piątek, 26 września 2014

Nowe posty (119)

06: O krok
Postaw ich przed prawdą.
To nie było rozsądne. Wyrwała się z uścisku Rona i cofnęła tak energicznie, że gdyby nie przytrzymała się poręczy, to stoczyłaby się po stromych schodach. Rodzice drgnęli, Ronald też ze strachem wyciągnął rękę. Zignorowała ich, czując jak krew huczy w jej żyłach.
– Ona wcale nie straciła pamięci! – wrzasnęła stanowczo zbyt głośno, wskazując palcem na przerażoną Hermionę.

http://bardziej-niz-prawdziwe.blogspot.com/
Rozdział 2
Samantha
Otworzyłam oczy. Leżałam na ziemi tuż obok James'a. Nie miałam siły wstać. Starałam się obudzić chłopaka, jednak słowa nie przechodziły mi przez gardło. Nic nie pamiętałam. Czułam tylko mocny ból głowy.
Znajdowaliśmy się w jakimś ogromnym pomieszczeniu. Przypominało mi to wielką katedrę. Piękne arrasy ozdabiały wysokie ściany budynku. Różnokolorowe sztandary zwisały nad naszymi głowami. Na sklepieniu widniał malunek przedstawiający fruwających aniołów. Tuż obok mnie stała wielka zbroja odbijająca blask słońca wydobywający się ze średniowiecznych okien.
- James - wydałam z siebie cichy szept - James, wstań...

http://nowojorskie-tajemnice.blogspot.com/
Sprawa 2.3. Wspólnik
- Dobra, w porządku, zabiłem go! – oznajmił głośno i wyraźnie, przerywając wypowiedź sierżanta.
Policjanci nie spodziewali się takich słów od wspólnika ofiary. Raczej liczyli na to, że w końcu powie prawdę, idąc z nimi na współpracę. Wiedzieli, że ukrywał jakąś tajemnicę – a to musiało mieć jakiś związek z Hadesem. Najwyraźniej Gray kogoś się bał i dlatego przyznał się do zabójstwa, co raczej nie ułatwiało im dalszej pracy nad prowadzonym śledztwem.
- A dlaczego pan go zabił? – zapytał Jonathan. – Ostrzegam, że odpowiada pan jako świadek i za składanie fałszywych zeznań grozi więzienie.

http://inna-wersja.blogspot.com/
Posłuszeństwo
Mrok niczym kotara opadł na korytarze pałacu ukrytego w wulkanicznej górze, jakby chciał osłonić oczy przeciętnych obserwatorów przed czającą się w holach grozą oraz zionącym od nich złem. Słabe światło słoneczne sączyło się do środka przez łukowate okna o jasnoczerwonych szybach i, opadając snopami na przeciwległą ścianę, nadawało jej wygląd łąki usianej niby krwawymi kwiatami. Przez tę żywcem wyciągniętą z koszmarnego snu, upiorną scenerię przedzierał się cień należący do niewysokiej postaci.

http://story-of-my-lifes.blogspot.com/
Nie będzie mi obcy typ mówił jak mam żyć.
Kiedy czytam uogólnienia, mówiące że "każdy" i "wszyscy", czuję, jakby ktoś ingerował w moje życie. Wszyscy uwielbiają, to ja też muszę. Każdy był, więc ja też byłam.
Fajnie, że wiesz, co robię w wolnym czasie i co uwielbiam. Szkoda tylko, że ja to nie wszyscy i nie nazywam się każdy.

http://moj-prywatny-pamietnik.blogspot.com/
Prawda jest największą odwagą
-Agencja zaproponowała nam współpracę, żebyśmy razem spróbowali schwytać Marshala. W zamian za pomoc członkowie ekipy dostaną ułaskawienia i agencja da im spokój.-Powiedział na wydechu. Uśmiechnęłam się radośnie.
-To chyba dobrze...W końcu będziecie mogli wieść normalne życie. Z dala od tych strzelanin i policji.-Chłopak natychmiast zaprzeczył ruchem głowy.
-jak już Marshal zostanie aresztowany, albo zginie, Ja, Domi i Xander mamy dobrowolnie oddać się w ręce agencji. To część umowy...-Szepnął nie patrząc na mnie. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie to, co powiedział. Podniósł na mnie wzrok ale z jego oczu nie dało się nic wyczytać.-Teraz znasz prawdę. Bałem się ci powiedzieć, bo nie wiedziałem, jaka będzie twoja reakcja, ale teraz już wiesz. Jeśli chcesz, wyjadę jeszcze dziś a ty zostaniesz tutaj. Tu jest bezpiecznie, przynajmniej na razie.-Powiedział niemal bezgłośnie. Siedzieliśmy wpatrzeni w siebie. Chyba czekał na to, że coś powiem, ale ja byłam w zbyt wielkim szoku, żeby wydać z siebie choć słowo.

http://detektywzprzypadku.blogspot.com/
Rozdział XXXIX - Cztery lata później [KONIEC]
- Jak dziś pacjentka się czuje? – zapytała się grzecznie pielęgniarka.
- A jak człowiek może się czuć w zakładzie psychiatrycznym – odpowiedziała drwiącym głosem dziewczyna. Nagle poczuła uderzenie w bark. Skierowała wzrok w stronę półeczki, która była ukryta za białą narzutą. Uśmiechnęła się szeroko, po czym wstała i podała dłoń pielęgniarce. – Dziękuję za dobrze wykonaną robotę.
- Zawsze do usług. – Ukłoniła się lekko, po czym wyjęła powoli przedmiot i podała dziewczynie.
- Zemsta jest … słodka…

http://niewolnicy-uczuc.pl/
Rozdział II: Croissant i kawa na śniadanie
Pytań było coraz więcej. Niall nawet nie próbował na nie odpowiadać, co mocno mnie zaniepokoiło. Czyżby zatruwający nasze życie faceci z aparatami mieli rację? Gdyby nie mieli, chyba próbowałby zaprzeczyć? Chociaż raz?
Nie wytrzymałam. Spojrzałam w jego oczy, próbując odnaleźć w nich prawdę.

http://please-tell-me-who-i-am.blogspot.com/
Zmiana warty, do akcji wkraczają Japończycy
- Lou! - krzyczał wielce z siebie zadowolony Sam, wchodząc do damskiej sypialni.
- Czego, Quasimodo? - spytała, rzucając wielce inteligentną obelgą.
Wychodziła właśnie z łazienki. Ubrana, umyta, ale jeszcze rozczochrana, z grzebieniem wbitym w nierozczesane włosy. Udało się jej uspokoić po tym wszystkim, co wydarzyło się ostatniego dnia, choć nadal ją to jakoś gnębiło. Sam dowiedział się już praktycznie wszystkiego. Co idzie za tym, ona za niedługo zniknie. A chyba go polubiła.
Mimo to, że był brzydki.
Mimo to, że śmierdział.
Dużo razem przeszli...

http://piaskownica-wspomnien.blogspot.com/
marzenia i pragnienia niech równają się celom życiowym
Przez wiele lat sądziłem, że marzenia to takie coś, co zawsze nimi pozostanie. Wiele lat temu, gdy byłem dużo młodszy uwielbiałem śpiewać (co zresztą zostało mi po dziś dzień). Ówcześnie moim wielkim marzeniem i pragnieniem było występować przed ludźmi. Śpiewać, być wokalistą, najlepiej zespołu rockowego. Kiedy jako dziewięcio-dziesięciolatek mówiłem takie rzeczy dorosłym ("Chcę być piosenkarzem") zawsze widziałem pobłażliwy uśmiech i stwierdzenie, że to nie jest możliwe. Nie rozumiałem, dlaczego? Bo dlaczego miałoby być to niemożliwe? Z biegiem czasu nauczyłem się, że ludzie powiedzą tak na wszystko.

http://jacksparrow-inlove.blogspot.com/
Epilog
Niebo już dawno zostało usiane gwiazdami, gdy moje zdarte dłonie zaczęły przymarzać do steru. Słychać było jedynie skrzypienie desek, przerywane pluskaniem wody. Patrząc tak w ciemność dalekiego horyzontu, wróciłem myślami do nazwiska, które na długo pozostanie w mej pamięci. Dwa lata już minęły odkąd ostatni raz słyszałem głos Julii Correlinay. A trzy od pamiętnej nocy...

http://jeden-jedyny-wyjatek.blogspot.com/
Epilog
Był tym jednym jedynym wyjątkiem posiadającym niespotykaną osobowość, niezwykłą wiedzę i osobliwy urok. Był tym jednym jedynym wyjątkiem, który potrafił rozpalić mnie samym słowem. Był tym jednym jedynym wyjątkiem – tylko on umiał kogoś zniszczyć, by później pomóc mu zmartwychwstać.

http://the-shadow-of-gritmore.blogspot.com/
XII CENA
Wiele uczuć zwaliło się na dziewczynę jednocześnie. Poczuła niewyobrażalny ból, jakby ktoś wbił jej kołek prosto w serce. Przypomniała sobie twarz swej matki, wszystkie momenty, które z nią spędziła jako dziecko. Jak przytulała ją, kiedy stłukła sobie kolano; jak gotowała obiad, śpiewając wesoło; jak opowiadała jej bajki o wróżkach; jak uczyła ją i jej przyjaciółki różnych gier. Poczuła się oszukana, zraniona i doświadczona niesprawiedliwością. Przez całe swe życie myślała, że śmierć jej matki to zwykły przypadek. Ale to nie był zbieg fatalnych okoliczności. Rene Lenson została zabita, bo stanowiła zagrożenie dla planu Edmunda, dla jakiejś egoistycznej idei.

http://naprzeciw-siebie.blogspot.com/
8. Zatańcz ze mną
- Dlaczego? - zapytała ponownie.
- Chcę zacząć wszystko od nowa. To mieszkanie ciągle będzie nasze, ciągle będziesz tam ty. Nie pomogłoby mi to wszystkiego wymazać.
Zabolały ją jej słowa. Ron poradził sobie z tym lepiej, niż się spodziewała. Była mu wdzięczna, że spróbował jej wybaczyć, ale przez cały czas miała nadzieję, że za jakiś czas wrócą do tego, co było. On tymczasem już teraz wszystko skreślił, nie było dla niego powrotu.
- Rozumiem, ja też. .
- Ron! Hermiona! - zaszczebiotała Lavender i podbiegła do nich przerywając jej w półsłowa - Jak dobrze was widzieć. Niech wam się przyjrzę! Cudnie razem wyglądacie.

http://catwalk-and-cigarettes.blogspot.com/
Chapter 6: Under your spell
To najpiękniejsze miejsce w całym Nowym Jorku. Klimat jest nie do opisania; unoszący się zapach skrętów, skórzanych kurtek i przypalonych opon. Nigdy nie myślałem, że uda mi się wkręcić w świat najlepszej zapasy i biznesu, czyli nielegalnych wyścigów.
Do dołączenia do takiego grona potrzeba wielu dobrych znajomości, a to i tak może nie zapewnić sukcesu. Przecież takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach, kiedy ni stąd na torze pojawia się nowy koleś i rozwala wszystkich na łopatki, chociaż pierwszy raz dosiada tą bestie.

http://konfedoracja.blogspot.com/
Szansa
Czy teraz była ta jedyna szansa? Czekał na to dwadzieścia lat, wreszcie ktoś o nim usłyszy. Dotychczas wszyscy właściciele barów i innych knajp zamykali mu drzwi przed nosem, bo "nie był reprezentacyjny". Znów prychnął. Też mi coś. W porządku, może i miał czterdzieści pięć lat, wyglądał na pięćdziesiąt pięć, nosił długie włosy i palił jak smok, a jego twarz pokryta była licznymi zmarszczkami, ale przecież to jeszcze o niczym nie świadczy. Liczy się tylko to, jak czujesz muzykę i czy masz ją w sercu. A on żył nią i tylko dla niej. Czy jednak nie było za późno?
Jeśli nie teraz, to kiedy, do cholery?

http://let-me-loveu.blogspot.com/
#20 it's not the same
-Luke? To nie wszystko?-zapytałam. Widziałam po nim, że coś jeszcze siedzi mu w głowie.
-Jest jeszcze jedna rzecz, której się obawiam.-wyznał.
-Jaka?
Puścił moją dłoń i zaczął nerwowo bawić się swoimi.
-Przez te wszystkie lata byłem pewny, że to przyjaźń. Widząc Ciebie i Caluma...
-Luke do cholery, o co Ci chodzi?-przerwałam mu, sama zaczynałam się denerwować.
-Nie chcę tego Ella ale boję się, że to co do Ciebie czuję to nie jest tylko przyjaźń.
Patrzyłam na niego oniemiała. Nie powiedział tego, miałam nadzieję, że tylko się przesłyszałam.
-Co?-powiedziałam cicho.
-Przepraszam Cię za to, co zrobię ale muszę się przekonać, dopóki nie jest za późno.-wyszeptał, a ja nie wiedziałam co miał na myśli do czasu, aż złapał mnie za policzki.
I złączył nasze usta w pocałunku...

http://invisible-fanfiction.blogspot.com/
#3 losing hope
-Widziałaś?!-odwróciłam się do Ce.-To nie może być przypadek! Poczuł to!
-Nie poczuł.-powiedziała pełna przekonania.
-Właśnie, że tak i dobrze o tym wiesz!-stanęłam przed nią.-Zrób coś Celaena!
-Debby! Ty nie żyjesz do cholery, co mam zrobić?!-krzyknęła mi w twarz. Patrzyłam na nią oniemiała. Nie chciała mi pomóc, odrzucała mnie...Po co ona tu była?
-Odejdź.-powiedziałam oschle. Chłopak nas wyminął i wyszedł ze sklepu.
Muszę radzić sobie sama.
-Debby...-zawołała za mną gdy ruszyłam w jego ślady.-Nie możesz.
-Nie? To patrz!
Nie miałam zamiaru się zatrzymać, Ce została w tyle, nie szła za mną. Pozwoliła mi działać na własną rękę.
Ponoć mam tutaj jeszcze coś do zrobienia i teraz byłam pewna, że ten chłopak ma z tym wiele wspólnego.
Teraz muszę się tylko dowiedzieć co.

http://hail-to--the-king.blogspot.com/
Rozdział VI
– Wyglądasz jak gówno – oznajmiła wreszcie, niespodziewanie przerywając ciężką ciszę.
– Miło słyszeć, że zachowałaś swój dziewczęcy urok. – Tym razem łatwo przyszło mu znalezienie głosu. Elora uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi i odczytał to jako niewielkie zwycięstwo.
– Zawsze wydobywałeś ze mnie wszystko, co najlepsze.
– Cóż, na pewno pomogłem ci wyostrzyć język. I poszerzyć słownictwo.
– Sporo podłapałam od chłopaków, ale byłeś znakomitą inspiracją, to prawda.
Teraz Siril też się uśmiechał. Kiedy słowa zaczęły wreszcie trafiać na swoje miejsca, spadł uciskający ciężar, zniknęło paraliżujące poczucie przebywania w koszmarnym śnie, jakby złamali jakąś klątwę.
– Elora... Tęskniłem za tobą.

http://widmowy-tancerz.blogspot.com/
Lśnienie: Prolog
– Czy gdybym wtedy potrafiła cię ochronić, nie umierałabym teraz z żalu każdego dnia? – szepnęła sennie. Kąciki jej ust powędrowały lekko ku górze. – Wtedy… pewnie nigdy… – próbowała dodać niepewnie, jednak ostatecznie zamilkła. Nie lubiła roztrząsać przeszłości, a tym bardziej rozważać, co by się stało, gdyby w pewnych sytuacjach postąpiła zupełnie inaczej. Lecz niekiedy takie myśli nachodziły ją same. Tak jak teraz. Sentymenty towarzyszą rocznicom. Oczywiście, jeśli się o nich pamięta.
Jeśli chce się o nich pamiętać.

http://darkest-dream.blogspot.com/
Rozdział 27
Wracam z nowymi pomysłami po prawie półrocznej nieobecności! Kolejny rozdział opisuje nieoczekiwane wydarzenia w Mystic Falls. Wspaniałe wieści zostały przyćmione przez straszną tragedię... Czy Elijah odszuka Elenę całą i zdrową? Czy Klaus i inni pogodzą się z dramatem w Mystic Falls? Nic nie będzie już takie jak dawniej. Szykują się wielkie powroty i zwroty akcji o jakich nigdy nie marzyliście. Zapraszam serdecznie! :)

http://wzp-dm.blogspot.com/
Rozdział 18 cz.2 Nowy początek
Co się stało? Jak się tu znalazłem?
Nie pamiętał. W jego głowie była jedna wielka czarna plama zasłaniająca wszystko to co było wcześniej. Nie wiedział co jadł na śniadanie, z kim się spotkał wczoraj wieczorem czy co wredna pani Madson od biologii powiedziała o jego wypracowaniu w zeszły piątek, a może to było jeszcze wcześniej. To uczucie pustki w jego wnętrzu było dość frustrujące, i choć Peter przywykł do tego, że zazwyczaj ciągle chodził lekko z irytowany, to było coś innego, coś co bardziej działał mu na nerwy, doprowadzając go wręcz do szewskiej pasji. Jakby zapomniało czymś ważnym, zdecydowanie ważniejszym niż jakieś głupie śniadanie czy praca domowa.

http://wirtualna-kultura.blogspot.com/
Recenzja: Więzień labiryntu (2014)
Film opowiada historię nastoletniego Thomasa (Dylan O'Brien), który razem z 60 innymi osobami zostaje uwięziony w tajemniczym labiryncie. Gdy wszystko wydaje się być stracone i nikt nie potrafi znaleźć wyjścia pojawia się nagle dziewczyna. Posiada ona cenną informacje, która może być pierwszym krokiem do upragnionej wolności.

http://zparyza.blogspot.com/
10. Montmartre
- Kocham – wypaliłam – Ale to nie ma nic do rzeczy. Bo choćbym porzuciła wszystko i spróbowała jeszcze raz, to nic z tego nie będzie. Bo ty się nie zmienisz. Już do końca swoich dni będziesz łamał serca. Moje wsadziłeś do niszczarki. I dalej je składam. Drugi raz nie dam rady. Musisz to zrozumieć.
- Rozumiem. Za późno pojąłem, że możesz być tą jedyną. Za późno zrozumiałem, że czuję do Ciebie coś więcej niż pociąg seksualny. Zabrałaś ze sobą każde dobre wspomnienie, każdą dobrą przyjemność, czynność, rozrywkę. Nie byłaś tylko kochanką. Byłaś moim życiem. Bez Ciebie jest warte zero.

1 komentarz:

  1. Cześć :) Jako że Jeden Jedyny Wyjątek został zakończony, chciałam bardzo podziękować za współpracę z Rejestrem Blogów, za regularność oraz obowiązkowość i za pieczołowitość, którą wkładasz w jego działanie. Serdecznie pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy