czwartek, 19 czerwca 2014

Nowe posty (106)

Rozdział 104: Porażka księcia
Widząc to przepełnione troską i uczuciem spojrzenie, młodszy z braci miał wrażenie, że zaraz serce mu pęknie. Czy zakończenie tej wojny musi przynieść tak wiele cierpienia? Czy bogowie nie powinni istnieć po to, by zapobiegać czemuś takiemu? Czy złamane serca pojedynczych jednostek mieli za nic, bo był to zaledwie szept na tle wszechświata?
– Ja… – zaczął niepewnie Kaelas, nie wiedząc, co miałby odpowiedzieć Falonarowi. – Byłeś najlepszym bratem na świecie – dodał na jednym wydechu.
Następnie pobiegł w stronę księcia, nie oglądając się za siebie. Zacisnął mocno powieki, by pozbyć się napływających do oczu łez. Było już za późno na żale. Obrał tę drogę i teraz musiał wytrwać na niej do samego końca. Bo tak było im pisane.

http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/
Rozdział 26
Chłopak ponownie chwytając mnie za biodra rzucił na łóżko, tym razem przytrzymując mnie z każdej strony.
- Zejdź ze mnie - syknęłam.
- Przecież ja tutaj żądze, sama to przed chwilką powiedziałaś. - zachichotał ściskając jeszcze bardziej moje ręce.
Delikatnie zaczął całować moją szyję, co przyprawiało mnie o coraz większe mdłości. Za każdym razem kiedy sprawiał mi ból przenikał moje oczy. Bawiło, a wręcz posilało go moje cierpienie. W nieoczekiwanym momencie mocno wgryzł się w moją szyję. Moje dłonie od uścisku były już lekko purpurowe, a całe ciało zaczęło niemiłosiernie piec zmuszając mnie do gardłowego jęku. Louis oderwał się ode mnie, a następnie mocno przygniótł mnie całym ciałem do łóżka.
- To co teraz zrobimy? - uśmiechnął się, poczułam jego oddech na swojej twarzy przez co lekko się skrzywiłam.
- Twoje ego nie zostało jeszcze dostatecznie wyleczone? - wydusiłam pomimo okropnego bólu w okolicach przełyku.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Podczas kłótni nienawiść puka do drzwi i tylko ci pełni miłości nigdy nie otwierają
Połowę twarzy miał normalną, a z drugiej schodziła skóra i widać było kości. W lewej ręce trzymał ludzkie serce, z którego skapywała krew. Obok niego Cam, na szczęście z kompletną twarzą za to z czarnymi jak węgle oczami które zwrócone były gdzieś w górę. W prawej ręce miał nóż a w lewej uciętą głowę jakiejś kobiety, którą trzymał za blond włosy. Kolejny przy Camie był Domi, z wielkim irokezem i długimi szponami zamiast paznokci, które wbijał w swoje żebra. Był przeraźliwie blady a po jego nagim torsie płynęła krew.

http://dramione-swapped-souls.blogspot.com/
Rozdział III
— Bawi cię to?!
— Przeogromnie. — Pokiwała głową, oddając mu list, w którym Ron poinformował, że będzie w Hogsmeade podczas pierwszej szkolnej wyprawy do wioski i chciałby się zobaczyć z Hermioną. — Może do tego czasu się odmienimy, a jeśli nie... Cóż, uprzedzę cię tylko, że Ronalowi trochę poci się dłoń, jak zbyt długo trzyma moją. — Starała się mówić spokojnie, ale rozbawienie bardzo jej to utrudniało.
(...)
— Granger, nie żartuj sobie ze mnie — warknął, machając listem tuż przed jej nosem. — Prędzej polubię sklątki tylnowybuchowe niż spotkam się z tym... tym Weasleyem jako ty! Czy ty wiesz, co on może chcieć ze mną robić?!

http://verrmor.blogspot.com/
Cnotliwe Szczeniaczki - Niespodziewany zwrot akcji – część szósta
Większość z nas weszła pomiędzy pierwsze drzewa. Nie widziałem jednak nigdzie małomównego elfa. Odwróciłem się. Spiczastouszy stał na skraju lasu i nie miał chyba zamiaru iść dalej.
– Co jest? – zapytałem, starając się, by zabrzmiało to przyjaźnie.
– Nie wejdę tam – pokazał.
– Czyżbyś się bał? Jeszcze w życiu nie widziałem elfa, który bałby się głupich drzew – krasnolud zarechotał.
"Milczek" miał już sięgnąć po kuszę, ale powstrzymałem go.
– Zir, zamknij się – rozkazałem. Posłuchał. – Jaki jest powód?
– Śmierć – odpowiedział.

http://wszystko-ma-swoj-poczatek-i-koniec.blogspot.com/
Rozdział trzynasty
- Daniel, wiem, że obwiniasz się, ale nie musisz tłuc całego szkła... - powiedziała śpiącym głosem, mając wciąż zamknięte oczy.
Nikt się nie odezwał, ale ponownie usłyszała kroki. Chwilę później poczuła jak po plecach przeszedł jej chłód, prawdopodobnie z otworzonego okna.
- Daniel, do cholery, zamknij to okno.. Jestem zmęczona.
Cisza.
- Daniel? - otworzyła oczy i powoli odwróciła się.
W salonie nikogo nie było, ale okno balkonowe było otwarte na szerz. Nina szybko podniosła się z sofy i zamknęła je. Spojrzała do ogrodu, myśląc, że tam kogoś dojrzy, ale tam również nikogo nie widziała. Ponownie usłyszała za sobą tłuczone szkło. Powoli odsunęła się od okna i odwróciła się.
- Ładny dom - powiedziała ciemna postać stojąca na środku salonu.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
„Ja, Frankenstein” 2014
Adam, potwór stworzony przez doktora Frankensteina, od ponad 200 lat żyje samotnie, kryjąc swoją tożsamość przed ludźmi. Obdarzony ogromną siłą i wytrzymałością, wytrenowany w sztukach walki, broni naszego gatunku przed zakusami istot rodem z najgorszych koszmarów. Nieoczekiwanie i wbrew swojej woli zostaje uwikłany w odwieczną wojnę pomiędzy dwoma klanami nieśmiertelnych. Obie frakcje chcą odkryć sekret jego zmartwychwstania, by dzięki niemu zdobyć kontrolę nad armią żywych trupów.

http://marzenstraznicy.blogspot.com/
Bose stopy
Bardzo mnie to zainteresowało, ponieważ jestem przyzwyczajony do nieustannego noszenia jakiegoś typu obuwia. Wyjątek stanowią sytuacje oczywiste, typu sen. No ale na bosaka tak w biały dzień? W lesie, w mieście, no a już w ogóle po śniegu!? W każdym razem wydało mi się to bardzo dziwne, więc siłą rzeczy MUSIAŁEM zbadać zagadnienie bliżej. Oto co udało mi się ustalić:
Po pierwsze i najważniejsze - absolutną koniecznością było odrzucenie butów w kąt. Żeby lepiej zrozumieć Jack'a, musiałem zacząć robić to co on; to najprostsza droga. Dlatego też złożyłem sobie poważne zobowiązanie, aby chodzić bez butów kiedy tylko się da. Oczywiście Wy nie musicie od razu wypływać na tak głęboką wodę, ale polecam chociaż podjęcie próby. Ja obecnie chodzę bez butów w domu, w mieście, w pociągu, w lesie, a raz nawet w kościele. Słowem - prawie wszędzie. Ale do rzeczy.
Chodzenie bez butów wydaje się z początku dziwne.

http://tozsamosc-cobry.blogspot.com/
Rozdział II: Cobra
- O co chodzi? Jak widać siedzę za kratkami od pięciu lat i nie wiem w jaki sposób mogłabym być przydatna w jakieś sprawie. – Podparłam rękę na łokciu i przycisnęłam słuchawkę do ucha. Bishop nie spuszczał wzroku z mojej sfatygowanej twarzy. Studiował ją uważnie, wpatrując się w sińce i drobne rany, których nabawiłam się przez ostatnie kilka dni. Czułam się nieco dziwnie.
- Na pewno wiesz, co mam na myśli. Chodzi mi o twoje zajęcie sprzed pięciu lat. Byłaś bardzo znana w moich stronach. Wciąż zadziwia mnie fakt, że jesteś tak młoda, a tak utalentowana. Oczywiście otrzymasz godne wynagrodzenie. Chyba będziesz potrzebować mojej zapłaty, by oderwać się od takiego życia. – Rozejrzał się po Sali i wykrzywił usta w grymasie. - Nawet mogę zaoferować ci coś jeszcze. Coś bardzo cennego, coś czego będziesz potrzebowała, jeśli będziesz chciała pomścić swojego brata – oznajmił, ściszając ton o połowę, gdy wypowiadał ostatnie kilka słów. I wtedy coś we mnie zamarło.

http://love-survives-everythign.blogspot.com/
Rozdział 5
W oczach blondynki zaczęły zbierać się łzy, jednak przełknęła je. Nie mogła się rozpłakać, nie tutaj nie teraz. Odwróciła się i zaczęła zmierzać w kierunku drzwi, gdy ponownie na kogoś wpadła.
-Przepraszam – mruknęła cicho i już miała iść dalej, jednak zatrzymała się, gdy usłyszała znajomy głos.
-Caroline? - Blondynka odwróciła się i wyszczerzyła oczy ze zdziwienia.
-Hayley? Co tu robisz? - Dziewczyna nie kryła zdziwienia, które wzrosło gdy zauważyła charakterystyczne wybrzuszenie na brzuchu wilczycy. - Jesteś w ciąży?

http://aura-nimfy.blogspot.com/
Rozdział 7
- Czemu mi nie powiedziałaś, że bierzesz udział w let's dance?! Oraz, że twoim partnerem jest największe ciasteczko Nowego Jorku?!
Co miałam jej powiedzieć? "Bo widzisz, Jess, królowa nimf kazała mi z nim tańczyć, ale wcześniej złamali nogi jego poprzedniej tancerce, abym miała miejsce. Ah, no i jeszcze on jest demonem, więc śmiertelniczki odpadają." Tak, na pewno by w to uwierzyła. Zamiast tego powiedziałam:
- To działo się wszystko tak szybko. Zupełnie z dnia na dzień.
Starałam się przybrać jak najbardziej niewinną minę, aby mi uwierzyła. Chyba dała się nabrać, bo za wszelką chciała utrzymać obrażony wyraz twarzy, ale usiadła obok mnie na łóżku.
- I jaki on jest? - zapytała nie mogąc już wytrzymać, a oczy jej błyszczały z podniecenia.
No na pewno jest bardzo demoniczny i jest najważniejszym nieśmiertelnym w Ameryce Północnej.
- Jest pompatycznym dupkiem - mruknęłam przypominając sobie jak bardzo Rufin mnie denerwuje.

http://ostatnitaniec.blogspot.com/
Rozdział 14
- Ezry- dokończył męski głos. Nerwowo obejrzałem się za siebie. Odetchnąłem z ulgi, gdy osoba, która się odezwała, okazała się być Śmiercią, a nie Lucyferem.- Nie poznałabyś Ezry, a to wszystko by się nie wydarzyło. Zobacz co by się stało, gdybyś go nie poznała. Nie bylibyśmy w tym miejscu, a już prawie koniec.
Zmarszczyłem brwi analizując jego słowa. Jaki koniec? O czym on w ogóle pieprzy?
- Śmierć- rzekła spokojnie, choć mógłbym przysiąc, że w jej oczach widziałem ten znajomy błysk, który zawsze zwiastował nieszczęście.- Po co tu przyszedłeś? Chyba mieliśmy umowę.
- O! Widzę, że nie tylko z diabłem zawierasz pakty- rzuciłem bez zbędnego namysłu. Do jasnej cholery! Co się ze mną dzieję?!
- To nie twoja sprawa- warknęła do mnie, po czym skierowała się do Kosiarza.- Po co tu przyszedłeś?
- Mała zmiana planów. Twój kochaś postanowił przyśpieszyć wasze spotkanie i właśnie w tym momencie wybiera się do ciebie.

http://stop-dreaming-hp.blogspot.com/
6. Zloty znicz
Leżałam z otwartymi oczami, w ciemności wpatrując się w baldachim mojego łóżka. Próbowałam wsłuchać się w oddechy trzech, śpiących Gryfonek, jednak nie potrafiłam się na tym skupić. Drżałam, nieświadomie coraz mocniej zaciskając dłonie na srebrnym medaliku. Powoli przewróciłam się na bok i przymknęłam oczy. Słowa Remusa wciąż wirowały w mojej głowie, jak gdyby właśnie szeptał mi je do ucha. Wiedziałam, że miał racje. Wszyscy mieli. Czemu nie potrafiłam się z tym pogodzić?
Przyjrzałam się małej zawieszce w kształcie lilii wodnej i poczułam, jak po policzkach ciekną mi łzy. Nie powinnam tego robić, a jednak powoli przejechałam palcem po łańcuszku i po chwili wahania zapięłam go wokół mojej szyi. Zacisnęłam powieki i siorbnęłam cicho nosem. Wciąż znaczyło to dla mnie więcej niż mogłabym przypuszczać.

http://sekrety-zamku.blogspot.com/
Rozdział 22: Akcja „Błysk”
- Słyszałaś o niej?
- Coś tam mi się obiło o uszy. Nie podobają mi się te głosy – oznajmiła. – Może da się przekonać dziadka, by zatrudnił dodatkowego nauczyciela?
- Może, ale nawet jeśli, to ojciec mówił – zaczął Ron. – że Ministerstwo chce, by Umbridge uczyła wszystkie klasy. Podsłuchałem waszą ostatnią rozmowę z Syriuszem, gdzie powiedział ci, że Knot oszalał, że dostał świra.
- Wiem. Sądzi, że mój dziadek czyha na jego stanowisko i chce go pozbawić posady – przypomniała sobie. – Knot jest idiotą, w ogóle nie nadaje się na Ministra według mojej skromnej osoby. Dziadek i tak ma już wystarczająco utrudnione załatwianie spraw w Ministerstwie. Wiecie, że do osiemnastego roku życia sprawuje nade mną opiekę – zauważyła. – Ale co dwa lata musi podpisywać jakieś papiery, które także musi podpisywać Amadeusz, mój wuj. Podobno nie chcieli mu ich ostatnio wydać.
- Żartujesz? – spytała Hermione. – Rozumiem, że Knot się boi i jest stary, ale żeby aż tak mu odbiło?

http://fight--for--freedom.blogspot.com/
Rozdział 8
I nie minęło dużo czasu, a dziewczyna ucichła i usiadła na ziemie. Jej spojrzenie zrobiło się dziwnie puste, a ona uśmiechnęła się sztucznie. Obaj Huncwoci zerknęli na siebie przerażeni, lecz w ciszy oczekiwali co się zaraz stanie. I wtedy, po dziesięciu minutach Lydia zerwała się i zaczęła histerycznie krzyczeć, płakać i rzucać się po małym pomieszczeniu.
Syriusz złapał ją za ręce, przyciskając do ściany.
- Lydia! - Krzyknął, potrząsając nią mocno. Zdecydowanie za mocno. - Lydia! - Powtórzył głośniej, a dziewczyna zamrugała szybko, nadal płacząc.
- Tam była trumna! Ktoś umarł! Syriusz, ktoś nie żyje! - Zaczęła piszczeć, a chłopak otworzył szerzej oczy. - Musimy wiedzieć! Musimy do nich pojechać! - Wyrwała się zesztywniałemu chłopakowi i zaczęła wciskać różne przyciski na ścianie windy.

http://arrancarno6.blogspot.com/
Rozdział 5
Po chwili rozległ się wreszcie szczęk otwieranych drzwi, które oczywiście z rozmachem uderzyły o ścianę, pod ciężarem opierającej się o nie Ikari.
– Sooo, kurwaaa! Nie sssoziewałaś się mie tak szeźnie!
Hagane wtoczyła się do pokoju (...). Rozkojarzony wzrok wbiła w łóżko, marszcząc mocno brwi i chrząkając z zastanowieniem.
– O ­– przemówiła. – So to, Białasssek? A… sso ty tu, kuźwa, obisz?
– Kapitan Hitsugaya – zdenerwował się tradycyjnie Toshiro, poprawiając rozchełstane kosode, które (wraz z brudną od czekolady buzią) niweczyło cały czar powagi i srogości, jaki próbował roztoczyć wokół siebie. – Miałem nadzieję, że będziesz w stanie wysłuchać… i zrozumieć… rozkazy, które…
Ikari uniosła palec, sygnalizując, że znów pragnie coś powiedzieć, więc kapitan przerwał uprzejmie, patrząc na nią z pełnym politowania oczekiwaniem.
– Jebać rozkazy! – zakrzyknęła zawzięcie Hagane.
– Bardzo odpowiedzialne hasło, jak na kadrę dowódczą Gotei…
– JEBAĆ GOTEI! – Kapitan deklamowała swoje nowe motto z coraz większym zaangażowaniem.
Hitsugaya pokręcił bezradnie głową.
– Powinni tu przysłać zamiast nas kogoś ze stoickim spokojem…

http://nocne-urojenia.blogspot.com/
Szanuj lasy

http://into-dust-n.blogspot.com/
in to dust, n#36 pt.I
Niech żyje żelazna konsekwencja, którą tak radośnie przyszło nam dzielić oraz milion różnych masek, których przysięgamy nigdy nie zdejmować!
Godzina zero wybiła w chwili, w której on, ni stąd, ni zowąd, wtargnął do kawiarni z gitarą w jednej dłoni, butelką whisky w drugiej i tym swoim zbolałym, ale wciąż jakże paskudnie dobitnym uśmieszkiem. Rozciągniętym od kącika do kącika. Doskonale obrazującym wisielczy humor nieszczęśnika uparcie starającego się za jednym zamachem utrzymać i fason, i... pion.
I diabli wiedzą co tam jeszcze.
O ile ten pierwszy zdawał się być przyklejonym do niego na amen, o tyle ten drugi, stracił dużo za wcześniej niż by sobie tego życzył.
Czyli... jakoś w połowie drogi do stolika.
Drogi przebytej krokiem może odrobinę nazbyt zygzakowatym i chwiejnym, ale co by nie powiedzieć, wciąż tak samo pełnym wdzięku!
W międzyczasie czujny wzrok najbardziej anonimowej dziewczyny w tym mieście z uwagą śledził każde z tych jego nieprzemyślanych poczynań.

http://wspomnienia-sa-kluczem-do-tajemnic.blogspot.com/
V Początek
- Moi drodzy! Chciałbym przypomnieć wam, że już niedługo w naszej szkole odbędzie się Noc Duchów oraz poinformować was o nowej uczennicy, która wczoraj dołączyła do Hogwartu. – po tych słowach wszyscy uczniowie, zaczęli szeptać między sobą lub rozglądać po pomieszczeniu, każdy chciał wiedzieć kim jest ta nowa i do jakiego domu trafiła.
- Proszę o ciszę. Mam nadzieję, że pomożecie odnaleźć się pannie Adderley w nowym otoczeniu i pokażecie jej prawdziwego ducha Hogwartu! Zwracam się tu w szczególności do Ślizgonów. – powiedział Dumbledore, a cały stół Domu Węża wybuchnął oklaskami i okrzykami. Zmieszana Vayolett opuściła głowę i schowała się za kurtyną kręconych włosów z nadzieją na to, że nie zostanie rozpoznana jako „nowa Ślizgonka”. Po chwili młoda czarownica poczuła jak ktoś łapie ją pod ramiona i podnosi do góry, nim zdążyła się obejrzeć Draco i Blaise usadzili ją sobie na barkach by pokazać ją wszystkim.

http://czarna-aureola.blogspot.com/
Prolog
– To jest Człowiek. – Wskazał na zamkniętą w przeźroczystej kuli istotę. – Jest wyjątkowym stworzeniem.
Chaos rozpoznał wtedy zapach wieżowca. Odór grzechu.
– Jedenaście Ras będzie o niego zaciekle walczyło, całkiem poza jego świadomością – ciągnął. Po chwili uśmiechnął się niepewnie, a w jego oczach zatańczyły łzy. – Będzie spokojnie egzystował na Ziemi, nie wiedząc, że istnieje "coś nieznanego".
Wówczas król stworzył Świat, którego uprzednio brakowało w całej konstrukcji.
– Dzielę Świat na Cztery Wymiary! – wykrzyknął w końcu.
Spełniła się pradawna przepowiednia, brzmiąca: "Powstaną cztery światy. Miłościwi, Nieodgadnieni i Nikczemni będą obserwowali poczynania Tych, których ciemnota opanuje".

http://pogromca-smierci-sm.blogspot.com/
Wpis siódmy: Pierwsze zajęcia
Przez parę minut przyglądał się kobiecie uważnie oraz ze stoickim spokojem. Dopiero po chwili wyjął różdżkę i rzucił na nią zaklęcie uciszające. Chciał, aby jego ofiara czuła ból – to sprawiało mu największą satysfakcję. Parszywa mugolka musiała zobaczyć na własne oczy, jak potężną posiadał moc. Ona była tylko szmacianą laleczką, którą on, jako lalkarz całego przedstawienia, mógł zdalnie sterować.
Kiedy czarodziej rzucił na nią zaklęcie Cruciatus, Chloe Buford obudziła się gwałtownie. Przeraziła się widokiem intruza, jej niebieskie oczy przepełnione były strachem. Krzyczała, lecz każdy dźwięk był niemy, a to oznaczało, że żaden z sąsiadów w danym momencie jej nie usłyszy. Zaśmiał się cynicznie, po czym ponownie skierował różdżkę na kobietę, aby chwilę potem uderzyło ją białe koło światła.

2 komentarze:

  1. Czemu znów nie ma mojego pomimo, że zgłaszałem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ zakładka "nowe posty" powstała, by polecać lepsze rozdziały, a nie każdy po kolei. Dlatego należy zgłaszać co drugi, trzeci nowy post, w innym wypadku ich nie dodaję.

      Usuń

Obserwatorzy