niedziela, 11 maja 2014

Nowe posty (101)

Rozdział VIII: Neraviańczyk
W jednej chwili uśmiech zniknął z jej twarzy i pojawiła się na niej podejrzliwość. Pospiesznie zerknęła na Grzesia i Kacpra, robiąc przy tym krok w tył. Diana miała wrażenie, że kobieta się ich boi. Ale dlaczego?, przemknęło jej przez myśl. Przecież nie zrobili nic, co mogłoby ją przestraszyć. Na dodatek to ona gadała jakieś niestworzone rzeczy, z których dziewczyna już nic nie rozumiała. Czyżby jednak pomylili domy i tutaj mieszkał jakiś inny Oskar? Pospiesznie otrząsnęła się z początkowego szoku i już otwierała usta, by zapytać o nazwisko mieszkającego tu chłopaka.

http://straznicymarzenopowiadania.blogspot.com/
PRZEDROZDZIAŁ Część VI
Wtem obserwatorka spostrzegła, że zdenerwowany agresor sięga po przymocowanego do pasa pejcza, ażeby kobietę za błąd ukarać. Dziewczyna natychmiast się zerwała, doskoczyła w trzech susach do oprawcy i, zanim ten zdążył zadać cios, uderzyła go z całej siły wykonując barkiem pełny zamach; a płaszcz jej zafalował. Zamroczony, zwalony z nóg mężczyzna grzmotnął o posadzkę, o ziemię twardą uderzył. Służka uciekła. Dziewczyna stała. Zebrana widownia wstrzymała oddech, przerzucając wzrok szybko to na leżącego - "Czy przypadkiem nie wstanie?"; to na dziewczynę - "Jaki ruch wykona?". A całą sytuację potęgowało jeszcze brzęczenie spasionej, tłustej muchy która z wysiłkiem przekraczającym nadludzkie wyobrażenia wykonała krótki lot; po czym, z trudem dźwigając grube cielsko na maciupeńkich skrzydełkach, zatoczyła niezgrabne kółko i - po drobnej awarii lotniczej - wylądowała za drugim podejściem paćkając w musztardę. Cel jej życia został osiągnięty, teraz mogła odejść w spokoju.
Konsternację prędko przerwał znajomy strażnik.

http://kraina-hadesa.blogspot.com/
Rozdział VI: Sekretne miejsce
Spojrzenie Scara padło na prostokątny kształt, odznaczający się pod płaszczem kobiety. Zauważył go już wcześniej, jednak dopiero teraz wszystko nabrało takiego sensu, by utwierdzić go w przekonaniu, czym on był.
- Co masz pod ubraniem? - spytał, łapiąc ją za rękę.
- Słucham?! Czy to jakiś nowy sposób flirtowania? - udała oburzenie i próbowała mu się wyrwać. Trzymał ją jednak mocno i spojrzawszy jej prosto w oczy, wysyczał:
- Zastanów się nad odpowiedzią, ponieważ nie zapytam ponownie. Co chowasz pod tym płaszczem?
Odpowiedziała mu zimnym spojrzeniem.
- Moje ciało? - podpowiedziała.
- Bardzo nie lubię, gdy ktoś robi ze mnie głupka.
- Nikt nie musi - odparła.

http://dziewczyna-z-blizna.blogspot.com/
Rozdział I: Spotkanie po latach
- To już dziesięć lat, wiele się zmieniło. Myślałem, że już o mnie zapomniałaś. Co się stało, że przyjechałaś?
Upiłam łyk herbaty, mało co nie parząc się w język.
- Mam tu kilka spraw do załatwienia i tak przy okazji chciałam odwiedzić starego kumpla. Byłam strasznie ciekawa, czy nadal masz ten dziwny nawyk dłubania w nosie.
Eric zaśmiał się i lekko poczerwieniał. Zawstydziłam go, jak za starych, dobrych czasów.
- Jak już powiedziałem, dużo się zmieniło. Ten nawyk już jest w koszu, tak samo jak twoje druciane zęby.

http://the-boy-from-slytherin.blogspot.com/
Rozdział IV: W głębi lasu
Spojrzał na swoje dłonie, które drżały, jakby stał oko w oko ze śmiercią.
Wypuścił z ust powietrze czując uderzenie gorąca. Czym on się tak denerwował?
Drżącą dłoń przyłożył do czoła i jednym powolnym ruchem starł z niego pot, który pojawił się na jego ciele w krótkim czasie.
Czy tu zawsze było tak duszno?
Przymknął oczy, kiedy uderzenia serca stały się szybsze. Jego serce biło nienaturalnie szybko.
Jeszcze do tego wszystkiego zaczął tracić oddech. Jego oddech był płytki i szybki, a tak stanowczo nie powinno być. Próbował nabrać odpowiedniej ilości powietrza, ale nie potrafił. Zachowywał się niemal jak ryba wyrzucona z wody na brzeg.
Zacisnął mocno prawą dłoń na swoim udzie, a drugą położył na swojej klatce piersiowej, gdzie zaczął odczuwać wyraźny i dość mocny ból.
Cholera..
Dźwięk bijącego serca, co było dziwne, raz przyspieszał, raz zwalniał.. jednak z każdą chwilą stawał się coraz mniej wyraźny. Po raz kolejny, niestety, musiał zadać sobie to pytanie, ale.. co się do cholery działo?

http://zyj-lepiej.blogspot.com/
Wyjmij uśmiech z kieszeni
Kiedy szczerze się uśmiechamy, uśmiechają się nie tylko nasze usta, uśmiechają się również nasze oczy, nasza postawa ciała jest bardziej rozluźniona, raduje się też nasze serce. Gdy się uśmiechamy, dzielimy się z innymi niewielką cząstką naszej radości, która może zdziałać cuda.

http://dusze-cieni.blogspot.com/
Rozdział 4
- Tak. Zastanawiałem się całkiem długo nad pierwszym z twoich pytań, a druga sprawa jest nierealna. Sądzę, że nie nudziłaś się z Lex przez cały ten czas. Wnioskuję też, że musisz wiedzieć doskonale, że miedzy mną i Katherine jest coś poważnego, dzieje się tak od ładnych kilkudziesięciu lat. Poza tym, pochodzę z czasów, gdy parom nie wypadało afiszować się ze swoimi związkami.
- Ale twoje czasy się skończyły. Teraz jesteś w moich i chyba muszę ci pokazać, o co w tym chodzi.
- Mieliśmy skończyć ten temat. Lepiej powiedz mi jak masz zamiar wyjaśnić swoje zniknięcie. Odniosłem wrażenie, że Gilbert coś wyczuła, domyśla się, że prawdziwy powód twojego wyjazdu to zupełnie inna sprawa.
- Nie bój się, już ja coś wymyślę. A tak w ogóle, gdyby cię dalej nie ciekawiła ta druga ze spraw, nie byłbyś taki zdystansowany i to po fakcie. Ot co, taka moja opinia, gdybyś chciał wiedzieć.

http://prawdziwe-wydarzenia-z-zycia.blogspot.com/
Akt: II Scena: II
– Będzie padać – stwierdził. – Mam wrażenie, że niebo jest smutne razem ze mną – wzruszył lekko ramionami i uśmiechnął się do dziewczyny. Ukazały się szereg białych zębów.
– Nie rozumiem. Coś się stało?
– Miałem niezbyt ciekawą sytuacje. Zerwałem z dziewczyną. No cóż, tak się zdarza prawda?
– Tak – przytaknęła. – Pewnie Ci ciężko – próbowała zrozumieć tą sytuacje. Sama też jej się taka przytrafiła.
– Znasz to uczucie? – wpatrywał się jej przez chwilę w oczy. – Myślę, że tak. Nie układało się nam, odkąd wyjechała. Odległość działa swoje. Nie mieliśmy tyle czasu już dla siebie, wiesz…
– Związki na odległość są próbą. Sama o tym się przekonałam – Kate podrapała się w tym głowy.

http://wystarczy-zapomniec-o-tym-co-bylo.blogspot.com/
Rozdział 20
Paulina nagle zerknęła na Bartka, już od długiego czasu czuła jego wzrok na sobie. Chłopak niespodziewanie złapał jej podbródek i zbliżył jej usta do swoich. Paula natychmiast została sparaliżowana. Mimo, że nie był to ich pierwszy pocałunek, dziewczyna czuła dreszcze płynące wzdłuż jej kręgosłupa. Po pewnej chwili wyciągnęła się w fotelu i założyła ręce za szyją dziewiętnastolatka, zmniejszając odległość między sobą, a nim. Zdziwiła go jej śmiałość, jednak było to pozytywne zaskoczenie.

http://ordomalum.blogspot.com/
Rozdział 5 cz. 3
Wtedy usłyszałam zrozpaczony głos kobiety, która mówiła, a może raczej krzyczała na funkcjonariusza, który miał ją przesłuchać "on zniknął tuż przede mną! Rozpłynął się w powietrzu!". Zatrzymałam się i popatrzyłam na nią. Rozpacz, żal, ból, strach - wszystko to było wymalowane na jej twarzy. Spojrzała na mnie, zdenerwowana i zniecierpliwiona opornym gliniarzem, który nie wierzył w znikającego faceta. Jej oczy, mocno niebieskie, jeszcze bardziej wyrażały wszystkie emocje. Popatrzyła na mnie chwilę, jakby szukając pomocy. Później znów spojrzała na policjanta i na nadchodzącego psychologa.

http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/
Rozdział 22
Nie mogłam już tego znieść. Adrenalina i ciekawość zmuszały moje nogi do biegu. Robert był w lesie, a więc w miejscu, w którym nie przebywał dosyć często, w miejscu, w którym coś musiało się wydarzyć i to tam właśnie muszę teraz być. Miałam świadomość że nie mam zegarka i każde zagrożenie wampira spowoduje posłuszeństwo w moich oczach, ale jakąkolwiek cenę musiałabym zapłacić za życie Igora i tak go uratuje. Nie miałam stuprocentowej pewności co do jego obecności właśnie w tym miejscu, być może się myliłam i właśnie zastanę coś czego nie chcę widzieć, ale takie ryzyko jest godne poświęcenia. Igor, jest kimś na kim za bardzo mi zależy, ale wiem, że robię słusznie i on zrobił by zupełnie to samo gdyby chodziło o moje życie, jestem jego dłużniczką i nie mogę go pozostawić samemu sobie. Jeśli Mario go znalazł zrobię wszystko, żeby dał mu odejść wolno.

http://prisoner-of-the-dead.blogspot.com/
Rozdział 19: I remember these days
Głośny huk rozniósł się po samochodzie, a zaraz po nim pisk opon i zapach palonej gumy. Automatycznie złapałem się czegoś obok i mocno ścisnąłem to coś. Spojrzałem do przodu. Zayn starał się opanować samochód, zwinnie przekręcając kierownicą i wyjść z driftu, Liam zaciskał ręce na desce rozdzialczej, aż mu kostki pobielały. Już nie było przedniej szyby, była tylko jedna wielka czerwona plama. Krew? Tak, to chyba krew! Cholera to krew! Jeszcze mocniej ścisnąłem to co miałem w dłoni i wbiłem w to paznokcie. Zacisnąłem oczy i starałem się uspokoić.

http://subiektywniee.blogspot.com/
Mini stosik #2 + Skład tanich ksiażek
No ale wracając do tematu… Zawędrowałam do sklepu z moim umęczonym towarzyszem i rozpoczęłam poszukiwania. Dedalus nie obfituje w nowości literackie, ale mimo wszystko, zawsze można znaleźć tam coś ciekawego i co ważniejsze, zapłacić naprawdę małe pieniądze! Ostatnimi czasy miałam ochotę na przeczytanie romansu, tudzież romansu młodzieżowego i co znalazłam? BAM!

http://rozkoszne-wycie.blogspot.com/
Rozdział 4
– Julien. Nie mów na niego Julian – powiedziała nadal zdziwiona, ale z dziwnym uśmiechem. Miał być normalny, a wyszedł jak grymas, który zdezorientował Crystal.
– Czy on ma jakiś problem ze swoim imieniem? – zapytała nagle. Jego ego musiało być naprawdę większe od jego inteligencji i od tego, co miał między nogami. Była naprawdę zdumiona reakcją ludzi na temat tego chłopaka. Chciał, żeby myślała o nim wieczorem. Oj, się zdziwi.
– On ogólnie jest problemem – wyspała, szukając ciemnych okularów w torebce. – Sprawiłabyś mi wielką radość w ogóle z nim nie rozmawiając – dodała jeszcze i naciągnęła na nos okulary. Wysiadły obydwie ze samochodu. Crystal wzruszyła ramionami.
– Nie mam największego zamiaru – powiedziała, kiedy Maureen się przy niej znalazła. Spojrzała jeszcze raz na starszą siostrę i pierwsze, co kupiły to ciemną apaszkę na jej szyję.

http://ostatnitaniec.blogspot.com/
Rozdział X
Musiałam odejść. Pomimo, że go kochałam, nie mogłam pozwolić na dalszy ciąg tego związku. To był już koniec.
-Tak będzie lepiej dla niego- powtarzałam w myślach, przecząc sama sobie.
Mężczyzna usiadł obok mnie. Wtuliłam się w jego pierś i pozwoliłam na objęcie mnie ramieniem. Dzisiaj był ostatni dzień mojej wolności. To miało być najlepsze, co mnie spotka, patrząc w przyszłość. Właśnie teraz żegnałam się ze wszystkim. Już nigdy ich nie ujrzę. Nie zobaczę wesołego Scott'a, który szykuje się do roli ojca. Ani Amandy, mojej pierwszej przyjaciółki. Tym bardziej już nie będziemy sobie dogryzać wraz z Natte'm. Daviny, która stała się mi bliska, teraz jeszcze bardziej, gdy została łowcą. Wiem, że Patrick się nią dobrze zajmie. Tak jak i reszta, zmienił się. Już nie był tym ponurym i skrytym chłopakiem. Teraz przepełniało go szczęście, gdy spotkał tą dziewczynę. Tworzyli ładną parę, może w końcu się ustatkują? Znowu straciłam wszystko.

http://in-the-name-of-freedom.blogspot.com/
Rozdział 19
- Nie potrafię się nad niczym skupić- wyznał głośno wzdychając.- Mel zbytnio mi ją przypomina. Wciąż słyszę jej krzyk rozpaczy, gdy widziała mnie martwego. Ty zapewne tego nie rozumiesz...
- Nawet nie wiesz, jak bardzo bym tego nie chciała. Uwierz mi. W życiu widziałam wiele zabójstw. Nawet sama pociągnęłam za spust.
- Teoretycznie, mnie też zabiłaś- wtrącił.
- To się nie liczy! Byłam przebrana za faceta- zaprotestowała, śmiejąc się. Chłopak nie pozostał jej dłużny i także zaczął się śmiać.- Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Wiem. Tak przy okazji, możesz zmienić mi trenera? Mel jest świetna, ale sama rozumiesz...
- Nie ma sprawy. Tylko mam nadzieję, że weźmiesz się w garść. Myślę, że im już nic nie zagraża i niedługo będziesz mógł się ujawnić.
- Dziękuje- uśmiechnął się, ukazując rząd białego uzębienia.- Obiecuję poprawę.- Wyciągnął w jej stronę rękę, po czym ich małe palce splątały się ze sobą.

http://alyssa-adams.blogspot.com/
Rozdział 14
- Świetnie się bawiłam, ale na mnie już czas – oznajmiła w końcu Ally, umykając pod uniesionym ramieniem Syriusza i zbiegając ze schodów.
- I tak się dowiem co tam masz! – krzyknął za nią, wychylając się przez barierkę.
- O tak, to akurat mogę ci zagwarantować. I obiecuję nawet, że też na tym skorzystasz...

http://pierwszylowca.blogspot.com/
Rozdział 14
- B-bo ja... - zawahała się na chwilę. Nie była pewna, czy dobrze robi, mówiąc to nieznajomemu. W końcu jednak zdecydowała się to z siebie wyrzucić. - Nie wiem, jak wrócić do domu! - powiedziała szybko, wbijając zawstydzone spojrzenie w asfalt, który nagle wydał jej się niezwykle fascynujący.
 - A co ja mam z tym niby wspólnego? - spytał opryskliwie chłopak i prychnął lekceważąco.
 - Gdyby nie ty, nie zgubiłabym Grace i nie miałabym teraz tego problemu - odparła chłodno Sadie. Ponownie złapała go za nadgarstek i zaczęła ciągnąć go w stronę wylotu uliczki. Tym razem zaskoczony chłopak bez oporu ruszył za dziewczyną. - Zaprowadzisz mnie teraz w okolicę, którą przynajmniej znam! - oznajmiła ze złością w głosie.
 - Kim ty w ogóle jesteś, żeby ciągnąć za rękę nieznajomego chłopaka?! - oburzył się jej towarzysz i zatrzymał gwałtownie na środku ulicy. - A jeśli jestem szalonym gwałcicielem, który szuka nowej ofiary?

http://dziedzicmroku.blogspot.com/
Rozdział 25: Zaufać wrogowi
Moją uwagę zwróciła zmięta kartka leżąca w kącie pokoju. Podszedłem bliżej i podniosłem ją z podłogi, po czym rozprostowałem ją, przyglądając się z zaciekawieniem jej zawartości. To był rysunek. Ale też nie taki zwykły rysunek przedstawiający kwiatki, motylki i jednorożca z tęczą na tyłku. Z kartki wpatrywały się we mnie dwie pary ciemnych, podkrążonych oczu, należące do jakiegoś nieznanego mi chłopaka i dziewczyny. Wzdłuż ich szyi przebiegała jedna prosta linia, a oni wpatrywali się we mnie niemalże błagalnym wzrokiem.
Kompletnie nie spodziewałem się takiego widoku. Cofnąłem się gwałtownie o krok, wypuszczając kartkę z dłoni. Z wrażenia wstrzymałem oddech i dopiero kiedy ów upiorny rysunek zniknął mi sprzed oczu, wypuściłem powietrze z płuc. Czułem się, jakby ktoś właśnie zrzucił mi na głowę worek kamieni, a stado bawołów staranowało mój brzuch.
Jednak nie czułem się tak przez strach czy przerażenie. Sparaliżował mnie fakt, jak bardzo był to znajomy widok.

http://naprawiam-siebie.blogspot.com/
Rozdział 3
Pierwszy raz, gdy pomyślałam o tym, że chciałabym zająć się psychologią człowieka, był wtedy, gdy w kawiarni widziałam konfrontację dwójki ludzi. Od razu wyczułam, że kupujący ma większy problem niż tylko brak cukru w napoju, który mógłby sobie bezpośrednio nasypać z dozownika leżącego na każdym stoliku.
Wtedy też moja interwencja nie skończyła się tak, jakbym chciała to wspominać. Mężczyzna zmierzył mnie wyzywającym spojrzeniem, wyzwał pod nosem, a każdy inny obecny w pomieszczeniu, mógł usłyszeć od niego, że więcej tam nie kupi niczego… Niby nic nadzwyczajnego, ale kilka dni później, sytuacja się powtórzyła, ten sam pan zagościł w kawiarni i po raz kolejny miał problem natury „słodkiej”…

http://cwiercwieczeposkromienia1.blogspot.com/
Rozdział VIII: Pyskata dziewczyna, piranie i sen
- Nie odzywaj się plugawa małpo – syczy Melanie przykładając jej nóż do gardła.
- Uspokój się Mel… - Thomas podchodzi do blondynki i zabiera ją od nowej sojuszniczki.
Idziemy prosto przez tunel. Brama musiała się zamknąć w nocy, bo musimy ją otwierać. W ciszy maszerujemy prosto przed siebie. Cały czas jesteśmy gotowi do zabicia przeciwników. Najbardziej liczę, że zobaczę tego Martina z Ósemki, bo go nienawidzę.
- Patrzcie – szczerzy się Ellie i wskazuje na jakąś wybiegającą z tunelu postać.

http://arrancarno6.blogspot.com/
Rozdział 2: Coursey call
– Ikari? Jeśli zdecydujesz się zostać w Hueco Mundo i przejdziesz na moją stronę, zachowasz życie, a nawet dostaniesz własny oddział Arrancarów, którymi będziesz mogła dowodzić – zaoferował. – Co ty na to? Przyjmiesz moją propozycję?
– Całuj mnie w dupę, ty fiucie złamany. – Chyba kosztowało ją to sporo wysiłku, bo zaniosła się po tym kaszlem, ale spróbowała nawet opluć Aizena. Czyżby Sosuke był jej aż tak wstrętny? – Gotei to banda debili, ale wolę należeć do tej mafii dla ubogich, niż do paczki zasranych konfidentów.
Aizen podniósł się i westchnął ciężko.
– Teraz możesz kończyć, Jaegerjaquez.
Klepnął mnie w bark i poczułem, że znów mam władzę w ramieniu.

-Czy coś ci we mnie przeszkadza? - zapytał po chwili.
-Co? Nie, nie. Dlaczego pan pyta?
-Mów mi po imieniu.
-No to... dlaczego pytasz? Aleksieju?
-Zdaje mi się, że czasem ci przeszkadzam. Jestem za stary? Narzucam się? Wtykam nos w nie swoje sprawy? Powiedz, a zrobię co tylko w mojej mocy, aby się zmienić.
-Nic z tych rzeczy... - odparła - Po prostu... za mało się znamy. Nie wiem, czy mogę ci zaufać.
-W takim razie zrobię wszystko, abyśmy się poznali. I żebyś mogła mi zaufać.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Niewolnica cz. 2
Ciasna przestrzeń budziła w niej agresję, gorąc odbierał rozum, spływający po ciele pot doprowadzał do szału, a rana na twarzy wywoływała łzy. To nie ból krzywdził a świadomość, że została oszpecona. Z tej rany powstanie szrama; obrzydliwa, zaburzająca regularne rysy twarzy szrama, będąca piętnem wiecznej niewoli.
Kimiko przysięgła na swój honor, że już nigdy nie pozwoli się skrzywdzić. Nie podda się, lecz będzie walczyć o godne życie w tym pozbawionym wartości świecie. Prędzej zginie, niż pozwoli się upokarzać. Takie obietnice wojowniczka ognia złożyła tej nocy, ponieważ noc przynosi również rozwiązania. I zawsze dobiega końca, ustępując miejsca światłu.

http://wirus-rzeczywistosci.blogspot.com/
02
Nagle ktoś złapał mnie za ręce i wykręcił je do tyłu. Zabolało. Nie widziałam twarzy napastnika. Zaczęłam krzyczeć i się szarpać, ale to musiał być jakiś napakowany osiłek, bo bez trudu zatkał mi usta i trzymał moje ręce w żelaznym uścisku. Z łatwością przerzucił mnie przez ramię i wybiegł na drogę. Stał tam czarny samochód. Postawił mnie na ziemi i rozluźnił uścisk. Szybko wyrwałam się i odwróciłam się w stronę napastnika. Z trudem pohamowałam wrzask.
Chłopak był dobrze zbudowany, choć nie aż tak jak mi się wcześniej zdawało, ale - co ważniejsze - połowa jego twarzy wyglądała na dosłownie wyżartą - jakby ktoś wylał na nią kwas. Straty objęły cały prawy policzek. Nie miał też prawego ucha. Wyglądał paskudnie, odstraszająco. Gdybym zobaczyła go na ulicy, spojrzałabym na niego z zainteresowaniem, ale w takiej sytuacji? Wyglądał jak psychopata, gwałciciel i seryjny morderca. A w Nowym Jorku to przecież nie było nic nadzwyczajnego!

http://jeszcze-o-nas.blogspot.com/
Rozdział 11
Niewielu hogwartczyków zdecydowało się na spacer tego popołudnia, toteż błonia były prawie puste. Minęła parę Krukonek z trzeciego roku, grupkę pierwszaków z Huffepuffu i kilkoro Ślizgonów. Kiedy przechodziła obok tych ostatnich, serce na moment zamarło jej w piersi, jednak nie dostrzegła blond czupryny Draco. Właściwie dlaczego tak bardzo pragnęła ją zobaczyć?
Spacerowała brzegiem jeziora i wpatrywała się w taflę wody. Pozwoliła myślom błądzić. Dziś minęło dokładnie cztery lata, odkąd została własnością Toma. Czy nie powinna była uczcić tego w jakiś sposób? Tylko jak miałaby to uczcić? Przecież nie mogła ot tak zobaczyć Toma. Już nie…
A gdyby tak ponownie spróbowała udać się do Komnaty Tajemnic? Może udałoby się jej tam wejść?

http://dorwac-kombinatora.blogspot.com/
Rozdział piąty, w którym dobre niespodzianki chodzą parami
Dmitrij wytrzeszczył oczy. Ten wkurzający diabeł nie mógł przecież być tak stary, żeby pracować przy weselu w Kanie Galilejskiej! Wyglądał dużo młodziej, nie miał wokół siebie tej aury, jaką posiadali zazwyczaj najstarsi aniołowie. Wydawał się raczej przeciwieństwem kogokolwiek, o kim można byłoby powiedzieć, że wzbudza respekt. Nie, to nie mieściło się w głowie Dmitrija.
— Do dziś nie zapomniałem, jak ciężko było zorganizować ten płonący krzak. Pół dnia grzebania w zaklęciach. Mam wrażenie, że przekopaliśmy połowę biblioteki, żeby znaleźć coś odpowiedniego na kamienne tablice. I dobrze poszło, bo krzak jarał się pół nocy, a tablice wyszły całkiem, całkiem. Saszka, do dziś pamiętam, jak zdychałeś ze śmiechu za kamieniem, kiedy Keniel robił show.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy