sobota, 26 kwietnia 2014

Nowe posty (99)

17. Jesteś na mnie skazany
Już zamierzał wracać do ciepłej pościeli, kiedy znowu go usłyszał… Krzyk był mniej wyraźny, ale tym razem prawdziwie mrożący krew w żyłach. Teraz, gdy nie miał żadnych wątpliwości, że dochodził z pokoju Granger, serce na moment przestało mu bić. Nie pamiętał, jak znalazł się w jej sypialni, pamiętał jedynie, jak mocno ze strachu i zmęczenia trzęsły mu się ręce, gdy dobiegał do jej łóżka.

http://wstydliwe-metafory.blogspot.com/
16. It's nothing. It's everything
Karen poczuła się nieprzyjemnie przytłoczona jej towarzystwem.
– Byłaś u niego, prawda? – pierwsza odezwała się Mary i spojrzała na nią wzrokiem bez żadnego wyrazu. Karen pokiwała tylko głową.
– Naprawdę jest z nim tak źle? – zapytała jeszcze, obserwując ją pustymi oczami. Znowu kiwnięcie głową.
– Lubiłam go, chociaż czasami mnie denerwował. Miał taki sposób bycia – powiedziała jeszcze i przeniosła wzrok na telewizor.
– Lubisz go, chociaż czasami cię denerwuje. Ma taki sposób bycia – powtórzyła po niej Karen, akcentując słowa, które Mary użyła w czasie przeszłym. Blondynka spojrzała na nią zaskoczona. – On nadal żyje – dodała jeszcze.
– Ciekawe jak długo – wymamrotała i spoważniała, przyglądając się Greenwood.

http://darkest-dream.blogspot.com/
Rozdział 26: Czarny Aksamit
Elena niepokoi się o brata, jednak na jej drodze staje Elijah, który pragnie odwieść ją od niespokojnych obaw i natarczywych myśli. Lois odbywa niemiłą rozmowę z pierwotnym, który szybko musi złożyć wizytę Damonowi. Dochodzi do nieprzyjemnych starć, których skutkiem jest odkrycie tajemnicy, która nigdy nie miała wyjść na jaw. Elena odbywa ze swoim byłym chłopakiem głęboka rozmowę, która pomaga dziewczynie z stawieniem czoła problemom. Wszystko jednak niweczy spokojny wieczór, gdy na horyzoncie ukazuje się nowe zagrożenie, zmieniające losy wszystkich bohaterów.

http://ellie-z-tanglewood.blogspot.com/
Rozdział 4
Wiem, że koniec jest blisko. Nie mogę powstrzymać łez, pisząc te słowa, choć myślałam, że będę już zbyt zmęczona na łzy.
Najbardziej boję się o Gabriela. Jak sobie beze mnie poradzi? Nie potrafiłabym żyć bez niego i wiem teraz, że on nie potrafiłby beze mnie.
Tak źle umierać, wiedząc, że rozdzierasz ukochanej osobie serce, że niszczysz jej życie.
Nie byłam pewna, czy Bóg jest, ale teraz chcę w to wierzyć – może dzięki temu moglibyśmy znowu się zobaczyć.
Kogo chcę oszukać. To nie to samo, to nigdy nie będzie to samo. Tak bardzo chcę żyć. Tak bardzo chciałam żyć ziemskim życiem, z wszystkimi jego troskami i radościami. Przez tak krótki czas żyłam naprawdę; myślałam, że czekają mnie jeszcze dziesiątki lat. Że umrę jako staruszka, otoczona dziećmi i wnukami, że pochowają mnie u boku Gabriela. Tak źle umierać, mając świadomość śmierci, tak źle nie zostawiać po sobie nic.

http://fight--for--freedom.blogspot.com/
Rozdział 4
- Przestało. - Cała trójka westchnęła z ulgą, a ja spojrzałam na nich jak na durni.
- Co się właśnie stało? - Zapytałam po chwili, a reszta podskoczyła, jakby zapominając że siedzę razem z nimi w tym pokoju.
- Lily... Zaczyna się etap drugi. - Odezwała się Rain, poprawiając niesforne kosmyki, uciekające z luźnego koka.
- Minęło osiemnaście dni... - Powiedziałam zdumiona, a w tej samej chwili poczułam zimny spokój. Zerknęłam na Pottera, który poczochrał dłonią niesforne kosmyki. - Skąd wiecie?
- Po pierwsze, Evans. - Zaczął Syriusz. - Potter czuł twoje zaskoczenie. Po drugie - na naszych oczach twoja twarz zaczęła nabierać typowo... Jeleniej postury.

http://archangel-and-angel.blogspot.com/
Rozdział 5
Jasmine poderwała się z łóżka i podeszła kilka kroków do Jerathel'a.
- Nie mam na imię mała...- Zaczęła.
Uśmiechnął się zadziornie.
- Wiem. Masz na imię Jasmine. Bardzo piękne imię.
- Wszystkie dziewczyny w ten sposób podrywasz? Działa to chociaż? Każda od razu się w tobie zakochuje?
Jerathel nachylił się do niej i szepnął:
- Każda. Oprócz ciebie.
Przez jej plecy przebiegł dreszcz. Jerathel widząc jej reakcje, uśmiechnął się szeroko.

http://cien-na-chodniku.blogspot.com/
Rozdział 2
- Ma alibi na czas zabójstwa, dodatkowo sprawdzaliśmy jego różdżkę także nic nie wykazała - dopowiedział Patrick, odstawiając pusty kubek na biurko.
- Motyw?
- Na pewno nie rabunkowy, mogła być przypadkową ofiarą albo mogło chodzić o porwanie dziecka.
- Dziecka? - powtórzył zdziwiony Harry.
Spochmurniała, ale szybko wyjaśniła, o co chodzi.

http://loss-ff.blogspot.com/
Rozdział 4
- Ja? - uniósł obie brwi, po czym wziął do ręki gazetę leżącą na stoliku obok łóżka i podał mi ją. Westchnęłam głośno, kiedy zobaczyłam okładkę.
- Sena zdradza Harry'ego Stylesa z jednym z członków One Direction? Poważnie? - zmarszczyłam brwi. - Nie mogli wymyślić czegoś lepszego? - rzuciłam gazetę, gdzieś na bok.
- Chrzanić ich - wtrącił się Niall.
- Dokładnie. Nie zamierzam się tym przejmować, a Harry tym bardziej, bo przecież na tym mu zależało - założyłam nogę na nogę.
- Możesz przypomnieć mi, dlaczego zgodziłaś się na ten niby-związek? - zapytał blondyn.

http://drugs-like-mee.blogspot.com/
Rozdział 2
Mężczyzna otworzył zeszyt i spojrzał na mnie.
- Nazwisko poproszę
Co?
- Davis, Dora Davis - odpowiedziałam, lecz nie byłam pewna tego, co mówię. Nie przypominam sobie, żebym powiedziała Niallowi, jakie mam nazwisko.
Mój rozmówca przejechał palcem po papierze zeszytu i gdy znalazł to, czego szukał, stuknął o papier opuszkiem palca.
- Zapraszam - odezwał się i wyciągnął rękę w kierunku korytarza, który kończył się dużymi, zdobionymi drzwiami.

http://niepoprawna-liryka.blogspot.com/
Po prostu
Kobiety nie kłamią. Po prostu czasem mijają się z prawdą.
Kobiety nie obgadują. Po prostu rozmawiają o kimś podczas gdy tej osoby nie ma w towarzystwie.
Kobiety nie zdradzają. Po prostu chcą się zabawić.
Kobiety nie są wredne. Po prostu mają czasem gorsze dni.
Kobiety są takie, jakie są, ale bez nich świat byłby nudny.

http://pozwol-deszczowi-padac.blogspot.com/
Rozdział35
- Ano właśnie… – Odetchnęła głęboko i położyła się na plecach. – Nie omówiliśmy jeszcze jednej kwestii – zaczęła ostrożnie. Spojrzał na nią nie wiedząc, o czym mogła myśleć. Jego zielone oczy błyszczały w świetle płynącym od zapalonej lampki nocnej stojącej nieopodal na blacie jednej z szafeczek przy łóżku. Wpatrywał się w nią z taką intensywnością i oczekiwaniem, że mimowolnie na jej policzkach pojawiły się zdrowe rumieńce. Czuła się nieco zawstydzona rozpoczynając ten temat, ale od pewnego czasu nie dawało jej to spokoju.
- Tak? – Pospieszył ją słowem.
- Po prostu się zastanawiam nad tym, jak będzie wyglądał nasz związek w przyszłości. Mam na myśli, nasze bycie razem, ale oddzielnie… – Steven zmarszczył brwi, co wzięła za gest niezrozumienia, kontynuowała więc. – I tak większość czasu spędzasz ostatnio ze mną, pomyślałam, że może byłoby dobrze, gdybyś się wprowadził? – zapytała ze wzrokiem utkwionym w niesprecyzowanym punkcie na suficie.
- Myślisz, że to dobry pomysł?

http://into-dust-n.blogspot.com/
into dust, n #34
Cel pal.
Znalazła go już za drugim podejściem w jednym z miliona sugerowanych przez Domenica podrzędnych barów.
Kto wie czy nie w tym samym co dziś?
Oprócz tego, że znalazła, to i z marszu popełnia kardynalny błąd.
Gdyby nie dzieło przypadku przeszłaby obok w poszukiwaniu nieistniejącego szczęścia, co najmniej tak samo obojętnie, jak sposób, w jaki on musiał patrzeć przed siebie.
I jeśli ktoś spróbowałby jej wtedy mówić, że ten sztywno siedzący przy barze wytatuowany nieszczęśnik jest mężczyzną z jej snów, zabiłaby go śmiechem. Wcześniej jednak kazałaby mu spojrzeć na Ray Bany Nieznajomego, następnie dostrzec stojącą przed nim do połowy wypełnioną ciemną cieczą szklankę, na koniec zaś rzucić okiem na miętoszonego przez niego papierosa oraz na tę jego nie wróżącą niczego dobrego przygarbioną sylwetkę.
Och, nie.
Gdyby ten obraz nędzy i rozpaczy miałby być Adrienem Levinem, to mogłoby to oznaczać tylko dwie rzeczy: że albo Julie oślepła, albo pod jej nieobecność wydarzyło coś naprawdę niedobrego.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Poznajesz człowieka i widzisz go tak jak on so­bie te­go życzy, do­piero po cza­sie uświada­miasz so­bie, że ob­darzyłeś sym­pa­tią ko­goś in­ne­go.
-Sprytna jesteś.-ton jego głosu się zmienił na chłodniejszy i trochę się odsunęłam widząc jak jego oczy ciemnieją.-Wiesz, że jesteś pierwszą osobą, która o to pyta?-Nie odpowiedziałam. Wyglądał...niepokojąco. Już nie tak ciepło jak zwykle. Jakby przez tę chwilę nie był sobą, a przynajmniej tą wersją, którą znam.Dreszcz mnie przeszedł.-Powiem tylko, że ciała mojego brata nie odnaleziono. Reszty historii domyśl się sama.-szepnął mi do ucha, po czym ku mojemu zaskoczeniu musnął ustami moją szyję. Po chwili odsunął się ode mnie jakby przytomniejąc.- Wiem, co przed chwilą zobaczyłaś. Wyjaśnię ci to, ale nie teraz...

http://moglabym-cos-powiedziec.blogspot.com/
013 Hejt na otaczającą mnie rzeczywistość
Mamy jedną jedyną szansę aby zaistnieć, dlatego wykorzystujmy to! Skocz na bungee, zrób sobie tatuaż gdzie chcesz, kolczyk gdzie chcesz, pofarbuj sobie te włosy i miej głęboko w czterech literach to, co będą gadać inni! Bo zawsze będę gadać, aż im tchu zabraknie. Śmiejmy się kiedy nam się chce, i płaczmy, kiedy mamy na to ochotę. Mówmy otwarcie o tym, co czujemy, bo nikt się tego nie domyśli! Przynajmniej większość! Nauczymy się sztuki dystansu do siebie. Ja powoli zaczynam takiego właśnie dystansu nabierać i wychodzi mi to na dobre.
Denerwują mnie również ludzie, którzy nie mogą zaakceptować naszego zdania, wykazując się tym samą swoją cholerną nietolerancją.

http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/
Rozdział Trzydziesty Drugi: Boże Narodzenie
Słońce zaszło dobre dwie godziny temu, na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka. Nie, były to już setki gwiazd, każda pierwsza dla tego, kto zdążył ją wypatrzeć na ciemnym sklepieniu nieba. Ale jego jedyna gwiazda, jego radość życia, leżała w łóżku szpitalnym w śpiączce. I nic nie wskazywało na to, że zamierza się wkrótce wybudzić.

http://wystarczy-zapomniec-o-tym-co-bylo.blogspot.com/
Rozdział 17: Rozbieram Cię
- Masz rację, dawno się nie kąpałem więc zrobię to teraz.
- Jest październik, będziesz potem chory! – szukała argumentów Paulina, specjalnie obserwując wodę, aby tylko nie spoglądać na chłopaka obok. Jego widok powodował u niej sprzeczne odczucia.
- To rozchoruj się ze mną. Zdejmuj tą kurtkę, buty i chodź popływać! – odparł poważnie i usiadł znów na krawędzi mostu. Tym razem ubrany był tylko w bokserki. Paulina widząc ten szczegół zakryła zawstydzona ręką oczy.
- Jejku weź się ubierz! – krzyczała, na co Mateusz tylko się zaśmiał. Po chwili Paulina usłyszała głośny plusk, a gdy otworzyła oczy Wojtka nie było w zasięgu wzroku. Po chwili wynurzył się kilka metrów dalej cały ociekający wodą.
- Nie każ mi cię wrzucić! – tłumaczył i podpłynął idealnie pod jej nogi.

http://verrmor.blogspot.com/
Cnotliwe Szczeniaczki – Niespodziewany zwrot akcji – część trzecia
Wilcza panienka za przykładem reszty ułożyła się przy ognisku. Nie wiedziała jak inni, ale ona nie mogła zasnąć. Myślami powróciła do wioski. Od czasu kiedy dołączyła do tej gromady zdarzało się to coraz częściej. Wiedziała, że nie powinna. W końcu była to dla niej tylko przeszłość. Jednakże od kilku tygodni nawet się temu nie opierała. Może minęło już dość czasu, aby stare rany się zagoiły?
Leżała wpatrzona w niebo. Nie wiedziała jak długo, straciła poczucie czasu. Noc była bezchmurna, ale pyzata tarcza księżyca przyćmiewała część gwiazd i nie była w stanie odnaleźć żadnego znanego jej gwiazdozbioru.

http://arrancarno6.blogspot.com/
Rozdział 2
– Z czego jest to cholerstwo?
– Drzwi? Z stopu tytanu i aluminium.
– Co?! Wygląda jak zwykłe drewno!
– No, niezłe, co? – Sklepikarz spojrzał na mnie podejrzliwie. – Chyba nie próbowałaś w to kopać?
Kisuke – Ikari: jeden do zera. Cwany dziadyga.
– No, to czego chcesz?
A co się stało z starym, dobrym: „No, to czego się napijesz”? Już sobie nie zawracamy dupy konwenansami?
– Herbatki byś mi chociaż zaproponował. Albo kawy.
Szare oczy uśmiechnęły się do mnie spod pasiastego kapelusza.
– Napijesz się herbaty? Albo kawy?
– Nie. Ale nie odmówiłabym szklaneczki czegoś…
– W tym domu nie znajdzie się dla ciebie alkoholu. Ani dla tego czerwonego ananasa. A zwłaszcza dla cycatej.
– To nie jest dom, tylko sklep – poinformowałam go. – Poza tym, nie wiem, o co ci chodzi.
– Nieee? Jak ostatnio wyjechałem na urlop, mieliście mi biznesu przypilnować, a zrobiliście sobie tutaj prawdziwą melinę.
– Przesadzasz. Chamówa i tyle. Ale dobra. Mam pytanie.
– No, słucham?

http://czytanki-gnoma.blogspot.com/
Matthew Quick "Poradnik pozytywnego myślenia"
Moja biblioteka nie przestaje mnie zaskakiwać. Nieczęsto zdarza się tak, że książki, które upatrzyłem sobie już wcześniej, akurat znajdują się w niej. Zwykle moje literackie "smaczki" na jakąś powieść nie pokrywają się z rzeczywistością, w której jest mi dane to przeczytać. Całe szczęście w tym przypadku było zupełnie inaczej.
I chociaż popełniłem jeden z najgorszych błędów czytelnika (chyba tylko gorsze jest czytanie zakończenia przed zaczęciem lektury), oglądając ekranizację przed przeczytaniem (no bo wiecie, Jennifer Lawrence, moja przyszła żona, tam gra...), chrapka na Poradnik pozytywnego myślenia nie przeszła. Zapraszam!

http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/
Rozdział 19
Tak bardzo chciałam go ujrzeć i poczuć, lecz los cały czas oddalał mnie od rzeczywistości. Walczyłam z życiem, z życiem człowieka. Nie wiedziałam co się dzieje z moim ciałem, ale czułam jak ktoś mnie przemieszcza. Białe, rażące światło raziło mnie nie miłosiernie ciągnąc do siebie. Nie miałam czego się chwycić, umierałam. Nagle coś odrzuciło mnie brutalnie, zupełnie tak jakbym upadła na podłogę. Ciepłe, a zarazem rażące światło zupełnie zniknęło. Poczułam nieprzyjemne zimno i dreszcze. Nic nie widziałam, tylko ciemność. Nagle spomiarkowałam się że są to moje powieki. Czyżby mi się udało, czy może właśnie już jestem wampirem? Rozchyliłam lekko powieki i ujrzałam coś, na co czekałam ot tak dawna. Igor pochylał się nade mną w skupieniu, a jego twarz wyrażała troskę i radość.
- Kocham Cię - wyszeptałam ledwo przez piekące gardło, na co Igor pocałował mnie w policzko. Poczułam mocno przyjemne dreszcze przechodzące przez ciało.

http://sigyn-ostergaard.blogspot.com/
Rozdział 23
Długo wahałem się, co mam zrobić z Evanem i moimi podejrzeniami co do jego osoby. Sigyn wierzyła najwidoczniej w jego niewinność, ale ja już nie do końca – coś mi się w nim okropnie nie podobało, miał zbyt niezrównoważony charakter, zbyt podejrzane rzeczy o nim słyszałem i, co najgorsze, kręcił się stanowczo zbyt blisko Sigyn. Już pies go drapał, jeżeli moja siostra po prostu mu się podobała i to było całym powodem. Czułem jednak pod skórą, że chodzi o coś więcej, znacznie więcej i wcale mi się taka perspektywa nie podobała.
Z resztą, pomimo słów Sigyn, jakoby rozmawiała z nim i okazać się miało, że Evan Rosier ze Śmierciożercami nic wspólnego nie ma, ja nadal swoje podejrzenia w tej materii miałem. Sigyn chyba też za bardzo odpowiadało jego towarzystwo, jak na mój gust. Ją zawsze ciągnęło tam, gdzie najmniej była potrzebna i dlatego też sądziłem, że znajomość z Evanem wcale jej na zdrowie nie wyjdzie.

http://sophiasmit.blogspot.com/
Część 2 Rozdział 14: Plan?
- Dobra, Sophia... Wiemy, że coś wiesz.
- Nie rozumiem o czym mówisz.
Naprawdę!
- Mówię o śmierci naszych przyjaciół. Wiesz więcej, niż przypuszczamy.
Serce zabiło mi szybciej, lecz starałam się robić głupią minę.
- A co przypuszczacie? - zapytałam, mając nadzieję, że mój głos brzmiał normalnie.
- Przypuszczamy, że... - zawahał się Ryan. - Uważamy, że sprawcą był...
- Wampir - wszedł mu w słowo Sam.
Zamarłam.

http://cammmmmmeleon.blogspot.com/
Rozdział 4 cz.2
*Gabriel*
- Przegrywamy sprawę- odezwał się Metarton, a ja lękałem się spojrzeć na jego pomarszczoną twarz okalaną siwymi włosami. W jego niebieskich oczach wyczuwałem strach, ale także zauważalne iskierki nadziei.
- Jest mi tak przykro- jąkałem- ...ale demony podjęły się walki. Mają taktykę. Chcą sprawić, aby Susan zakochała się w Lucasie i ...- urwałem. Szkoda mi było słów, one tylko pogarszały naszą sytuację.
- To jest moja córka. Nie uwierzy w takie kłamstwa. Nie musicie się martwić, ona jest ponad tym- próbowała ratować sytuację Naomi, której włosy lśniły w oświetlonej sali konwersacji anielskiej. Jej oczy jarzyły się jak maleńkie niebieskie światełka. Susanne jest bardzo do niej podobna, pomyślałem, gdy za pierwszym razem ujrzałem serafina.
- Niczego nie możemy być pewni- odezwał się wreszcie Olmiah, który do tej pory nic nie mówił. Gdy wymawiał te słowa, na jego młodym czole pojawiły się dwie malutkie zmarszczki, jakby na znak niedowierzania słowom Naomi.

http://infinity-bakugan.blogspot.com/
014. Wejście Maury
— Wiesz co, akurat powinieneś być mi wdzięczny, że to ja przyszedłem zniszczyć waszą bazę, a nie ktoś inny z tej mojej „bandy” — rzekł całkiem spokojnie, po czym wyjął krótki nóż zza pasa. Zaczął wolno i ostrożnie przejeżdżać nim po szyi Gusa. — Już dawno mieliśmy w planach rozwalenie tych waszych baz na Vestroii, zaczynając od tej. — Nagle zabrał nóż i zaczął odchodzić. — Wiesz, co by było, gdyby to na przykład taki Kyuzo przyszedł zrobić to zamiast mnie? Jego idea, że świat należy rozpierdolić to jedno, ale to, co robi czasem ze swoimi ofiarami sprawia, że dla mnie to rozpierdalanie światów staje sie niczym. Albo taki Blake? On jest psychicznie chory!
„Jak każdy z was!” – pomyślał Gus, bo tylko na szeptanie myśli miał dość siły.
Ashcro natomiast zatrzymał się i obrócił znów do niego. Między nimi był odstęp jakiś dziesięciu metrów.
— Prawdziwa masakra. Ja z kolei staram się wykorzystywać każdą możliwą sytuację do trenowania swoich umiejętności.

http://colorfulsound.blogspot.com/search/label/B%C4%99d%C4%99%20Zawsze%20Pami%C4%99ta%C4%87
Rozdział XX
- Twoi starzy zrobili Cię przez przypadek – Chou wymamrotała pod nosem.
- Słucham?
- Nic. Różne przypadki chodzą po ludziach – odpowiedziała kąśliwie, a barman podał jej sok.
- Jestem Rubeus, a Ty?
„Jennifer Lopez we własnej osobie, nie widać?”
- Czy ja wyglądam na taką, co ma ochotę spędzić z Tobą wieczór?
To pytanie było oczywiście niepotrzebne, lecz Rubeus wziął je za zaproszenie do flirtu.
- Wyglądasz nawet na taką, co ma ochotę, żebym postawił jej drinka – pewny siebie przysunął się do blondynki, uniemożliwiając jej swobodne ruchy.
- Jak będzie równie słaby i tani co Twój podryw, to dziękuję- wreszcie wyrzuciła z siebie, co rzeczywiście myślała.
Niestety dla nieudolnego amanta to wcale nie był kosz, tylko następna fałszywa zachęta.
- Lubisz na ostro – zamrugał brwiami, zjeżdżając ręką na biodra dziewczyny.
Ta poczuła nieprzyjemne mrowienie, jakby ktoś wbił w jej ciało szpilki. Naprężyła się, formułując drobną dłoń w idealną pięść.

1 komentarz:

Obserwatorzy