niedziela, 29 czerwca 2014

Nowe posty (107)

Kolacja
Wtedy rozbłysło światło. Ujrzałem pana w rozerwanej koszuli poplamionej ciemną substancją. Stał pan niewzruszony, choć u pana nóg leżało bezwiedne ciało z przekręconą nienaturalnie głową.

http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com/
7. Lost in a daydream
Po chwili wchodzi do salonu, niezauważona przez chłopaka, który zwrócony do niej plecami siedzi przed fortepianem, a jego dłonie delikatnie muskają klawisze. Z instrumentu wydobywa się przepiękna melodia, która przywołuje Gryfonce wspomnienia jej rodziców. Kiedy każdego wieczora przysiadali w trójkę przy ich malutkim, drewnianym pianinie i grali to smutne, to wesołe piosenki. W ten sposób okazywali swoje emocje, wylewali stresy z dnia i spędzali ze sobą czas, tworząc więź. Teraz kiedy gra piosenkę jej rodziców, zbiera jej się na płacz. W ten sposób codziennie mówili sobie, że z każdym dniem kochają się jeszcze bardziej.

http://wanna-reach-out-for-ya-1d.blogspot.com/
Rozdział czwarty
Zamknąłem oczy, nie chciałem po prostu na to patrzeć. Bolało mnie to, samo patrzenie bolało. A tak naprawdę jeszcze się nie zaczęło, czułem coś, że będzie gorzej. Postanowiłem w duchu, że od jutro noszę do szkoły rozszerzoną wersję apteczki pierwszej pomocy. Bardzo rozszerzoną... Druga sprawa to krew. Jeśli ją sobie sam puściłem, to mogłem na nią patrzeć bez problemu, ale to nie była moje krew, tylko Josha i on sam nie dopuścił do jej rozlewu, więc patrzeć się nie mogłem.

http://the-gates-of-earth.blogspot.com/
Rozdział V: Nocne tajemnice
Przyglądali się sobie w milczeniu. Ona przybrała znudzoną minę rozkapryszonej księżniczki, a on wpatrywał się w nią badawczym wzrokiem. Bawiło ją to, choć tego nie okazywała. Ten drobny człowiek był częścią jej zadania, ale jednocześnie stał się kimś bliskim, za kim tęskniła i o kogo się martwiła. W jakiś sposób przywiązała się do niego, choć nie była zdolna do większych i głębszych uczuć. Jej wyniszczone serce nie było w stanie przyswoić sobie ludzkich reakcji, co często czyniło ją niesamowicie okrutną i pozbawioną skrupułów.

http://burzom.blogspot.com/
2. Jeden plus jeden równa się dwa
— Cris…
— Nie. Żadne „Cris” — przestał się uśmiechać, domyślając się, że zamierzałam odmówić. — Dwa lata temu wyjechałaś bez słowa, bo to, bo tamto. Drużyna nam się o mało przez to nie rozpadła i to samo dzieje się teraz, i to tylko z samej świadomości, że jesteś w tym samym mieście, co oni. Jesteś starsza, uczysz się na błędach, więc pewnie też mądrzejsza. Musisz się z nimi spotkać.
— Przy całej drużynie? Która będzie na mnie patrzeć jak na Judasza i wytykać palcami? — pokręciłam głową. — To nie przejdzie.
— Boisz się, że cię będą osądzać? — Cristiano uniósł wysoko brwi, nie ukrywając swojego zaskoczenia? Czy może tego, że miał mnie za idiotkę? — Carter, oni już to zrobili.

http://the-soul-of-thunder.blogspot.com/
Rozdział 4
- Gdzie jest Luce, Az?
- Chowa się przede mną – mruknął w odpowiedzi. Wyglądał na niezadowolonego. - Czy ja jestem odrażający? Bo wydaje mi się, że ta kobieta ma o mnie takie zdanie.
- Nie mylisz się – Szatan wyminął go i pośpieszył wzdłuż regałów. Nie wiadomo gdzie mogła zaszyć się Luce. - Zdaje mi się, że ona woli, gdy facet nie próbuje jej obmacać przy pierwszym spotkaniu.
- Ale ja jej... wcale. - Azazel był nieszczęśliwy.
- Nie bez powodu dostałeś w twarz.
Naburmuszony anioł dotknął policzka.
- Wiesz co? Weź ją sobie. Wolę jak kobieta za mną chodzi z wywieszonym językiem, niż gdybym ja miał to robić. Chociaż... widziałeś jej oczy? Piękne, tajemnicze i kuszące. I te nogi. Cudowne...
- Nie mogę się doczekać, aż nauczy się walki bronią – mruknął Lucyfer, przerywając wywód Azazela. Nie mógł już słuchać tych bredni. - Wtedy będzie mogła ci porządnie przetrzepać tyłek.

http://sladem-snu.blogspot.com/
Miniaturka Człowiek
Ostatnia teczka mało co nie wypadła Draconowi z rąk. Patrząc na zdjęcie pacjentki nawet się nie zorientował, dopiero po przeczytaniu nazwiska przyjrzał się dokładnie. Zmatowione krótkie włosy były kiedyś bujnymi lokami, z smutnych oczu wcześniej biła radość i ambicja. Ta wychudzona dziewczyna na zdjęciu była Hermioną Jane Granger.

http://nowyhogwart.blogspot.com/
Prolog: I'm gonna tell you everythng. You are unique.
Upalny dzień lata. Mały, blond włosy chłopczyk leżał na kocu na podwórku czytając jedną z jego ulubionych książek o magii. Istniały w niej nadprzyrodzone moce, czarownicy i czarownice. Eric zawsze chciał się utożsamiać z bohaterami swoich ukochanych historii. Marzenia mu już nie wystarczały i chciał czegoś więcej.
Tego samego dnia do drzwi jego domu zapukała wysoka kobieta w zielonych szatach.
-Czy mogę pomówić chwileczkę z twoimi rodzicami? - zapytała spokojnym i przyjaznym tonem.
Po chwili w drzwiach ukazały się jej dwie znajome postacie, państwo Green.
-Profesor Mcgonagall? Czy to już? - spytała kobieta o złocistych włosach i smutnych oczach. Przecież już pokochała tego chłopca, który przez 11 lat był jej przyszywanym synem.
-Tak już. Czas powiedzieć mu prawdę. - głos czarownicy zabrzmiał poważnie, a ona sama spojrzała w stronę wystraszonego chłopca. 

http://angel-calum-fanfiction.blogspot.com/
Rozdział 7
Rebecca nie wierzyła własnym uszom. Mama, ubrana w jej ubrania, rozmawiała z chłopakiem jakby byli kolegami z klasy i uśmiechała się do niego. A w dodatku, używała słów „jak leci”? Dziewczyna była w szoku i nie ukrywała tego. Blondyn, widząc jej minę, wybuchł gromkim śmiechem, przez co rodzicielka również zwróciła na nią uwagę.
- Ashton jest moim ulubionym kolegą Daniela. Jest uroczy – powiedziała, przeciągając „o”, zupełnie jak Daniel.
Becce z wrażenia miska wypadła z rąk. Lecz zamiast spaść na podłogę, zawisła w powietrzu. Spojrzała przerażona na pozostałych. Chłopak miał równie przerażoną minę, ale w jego oku błysnęło coś na kształt zrozumienia. Natomiast mama musiała złapać się blatu kuchennego, aby nie upaść. Irwin podszedł do niej i pomógł usiąść na krześle.
- Reb, przecież pytałam, czy dzieje się coś dziwnego. Czemu mi nie powiedziałaś?! - Ostatnie zdanie wykrzyczała. Jej przerażenie zmieniło się w złość.
- Ponieważ... - Wyciągnęła rękę i złapała miskę.

http://mamtowekrwi.blogspot.com/
Rozdział 4
Kiedy ściągnęłam powoli słuchawki, dotarły do mnie słowa chłopaka.
- Oddzwonię – rzucił do telefonu, po czym schował go do tylnej kieszeni spodni. Przez cały ten czas utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy. Zmarszczyłam brwi. Nie mogłam sobie przypomnieć, skąd go znam.
- Co ty tu robisz? – spytał po kilku sekundach niezręcznej ciszy. Wyglądał na tak samo zdezorientowanego jak ja. Spojrzałam na mop w mojej dłoni.
- A co mogę robić z tym? – machnęłam przedmiotem – Już wiem. Maluję.
- Widzę, że cięty języczek ci został, żarówka – powiedział kpiącym głosem.
Nagle dostałam oświecenia. Już wiem skąd go znam. Cztery lata temu byłam na obozie dla Obdarowanych. Miałam tam ćwiczyć swoje zdolności.

http://kraina-hadesa.blogspot.com/
Rozdział IX: Zakazane Miasto
- Jak myślisz, jak wysoko jesteśmy?
Spojrzał na jej dłonie, które w tym momencie ledwo muskały grzywę pegaza i uśmiechnął się szeroko.
- Nie wiem. Sprawdzimy?
Po czym popchnął ją w otchłań. Jej krzyk potoczył się po echem po całym Erebie. Jako Bóg Nocy, mimo ciemności widział ją doskonale. Machała w powietrzu rękami i wrzeszczała rzeczy, o których wypowiedzenie nigdy nie podejrzewałby dobrze wychowanej damy. Zanim zdążyła rozbić się o skały, Scar machnął niedbale dłonią, dając znak jej pegazowi, by ją złapał. Stworzenie wykonało zadanie z prędkością światła, po czym razem z rozwścieczoną kobietą na grzbiecie, zrównało się z Bogiem Nocy.
Na policzkach Kayth wykwitły rumieńce złości, a jej oddech był głośny niczym maszyna parowa. Cała się trzęsła.
- I jak myślisz, jak wysoko jesteśmy? - spytał ze sztucznym zainteresowaniem.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Kłótnia nie oz­nacza końca miłości, ko­niec miłości to obojętność i egoizm, sku­piający się tyl­ko i wyłącznie na swoich włas­nych potrzebach.
-Jak to?-Popatrzyłam na niego odsuwając się nieco.
-Dzięki moim zdolnościom mam wpływ na myśli innych ludzi. Nie potrafię tworzyć fałszywych wspomnień, za to te prawdziwe mogę skutecznie blokować.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-Zdjął mnie sobie z kolan i posadził obok, po czym sam usadowił się wygodnie na łóżku.
-Że są momenty z twojego życia, których nie pamiętasz, pomimo że powinnaś.-Popatrzyłam na niego i wytarłam nos w kolejną chusteczkę.
-Możesz je jakoś odblokować?-Chłopak spuścił na chwilę wzrok ale zaraz spojrzał na mnie czarnymi jak węgle oczami. Wyglądały jak oczy potwora z jakiegoś filmu. Jak na tamtym malunku na ścianie w jego pokoju. Chłopak nie odpowiedział na moje pytanie tylko pokiwał twierdząco głową, po czym uniósł mój podbródek i zaczął przewiercać mnie wzrokiem na wylot. Czułam się coraz słabiej, aż w końcu kiedy byłam już bliska omdlenia, zalała mnie fala obrazów i głosów...

http://colorfulsound.blogspot.com/search/label/B%C4%99d%C4%99%20Zawsze%20Pami%C4%99ta%C4%87
Rozdział XXI
- Nie przyszło Ci do głowy, że jak będę chciał, to po prostu wstanę i podejdę do Ciebie? - zapytał, znudzony jej dziecinnym zachowaniem.
- Phi!
- Kawa Ci wystygnie.
Wzruszyła ramionami, a on westchnął, delektując się ulubioną dawką kofeiny.
- Możesz zacząć pracować? Nie zapłacę Ci za siedzenie na podłodze, a czas leci.
- Super! Za to Kunzite niech zapłaci za mój pochówek!
- Imada, usiądź i wysłuchaj mnie. Odpowiem na każde Twoje pytanie.
- A, jak przesłuchanie to ja postoję. Zobaczenie zawodowe – podniosła się, prostując się dumnie.
- Nie przesłuchanie, tylko rozmowa. Nalegam.
Usiadła niepewnie na brzegu krzesła, mając wzrok przerażonego zwierzątka.
- Głównie, to chciałabym wiedzieć dlaczego...No dlaczego...Jesteśmy identyczne – wydukała.
- Sam chciałabym poznać odpowiedź. Poznaliśmy się przypadkiem i nie mogłem uwierzyć na początku w to, co zobaczyłem. Przyznaję, że za pierwszym razem Twój awanturniczy charakterek wziął górę nad wszystkim, ale potem dotarło do mnie, że przypominasz najważniejszą kobietę w moim życiu.

http://ostatni-blask.blogspot.com/
Rozdział 11: Upadek
Podtrzymałam się ręką ogrodzenia, by nie stracić równowagi. Było chłodne. Gdzieniegdzie w kątach między prętami można było zauważyć rdzę oraz odchodzącą, zieloną farbę od barierki.
Mimo ciepłego powiewu wiatru, poczułam na karku zimny dreszcz, taki, który zwiastował coś niedobrego. Na ułamek sekundy przed tym jak mnie zauważył, spojrzałam w okno sali. Już za późno. Zobaczył nas...

http://please-tell-me-who-i-am.blogspot.com/
Na zakończenie urlopu – zdemaskowani
To był ciężki miesiąc.
I to nie dlatego, że działy się jakieś niespodziewane, dziwne rzeczy.
Nie działo się kompletnie nic!
Sam niby przechodził przyspieszoną rehabilitację, z determinacją szukając nieistniejących dokumentów na swój temat. Pierwsze szło zaskakująco dobrze. Drugie... No cóż...
Lou zaś przez cały ten czas egzystowała. Plus denerwowała każdego, kogo napotkała. Tak po prostu, bez powodu, żeby zająć jakoś czas. Z początku było tak, że starała się jednak nie wchodzić w drogę Samowi i Thomasowi, ale zmieniło się to szybko. Już po tygodniu to oni, razem z resztą całej organizacji, unikali jej.

http://always-caskett.blogspot.com/
Łyk inspiracji
– Przecież to nienormalne – burknął w końcu do siebie, zmierzając w kierunku okna. Rozważał właśnie zrzucenie jakiejś doniczki na przypadkowego przechodnia, kiedy spojrzał na swoje biurko. Otwarty laptop, porozrzucane kartki, kubek z kawą… Chaos, który go uspokajał i jednocześnie wprawiał w odpowiedni nastrój. Chaos, który sprawiał, że jego mózg zaczął pracować. Chaos, który w tym momencie pobudził bardzo niebezpieczne obszary jego wyobraźni.

http://macnair-story.blogspot.com/
CZTERY
Po drodze do lochów obiło im się o uszy, że w przyszłym tygodniu ma być pierwszy wypad do Hogsmeade. Znacznie poprawiło im to humory, ale nie nastawiali się na wielką swobodę — już w tamtym roku nauczyciele zdawali się być wszędzie, na co narzekali szczególnie Huncwoci nie mogący na spokojnie robić zakupów u Zonka; w końcu gdyby któryś profesor przyuważył, co kupują, od razu powiązałby z nimi przyszłe dowcipy.
— Nie wejdziemy tam, nie znamy hasła. — Ramone stanęła przy obrazie z gruszką, za którą znajdował się korytarz prowadzący do kuchni. Zaraz obok było wejście do pokoju wspólnego Hufflepuffu.
— Poczekamy, aż ktoś wróci z kolacji i go zawoła. Albo może sam wyjdzie... — Hitt usiadł na podłodze, a zaraz potem dołączyła do niego Macnair.
— Ja idę po jakąś szamę, przynieść wam? — Gabriel połaskotał gruszkę, a kiedy pojawiła się klamka, uchylił drzwi.
(...)
Gabriel wrócił strasznie szybko, w dłoniach nie miał jedzenia, a z jego miny wyczytać można było tyle, że jest bardzo źle.

http://piaskownica-wspomnien.blogspot.com/
Wśród gier skacze morth - Beemoov, czyli gry dla dziewczyn
Moje zwykłe recenzje opierają się na przedstawieniu produktu, podaniu ich wydania, omówieniu fabuły filmu lub gry i wydaniu własnej, niezależnej i subiektywnej opinii, na podstawie której wydaję na ogół ocenę, którą nikt nie powinien się sugerować, ale tak jest zabawniej. Nie dziś. Dziś po raz pierwszy możecie posłuchać co mam do powiedzenia. Zapraszam.

http://oszukac-smierc.blogspot.com/
Rozdział XII: Skrywane nadzieje
Sasuke czuł się w tym obozowisku jak ryba w wodzie. Zdawał się odnajdywać tu jeszcze lepiej niż w towarzystwie Tobiego, którego nie odstępował na krok przed poprzednią bitwą. Wielu tu znało jego historię i uczucie jakim pałał do wioski. Same zresztą koligacje z Madarą czyniły go osobą godną wszelkiego zaufania i szacunku w tak górnolotnych szeregach. Nieprzeciętna uroda znajdowała mu tyle samo przychylnych głosów, ile dam znajdowało się w obozie. Za to inteligencja, o jaką go osądzano przez ostatnie i poprzednie wypadki sprawiała, że w obozie szczycił się nawet większym posłuchem niż Mirin. Młody i krnąbrny Uchiha brał to za absolutny pewnik – coś, co mu się należało i jego pretensji do obozowej buławy nie mogły podważyć ni ostudzić nawet długie tygodnie nieobecności. W tym wszystkim nieczęsto pamiętał o Sakurze, którą bez nawet mrugnięcia okiem skazał nie tak dawno na smierć.

http://let-me-loveu.blogspot.com/
#2 I want you to stay
-Ale to cuchnie! - powiedział Ashton nachylając się nad swoim śniadaniem.
-Mogłeś wybrać jedzenie, które nie jest zielone. - zacząłem się śmiać patrząc na jego minę.
Po chwili jednak włożył je do buzi, co wywołało u mnie obrzydzenie.
-Ej, to jest dobre. - wyraźnie było widać, że jest zadowolony.
-Debilu, to przecież zwykły kisiel.- Mikey wreszcie zaszczycił nas swoją obecnością.-I jak Ci się podoba Cal?
-Szkoła? Jakoś ujdzie. - zaśmiałem się znów widząc kisiel cieknący po brodzie Asha.- Boże, serio?
-Ashton, przynieść Ci śliniak? Chociaż wątpię, żeby tu mieli. - Michael również zaczął się szczerzyć.
-Bo Wam nigdy nie pociekło, nie?
Jego słowa wywołały u nas jeszcze większy śmiech, wszyscy dookoła skierowali na nas swoją uwagę.
-Będę miał tu przez Was nieciekawą opinię.- oznajmiłem rozglądając się.
-A co ja zrobiłem? To on nie potrafi jeść!- oburzył się Michael.
-Spoko, trzymając się ze mną będziesz miał panienki, kasę i sławę.

http://dance-with-demons.blogspot.com/
I o3.
Katie. Nazwała ją Katie. Ostatni raz zwróciła się tak do niej matka. Czuła, jak łza podrażnia jej ranę, widziała, jak pani Darkmind smutnieje. Nie potrafiła jednak zareagować inaczej.
Czasami człowiek tak ma, że jakieś przytoczone słowo znaczy dla niego więcej niż czyn, więcej niż cokolwiek innego. To słowo jest wspomnieniem. A wspomnienia najtrudniej jest wymazać. Można pozbyć się ludzi, ale nie wspomnień.

http://prawdziwe-wydarzenia-z-zycia.blogspot.com/
T.M. - Akt: III Scena: I
– Faktycznie, ale powiedziałbym, nie robię tego, że „mogę”, ale że „chcę” – odchrząknął. – Chciałem Cię zobaczyć Kate – brunet wyszczerzył ząbki w szarmanckim uśmiechu.
– Ach tak? – spytała. – To mi miło – dziewczyna podrapała się w tył głowy. Speszyła się nieco, ale po chwili doszła do siebie.
– Często widuje Cię o tej porze. Stęskniłem się – chłopak udał, że obciera łzy, na co Kate wybuchła śmiechem. W zwyczaju Jacka było to, że musiał coś głupiego zrobić, ale w pewnym stopniu było to zabawne i urocze. Kate zauważyła, że jego policzek jest zadrapany i jakby jeszcze lekko czerwony. Brunet zauważył, że jej oczy wpatrują się właśnie w tym kierunku – Nie patrz z taką troską. To nic.

http://roza-w-potrzasku.blogspot.com/
Rozdział XII: Zobowiązania
Podszedł do niej i chwyciwszy jej podbródek, zbliżył swoją twarz.
- Swoją drogą, nie ma za co – powiedział cicho. – Wiedziałem, że docenisz mój bohaterski wyczyn.
Zazgrzytała zębami i wyrwała się z uścisku.
- A więc to był tylko popis? – rzuciła beznamiętnie, chociaż w środku coś się burzyło.
Wzruszył ramionami, nie poruszony jej słowami. Dla Rose wszystko było jasne, uratowanie jej oznaczało kolejne kupony popularności dla Daviesa. Jednak była naiwna.
- W takim razie nie powinieneś mnie w ogóle ratować – stwierdziła. – Wolałabym wylądować w szpitalu.
Wyraz twarzy Williama nieznacznie się zmienił, chociaż Rose nie potrafiła go rozszyfrować.
- Zapamiętam to sobie.

http://loss-ff.blogspot.com/
Rozdział 5
- Sereno, spotkasz się dzisiaj z Harrym? - zapytał jeden z tych, którzy pstrykali zdjęcia i przepychali się w moją stronę.
Nie odpowiedziałam. Nie zamierzałam odpowiadać na żadne z pytań.
- Czy to prawda, że weźmiesz udział w rozbieranej sesji?!
- Popatrz się tutaj! Popatrz się tutaj!
- Dlaczego byłaś na odwyku?!
- Nadal pracujesz z Justinem?!
- Kochasz Harry'ego?!
- Czy to prawda, że masz romans z Niallem Horanem?!
- Podoba ci się Liam Payne? Podobno byliście na randce!
- Suko, popatrz się tutaj! Puszczalska dziwka! Zwykła gówniara, która oprowadza się z pedałem!
To mnie zabolało. Przyzwyczaiłam się do chamskich komentarzy, ale istniały jakieś granice, a ten człowiek zaczął je przekraczać. Mimo to szłam przed siebie z opuszczoną głową.

http://catch-up-the-dreams.blogspot.com/
[17] Proszę, bądź moja
- Zaczyna robić się jak w jakimś pospolitym romansidle – zażartowałam rozglądając się dookoła. Brunet śmiał się przez chwilę.
-Myślałem, że dziewczyny lubią gdy się dla nich śpiewa, całuje po stopach i robi śniadanie zanim się obudzą. Tak jak w książkach.
- Oczywiście, że lubią, ale to się raczej nie zdarza. No chyba, że w książkach, jak sam powiedziałeś.
- Widocznie nie tylko skoro właśnie chcę ci zaśpiewać. I gwarantuję, że jestem jednym z tych, którzy całują po stopach i robią śniadanie do łóżka. Każdego dnia.
- Chwila, chwila. Nawet nie zacząłeś śpiewać a już o śniadaniach mówisz. Nie zapędzasz się troszkę skarbie? – udałam urażoną.
- Już śpiewam. Skarbie. – Uśmiechnął się uroczo.

http://in-the-name-of-freedom.blogspot.com/
Rozdział 29
Wpadła w bezdenną otchłań, która przyciągała ją swoim spokojem. Nagle usłyszała echo. Echo własnego imienia wypowiadane przez kogoś. Zbyt zniekształcone, aby rozpoznać właściciela. Następne wołanie było inne...
- Iza... Obudź się!- Dziewczyna usłyszała zatroskany głos Lucka. Nie obudziła się. Nawet delikatne klepnięcia w jej policzek nie pomogły. Po prostu dalej trwał w tym błogim stanie, nie zamartwiając się niczym. Zapomniała o otaczającym ją świecie. Było jej cholernie dobrze.
- Jeśli zaraz się nie obudzisz, zerżnę cię tu na podłodze na oczach pielęgniarek- zagroził chłopak, przez co w końcu się ocknęła, śmiejąc się. Uraczyła go gniewnym wyrazem twarzy, chociaż w jej oczach widniało rozbawienie.

http://zranione-dusze.blogspot.com/
Rozdział szósty
- Dlaczego przyszedłeś z tym do mnie? - zapytała, starając się jak najszybciej podnieść gardę, za którą mogłaby się skryć. Zielone oczy Dereka były zbyt przenikliwe, a ona czuła się wyzuta z wszystkich sił, obnażona i bezbronna. Nienawidziła tego. - Czy twój wuj, wiecznie żywy Peter, tego nie potrafi?
- Isaac mu nie ufa – odpowiedział, ignorując jej ostatni przytyk, świadczący o tym, że na nowo zaczynała wznosić swój cholerny mur. To krótkie spotkanie, jej rozmowa z Isaaciem, pozwoliła mu ujrzeć ją taką, jaka była naprawdę.
- A ufa mi? - Uniosła nieznacznie brew.
- Nie, ufa mi. - Dobitna odpowiedź, która zawierała tak wiele. A potem, nim zdążyła zareagować w jakikolwiek sposób, Derek stał tuż przed nią, napierając na nią swoim ciałem i całą mocą, z dłonią zaciśniętą na jej podbródku. - Nie rozpadniesz się na kawałki, prawda? – zapytał, a w jego oczach lśniło wyzwanie i wiara.
W nią.

http://marcelina-le.blogspot.com/
Rozdział 15: Scream
- No chodźcie! Trzeba korzystać z życia...
- Nie za bardzo skorzystasz, jeśli je stracisz... - mruknął chłopak patrząc na ludzi zjeżdżających pionowo w dół Scream'em. Cała konstrukcja składała się z kilkudziesięciometrowego, pionowego słupa oraz siedzisk umieszczonych dookoła niego. Jedynie Marcelinie podobał się pomysł zjechania "tym czymś", jednak ostatecznie cała piątka wylądowała na Scream'ie.
"O ja pie...kę kurczaki... Ty chyba sobie żartujesz..."

http://szkola-zabijania.blogspot.com/
Rozdział pierwszy: Noc pełna wrażeń (część druga)
— Nie mogę. Robert mnie zabije.
— Sam mówiłeś, że praktycznie go tu nie ma — zauważyłam, chcąc przemówić mu do rozsądku.
— Ale to jest misja samobójcza! Byłaś kiedyś w jego gabinecie? Trzyma tam trofea. I to nie są zwykłe statuetki. To są nagrody dla najbrutalniejszego mordercy roku! — mówił w pośpiechu, podenerwowany, z trudem dobierając odpowiednie słowa w tak krótkim czasie. Przebierał przy tym nerwowo nogami, gotów do natychmiastowej ucieczki.
Słyszałam wiele plotek o właścicielu tego klubu i żadna z nich nie zachęcała do bliższego poznania Roberta. Znałam kilku sadystów, którzy przekraczali pewne granice, po części sama nią byłam, ale on… Dla niego po prostu nie istniały żadne reguły.
— Przecież nikt cię nie wyda. — Usiłowałam go uspokoić, zmierzając wolnym krokiem w stronę odpowiedniego pomieszczenia. Bezskutecznie. — Dobra, pójdźmy na kompromis — oznajmiłam w końcu. — Daj mi klucze, pójdę sama. Jeśli ktoś mnie przyłapie, powiem, że skręciłam ci kark i ci je zabrałam.

5 komentarzy:

  1. Dzięki ;)
    Śliczny nowy szablon ;)
    Ogólnie patrząc po wyświetleniach i odnośnikach rejestr jest niesamowicie dobrą stroną i jest to kawał dobrej pracy. Gratulacje i wytrwałości ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Em, tak, nowy szablon, dla mnie nieczytelny. Ale w zakładki da się wejść, więc jest ok, nie marudzę^^

      Usuń
  2. Dziękuję za dodanie :)
    Olaf na szablonie jest cudowny! Miło widzieć go w wydaniu plażowym, zwłaszcza, że za oknem deszcz :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, chciałabym tylko powiedzieć, że jest błąd w nazwie 15 rozdziału Marceliny (przedostatni blog w tym poście) - powinno być "Scream" a nie "Sceram". Al mimo wszystko dzięki za dodanie, bo już widzę jak mi skoczyła liczba wyświetleń :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy