piątek, 29 sierpnia 2014

Nowe posty (115)

Rozdział 7: Książę, którego nie było
– Idziecie pod świątynię, by zobaczyć, jak najwyższy kapłan wzywa deszcz? – prychnął z sarkazmem Echnaton, momentalnie zapominając o dziwnym zachowaniu brata. Najwyraźniej ta kwestia o wiele bardziej go interesowała.
– Wzywać deszcz? – powtórzył nieprzytomnie Kamose. Spojrzał przez okno, po czym roześmiał się głośno, ignorując brata i siostrę. – Niebo jest błękitne, ani jednej chmury. Jak niby ma padać? Kapłani powariowali, że w ogóle chcą próbować?

http://zmieniacz-czasu-victorii.blogspot.com/
4. Zmieniacz czasu
Miała zamiar cofnąć się 21 lat wcześniej. Wszyscy będą pewnie zajęci w Wielkiej Sali jak co roku. Wyjęła spod bluzki wisiorek i wstrzymała oddech. Na chwilę się zawahała, ale pomyślała o Draco. O jego szarych, smutnych oczach. Nie zasłużył na taki los. Przecież nie jest zły. Nie może być, skoro uratował jej życie. Pomyślała o nic nieświadomych rodzicach. Obróciła klepsydrę wiedząc, że może zmienić życie nie tylko Draco, innych czarodziei, ale także swoje. Czas przyśpieszył, a ona wciąż stała w tym samym miejscu. Ludzie poruszali się i znikali. Słońce wschodziło i zachodziło, a ona straciła poczucie czasu. Klepsydra przestała się obracać, kiedy był pierwszy września 1996 roku. Było bardzo jasno. Uczniowie byli dopiero w drodze do szkoły. Rozejrzała się dookoła. Cofnęłam się w czasie, przeszło jej przez myśl, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

http://nicniedasiecofnac.blogspot.com/
Rozdział XV
W końcu złapał mnie za nadgarstki, uniemożliwiając mi próby unicestwienia go. Przyciągnął mnie do siebie, chcąc pocałować, jednak ja odwróciłam ze śmiechem twarz. Gabriel nie czekał ani sekundy dłużej i powalił mnie na poduszki. Usiadł na mnie okrakiem i położył dłonie po obu stronach mojej głowy.
- Co powiesz na to?

http://archangel-and-angel.blogspot.com/
Rozdział 12
- Co tu robisz, aniele?- spytał nieco zaspanym głosem.
Jasmine zmarszczyła czoło. Słowo "aniele" odbijało się w jej uszach.
- Przepraszam, ja...- zamilkła na chwilę, nie wiedziała do końca co ma mu powiedzieć, więc dodała: - Już sobie idę.
Usłyszała jak chłopak zaśmiał się, krótko i nieco za głośnie.
- Aniołek przestraszył się burzy?- spytał ironicznie.
Jasmine gwałtownie wyrwała się z jego delikatnego uścisku.
- Nie mam siły na twoje głupie odzywki.
Westchnęła i ruszyła ku drzwiom. Jednak nim zdążyła złapać za klamkę, zderzyła się z Jerathel'em. Nawet nie pomyślała nad tym, w jaki sposób znalazł się przed nią tak szybko, bo skupiła się na tym jak chwycił ją za nadgarstki i przyciągnął do siebie. Była na tyle blisko, że w jego oczach spostrzegła przebłysk radości.

http://story-of-silent-hill.blogspot.com/
Rozdział 11: Mojego szacunku do ciebie nie mogę wyrazić słowami
Łza spłynęła mi po policzku, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie pożegnałam się z Demoniczną Alessą i Piramidogłowym. Odwróciłam się i zaczęłam biec w kierunku miasta.
-Joanna, co ty robisz?! - zawołała za mną Cybil.
-Muszę coś jeszcze załatwić! - odkrzyknęłam.
Biegłam przed siebie, nie zwracając uwagi na otoczenie. W końcu zdałam sobie sprawę, że znalazłam się na skrzyżowaniu, na którym pierwszy raz spotkałam Alessę. Nie chcąc bez sensu biegać po mieście, zaczęłam krzyczeć.
-Alessa! Alessa! Piramidogłowy! Alessa!
Poczułam, jak silne dłonie obejmują mnie i unoszą do góry. Piramidogłowy posadził mnie na swoim ramieniu, a ja objęłam jego hełm.
-Myślałaś, że puścimy cię tak bez słowa? - zapytała Demoniczna Alessa, siedząca na drugim ramieniu potwora.

http://darkqueen-corkasmierci.blogspot.com/
Rozdział 3
- To nie ty ustalasz czas, kiedy umrzesz i gdzie umrzesz. To sama Śmierć decyduję. Ona jest ..
- On... – przerwał mu Nathaniel, prostując.
- Śmiercią jest mężczyzna? – nie mieściło mu się to w głowie, we wszystkich kronikach, które czytał Śmierć od wieków przedstawiała czarna postać, kobieca postać.
- Tak, Śmiercią jest mężczyzna.
- Niesamowite – szepnął pod nosem, a jednak Nathaniel wychwycił ową uwagę.
- Co jest takie niesamowite?
Fioletowe oczy skrzyżowały się z jego zielonymi. Przez chwilę milczał, przyglądając się mu spod długich rzęs z widocznym błyskiem w oczach.
Jednak w końcu Andear odpowiedział:
- To, że widziałeś Śmierć i żyjesz.
W pomieszczeniu rozbrzmiał suchy śmiech obu.

http://zemsta-uchihy.blogspot.com/
2. Kunoichi z Takama-ga-hara
Po raz kolejny od czasu walki w Dolinie Końca zastanowiłem się, czy rezygnując z udania się do Orochimaru podjąłem dobrą decyzję. Uzumaki zniknął na prawie czteroletni trening z Jiraiyą, legendarnym Sanninem, Ropuszym Mędrcem (prywatnie — erotomanem i lubieżnym podglądaczem). Haruno rozpoczęła szkolenie pod okiem sławnego medyka słynącego z brutalnej siły, Tsunade (nieoficjalnie — zapijaczonej hazardzistki). Może właśnie trening pod okiem jednego z Trójki Legendarnych Ninja (niestety będącego przy okazji eksperymentującym na ludziach szaleńcem) miał dać mi siłę, której pragnąłem. Zamiast tego przypadł mi w udziale leniwy spóźnialski, lubujący się w rynsztokowej literaturze.

http://crying-werewolf.blogspot.com/
Rozdział 3
Gdy odwiozłam Grace i Katie do domu czekała mnie niechciana konfrontacja z Lily. Szczerze? Nie miałam ochoty w tamtej chwili z nią dyskutować. Jednak siostra nie miała zamiaru dać za wygraną i już w progu drzwi wejściowych warczała na mnie niczym rozdrażniony zabraniem zabawki szczeniak.
- Co to było to w samochodzie?! Jak mogłaś tak na mnie naskoczyć przy Grace i Katie?! Myślisz, że jakie to uczucie gdy własna siostra olewa cię dla kolesia, którego dopiero co poznała?! - w moją stronę poleciał potok słów, które wpuszczałam jednym uchem i wypuszczałam drugim.
Minęłam ją z gracją i ruszyłam do góry w stronę swojego pokoju, jednak ku mojemu zaskoczeniu Lily boleśnie chwyciła mnie za nadgarstek. Zawarczałam na nią. Dosłownie. Puściła mnie natychmiast widząc moje spojrzenie.
- Mam dość zmartwień po dzisiejszym wieczorze, a ty jak zwykle pieprzysz tylko o sobie. - odparłam lekko obojętnym tonem, jednak nie zamierzałam na tym poprzestać.

http://wabiac-cienie.blogspot.com/
Rozdział drugi
- Diano, na Ciemną Otchłań! – Pol już nie wytrzymuje, łapie mnie w bolesnym uścisku za ramiona. Jego oczy przypominają teraz niebo podczas burzy, aż skręca mnie w żołądku.
Muszę wytrzymać ten pojedynek i chociaż z łatwością mogłabym się uwolnić z jego chwytu, wiem, że on też musi jakoś rozładować to cholerne napięcie. Nie tylko ja jestem zestresowana. On też się boi. Chyba bardziej ode mnie, bo mi brakuje wyboru, a on wciąż szamota się pomiędzy ewentualnościami. Przymus bywa zbawienny.
- To nie jest wycieczka krajoznawcza, na litość boską! Jedziesz tam z przesyłką…
- A kurierzy źle kończą… - uzupełniam zdanie za niego. – Dobrze zdaję sobie z tego sprawę.
- Widocznie nie tak dobrze – parska, wbijając paznokcie w moją skórę. – Ta misja to żaden zaszczyt. To wyrok – akcentuje każde słowo. – Idiota uznałby, że jest inaczej.

http://czerwony-piach.blogspot.com/
Zimny przerywnik I
„Ratowanie świata”. Stary Dotryg zawsze nazywał tak zadania, co do których nie miał pewności, czy zwykli rycerze by sobie z nimi poradzili. Wzywał wtedy jednego z zaufanych ludzi i przekonywał do swoich racji. Irrathinar wiedział doskonale, że świat ani nie zamierza się kończyć, ani nawet jeszcze nie przeszło mu to przez myśl – ale rozkaz pozostawał rozkazem.

http://nowa-opowiesc.blogspot.com/
Wszystko kończy się w barach – część druga
Do środka weszła zgraja nieprzyjemnie patrzących na innych typków. Naliczyłem czterech. Skórzane kurki, zapewne w ich mniemaniu groźnie wyglądające ćwieki, tatuaże pokrywające każdy wolny fragment skóry. Jeden z nich miał przy sobie metalową rurkę.
Rozejrzeli się tak, jak ja to wcześniej zrobiłem. Im jednak nie chodziło o szukanie wolnych krzeseł. Im rozchodziło się o znalezienie ofiary, nad którą mogliby się spokojnie poznęcać. Wyżyć się, odreagować zły dzień, utwierdzić się w przekonaniu, że istnieją osobniki słabsze od nich. Jednemu z nich zabłysły się oczy. Powiedział coś do swoich towarzyszy, ale na tyle cicho, że nie byłem w stanie usłyszeć. Pozostali pokiwali tylko głowami, jakby zgadzając się.

http://otherside-of-reality.blogspot.com/
#5 Chciałam tylko, być Twoją Księżniczką
Nie jestem zabawką.
Ale ty się mną pobawiłeś. I jeszcze bezczelnie zapytałeś o co mi chodzi. Jakbyś kurwa nie wiedział. Teraz się ignorujemy. Ale jak cie tylko spotkam, spojrzę Ci prosto w te twoje zajebiste oczy i wyjebe w ryj. I spytam się czy wiesz za co to. Bo podobno lubisz dostawać od dziewczyn w pysk.

http://the-soul-of-thunder.blogspot.com/
Rozdział 6
W ich szkolnej stołówce widniała udoskonalona i świeższa wersja „Ostatniej Wieczerzy”, którą podobno stworzył Leonardo da Vinci przy pomocy samego Lucyfera.
Jest taka historia, że Szatan, któregoś razu będąc we Włoszech, spotkał tego renesansowego malarza. Z czasem mocno się zaprzyjaźnili i Lucyfer ujawnił mu swoją prawdziwą tożsamość. Być może przez ten akt zaufania ze strony upadłego anioła, w artyście pojawiło się zafascynowanie ptakami i lataniem. I to wszystko przez fakt, że jego przyjaciel miał potężne skrzydła. W każdym razie Szatan często wspomagał Leonarda przy jego pracach, tłumaczył zasady fizyki, co owocowało zadziwiającymi i niedorzecznymi projektami maszyn. Natomiast da Vinci zaszczepił w upadłym aniele miłość do sztuki, głównie malarstwa. Pod koniec żywota Leonarda, Szatan wymógł na ludzkim przyjacielu, żeby ten po śmierci wybrał Piekło. Tak też się stało. Tutaj, w Niższej Arkadii, razem tworzyli doskonałe obrazy. Szatan z każdym kolejnym rokiem radził sobie coraz lepiej, aż w jego dziełach można było dostrzec wyodrębniający się nowy i oryginalny styl.

http://malfoy-granger-love.blogspot.com/
Rozdział VIII: Noc
- Możesz otworzyć oczy – usłyszała szept zaraz koło swojego ucha i przeszedł ją dreszcz od ciepłego oddechu chłopaka.
Dziewczyna natychmiast spełniła jego polecenie i zaparło jej dech w piersiach. Czytała w jakiejś książce, że zamek, w którym aktualnie mieszkali, został zbudowany na jednej z najwyższych gór w okolicy, ale nie spodziewała się czegoś takiego... Stała prawie na krawędzi i miała wrażenie, że pod nią rozpościera się cały świat. Zorza polarna była widoczna z zamku, ale nie mogła się równać z tą, którą obserwowała tutaj. Zielone światła tańczyły na niebie i oświetlały cały krajobraz. Hermiona mogła oglądać tę grę cieni rozgrywającą się na ośnieżonych szczytach mniejszych gór. Dziewczyna stała oniemiała, spojrzała w osłupieniu na uśmiechniętego Malfoya, na jego twarz padała blada, zielonkawa poświata. Wyglądał na wyraźnie uszczęśliwionego jej reakcją.

http://new-mortal-instrument.blogspot.com/
Prolog cz.2
Wystarczy jeden błąd, aby cały gatunek wymarł.
Jeden bunt mający na czele złego człowieka.
Tyran wystawiony na przywódcę.
Banda idiotów wspierający monarchę.
Armia przygłupów walcząca w złej sprawie.
Skutki tego są proste i wszystkim znane.
Terror panujący na ulicach.
Strach o bliskich z którymi nie ma się kontaktu.
Głód panujący wśród poddanych.
Śmierć, którą czuć na każdym kroku.
Co na to można poradzić?
Mieszkam w jaskini potwora.
Jestem jego siostrą.
Czy jestem także potworem jak mój brat?
Nie. Chyba nie.

http://crossover-arrow.blogspot.com/
Rozdział 15
Felicity Smoak skuliła się, żeby ochronić się przed chłodem i wzrok swój skierowała na ogród i las. Oliver miał racje kiedy ją tu przywoził, widok był niesamowity. Ze swojego miejsca widziała postrzępione górskie szczyty. Nieco bliżej spostrzegła chmurkę dymu z jakiegoś komina. A więc byli tu inni ludzie? Gdzie się znajduje? W Ameryce Północnej, w Europie czy w Australii? Queen niewiele mówił, wciąż w pamięci miał obraz Marcusa Blacka i blondynki, wciąż widział jak biznesmen robi jej krzywdę. Choć od tamtego zajścia minął tydzień, wciąż nie mogli o tym zapomnieć. Felicity nawet nie pytała, wciąż wspomnienia bolały i trawiły od nowa jakby to miało się dopiero wydarzyć.

Czuję, że się unoszę. Nie, ktoś mnie niesie. Słyszę jego oddech. Swoimi silnymi rękoma trzyma mnie mocno. Nie wiem dokąd zmierza. Nie mam siły by otworzyć oczy i zobaczyć kim jest. Jestem bardzo senna i czuję, że za chwilę odpłynę. Ten ktoś poprawia moje ułożenie na jego rękach, po czym się zatrzymuje.
- Hej - ktoś zaczyna mówić szeptem - Ja idę do domu. Przeproś ode mnie wszystkich, że nie zostałem na noc - to chyba Chad.
- Dobra, przekażę - odzywa się - Cześć.
Rusza dalej. Wchodzi po schodach. Nadal nie wiem kto mnie trzyma. Próbuję myśleć. Kto zazwyczaj mnie zanosi, gdy zasypiam? Matt? Nie. Jared?
Cicho jęknęłam. On to usłyszał.
- Ciii, spij dalej - szepcze mi do ucha.
Kładzie mnie na miękkim łóżku i przykrywa kołdrą. Delikatnie muska ustami moje czoło. Chcę otworzyć oczy, poruszyć się, powiedzieć cokolwiek. Nie mam sił.

http://ostatnitaniec.blogspot.com/
Rozdział 23 Epilog
- Koniec spotkania?- zapytał Macey.
- Tak. To już chyba koniec...
- Ej! Tylko zero smutków- wstał z kanapy.
- A kto powiedział, że będę płakać? Już ci to mówiłam. Oni dla mnie nie żyją.
Czarnowłosy podszedł do mnie i złożył delikatny pocałunek na ustach.
- Co ty na to żeby zebrać kilka dusz?- uśmiechnął się.
- Przydałoby się trochę rozerwać- stwierdziłam.
- Świetnie! Więc zabawimy się dzisiaj!- powiedział ruszając do drzwi.
- Tak...- uśmiechnęłam się pod nosem.- Śmierć!
Chłopak odwrócił się w moją stronę.
- Tym razem to ja zaczynam- posłałam mu wielki uśmiech, biegnąc w jego stronę. Zabrałam sztylet i rozcięłam powietrze przede mną. Moim oczom ukazał się portal na Ziemię. Mały bar, przed którym zbierały się wilkołaki. I mój stary przyjaciel. Zabicie jego, będzie ostatnią rzeczą związaną z moim poprzednim życiem.
A wtedy będę już wolna...

http://jeden-jedyny-wyjatek.blogspot.com/
49. Inny scenariusz
Kiedy zostało mi zaledwie parę sekund, poprosiłam Boga, bym na te kilka chwil dostała skrzydła i mogła odlecieć daleko, daleko stąd. Wtedy się bałam. Ja byłam strachem, a on był mną, ponieważ w końcu uświadomiłam sobie, co najlepszego robię.
Ale nie mogłam się już cofnąć.
Po prostu… ruszyłam do przodu.
Jeden krok.
I trumna z ciałem samobójcy została opuszczona do grobu.

http://nasze-niedopowiedzenia.blogspot.com/
1. Propozycja Dumbledore'a
Hermiona zastanawiała się, dlaczego Syriusz nadal mieszka na Grimmauld Place, skoro widziała po nim, że nie był tam zbyt szczęśliwy. Przekraczając próg wielkiego domostwa czuła się bardzo przytłoczona jego przeszłością. Nie mogła patrzeć na pomarszczone głowy skrzatów domowych przymocowane przy schodach. Ten widok odrzucał ją i sprawiał, że zawartość żołądka podchodziła jej do gardła.
Ale mimo to, cieszyła się, że może spędzić tu trochę czasu ze swoimi przyjaciółmi nim ponownie wrócą do szkoły. Była to swoista odmiana, a w domu zaczynało jej się powoli nudzić. Najzwyczajniej w świecie tęskniła za Harrym i Ronem.

http://sekrety-zamku.blogspot.com/
Rozdział 36: Dołohow śpiewa
- Ale pamiętaj, ma być żywa – ostrzegł go. – Chcę ją mieć żywą, by móc sam ją zabić. Nie zawiedź mnie, Dołohow. Ale najpierw… powitajmy specjalnego gościa – rzekł, kiedy przez drzwi wprowadzono wysokiego, ciemnowłosego czarodzieja, w podartym ubraniu. – Poznajcie Andrew Petersona, aurora, który znalazł się dziwnym trafem w tejże posiadłości – wśród śmierciożerców rozległ się złowrogi śmiech.
Peterson wiedział – już po nim. Różdżkę mu odebrano, torturowano go kilka razy, był wyczerpany. Nic nie powie Voldemortowi, przysiągł. Umrze. Woli umrzeć.
Voldemort machnięciem różdżki sprawił, że Andrew znieruchomiał. Następnie uniósł go w górę za pomocą zaklęcia, znalazł się nad stołem w pozycji leżącej. Patrzył Czarnemu Panu prosto w twarz.
- Działał na polecenie Ministerstwa – oznajmił Czarny Pan, okrążając stół. – Miał mnie odnaleźć, a następnie donieść o miejscu mojego pobytu – śmiał się złowieszczo. – Co za głupota… - Voldemort wycelował w niego różdżką. – Do niczego mi się nie przydasz, marny człowieczku. AVADA KEDAVRA!

http://nowa-w-hogwarcie.blogspot.com/
Rozdział 14: Meczu, meczu... Gdzie jesteś?
Scorpius spojrzał na nią oszołomiony i kilka razy pokręcił głową.
- Nie. Nie. Nie! – Wstał z kanapy i odsunął się od niej na bezpieczną odległość. – To niemożliwe… Nie możesz być moją siostrą…
- Ale jestem. Wiem, że to dla ciebie trudne, ale jakoś sobie poradzimy. – Nora próbowała powiedzieć to w uspokajający sposób. Scorpius wyglądał jak przestraszone dziecko - lub szaleniec…
- Nie!!! Ty nic nie rozumiesz. – Zaczął chodzić po pokoju w kółko, szarpiąc się za włosy. Zatrzymał się w półkroku i zwrócił na nią swoje umęczone oczy. – Nie możemy być rodzeństwem, bo ja…

http://wszystko-ma-swoj-poczatek-i-koniec.blogspot.com/
Rozdział dwudziesty drugi
- W takim razie powiedz mi... - przetarła łzy, które zaczęły spływać po jej policzkach. - Powiedz mi, dlaczego wybrałeś mnie? Tylko ja nie miałam męża, tylko ja nie miałam czekającego na mnie syna... Ona to miała, więc do cholery, dlaczego ja? Dlaczego mnie uratowałeś?
Mężczyzna przetarł dłonią swoje usta. Miał nadzieję, że nigdy nie będzie musiał się tłumaczyć ze swojej decyzji. Pochylił się i spojrzał na podłogę.
- Ponieważ cię kocham, Magda

http://story-of-mystic-diary.blogspot.com/
Rozdział 2
Kiedy zdejmowałam sukienkę, którą miałam na sobie, drzwi do mojego pokoju uchyliły się. Do środka weszła Alice. Do twarzy miała przyklejony swój charakterystyczny uśmiech.
-Nie pytaj mnie, jak się czuję albo czy prezent mi się podoba – powiedziałam, wbijając się w mój prezent - Czuję się dobrze. Jestem zadowolona. Pomijając fakt, że całe życie byłam okłamywana. Nikt mi nie mówił, kim naprawdę jestem!
-Bo nikt nie wiedział! - przerwała mi moja przyjaciółka – Sophie, to jest o wiele bardziej skomplikowane, niż ci się zdaje.
Nagle przed oczami stanęło mi jedno zdanie z dziennika. Rodzina takiej osoby wie o możliwości ujawnienia się daru. Skoro to rodzina wie, to skąd...
-A ty, rudzielcu – odparłam, celowo używając słowa tak bardzo irytującego rudowłosą Alice – skąd właściwie wiesz o tym... o tym wszystkim?

1 komentarz:

Obserwatorzy