jedynie kiwnąłem głową, siłując się sam ze sobą. Wewnętrznie, choć właściwie nic to nie dawało, a ja wciąż byłem słaby. Ale tylko w starciu z Sehunem, on zawsze górował nade mną. Właściwie przez to, niedługą chwilę potem na swoim policzku poczułem jego oddech. Był ciepły i trochę łaskotał, ale nawet się nie zaśmiałem, głównie dlatego, że zaraz po tym miejscu przejechał czubkiem swojego nosa, bawiąc się mną dopóki nie dotarł swoimi ustami do moich.

http://zranione-dusze.blogspot.com/
Rozdział pierwszy
- Tęsknię za nim, wiesz?
- Wiem – odpowiedziała ze ściśniętym gardłem, walcząc z napływającą falą bólu, który od miesięcy pustoszył jej wnętrze, rozszarpując duszę i rozgniatając wszystkie te kawałki, na które w jednej chwili rozpadło się jej serce. Zacisnęła dłonie w pięści z taką siłą, że groziło to złamaniem kości i przymknąwszy powieki, wzięła głęboki oddech. Nie mogła sobie teraz na to pozwolić. Nie mogła ponownie rozpaść się na pieprzone kawałki. Nie na oczach siostry. Nie, gdy to ona powinna być dla niej wsparciem i siłą.
Dlatego też musiała pogrzebać żałobę głęboko w sobie do czasu aż w końcu będzie mogła się z nią uporać.
I tak też zrobiła.
Nie pierwszy i nie ostatni raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy