sobota, 4 października 2014

Nowe posty (120)

Rozdział 11: Polowanie
Zabije go, pomyślał Kamose. Echnaton nie zostanie faraonem, cała historia się zmieni. Inni ludzie napiszą ją na nowo, bo ci, którym powierzono te role, nigdy się nie narodzą.
Kamose uniósł rękę w momencie, gdy tang szykował się do skoku i ataku. Po chwili bestia dosłownie padła na twarz, jej tylne łapy zostały uwięzione w krysztale lodu. Mężczyzna powoli wstał, nie potrafiąc zrozumieć tego, co właśnie się zdarzyło. Lód na pustyni?! To niemożliwe! Jak deszcz w bezchmurny dzień…

http://jeden-krok-by-umrzec.blogspot.com/
Rozdział 6
Jako dziecko uważałam, że miłość jest piękna. Miałam wtedy na wzór uczucie między moimi rodzicami. To, jak tata z czułością całował mamę na powitanie, to, jak opiekował się nią, gdy była chora, to, jak pomagał jej w najmniejszych czynnościach domowych, to, jak… jak po prostu przy niej był. Miewali trudne momenty, ale nic nie mogło zniszczyć ich więzi, która mnie fascynowała. A potem tata odszedł, zostawiając po sobie jedynie pustkę. Już nikt nie witał mamy na dzień dobry. Nikt nie robił jej śniadania do łóżka. Została sama, a ja nie chciałam skończyć jak ona.
Tak bardzo pragnęłam, żeby Lily była szczęśliwa, ale ona oczywiście musiała zakochać się w tym durnowatym Huncwocie. Ironia losu. Jest przecież tylu miłych facetów w Hogwarcie, którzy bez zastanowienia by się z nią umówili. To nie, po co! Lepiej utrudniać sobie życie Potterem.

http://terra-mortuus.blogspot.com/
Rozdział 2: Sen pierwszy
- Lepiej żebyś nie wiedziała. – Starał się ją zapewnić. – Pytania?
- Czy coś może mi się tu stać? – zapytała pewnym głosem.
- Odpowiem ci tak. – Wziął głęboki oddech. – Jeśli się tak dobrze zastanowić, to nigdzie na świecie nie ma takiego miejsca.
- Więc co mam zrobić, by zmniejszyć ryzyko? – Nie miała zamiaru go puścić, póki jej nie odpowie.
- Hi. – Zaśmiał się cicho. – Najlepiej wyjechać. – Tsumi zaniemówiła. Zanim się zorientowała Genzai przeszedł obok niej. Została sama z Andą, który wciąż wzrok miał wlepiony w nią.

Był teraz tak blisko, że nawet gdyby chciała, nie mogłaby uciec. Ale nie chciała, zdecydowanie nie chciała. Uniosła głowę, w tej samej sekundzie on wsunął palce w jej włosy i złożył na jej ustach mocny pocałunek. Dreszcz przebiegł jej po plecach, automatycznie rozchyliła wargi, a po chwili odpowiedziała na pocałunek z nie mniejszą namiętnością.

http://how-much-you-can-love.blogspot.com/
Sezon 2, rozdział 19
„Całe życie uczymy się jak wykonywać pewne rzeczy zapominając o nauce- jak się od nich powstrzymywać”
-Niall… nie rób czegoś czego potem będziesz żałował.
-Niczego nie będę żałował kochanie.
Gdy chciałam jeszcze coś powiedzieć, jego usta zatrzymały się na moich. Wszystkie wspomnienia wróciły, znów czułam się tak niesamowicie jak wcześniej. Nie mogłam się od niego oderwać więc tylko pogłębiłam pocałunek. Nie mogłam mu się oprzeć. Chciałam czuć się tak jak kiedyś, tak niesamowicie.
-Chodź ze mną- szepnął mi do ucha i chwycił moją dłoń prowadząc w nieznanym mi kierunku.

http://76-hunger-games-sectus.blogspot.com/
III To on będzie ofiarą, nie ja
- Zobaczymy, czy jesteś Kosogłosem- szepnął mi do ucha męski głos, a ja z pogardą wyrwałam się chłopakowi i wróciłam do rydwanu. Ciekawość jednak wzięła górę i spojrzałam za siebie. Już wiedziałam kto mnie zaczepił. Zawodowiec z dwójki. Widziałam na nagraniach w pociągu jak zgłasza się na trybuta. Komentatorzy komentowali go jako trybuta-diabła. Krwiożerczy i okropny. Podobno tatuaże, które ma na całym ciele mają odstraszać przeciwników. Najgorsze było to, że gdy się na niego patrzyła, posłał mi zabójcze spojrzenie i uśmiechnął się pogardliwie. Wiedziałam co to oznacza. Zawziął się na mnie. Jestem jego celem. I wiedziałam też co powinnam zrobić. Pokazać mu, że jestem twardsza niż myśli. I mu to pokaże. To on będzie ofiarą, nie ja.

http://arrancarno6.blogspot.com/
9. Pieprzyć króla (cz.2)
– Droga Zniszczenia numer 6 – wyszeptała, a Grimmjow natychmiast próbował się odsunąć, ale tym razem to ona złapała go za rękę i spokojnie dokańczała nieistniejące zaklęcie: – Zgiń i przepadnij, niebieska katastrofo. Odpierdol się ode mnie, Szósty Espado.
Dopiero, gdy zobaczyła głupią minę Grimmjowa, wybuchnęła śmiechem.
– Kretyn! Nie możesz nic mi zrobisz, bo masz założony limit! – Z satysfakcją i radością obserwowała narastający gniew Espady. – Nie wiedziałeś? (...)
Zahaczyła o hakamę Jaegerjaqueza, odchylając ją lekko i oboje zerknęli w dół, gdzie na podbrzuszu Grimmjowa widniał teraz symbol strelicji.
– Śliczna, prawda?
– Czyli jeszcze ci zależy na Panterze, e?
– Tak bardzo, że ci ją zapieczętowałam, gnojku! Nie będziesz mógł zmienić formy, dopóki ci jej nie zdejmę!
Szósty ryknął wściekle i zamachnął się łapą, ale Ikari zdążyła odskoczyć, chichocząc radośnie. Jednak gdy znalazła się poza jego zasięgiem, spoważniała raptownie.
– Mogłabym cię teraz roznieść na strzępy – oświadczyła wyniośle, patrząc na błękitnowłosego ze wstrętem. – Ciesz się, że zamiast tego sobie idę.

http://ordomalum.blogspot.com/
11. Welcome to Chicago!
Momentalnie obróciłam się i rzuciłam na niego, przeciskając między krzesłami. Przewróciłam go i usiadłam na torsie. Moje kolana trzymały jego ręce, a ja bardzo szybko założyłam mu proste duszenie, nieco rozciągając niegustowny T-shirt chłopaka, i na chwilę odcięłam dopływ tlenu. Próbował wyrywać się, jednak nie udało mu się, bo trzymałam mocno.

http://listafanfic.blogspot.com/
Rozdział 2
- Co się stało do cholery?! - Położyłam dłoń na piersi, coby się uspokoić, chociaż to Irwin wyglądał, jakby zobaczył ducha. Być może tak właśnie było. Przenosząc wzrok na kamień, dostrzegłam doczepioną karteczkę. Bez zastanowienia kucnęłam i podniosłam przedmiot. Spojrzałam na papierek na którym znajdował się napis; NASTĘPNYM RAZEM TO TY OBERWIESZ.
- Ashton, patrz. - Przełknęłam głośno ślinę. Nic z tego nie rozumiałam. Kiedy chciałam się podnieść, poczułam ból pleców. Ktoś gwałtownie powalił mnie na podłogę. Później była tylko ciemność.

http://pod-dobrym-znakiem.blogspot.com/
9
Zaniepokojony Baran podszedł bliżej. Wtedy dziewczyna odwróciła się ku niemu. Brązowe oko zaszkliło się od nagromadzonych w nim łez.
– Tyr. – Znał ten ton. Mówiła tak zawsze, kiedy siliła się na zachowanie pozorów spokoju, choć targały nią negatywne emocje, w tym przypadku rozpacz. – Co im powiedziałeś o nas?
Wdrapał się przednimi kopytami na łóżko. Nachylił się ku Hermie i delikatnie zlizał językiem łzę, której udało się wypłynąć.
– Tylko tyle, ile było koniecznie – odpowiedział – Niewiele. Nie wiedzą skąd jesteśmy i dlaczego zmierzamy do Virgo. Dla nich i tak najważniejsze jest to, że zostaliśmy napadnięci i cudem uszliśmy z życiem.

http://prawdziwe-wydarzenia-z-zycia.blogspot.com/
T.M. - Akt: IV Scena: I
– Hej, co chcecie dziś robić? – Kate spytała swoich podopiecznych. – Ćwiczyć podania, czy rozgrywać mecze?
– Wolimy grać! – wszyscy odpowiedzieli wspólnie.
Grupa C należała do przydziału, gdzie trenowano piłkę nożną i siatkówkę. Od czasu do czasu grano w ręczną lub koszykówkę, aby zlikwidować rutynę. Mówiło się, że robi się to w ramach ćwiczeń, ale to było drobne kłamstwo, aby nie mieć problemów z szefem.
Kate zarządziła dwa mecze – jeden siatkówki i drugi piłki nożnej. Już miała dzielić ludzi na drużyny, kiedy drzwi za nią otworzyły się z impetem i na salę wtargnął Jack. Szatynka patrzyła na niego lekko wystraszona całym hałasem, jaki wywołał. Pozostali również zdawali się być w szoku.
– Przepraszam za spóźnienie – czarnowłosy uśmiechnął się uroczo.

http://po-prostu-ted.blogspot.com/
Rozdział VIII
Eliksir wzmacniający smakował gorzko i pozostawiał na języku lekko miętowy, ostry nalot o zielonkawej barwie. Davina popiła leczniczą miksturę solidnym haustem przegotowanej wody podanej w zestawie przez pielęgniarkę. Przez następny kwadrans wysłuchiwała tyrady pani Pomfrey na temat zdrowego odżywiania się i noszenia ciepłych ubrań. Ale panna Abby jadła tyle, ile rówieśnicy, a pod szatą zawsze nosiła gruby sweter. I wcale nie chodziło o codzienne, zdrowe nawyki, ale o potężną moc, której czarodziejka sama nie rozumiała.
Starała się pojąć cokolwiek, zwłaszcza że posiadała dzienniki prawdopodobnie swojego biologicznego ojca, podróżnika wmieszanego w konflikt dwóch ras, o jakim nie słyszał uporządkowany świat brytyjskich czarodziejów. I bała się, że informacje zamieszczone w pamiętnikach przejdą do rzeczywistości, skoro nadzwyczajne zdolności już odkryła.
I naprawdę przestraszył ją sen Teda. Skoro w nim zginęła, mogła też doznać poważnej krzywdy w prawdziwym życiu.
Czymkolwiek to prawdziwe życie było.

http://bumpy-path-yaoi.blogspot.com/
Rozdział XVII: Miłość (cz.1)
Nie zdziwiło ją, że drzwi na ostrym dyżurze są otwarte. Poczuła nocne powietrze, tak chłodne, jak jej serce. Zdjęła buty, chcąc pochodzić chwilę po mokrej trawie. Poczuć między palcami źdźbło trawy.

http://basniowa-pozytywka.blogspot.com/
Rozdział VIII
— Zrób to szybko! — poradziła królewna, dotknięta rozpaczliwymi staraniami wiewiórki. Chciała odwrócić wzrok, ale coś w niej się temu sprzeciwiło. Jak ja przeżyję, skoro nie mogę nawet patrzeć na śmierć? Dlatego tylko zacisnęła usta i przyglądała się, jak brudny nożyk przejeżdża po owłosionej szyjce, zostawiając za sobą krwisty ślad. Zwierzę rzuciło się po raz ostatni, a potem stało się niczym więcej od szmacianej zabawki.

http://pawlilandy.blogspot.com/
Macieja i Emilii poznania się historia
- Czego sobie pani życzy, Mademoiselle? – spytał.
- Carbonara – powiedziała błogim głosem. – Spaghetti carbonara.
- Jakieś specjalne preferencje?
- Poproszę podwójną ilość parmezanu. I niech kucharz nie żałuje oliwy! Najlepszej!
- Oczywiście. – Kelner odnotował wskazania klientki i się ukłonił – Danie będzie gotowe za piętnaście minut.
- Zacnie – podsumowała Mademoiselle i odprawiła kelnera. Podziwiała kucharzy za to, że przy zajętych wszystkich stolikach potrafią oni przyrządzić dania tak doskonałe w tak krótkim czasie.
„Restauracja na krańcu świata” oceniana była na sześć gwiazdek na pięć możliwych. Emi nie podzielała tej opinii. Sama dałaby restauracji siedem gwiazdek. Jadła tutaj co najmniej raz w tygodniu. Ze swego domu do restauracji mogła dostać się w łatwy sposób dzięki promom płynącym w górę Lacroussanty. Co prawda taka wycieczka i taki posiłek drogo ją kosztowały, ale dziedziczka Portunialli mogła sobie na to pozwolić.

http://teentitans-megan.blogspot.com/
Rozdział 21: Flying Graysons... fell?
- Nic nie zrobiłeś! Mogłeś jej pomóc, wystarczyło dać im ten cholerny adres! - Po jego policzkach spłynęły strugi łez. Pierwszy i ostatni raz widziałem, jak płakał. Rozwścieczony patrzył na mnie, jednocześnie próbując wyrwać się ojcu. - Jesteś tak samo winny jej śmierci jak ten, któremu odrąbię głowę!
Bruce zasłonił jego twarz dłonią i wyciągnął go na zewnątrz. Słyszałem stłumione krzyki jeszcze przez jakiś czas. Te słowa przypomniały mi ze zdwojoną siłą to, co rozegrało się na moich oczach. Zacisnąłem zęby. Wszechogarniającą pustkę częściowo zastąpił ból. Ból który tak dobrze znałem; towarzyszący mi po śmierci rodziców. Znów to się stało. Znów zostałem sam.
Poczułem jak Kori delikatnie mnie obejmuje. Nic nie mówiła- wiedziała, że nie chcę słów pocieszenia. Płynęły kolejne łzy. Czułem jak drży jej klatka piersiowa; ona także zaczęła płakać. Mimo, że w głębi duszy jej nie znosiła.
Nie wiedziałem, jak długo tak trwaliśmy w uścisku. Wszystkie wspomnienia od tamtej chwili były zamglone.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy