sobota, 31 maja 2014

Nowe posty (104)

Rozdział 6
- Och… Cześć. – Spojrzała na mnie przelotnie jakby moja obecność była jej nie na rękę. Dziwne. Niemniej nie przejąłem się tym zbytnio. Miałem ważniejsze sprawy na głowie niż kolejne, dziwne zachowanie ze strony Gilbertówny.
- Cześć – odpowiedziałem nieco mniej oschle niż bym tego chciał. Starałem się trzymać ludzi na dystans, z powodzeniem mi się to udawało, ale od kiedy w miasteczku jest o jednego wampira więcej, stawało się zancznie trudniejszym unikanie wszystkich wokół.
- Caroline bierze prysznic, chcesz zaczekać? – zapytała otwierając drzwi szerzej, jednak niewidzialna zapora nie ustępowała. Nie mogłem wejść do środka, nie zostałem zaproszony.
- Dzięki, poczekam tutaj – odpowiedziałem patrząc jej w oczy z największa surowością, chciałem aby odczytała aluzję, aby myślała, iż nie zależy mi specjalnie na jej towarzystwie, co w sumie nie mijało się z prawdą.
- Okay, jak wolisz. Powiem jej żeby się pospieszyła – rzuciła niefrasobliwie, jakby chłód bijący z mojego tonu w ogóle jej nie przejął.

http://revievv.blogspot.com/
Gwiazd naszych wina
Są książki, przy których śmiejemy się do łez. Są i takie, przy których wzruszamy się do łez. Jeśli już jednak w ten sposób dzielimy książki, nie możemy zapomnieć o trzeciej kategorii: są bowiem i takie, przy których możemy się śmiać i wzruszać na przemian. I Gwiazd naszych wina bezapelacyjnie należy do tej trzeciej kategorii.

http://story-of-my-lifes.blogspot.com/
30 days challenge: day 1
Możliwe, że o to w tym wyzwaniu chodzi, ale w takim razie będzie to moja wariacja na temat wyzwania. Także tego.

http://story-of-silent-hill.blogspot.com/
Rozdział 7: Ile sekretów jeszcze skrywasz?
Minęliśmy Annę po raz kolejny rzucającą w Dahlię jakimiś kamieniami. Chciałam przyspieszyć, jednak trafiłam stopą na wyłom w stopniu. Potknęłam się i upadłam, trafiając kolanem w kant. Zaczęło mnie paskudnie boleć. Automatycznie puściłam dłoń Colina i chwyciłam się za nogę.
-Joanna, wstań! - zawołał do mnie woźny, obejmując mnie i usiłując pomóc mi wstać. - Dasz radę!
-Nie przejmuj się mną, idź!
Oboje zauważyliśmy dziwny ruch powietrza za Anną. Wiedziałam od razu – to Piramidogłowy dosłownie zmaterializował się obok nas.

http://in-the-name-of-freedom.blogspot.com/
Rozdział 24
- Nie do końca. Ja nikogo się nie boję- szepnął Paul.
- A powinieneś bać się mnie- warknęła zła. Niemal niedostrzegalny ruch jej dłoni, nakazał im wkroczenie do akcji. Rozpoczęli swój odstrzał. Z nie wiadomo której strony dobiegały kule, doszczętnie dziurawiąc agentów. Nawet kuloodporne kamizelki nie poradziły sobie z tą liczbą naboi. Kolejne trupy padały na ziemię, a w oczach Paula pojawiło się przerażenie. Tego się nie spodziewał. Miał tylko zwabić ją w to miejsce, po czym przytrzymać, póki nie dostanie wiadomości. Tak też zrobił. I co to dało? Teraz mógł się pożegnać z wycofaniem oskarżeń. Nawet z życiem.
Gdy już każdy, prócz niego, leżał martwy na ziemi, Speedy zwróciła się do niego.
- Nadal twierdzisz, że się mnie nie boisz?- Zapytała, a on głośno przełknął ślinę. Dostał kulką w nogę. Opadł z krzykiem na podłogę, łapiąc się za postrzeloną kończynę. - Zdradziłeś mnie- powiedziała, ostrzeliwując jego drugą nogę.

http://gud-med-oss.blogspot.com/
Rozdział VII
Mężczyzna oddychał dość płytko, ale równo, dlatego Cecylia uznała, że jest z nim względnie dobrze – przynajmniej na tamten świat jakoś entuzjastycznie się nie wybierał. Zdjęła mu mokry okład, który zdążył się już nagrzać i przyłożyła jedną dłoń do jego czoła, a drugą do swojego – cały czas był rozpalony, ale chyba już nie aż tak straszliwie jak wtedy, gdy wychodziła. Zanim zrobiła mu nowy okład obmyła mu świecącą od potu twarz. Musiała dość mocno się nad nim nachylić, żeby widzieć – nie chciała trzymać nad nim, broń Boże, świecy, bo jak znała samą siebie, to mogłaby jeszcze poparzyć go woskiem, a tego by nie chciała. Poczuła na twarzy jego ciepły oddech aż zakręciło jej się w głowie – zapach alkoholu uderzył w nią tak mocno, że aż musiała się odsunąć.
-Chryste Panie, panie Szwedku – wymamrotała po nosem. – Pan się powinien cieszyć, że jest pan nieprzytomny, bo głowa to panu pęknie jutro na dwoje. Pan to jak ten smok wawelski. Tyle, że zamiast ogniem, to pan wódką zionie.

http://wszystko-ma-swoj-poczatek-i-koniec.blogspot.com/
Rozdział jedenasty
- Hej - podrapała się niezręcznie po głowie. - Przepraszam, że wam przerywam, ale Daniel widziałeś może dzisiaj Aleksa? Podobno nie ma go od rana a nie odbiera mojego telefonu..
- Który dzisiaj jest? - odzywa się Hanna, która odsunęła się wystarczająco od chłopaka. - Ósmy?
Nina wyciągnęła z kieszeni telefon i spojrzała na ekran, po chwili spojrzała na dziewczynę i potwierdziła jej słowa.
- Tak, ale co ma do tego...?
- Dzisiaj jest siódma rocznica śmierci jego matki - uśmiechnęła się słabo. - Nigdy w ten dzień nie przychodzi do szkoły... Ani nie odbiera telefonów. Znajdziesz go na cmentarzu.
- Dzięki za informację - spojrzała to na nią to na Daniela, ale przyjaciel też był zaskoczony. - Powiedz mi tylko skąd wiesz tyle na jego temat? Myślałam, że się nie znacie...

http://historia-harryego-i-ginevry.blogspot.com/
Rozdział 24: Uznany za zmarłego
Harry jęknął, czując niemiłosierny ból głowy. Miał wrażenie, że leżał na czymś miękkim, co wydawało mu się nieprawdopodobne, skoro powinien znajdować się między gruzami herbaciarni. No właśnie. POWINIEN. Chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu; ściany pokrywała jasnozielona farba, a meble były w kolorze srebra. Na ścianie wisiały obrazy martwej natury.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Jedyną is­totą, która może być pot­wo­rem jest człowiek. Tyl­ko on pot­ra­fi krzyw­dzić dla zabawy.
-Czy ty w ogóle wiesz, kim jesteś?-Spytał kompletnie zbijając mnie z tropu. Zmarszczyłam brwi.
-Yyy...człowiekiem? Płci żeńskiej?-Spytałam głupio przyprawiając go o atak śmiechu. Pokręcił przecząco głową i usiadł przy stole na przeciwko mnie.
-Zmutowanym genetycznie człowiekiem. Nie tolerujemy mięsa, ale podświadomie odczuwamy potrzebę zabijania, bo mamy w sobie jakieś zmutowane geny zwierząt.-Rzekł patrząc mi prosto w oczy.-Pierwsze tygodnie przemiany to droga przez męki. Nie wiesz, co się z tobą dzieje, wszystko wydaje się inne, zbyt wyraźne. Czyjś szept wydaje się być krzykiem, przestajesz panować nad swoją siłą. I ból całego ciała nie do opisania. Trzeba na nowo uczyć się panować nad wyostrzonymi zmysłami.-Chciałam zacząć się śmiać, powiedzieć że to nie może być takie straszne, ale on najwyraźniej wcale nie żartował...

http://posrod-gwiazd.blogspot.com/
Przemijająca wieczność
Mogliśmy zdobywać góry, przepływać morza i oceany, przeskakiwać ogień.
Ale nie kochać.
Nie zostaliśmy do tego stworzeni.
Nie potrafiliśmy tego zrozumieć.
I już nigdy nam się to nie uda.

http://aura-nimfy.blogspot.com/
Rozdział 4
- Mel! - zawołałam oburzona, ale ona już ciągnęła mnie i Angelinę za ręce wskazując brodą jakiś kierunek.
- To ten koleś z wykładu z ekonomi! A obok niego jest ten mega słodki facet od Kate z siłowni! - Melody nadal piszczała, a ja w końcu zaprzestałam szukania czegokolwiek w torbie i podniosłam głowę.
Napotkałam rozbawione spojrzenie Ethana i ironiczne Rufina. Cholera, jak tu wybrnąć cało z sytuacji? Chyba się nie da. Trzeba się zwijać.
- Dziewczyny, ja lecę. Mam dzisiaj dużo roboty! - i nim zdążyły coś odpowiedzieć ulotniłam się błyskawicznie znajdując się przy samochodzie. - Czesć - rzuciłam tylko i już siedziałam wewnątrz czarnego suva.
- Aż tak się za mną stęskniłaś? - Rufin uśmiechnął się szyderczo, ale ja machnęłam tylko na niego ręką.
- Uciekałam do mniejszego zła... Chociaż nie, to źle dobrane słowa - mając w końcu spokój odnalazłam moją butelkę wody.

http://saiyan-princess.blog.onet.pl/
80. Legenda Vitani
- Wiedz, że jesteś dla mnie najważniejsza i zrobię wszystko, dosłownie wszystko by cię odzyskać! Byś wróciła do nas, do mnie. Do mnie w szczególności, bo jeśli nie mogę cię mieć dla siebie, to chciałbym mieć cię przy sobie – Zachlipał – Chciałem ci powiedzieć, że cię kocham i nie jesteś dla mnie tylko przyjaciółką. Jesteś moim życiem. Jesteś wszystkim…
Spuścił głowę posępnie pozwalając łzom spaść na piasek. Właśnie w tej chwili zrozumiał jak bardzo zależy mu na tej dziewczynie i tak jak powiedział jest w stanie zrobić wszystko byleby ją odzyskać. A czy kiedykolwiek ponownie odważy się wypowiedzieć te słowa? Pociągnął nosem po czym wstał z kamienną twarzą będąc gotowym do walki. Będąc gotowym na wszystko.

http://psychopoduszka.blogspot.com/
4
- Nie dasz mi czasu, żeby cię przekonać? - spytała, odprowadzając mnie do drzwi. Z zaskoczeniem zdałem sobie sprawę, że wciąż emanuje tą niezachwianą pewnością siebie.
- Zastanawiam się, po co tyle zachodu - mruknąłem, wychodząc za próg i wreszcie poczułem jak opuszcza mnie onieśmielająca atmosfera tego miejsca i mogę połączyć ze sobą więcej niż trzy krótkie słowa, w dodatku wypowiedziane czymś więcej niż zachrypniętym szeptem.
- Tak naprawdę to całkiem proste. - Cristina oparła się o framugę z tajemniczym wyrazem twarzy i skinęła mi głową, jakby chciała powiedzieć: „nie urazisz mnie, jeżeli teraz odejdziesz”. - Pozostawię cię w słodkiej niewiedzy.
Słysząc jej słowa zdobyłem się na nikły, urywany uśmiech, w których chyba więcej było podziwu niż wesołości.
- Genialne - wymamrotałem, coraz bardziej utwierdzając się w przekonaniu, że początkowa fascynacja kobietą była bynajmniej niechybiona.
- Dziękuję.
Zrobiłem niepewny krok do tyłu, po którym drzwi zamknęły się z wahaniem.

http://zranione-dusze.blogspot.com/
Rozdział czwarty
- Dlaczego wróciłaś?
- To mój dom.
Kolejna półprawda.
- Ale nie było cię wtedy, gdy najbardziej byłaś potrzebna.
- Nie ponoszę odpowiedzialności za to, co się tutaj stało – powiedziała twardo, czując jak złość i rozdrażnienie skradają się pod jej skórę, wsączając powoli do krwiobiegu, przesłaniając wzrok czerwoną mgiełką.
Nie podobało jej się, że rozmowa zaczynała wymykać się spod jej kontroli, zbaczając na tor, po którym nie miała zamiaru się poruszać.
Nie chciała.
- Deucalion i Nogitsune to wasz bałagan. Nie obarczaj mnie więc winą za coś, czego sami nie potrafiliście posprzątać.
- Jeśli pozwala ci to spać spokojnie. - Wzruszył ramionami, pozornie niedbale i z nonszalancją kogoś, kto nigdy nie zaznał smaku straty, choć jego spojrzenie było twarde, zimne i bezlitosne. - Powinnaś chronić to miasto. To twój obowiązek.
Obowiązek jej matki.
- Moim obowiązkiem jest ochrona mojej rodziny – niemal warknęła, zmuszając się do rozprostowania dłoni, które samoistnie zacisnęły się w pięści.
- I jak ci to wyszło, Ellie?

http://ofiara-wrozek.blogspot.com/
Rozdział XXI
Uśmiechnął się leniwie, pochylając w moją stronę. Nawet nie zdążyłam go odepchnąć, bo się zachwiał i znowu oparł o stół.
– Tak będzie dla mnie bezpieczniej – stwierdził, biorąc zza siebie pierwszy lepszy kieliszek, zaglądając do środka i wypijając zawartość. Prychnęłam i mu go wyrwałam, a potem z hukiem postawiłam na blacie.
– To akurat była woda, kwiatku – zauważył.
Spojrzałam na niego z irytacją, zakładając dłonie na piersi.
– Zabraniam ci dotykania czegokolwiek, co leży na tym stole – oznajmiłam.
Zrobił zamyśloną minę.
– A jeśli stoi obok? – spytał. Posłałam mu pytające spojrzenie, a kiedy w odpowiedzi się uśmiechnął, domyśliłam się, co ma na myśli.

http://xiaolin-iv-sezon.blogspot.com/
Rozdział 17
Koci wojownik pierwszy raz patrzył na śpiącego spokojnie w kołysce syna ze wzruszeniem. Obok stała Eme. Długie, blond włosy tradycyjnie spadały jej na plecy i odsłaniały delikatną, jasną twarz. Usta pomalowane krwistoczerwoną szminką rozchylały się, eksponując białe zęby. Była taka piękna, a on dostawał gorączki na myśl o znanych tylko jemu i księciu tajemnicach, jakie kryły się pod szatami tej kobiety. Teraz należała do niego. W tamtej chwili zapragnął, aby znów - spleceni w miłosnym uścisku - leżeli pod kołdrą. W sekrecie przed wszystkimi. Wyciągnął rękę i dotknął odsłoniętego fragmentu jej skóry. Wzdrygnęła się i momentalnie odsunęła. Nie chciała Filipa. Nie miała najmniejszej ochoty odgrywać wraz z nim rolę kochających się rodziców, pochylonych nad kołyską pacholęcia. Dziecko nic nie zmienia.
– Udał nam się syn – zaczął Filip, co niespodziewanie rozsierdziło Eme.
– Nie ma żadnych nas. Wbij to sobie wreszcie do tego pustego łba i wynoś się!
Jednak wojownik ani myślał ruszać się z miejsca.

http://zlatan-petrovic.blogspot.com/
Rozdział 36
Bijący od wody chłód bezsprzecznie oznaczał nadchodzącą wielkimi krokami jesień, gdy Petrović zbliżał się do miejsca zdarzenia ścieżką wydeptaną w wypalonej przez letnie słońce trawie. Szedł niespiesznie, raz po raz zaciągając się trzymanym w ręce papierosem. Za dużo martwych ciał w życiu widział, żeby go to mogło poruszać na tyle, by momentalnie porzucić wszystko i biec oglądać zwłoki, bo to zwłoki. Jego spokój nie był oczywiście synonimem znieczulicy, albowiem tylko z zewnątrz wydawał się opanowany, w myślach natomiast już obmyślał możliwe scenariusze wydarzeń.

http://bumpy-path-yaoi.blogspot.com/
Rozdział XIV: Przyjaźń cz. 2
- Niestety, kiedyś musiało to nastąpić, a dochód już był minimalny – odparła Karen. Mikoto w tym czasie coś podpisywała, następnie skierował wzrok ku niemu.
- Żałuję, że muszę tyle osób zwolnić, ale nie jestem pierwsza i ostatnia, co musi to uczynić – powiedziała najstarsza osoba w pomieszczeniu, odtąd wróciła wzrokiem na dokumenty oraz spojrzała się na stosik z rezygnacjami.
- Będziesz chciał tutaj pracować? – Usłyszał, uświadamiając sobie, że za te kilka miesięcy, ona może go już nie pamiętać. Wróci do swojego świata, zostawiając tylko nikłe wspomnienie, jakie pewnie będzie mieć, albo odczuje, że kogoś w jej życiu brakuje.
- Zobaczymy, co przyniesie jutro, a jeżeli nic tu po mnie to już pójdę – odpowiedział, musiał jeszcze wziąć swoje rzeczy, a przeczuwając gdzieś w pobliżu Sasuke, czuł się lekko i szczęśliwie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy