piątek, 1 sierpnia 2014

Nowe posty (111)

Rozdział 3: W domu staruchy
– To ma związek z tym berłem? – zadał kolejne pytanie.
– Owszem, wszystko jest z nim powiązane. Chociaż niektórzy powiedzą ci, że to nie ma z nim nic wspólnego, ale to głupcy, nie znający prawdy. Widzisz, chłopcze, jeden człowiek, choćby nie wiem jak potężny, nie jest w stanie postawić imperium na głowie. To berło dało Ellesharowi potęgę, by mógł dokonać tego wszystkiego, ono jest kluczem. Każdy, kto je posiądzie, zyska wielką siłę. Dlatego Gamal tak go pragnie. A kto wie, czy któryś z tych twoich pseudo przyjaciół nie pokusi się na nie, gdy zorientują się, co mają w rękach.

http://niewolnicy-uczuc.pl/
Prolog Księgi III
- Wiesz, że możesz zostać tutaj na dłużej? Jeżeli chcesz… możesz sobie poszukać pracy gdzieś w pobliżu. – Już chciałam się wtrącić, dlatego ręką nakazała mi milczenie. – Wiem, wakacje się skończyły, musisz wreszcie podjąć decyzję. Ale, Anya, ty masz przed sobą mnóstwo czasu na poważne decyzje, zawsze możesz je odłożyć na później.

http://byakko-moj-swiat.blogspot.com/
Rozdział IV
Kiedy zauważyłam interesująco niską cenę i jogurt w moim ulubionym smaku, i już wyciągałam po niego rękę to ktoś mi go zwinął sprzed nosa.
-Wybacz, ale on czekał na mnie. – parsknęła zgrabna, różowowłosa dziewczyna. Ubrana była cała na granatowo. Granatowa krótka bluzka odkrywająca pępek, granatowa spódniczka do połowy ud i granatowe szpilki. Miała płaski brzuch, a w pępku błyszczący kolczyk. Jej zielone oczy wyróżniały się kolorem w tym stroju i włosach. Wyglądała ślicznie. – Ej. Nie widziałam cię nigdy w okolicy. Nowa? – zapytała z pogardą. Kiwnęłam lekko głową. – To uświadomię cię o czymś, kocie. Nie zadzieraj ze mną… - odwróciła się na pięcie i zarzuciła charakterystycznie włosami.

http://harrymione-forever.blogspot.de/
Rozdział 8: Rachunek sumienia
Chłopak objął ją w talii a drugą dłonią splótł jej palce ze swoimi. Znów poczuła ten nieziemski dreszcz na plecach. Spojrzała w jego wesołe tęczówki. Był tak blisko, czuła na swojej twarzy jego oddech.

http://oneworldmanylivesonefuture.blogspot.com/
Rozdział 22
- Kocham cię - szepnęła, przytulając się do niego mocno.
- Ja też, ja też - westchnął, przymykając na moment powieki. Gdy je ponownie podniósł, kątem oka dostrzegł dwóch wysokich chłopaków. Nie miał pojęcia skąd, ale wiedział, że należą do Gwardii. Dreszcz przeszedł mu po plecach. - Uciekaj! - powiedział Mayi do ucha, odsuwając ją od siebie.
Dziewczyna posłuchała go. Biegnąc w stronę swojej torby, odwróciła się jeden raz. Ujrzał na jej twarzy łzy i strach. Serce mu się ścisnęło na ten widok, lecz zdawał sobie sprawę, że już nie może jej pomóc. Jedyne, co mógł zrobić, to spróbować zatrzymać tych dwóch typów zmierzających w jego stronę.

http://5sosfanfik.blogspot.com/
Rozdział 5
- Dostaniecie za swoje!- krzyknęła.
Momentalnie upadłam na pościel, zaraz obok mnie wylądowała El. Moja mamuśka znokautowała nas i wybuchła szalonym śmiechem. Wspólnie zaczęłyśmy kolejną bitwę kiedy rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
- Dziwne. Kogoś jeszcze zapraszałaś?- zapytała moja rodzicielka kierując się do drzwi.
- Nie. Nikogo się nie spodziewałam.- powiedziałam niepewnie idąc na dół i ciągnąc za sobą Elizabeth.
Stanęłyśmy przed drzwiami. Taty nie było więc wolałyśmy się trzymać razem. No bo w końcu kto normalny wpada w odwiedziny o 22:13? Mama pociągnęła klamkę w dół i uchyliła drzwi. Światło na ganku automatycznie się uruchomiło oświetlając twarz przybysza.
- Ashton…?- wyszeptała spiorunowana mama.
- Cześć mamo!- powiedział niepewnie i ukazał rząd białych zębów po czym skupił swoją uwagę na nas

http://ordomalum.blogspot.com/
Rozdział II: Wyjaśnienia
Stałam w progu oniemiała. Wszystko tutaj było piękne, luksusowe i... Dziwne. Po raz kolejny zadałam sobie pytanie, czy aby na pewno nie śpię? Nie było mnie dwa miesiące, a wystarczyło to, abym nie mogła poznać swojej rodziny ani własnego domu, a to nie w wyniku zapomnienia. W tej chwili obecna sytuacja wydawała mi się jeszcze dziwniejsza, niż teleportujący się wariat porywający dzieci, który sądzi, że jest potomkiem Hekate, a trzeba przyznać, że już to jest mocno pokręcone.

http://ostatniswit.blogspot.com/
Rozdział 1: Wyjazd
Pamiętam dokładnie dzień, w którym mój młodszy brat trzymał moją dłoń mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Ściskał ją swoją małą rączką tak, że krew nie dopływała mi do palców, zatrzymując się gdzieś w śródręczu. Za to jej nadmiar umieścił się w skroniach. Pulsowały tak jak ziemia trzęsie się, gdy przebiegnie po niej stado galopujących koni. Czułem każdą kropelkę potu spływającą po moim czole. Później nikły one na policzkach, w strumieniach słonych łez. Nie odnalazłem w sobie tyle odwagi i siły, co na co dzień. Wydawało mi się w tamtej chwili, że jestem wielkim głazem, bez uczuć i sumienia; nie potrafiłem się ruszyć i było mi z tym źle. I tak miało być, próbowano nauczyć mnie nieczułości, nienawiści i żądzy zemsty. Tak mnie wychowywano. Tylko że ja cholernie się bałem.

http://cammmmmmeleon.blogspot.com/
Rozdział 5 cz. 2
Objęłam jego policzki i przyciągnęłam do siebie szybko- niemal w takim zawrotnym tempie, jak on tu się pojawił. Chłopak natychmiast objął mnie w talii, odwzajemniając pocałunek, po czym przycisnął mocno do siebie. Nasze języki zaczęły toczyć bitwę. Jego dłonie przeniosły się niżej aż na moją pupę. W powietrzu wyczuwałam pożądanie, które działało w obie strony. Nagle poczułam, jakby czas stanął w miejscu. Zatraciłam się w pocałunku. Kiedy wreszcie oderwaliśmy się od siebie, wciąż czułam jego oddech na sobie; spojrzał mi w oczy i powiedział:
- Kocham cię.
- Wiem. Mówiłeś mi to, a ja próbowałam odrzucić od siebie tę myśl- przyznałam.
- Tak, ale to nie to tak naprawdę przyszedłem ci powiedzieć...- urwał; jego czarne oczy zalśniły. Odwróciłam się do niego plecami na znak zachęty i przechyliłam głowę; poczułam na szyi jego usta, pieszczące moją skórę. Zadrżałam.
- Wiesz, że chciałbym z tobą być- kiwnęłam głową, domagając się dalszych pieszczot- Problem w tym, że to nie jest takie proste...

http://lowczyni-nefilow.blogspot.com/
Rozdział 6
Ciała, wszędzie ciała. A ja po środku tej masakry. W dłoni trzymałam swój sztylet, cały umazany krwią, zupełnie jak ja. Nie miałam pojęcia czy ja ich zabiłam, czy zrobiłam to celowo, czy może się broniłam. Wiedziałam tylko, że muszę uciekać i to szybko, bo TO nadchodzi.
Ruszyłam przed siebie, nie patrząc czy ktoś za mną jest. I tak wiedziałam. Czułam GO. Był blisko, tak jakbym to ja się do niego przybliżała. I wtedy GO zauważyłam, stał mi na drodze i jak gdyby nigdy nic uśmiechał się do mnie. Jego oczy mnie przerażały, dało się w nich wyczuć chęć mordu. Chciał mnie zabić, wiedziałam to, wiedziałam...

http://story-of-silent-hill.blogspot.com/
Rozdział 9: Bez ciebie nic by się nie udało
Niestety, jeden z mężczyzn wyrwał mi broń i zamachnął się na mnie. Celował w serce. Uchyliłam się, jednak scyzoryk trafił w mój prawy policzek. Poczułam, jak ostrze przecina skórę i mięśnie twarzy. Nie czułam jednak bólu. Wyrwałam narzędzie ze swojego ciała i zaczęłam szarpać się z mężczyzną. Co było do przewidzenia, okazał się on silniejszy – ostrze dosięgnęło również mojej ręki, przecinając ubranie i skórę. Wrzasnęłam i zamachnęłam się nogą. Scyzoryk rozorał mi połowę ramienia, gdy – poczuwszy uderzenie w czułe miejsce – mężczyzna zwinął się z bólu na podłodze.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Początki są trudne, ale końce jeszcze trudniejsze
Rudzielec był czerwony na twarzy i zaczynałam się martwić, że za chwilę wybuchnie niczym wulkan. Zamachnął się i uderzył z całej siły Parkera w twarz. Ten nawet nie zrobił uniku. Z jego nosa ciekła krew, kiedy podchodził do agenta. Uniósł ręce do góry w geście poddania się i kiedy był już parę centymetrów od mężczyzny który właśnie wyjął broń, ujął go dwoma rękami i podnosząc do góry rzucił nim o ścianę. Wiszący na niej obraz spadł na ziemię i połamał się na kawałki. Franco upuścił pistolet który poleciał prosto w stronę Mii. Dziewczyna zabezpieczyła broń i schowała za pasek patrząc ze złością na mężczyznę. Xander nachylił się nad nim, kiedy ten próbował wstać.

http://let-me-loveu.blogspot.com/
#10 you wanna know
-Przepraszam.-powiedziałam łkając i wyszłam mu na przeciw.
-Przepraszam.-powtórzyłam gdy był już bliżej, po czym wpadłam na niego.
Nic nie mówił, po prostu trzymał mnie w swoich ramionach tak mocno jakby bał się, że upadnę.
-To jest zbyt świeże, byś mógł zobaczyć jak się uśmiecham.-wydusiłam z siebie.-Ale bądź pewny, że jesteś jedynym powodem dla którego chcę to zmienić, i który sprawia, że jeszcze nie zwariowałam.
-Gdybyś tylko wiedziała ile to...-zaczął lecz ja mu przerwałam.
-Wiem Calum, naprawdę wiem to.
Złapał moje policzki, spojrzeliśmy sobie w oczy po czym delikatnie ucałował mnie w czoło. Odrazu przypomniało mi się jak ojciec robił to, gdy byłam mała.
Przychodził do mojego pokoju, całował mnie i gasił lampkę, którą zapalałam bo bałam się ciemności. Zawsze powtarzał, że jestem bardzo silna i przezwyciężę ten strach, jednak zawsze też zostawiał uchylone drzwi, żebym była pewna iż mnie wspiera i jest obok.
Tak samo było z Hoodem.

http://smak-slow.blogspot.com/
Rozdział piąty
Kiedy Scorpius miał pięć lat po raz pierwszy usłyszał imię Hermiona. Tego dnia jej ojciec pokazywał mu stary album z dzieciństwa, na jednej fotografii widać było uśmiechniętą szatynkę, która kiwała do obiektywu. Pech chciał, że w tym samym momencie pojawiła się jego matka. A widząc na zdjęciu nieznaną mu kobietę, wykrzywiła się z obrzydzenia i wyszeptała: " Szlama "
Doskonale pamiętał kłótnie rodziców, która potem nastąpiła. I w której często pojawiało się imię Hermiona. Zrozumiał, że kobieta na zdjęciu i tajemnicza Hermiona, o którą kłócą się rodzice jest tą samą osobą. Najbardziej zdziwił go ton matki mówiła o kobiecie z pogardą i obrzydzeniem w głosie. Jego matka nie wiedząc czemu była zazdrosna o Hermionę.
Dwa lata później, będąc z ojcem w Ministerstwie Magii pierwszy raz zobaczył Hermionę, towarzyszyła jej ciemnowłosa dziewczynka w jego wieku. Patrzył na kobietę, próbując doszukać się w niej czegoś innego, ale była tylko zwykłą kobietą, bardzo ładną kobietą.

http://gud-med-oss.blogspot.com/
Rozdział IX
Toris wydał się Bernhardowi człowiekiem całkiem pozbawionym pewności siebie i jakby przepraszającym cały świat za to, że w ogóle istnieje. Sprawiał też wrażenie niezwykle ponurego, jednak w zupełnie inny sposób niż Bernhard – o ile Szwed wydawał się gburem i mrukiem, o tyle Toris był całkiem sympatyczny, tylko jakby cały czas nieziemsko smutny i zmartwiony. Nikt jednak nie zdawał się zwracać na to jakiejś większej uwagi, dlatego też Bernhard przyjął, że musiało być to dla niego zupełnie normalne zachowanie.
Cecylia rozgadała się jak jeszcze nigdy do tej pory. Erzsebet uciekła przygotować pokój dla Litwina, a Kornela, który rozświergotał się niemal tak samo jak starsza siostra, przegoniła Cecylia, łajając go, że od rana jeszcze się za żadną robotę nie wziął, i że nie zamierza mu podarować robienia porządków przynajmniej w swoim własnym pokoju. Ewidentnie jednak chodziło jej o to, aby chłopiec dał w końcu zmęczonemu gościowi spokój.

http://into-dust-n.blogspot.com/
into dust, n #37
- Na kogo czekasz... Levine?
Brunet niemal delektuje się tą jej udawaną niepewnością.
- Cierpliwości.
Przeklęty.
To niewyobrażalne z jaką łatwością załamuje jej się głos, gdy zdobywa się na zadanie tego kolejnego, nie nadającego się do zadania pytania:
- Na kobietę?
- Bo ja wiem?
- To randka?
Biedactwo.
Ale ją wzięło.
Jeszcze gotów uwierzyć!
To on jest tym, który mówi: basta i stanowczo przerywa ten osobliwy wywiad.
Nie dając się wciągnąć w tę gierkę żartobliwie grozi jej palcem:
- Uważaj, mądralo.
- Bo co mi zrobisz?
- Potwierdzę.

http://the-shadow-of-gritmore.blogspot.com/
V RUINY
Elsa dostojnym krokiem przeszła po pokoju i stanęła przy sofie, na której siedziała babcia Danieli. Damian zajął miejsce przy tym wysokim mężczyźnie.
– Czy zdarzyły wam się jakieś… dziwne sytuacje, których źródła nie da się wytłumaczyć? – zapytała Elsa McCain, zapalając świece stojące na świeczniku. Dziwne, bo żadna z nich nie zauważyła, by trzymała zapałki.
– Co to ma do rzeczy? – prychnęła Melanie, krzyżując ręce na piersi. Może zachowywała się niegrzecznie w stosunku do dorosłych, ale miała już dość tej akcji.
Alice zmarszczyła brwi, a potem poprosiła:
– Powiedzcie nam wreszcie wprost, o co chodzi.
– W porządku – zgodziła się Elsa i podniosła dłoń do góry. Nagle jedna książka z półki przeleciała przez pół pomieszczenia i z hukiem spadła na stojący pośrodku stolik. Otworzyła się na stronie, na której widniało pięć bardzo starych zdjęć kobiet.
– Co, do cholery? – zaklęła Melanie.
Elsa podniosła wzrok i obdarzyła każdą z nich przeciągłym spojrzeniem, a następnie powiedziała dobitnie:
– Jesteście czarownicami.

http://panstwo-smierci.blogspot.com/
Podróż
(...)ramię dziewczyny zmieniało się w diament. W następnej chwili żeliwne kraty zostały wyrwane i rzucone na przód autobusu, gdzie rozległ się wrzask ludzi. Nie wahając się ani chwilę Sue wyskoczyła z pojazdu za swoją nową znajomą przy akompaniamencie krzyków Strażników i dźwięku klaksonów.
Po parunastu kilometrach szaleńczego sprintu Sue padła na ziemie tam gdzie stała, nie mając siły się podnieść. Z przekonaniem, że jej świszczący oddech słychać był, aż do autostrady wydobyła z plecaka butelkę wody i chciwie wypiła pierwsze łyki.

http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com/
9. (cz. 1) I can't drown my demons, they know how to swim
Chłopak cofa się o krok, depcząc gałązkę, która wydaje z siebie głośny i donośny dźwięk. Przeklina pod nosem, jednak nie potrafi ruszyć się dalej. Całe ciało ma odrętwiałe ze strachu, a serce ponownie przyśpiesza swój rytm bicia. Panikuje. Nie ma drogi ucieczki, a nawet jeśli próbowałby uciec, postać na pewno zdążyłaby strzelić w jego plecy jakimś zaklęciem. Czeka. A minuty zaczynają się dłużyć w nieskończoność. Coraz bardziej odczuwa suchość w gardle, a z jego czoła zaczynają spływać kropelki słonego potu. Nagle oślepia go jasne światło, czuje jak coś przeszywa jego klatkę piersiową, powodując wielki ból. Jego ciało opada na ziemię. Powieki ma lekko uchylone, a ostatnim spojrzeniem zauważa tylko kosmyk blond włosów.

http://arrancarno6.blogspot.com/
Rozdział 7: Sześć uczuć (cz.2)
Grimmjow wciąż obracał piłkę w dłoniach. Nie czuł zmęczenia w przeciwieństwie do kolegów z drużyny. Zarejestrował, że prawie cały oddział dziesiąty zebrał się wokół boiska i przyglądał się ich zmaganiom, więc mógł się trochę popisać. Podbiegł do kosza, podskoczył i wpakował piłkę przez obręcz. Tym razem urwał kosz, robiąc ten… Jak to się nazywa? Wsad? Nieważne. Ważne było, że pierwszy raz fakt, że coś zniszczył, wywołał czyjś szczery podziw. Starał się tego po sobie nie pokazywać, ale rozpierała go…
– Duma – Usłyszał znajomy głos za plecami.
This alone, you're in time for the show
Drgnął, zaskoczony i szybko się odwrócił.
Pierwsze co zobaczył, to była nadlatująca pięść, której nie zdążył zatrzymać.
– Ból.
– Co jest, do kurwy nędzy…!? – Kobaltowe oczy rozszerzyło zdziwienie. – Ikari? – Wąskie, arrancarskie usta rozciągnęły się w szerokim, powitalnym uśmiechu. – Czyżbyś się wreszcie stęskniła?

http://nowa-w-hogwarcie.blogspot.com/
Rozdział 9 cz. 1: Naga prawda
Nora nie mogła w to uwierzyć. Siedziała na zwyczajnej, popękanej, niebieskiej kanapie w zwyczajnym, wypełnionym ludźmi pokoju koło jej zwyczajnego przyjaciela i naprzeciwko obcego człowieka.
Nie znała go.
Jej Blaise Zabini był zawsze uśmiechnięty. Jej Blaise Zabini był kochany i opiekuńczy. Jej Blaise Zabini nigdy nie kłamał. Jej Blaise Zabini pocieszał ją i pomagał się ze wszystkim uporać. Jej Blaise Zabini ocierał zawsze jej łzy. Jej Blaise Zabini ją kochał. A ona kochała go.
Mężczyzna, który w tym momencie patrzył na nią z rozpaczą, nie był JEJ Blaise Zabinim.

http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/
Rozdział 32
- Brawo, brawo. - zachichotał Louis pomniejszając pomiędzy mną, a nim odległość. - Oczywiście, gdzie moje maniery, dzień dobry pani - tym razem podszedł do mojej mamy i pocałował jej dłoń, przenikając ją wzrokiem.
Momentalnie przypomniałam sobie wszystkie złe wspomnienia z nim w roli głównej. Na sam jego widok i zapach, na całym ciele pojawiła mi się gęsia skórka, a dłonie zaczęły drżeć w niewyobrażalnej sile.
- Tyle czasu, a dopiero teraz poznaję twoją bardzo sympatyczną i piękną mamę. - ponownie zachichotał i obrócił wzrok na mnie powodując tym razem dodatkowo białe mroczki przed oczami.
- Proszę odejdź. - wyjąkałam, czując, że dłużej tego napięcia nie wytrzymam.
- Widzi pani jaka teraz posłuszna, niestety nie zawsze znała dobre maniery. - Podszedł bliżej, a ja powoli czułam jak tracę grunt pod nogami.
- Do zobaczenia wieczorem, skarbie. - wyszeptał mi do ucha lekko się nade mną nachylając. - A tak w ogóle jestem Louis.

http://wszystko-ma-swoj-poczatek-i-koniec.blogspot.com/
Rozdział dwudziesty
Daniel poczuł, że potrzebuje chwili samotności. Słabo uśmiechnął się do reszty i skierował się do drzwi. Wyszedł na taras, gdzie na swojej skórze poczuł rześkie powietrze. Zachwiał się i usiadł na schodach. Schował swoją twarz w zaciśnięte pięści. Dlaczego byłem taki głupi - zaczął wrzeszczeć na siebie w swoich myślach. Miłość jego życia była cały czas przy jego boku, a on na siłę próbował ją odnaleźć. Za każdym razem, kiedy myślał, że to jest to.. Ona była z nim. Teraz odeszła, możliwe, że siedzi wtulona w Maksyma. W chłopaka, który był na tyle odważny, żeby przebić się do niej, by móc ją pocałować. A on? On nawet nie miał odwagi wyznać jej, co czuje za każdym razem, kiedy ją widział. Bał się zaryzykować, bał się, że przez te wyznania może stracić przyjaciółkę. Teraz nic już dla niego nie miało sensu.

http://rok-z-huncwotami.blogspot.com/
Rozdział 11: Plotki, ploteczki, plotunie
Uśmiechnął się szeroko na jej widok. W jego oczach tańczyła iskierka radości.
 - Jak wy tutaj, na Merlina, wchodzicie? - Opuściła bezradnie ramiona. - Czy to jakaś magia? Bo za każdym razem kiedy wychodzę z łazienki, na moim łóżku siedzi jakiś facet!
 - A, tak. Słyszałem o odwiedzinach Remusa. A zareagowałabyś lepiej, gdybym leżał nagi? - Poruszył brwiami. Ruby oparła dłonie na biodrach i popatrzyła na niego karcąco, zaciskając usta. Bardzo chciała zachować powagę, ale chwilę później uśmiechnęła się delikatnie. Pokręciła głową z nadzieją, że może to ukryć.
 - Czego chcesz, Black?
 - Planujesz iść dzisiaj do Hogsmeade? - Wstał z łóżka i podszedł nieco bliżej Ruby.
 - Wyglądam jakbym planowała? - Rozłożyła ręce wskazując na swój ubiór. Syriusz nie zwracał wcześniej uwagi, że była w piżamie. Choć jego zdaniem wyglądała całkiem seksownie w sportowej koszulce, powstrzymał się od mówienia tego na głos.
 - To już planujesz. Ubieraj się.

http://pawlilandy.blogspot.com/
Krótka historia ceintury – część I
- Gabrielo, Caryco moja, wspaniała żono i tego…- zaczął nieskładnie, potykając się o wszystkie będące w jego zasięgu przedmioty. – Tak sobie tu właśnie z wesołą kompanią, przepraszam najmocniej, przyjacielu - rzucił potrącając jakiegoś starszego jegomościa- tak sobie, no, widzisz…
- Chcesz mi powiedzieć, że dobrze się panowie bawią, tak?- powiedziała Gabriela starając się ukryć uśmiech błąkający się na jej ustach. Jej mąż stanowił teraz wyjątkowo godny pożałowania widok.- Dobry wieczór wszystkim, najsampierw.- skłoniła się zebranym. Odpowiedziało jej kilka głosów chwalących piękną noc i przednią zabawę, oraz, oczywiście, ją samą.
- Przyłączysz się do nas, szanowna małżonko?- zapytał Juliusz, który prawdopodobnie powstrzymałby się od takiego pytania, gdyby nie stan, w jakim się znajdował. Wiedział doskonale, że Caryca tegoż nienawidziła i wykorzystywała wszystkie dostępne sobie sposoby, aby odwieść męża od jednego z ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu...

http://i-can-see-you-darker-side.blogspot.com/
Rozdział 24
- Katherine? Co ty tu robisz?- zapytał Damon spuszczając Bonnie z pleców.
- Nie tutaj- powiedziała tylko i pomknęła dalej, a my za nią. W końcu weszła do jakiejś małej komnaty i zamknęła ją na klucz, po czym oparła się o drzwi i powoli opadła na ziemię.
- Najpierw wy. Co wy tu do cholery jasnej wyprawiacie?- zapytała, a ja i Stefan najszybciej jak umieliśmy wytłumaczyliśmy jej co tu robimy i po co tu przybyliśmy...

http://pamietniki-em.blogspot.com/
Chapter 2 part 2
Szybkim krokiem kroczyłam przed siebie, nie zdając sobie sprawy, dlaczego to robię. To już nie był tylko impuls, lecz podświadomość, bądź coś w tym rodzaju. Sama nie wiedziałam. Czułam się jak w transie, nie miałam władzy nad swoim ciałem. Miałam wrażenie, że wariuję.
Samo zatrzaskujące się drzwi.
Słowa przenikające moje myśli.
Coś definitywnie było nie tak. Byłam zdezorientowana.

http://przerazajaca-szczerosc.blogspot.com/
2. dzień dobry
Mój głos zniżył się do szeptu, kiedy wypowiadałam imię szkoły. Teraz mój strach nie dotyczył już tylko samych losów moich przyjaciół – teraz chodziło o samą odpowiedź Nikołaja. O moją reakcję i to, co nastąpi później, bo przecież jeśli teraz śmierciożercy panoszą się w naszej szkole, to co stało się z jej pracownikami i uczniami? Gdzie się teraz udamy, jeśli Hogwart już nie jest najbezpieczniejszym miejscem na ziemi? Ale jeśli zamek wciąż stoi dumnie tam, gdzie stał od wieków, a kieruje nim czarodziej stojący po naszej stronie, to jak mamy tam dotrzeć, nie napotykając się po drodze na uciekających bądź czekających na czas zemsty śmierciożerców?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy