piątek, 12 września 2014

Nowe posty (117)

04: Insynuacje
– Oddzielenie serca od ciała gwałci pierwsze z Fundamentalnych Praw Magii – rzekł. – Jeśli zapragniesz manipulować tajemnicami, źródłem życia, istotą ludzkiej natury, bądź przygotowany na najbardziej nieprzewidywalne, niezwykle groźne konsekwencje – zacytował, wywołując dreszcz na jej plecach.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Nic tak nie potęgu­je sa­mot­ności jak nieod­wza­jem­niona miłość
-Bo to było spontaniczne!-Mój głos zabrzmiał nienaturalnie, kiedy odezwałem się głośno.-Myślisz, że to zaplanowałem? Ja się zakochałem, rozumiesz? Zakochałem! Nie dość, że w mężczyźnie, co było chore, to jeszcze w mordercy! Myślisz, że nie było mi z tym ciężko? A nie miałem nikogo, kto mógłby mi pomóc! Nikogo...-No i się rozpłakałem. I w duchu byłem zadowolony, że nie użyłem dzisiaj tuszu do rzęs bo już bym się rozmazał.
-Miałeś mnie...-Szepnęła patrząc na swoje trzęsące się dłonie.-Zrozumiałabym...-Podeszła i usiadła na przeciwko mnie. Założyłem nogi na łóżko i podsunąłem kolana pod brodę...

http://ofiara-wrozek.blogspot.com/
Rozdział III
Kiedy zniknął, westchnęłam ciężko i już bez skrępowania rozejrzałam się po kuchni. Była średniej wielkości, utrzymana w ciepłych, mahoniowych odcieniach, z drewnem i kamieniem.
Mój wzrok natknął się na szafkę z alkoholami i jedną szklaną butelkę z przezroczystym płynem. Podeszłam do niej, jak najciszej i otworzyłam drzwiczki. Wyjęłam butelkę, ważąc ją w dłoni, kiedy coś upadło na podłogę. Kucnęłam i podniosłam zawiniątko.
Był to zwitek kilku setek funtów, związanych gumką recepturką. Otworzyłam szerzej oczy i zawahałam się.
To były pieniądze przeznaczone prawdopodobnie na czarną godzinę.
Prawdziwe pieniądze.
Które mogłam wydać na alkohol.
Na trawkę.
Na cokolwiek chciałam.
Moja niepewność nie trwała długo. Wyjęłam dwie stówki ze zwitka.
Chwyciłam wódkę i banknoty i włożyłam je do torebki.

http://nocne-urojenia.blogspot.com/
Płaszcz
wieczory dłużą się
gdy masz dla mnie tylko
złudny pocałunek

To dziwne, bardzo dziwne uczucie, to w którym teraz tkwię. Jednocześnie mam ochotę walić w ciebie na oślep, bylebyś cierpiał, byle tylko bolało, a z drugiej strony chciałabym wtulić się w ciebie, byś trzymał mnie mocno w swoich ramionach, bo nigdzie już nie jest dobrze ani bezpiecznie. Nie ma cię tutaj od roku, tak mniej więcej (tak, wiem ile dokładnie, ale czy to ma jakieś znaczenie teraz? Nie ma cię i już), i twoje ramiona chyba straciły już swoją rolę bezpiecznej przystani. Mam jednak takie poczucie, że nigdy nigdzie nie czułam się tak pewnie i dobrze, co jest trochę smutne, zważywszy na to, że te same ramiona pewnego ranka zniknęły bez słowa i na zawsze. Wyobrażam sobie, że właśnie uderzyłam cię w twarz. Zabolało.

http://the-boy-from-slytherin.blogspot.com/
Rozdział VII: Dziewczyna o bardzo jasnych włosach
Kopnął kamień leżący obok jego stopy i spojrzał w bok, na nieznajomą mu dziewczynę i… zaniemówił.
Ona była… na Merlina, była piękna. Nie spodziewał się spotkać w tym średniowiecznym miasteczku takiej dziewczyny. Aż, jak zauważył po chwili, zaczął wstrzymywać oddech. Gwałtownie wypuścił powietrze z ust nie odwracając wzroku. Zupełnie jakby nie mógł obrócić głowy w inną stronę by spojrzeć gdzieś indziej. A może nie chciał? Miała bardzo jasne blond włosy, niemal srebrzyste, które niczym wodospad spływały po jej plecach. Delikatne rysy twarzy, niewielki nos nadawały jej.. uroku. Z miejsca, w którym stał nie mógł dostrzec jakim kolorem mieniły się jej oczy, ale Tony miał stu procentową pewność, że również były piękne.
- Coś nie tak? – spytała unosząc delikatnie brwi ku górze.

http://revievv.blogspot.com/
Kulturalne Podsumowanie Miesiąca: Sierpień
Co prawda mija już pierwszy tydzień września, ale lepiej późno niż wcale, nieprawdaż? :)

Wyszeptał, że za chwilę wróci i puścił mnie z objęcia, odchodząc w tył i zostawiając samą w tłumie. Minęła nieco dłuższa chwila, a jego nadal nie było. Podążyłam w stronę, w którą poszedł, rozglądając się za nim. Zdziwiłam się, że tak mnie zostawił na pastwę nieprzewidywalnego tłumu. Piosenka dobiegała końca, a jego nigdzie nie widziałam. Myślałam nad tym, by wrócić, bo za pewne mnie szukał, gdy nagle dojrzałam chłopaka pod ścianą klubu. Odetchnęłam z ulgą i poszłam w tamtym kierunku. Osłupiałam, gdy zobaczyłam z kim tam stał. Nie tylko stał, a całował się. Z wredną blond żmiją.

http://zranione-dusze.blogspot.com/
Rozdział jedenasty
- Nie zabijesz mnie – powiedziała cicho, nie odrywając wzroku od spojrzenia jego oczu, niegdyś przepełnionych zaraźliwym ciepłem, teraz tak pustych i zimnych, jakby nie do końca ludzkich.
- Śmierć byłaby dla ciebie wybawieniem. - Zbliżył się do niej tak, że czuła jego oddech na swojej twarzy, siłę jego stalowych mięśni, wściekłość wibrującą w całym ciele i nacisk pazurów na gardło. - A ja chcę, żebyś cierpiała każdego cholernego dnia, czując ten sam kurewski ból, który trawi mnie od środka od pięciu lat. Chcę, żebyś budziła się ze świadomością, że to ty jesteś odpowiedzialna za śmierć tego chłopaka. Chcę, żeby całe twoje życie zamieniło się w piekło, z którego nie będziesz potrafiła się wydostać. I uwierz mi, tak właśnie się stanie, moja słodka Eleanor.
Jeszcze raz zacisnął dłoń na jej szyi, jakby dla potwierdzenia swoich słów, a potem ją puścił, obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku swojego stada, biernie i w ciszy przyglądającego się rozgrywającym scenom.

http://irreplaceable-gentleness.blogspot.com/
Rozdział XVII
- Wrócisz? – zapytałem nie spuszczając z niej oczu.
- Wrócę. – zapewniła mnie, jednak nadal nie ruszyłem się z miejsca, nie bardzo wiedząc co jeszcze mogę zrobić. Nie chciałem dać jej odejść, bo choć zapewniała, że niedługo znów się zobaczymy, bałem się, że tak się nie stanie. Pomiędzy nami było tyle złamanych obietnic, że nie wiedziałem już, w które z jej słów wierzyć. Zamyślony spuściłem wzrok w dół i podniosłem go ponownie, kiedy ułożyła dłonie na moim sercu.
- Boisz się. – stwierdziła. – Nie ufasz mi?
Przyglądałem jej się chwilę zanim odpowiedziałem. Nigdy nie przestałem jej ufać ani nawet przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym to zrobić. Pokręciłem głową.
- Ufam, ale to boli, Miley. Wszystkie te obietnice i plany, wszystkie słowa, które sobie powierzaliśmy. Wszystko to było na nic.
Tym razem to ona pokręciła głową, a wachlarz brązowych włosów powtórzył jej ruchy. Uparcie zacisnęła usta i położyła dłonie na moich policzkach.

http://infinity-bakugan.blogspot.com/
020. Erupcja
Białowłosy nakierował dokładniej czubek noża, po czym docisnął lekko i zatopiło się w dolnej powiece; zanurkowało pod gałką oczną, wypuszczając na świat następną dawkę krwi. Było niezwykle ostre, więc przebijało się dalej bez problemów. Pociągnął nieco w prawo, wzdłuż tej samej linii i powoli odcinał prawą część sklejającą gałkę z powiekami. Potem zawrócił i zaczął tnąc lewą część, szarpiąc dolną powiekę i rzadkie rzęsy. Kiedy wrócił na środek, pchnął nóż głębiej, a następnie podważył, zahaczając o dodatkowe węzły umiejscowione w środku.
(…)
Nie wpychał noża głębiej, pozwalając gałce ocznej tańczyć na balansującym luzie – na ostatnich nitkach wiążących go z ciałem. Nagle podciął coś i zabrał prędko nóż. (…)Ashcro ni stąd, ni zowąd pchnął głowę Blake’a w dół, między kolana i nastawił swoją dłoń owiniętą w brudną szmatkę do czyszczenia noży, skutecznie łapiąc odciętą, skażoną gałkę z martwą już tęczówką.
Odtąd Blake był ślepcem, a nowy nóż został ochrzczony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy