piątek, 18 lipca 2014

Nowe posty (110)



Na początek krótka informacja. Za tydzień nie pojawi się ani aktualizacja, ani nowe posty, ponieważ wyjeżdżam i nie będę mieć dostępu do Internetu.

http://krzywe-odbicie.blogspot.com/
Rozdział dziewiętnasty
Nagle jednak w tej całej wizji coś zaczęło mu nie pasować – wszystkie Serca, z przejęciem słuchające słów swojego króla, wydały mu się zbyt ludzkie, zbyt żywe. To przecież tylko myśli, stwierdził. Na co im ciała, kiedy spotykają się we własnym gronie? Gdy rozmawiają ze swoimi panami – o tak, wtedy owszem! Muszą mieć przecież namacalny kontakt. Ale... gdy przebywają wśród siebie? Czy nie wystarczy, aby zderzały się ze sobą pod postacią czystej materii, zrzuciwszy tę ciążącą formę, i od razu wymieniały się wszystkim, co wiedzą? A czy w ogóle potrzebują się spotykać? Skoro są myślami i poniekąd połączone ze sobą jakąś nierozerwalną więzią, czy nie wystarczy im czegoś wiedzieć, aby reszta wiedziała to samo?
Ale czy w takim razie nie byłyby wszechwiedzące? Ama mogłaby zdradzić mi tajemnice całego świata, każdego Władcy Luster z osobna
, dumał dalej. Na Pana, przecież – gdyby tak było – na co komu Gran Mirall, skoro ma jedno z Serc, jedno z ogniw należących do niewyobrażalnie wielkiego łańcucha?

http://ostatnie-spojrzenie.blogspot.com/
Rozdział 7
- Co? Jak to? Jak to zlikwidować? Blake, powiedz mi o wszystkim - odpowiedziałam. Zmartwiłam się. Payne był w niebezpieczeństwie. Od początku chodziło o to, aby to jego ukarać, a nie mnie. Ale dlaczego?
- Kiedy Zayn dowiedział się o dziecku... stwierdził, że to wszystko jest winą Liama i że trzeba się go pozbyć. Zaplanował coś, co ma go usunąć raz na zawsze - odrzekła.
- O czym ty...
- Nie ładnie to tak plotkować. - Usłyszałam chrypliwy, niski, męski głos. Wzdrygnęłam się. Moje serce przyspieszyło. Waliło jak młot. Cała się trzęsłam i bałam się odwrócić. Doskonale znałam ten głos. Głos, który nie raz zmuszał mnie do przeróżnych rzeczy, najczęściej narkotyków. Głos, który mnie zniszczył.
- Zayn... - szepnęła przerażona złotowłosa.

http://cien-na-chodniku.blogspot.com/
Rozdział 8
Sara zesztywniała.
- Kim jest ofiara? - spytała zduszonym głosem.
- Pansy Nott
- Cholera - mruknęła pod nosem. Pansy była żoną Teodora Notta, dwunastego kandydata na stołek premierski. Po pięcu latach wybierano kolejnego Ministerstwa Magii, była to nowa ustawa, która weszła w życie po zakończeniu wojny.
- Ty razem z Patrickiem, jedzcie na miejsce zbrodni. Eddie skontaktuje się z Zabinim.
- Dobra, a ty wracaj szefie do rodziny - mruknęła.
Potter skinął głową, a ona szybkim krokiem wyszła z jego gabinetu.

http://the-boy-from-slytherin.blogspot.com/
Rozdział V: Portal
- Oczywiście, że tak. Nie ma czasu do stracenia – powiedział z tajemniczym uśmiechem na twarzy. – On będzie miał na ciebie oko, żebyś przypadkiem nie wpadł na taki głupi pomysł jakim jest ucieczka – pstryknął palcami, a tuż obok jego głowy pojawiło się nic innego jak latająca kula światła. Tony westchnął cicho kręcąc głową.
- Co to w ogóle jest? – spytał.
- To? – Febron uniósł prawą brew ku górze palcem wskazując na świecącą smugę. – To jest ognik. Z reguły nie robi krzywdy, ale lepiej żebyś nie próbował wytrącać go z równowagi. Te stworzenia bywają trochę nieobliczalne – wyjaśnił stając twarzą do jednej ze ścian grobowca. Po chwili jakimś przedmiotem zaczął szkicować dziwne symbole.
Tony zmrużył delikatnie oczy patrząc w tamtą stronę, po czym machnął ręką odwracając się w stronę drzwi, które.. były otwarte i spokojnie można przez nie przejść. Jak wróci do zamku, o ile w ogóle wróci, będzie mógł zrobić cholernie długą listę dziwnych i popieprzonych sytuacji z tej nocy.

http://wanna-reach-out-for-ya-1d.blogspot.com/
Rozdział ósmy
Nawet nie wiem dlaczego zwróciłam uwagę na to, że coś mignęło mi pomiędzy regałami. Coś, a raczej ktoś. Kiedy tylko zobaczyłam te siłą rozjaśniane włosy, już byłam pewna, że to on. Niall.
Coś mnie tchnęło i podążyłam za nim. Po raz kolejny przyjrzałam mu się uważnie. Jasne włosy, smutne niebieskie oczy... Zapewne kiedy się uśmiechał w jego policzkach pojawiały się malutkie dołeczki.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 13
- No to będziemy mieli nowego kolegę – zauważył Sinclair.
- Cóż… – Matthews sięgnął po gazetę leżącą na skraju blatu. – Jeżeli w konfrontacji z lotnictwem niemieckim nie możemy postawić na jakość, to musimy spróbować chociaż na ilość.
- Czapkami ich zarzucimy! – odparł Tony, nie bez ironii. To zresztą był jego pomysł: skoro Angus twierdził, że w hangarze na rufie zmieści się jeszcze jeden hydroplan, to należało wypełnić to miejsce.
Tymczasem Wallace bez słowa ściągnął z talerzyka jedno ciastko.

http://red-descent.blogspot.com/
XIV
Mitka zmarszczył brwi i próbował rozczytać dalszą część listu, ale atrament całkowicie rozmazał kolejne zdania, aż do jej zamaszystego podpisu.
Miał wrażenie, że zamazała to specjalnie, ale w sumie po co miałaby to robić? Nawet jeśli byłby ciekawy tej całej „szansy” i tak by nie przyjechał. Chyba. Westchnął ciężko i odłożył list na biurko, po czym położył się z powrotem, chowając twarz w dłoniach. Wszystko ewidentnie sprzysięgło się przeciw niemu i nie miał pojęcia, co z tym zrobić.
Wiedział, że Marcel i tak go nie posłucha, wiedział, że jeśli tak dalej pójdzie to Ramone zacznie powoli wracać do dawnych czasów, a wtedy i on będzie zgubiony, i ona. Chciał jej napisać to, co powiedział wtedy w sklepie, ale jedynie odetchnął głęboko i przewrócił się na bok. Miał nadzieję, że Howe sięgnie po rozum do głowy sam.
Jakoś nie potrafił w to uwierzyć.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Nic za darmo
Dziewczyna wycierała pośpiesznie płynące po policzkach łzy, wstydząc się, że płacze w obecności swego wroga. Powinna była mu podziękować, bo tak nakazywało wychowanie jak również zwykła, ludzka wdzięczność, ale nie mogła. Nie potrafiła. To wina Chase'a, że tu jest, że się zmieniła i musi wykonywać dla niego te wszystkie prace. Nienawidziła go, a ten gest niczego nie zmienia. Nadal będzie myśleć o nim jak o największym wrogu. Zawsze tak będzie. Twarz Chase'a niespodziewanie znalazła się przy jej uchu.
– Nie ma nic za darmo, pamiętaj – wyszeptał
Odwróciła się w stronę księcia, lecz ku swemu zaskoczeniu nie dostrzegła za sobą nikogo.
Była w pokoju sama.

http://clary-nocna-lowczyni.blogspot.com/
Rozdział IV Złe wieści
- Clarisso, czy możemy się w końcu dowiedzieć co się wczoraj stało?
-Dwa Pożeracze i Wyklęty – odpowiedziała Fray patrząc w sufit.
-Hah. Wygrałam – krzyknęła triumfalnie Isabelle. - Jace, dawaj moją dyszkę.
-Hej, czy wy się założyliście o to co mi się stało ? -zbulwersowała się Clary. - Powinniście się o mnie martwić a nie zarabiać na moim nieszczęściu.
-Sorki, ale Jace był święcie przekonany, że napadł na ciebie „miejski gang rozwścieczonych szopów praczy”. Uznałam, że to będzie łatwy zarobek – wytłumaczyła się Lightwood.
-Dalej twierdzę, że to były wściekłe szopy albo wiewiórki, które pozazdrościły ci koloru włosów. – mruknął Jace.
-Mniejsza z tym. Ten Wyklęty wiedział kim jestem i chciał mnie zabrać żywą – powiedziała Clary wzbudzając tym zainteresowanie wszystkich.
-Co?! Po co miałby cię porywać? - zapytał Hodge, który wiedział najmniej.

http://hipnotyzerka.blogspot.com/
Rozdział VI: Każdy odczuwa ból i strach
Oderwała się od muru i mijając chłopaka, pobiegła prostą drogą.
Poczuła ucisk na nadgarstku, nie mogła dalej biec. Przekręciła lekko głowę, trzymał ją, ciągle się uśmiechając. Próbowała się wyrwać jednak był za silny. Szarpała się z całych sił jakby od tego miało zależeć jej życie. W sumie nie wiedziała czy tak właśnie nie jest. Chłopak pociągnął ją i przyparł do muru, ręce położył koło jej ramion, uniemożliwiając jej ucieczkę. Poczuła, jak serce zaczyna szybciej bić. Cały czas się uśmiechał.

http://teoria-durmstrangu.blogspot.com/
Rozdział V: Czuła jest noc
Biała Dama bez uprzedzenia urwała swoją bełkotliwą serenadę i uciekła w głąb biblioteki, znikając między regałami. Zdezorientowany Damon rozejrzał się dookoła. W wejściu do sali stała Sigyn, ewidentnie z czegoś zadowolona, co zazwyczaj nie wróżyło nic dobrego.
Co tym razem? – Westchnął ciężko, wywracając oczami.
Sigyn uśmiechnęła się szeroko, widząc, jak zjawa niepewnie spogląda na nią z miną spłoszonego królika.
– Nie jestem pewna, ale niewykluczone, że wciąż pamięta jak podpaliłam Wylęgarnie Nielotów w zeszłym roku. To musiało być dla niej traumatycznym przeżyciem, to znaczy, no popatrz na nią tylko... – Wskazała palcem na Damę, która zapewne dygotałaby teraz z przerażenia, gdyby tylko miała ciało. – Przecież to jest chodzące nieszczęście!

http://offthecoast-ff.blogspot.com/
Rozdział 8: Za dużo irlandzkiego
Droga, Darcy
Nie mogłem już dłużej czekać. Zdaje się, że poziom morza opadnie dopiero jutro, ale to i tak nie wystarczyłoby, żeby wejść bezpiecznie do jaskini i zostawić wiadomość w tym samym miejscu, co zwykle, więc postanowiłem podłożyć ten list pod drzwi Twojego domu. Teraz już masz pewność, że, wiem kim jesteś. Może Ci się to nie spodobać i wydać niesprawiedliwe, ale pamiętaj, co sama powiedziałaś w swojej ostatniej wiadomości. Swoją drogą, cieszę się, że nasza korespondencja sprawia Ci taką przyjemność. Myślę, że im dłużej zachowamy to tak, jak jest teraz, tym ciekawiej będzie. Nie tylko dla Ciebie.

http://sherlockparents.blogspot.com/
IV: Zapominajka
Chłopak przyglądał się uważnie parze detektywów.
- Kim jesteście? - spytał - I co ja tu robię?
- To ja zadaję pytania słonko - sprostowała szybko panna White - Jestem Sherry, a to James. Musimy z tobą porozmawiać. Po pierwsze... Jak się nazywasz?
- Mówiłem to co najmniej dziesięć razy. Andrew Sands - blondyn był wyraźnie podirytowany.
- Co robiłeś z... Jak ona się nazywała? - drugie pytanie kobieta skierowała do Jamesa.
- Lily Crane - podpowiedział ten.
- Byłem z nią na randce, czy to już zbrodnia? - ręce chłopaka niespokojnie pukały w blat stołu.
- Nie. Ale zbrodnią jest zgwałcenie i zamordowanie po przez wyrycie na jej ciele masy tajemniczych znaków. Do tego obcięcie uszu i kawałka ust. Tak. TO jest zbrodnia. A ty byłeś przy tym obecny, a może nawet sam to zrobiłeś.
- Co? - wydukał Andrew - Lily nie żyje? - jego oddech niepokojąco przyśpieszył.

http://you-see-yourself.blogspot.com/
Chapter 1 Part 2
- Seah- odezwał się Adrian spokojnym, lecz mocnym głosem; zadrżałam na jego dźwięk. Co on przed chwilą do mnie powiedział?- zastanawiałam się zdziwiona; myślałam, że się przesłyszałam- wróć... byłam przekonana.
Leżeliśmy obok siebie tak, że chłopak obejmował mnie w talii, a ja dotykałam jego smukłych dłoni. Kochanek nie chciał mnie opuścić, więc pod wpływem jego nalegań, poddałam się i pozwoliłam mu zostać. Uznałam, iż to bardzo uroczy gest wykazujący troskę. Odwróciwszy się w jego stronę, tak abym mogła spojrzeć mu w twarz, zagaiłam niepewnie:
- Czy ty właśnie powiedziałeś do mnie Seah?
Zdezorientowany, patrząc zagubionym wzrokiem wprost w moje szmaragdowe oczy, odpowiedział:
- No tak. Przecież właśnie tak masz na imię.

1 komentarz:

  1. CZEMU NIE ZOSTALO WSPOMNIANE O BLOG VERLOREN-PRINZ CO???? NNOOO TLUMACZCIE SIE !!!!!!!! TAM JEST TERAZ NOWE OPKO O ZDECHLYM PSIE MYSLE ZE WARTO JE POLECIC (JEST W KOMCIACH)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy