sobota, 11 października 2014

Nowe posty (121)

Rozdział 2: Wygnaniec
– Jestem jedynym elfem posiadającym takie znaki – odpowiedział, a na jego twarzy zagościł smutek. – Moja matka zrobiła je, gdy byłem dzieckiem, twierdziła, że ukazała jej się Ylthin, bogini, którą czczą elfy – wyjaśnił, widząc, że Miranda marszczy brwi, nie rozumiejąc, o czym mówił. – Ona nakazała jej tak uczynić, nie zdradzając powodu. Uczeni z mojej ojczyzny uważali, że nie bogini, a szaleństwo skłoniło do tego moją matkę. Teraz to i tak bez znaczenia.
– Dlatego zawędrowałeś w te strony, panie? Szukasz wyjaśniania?
– Już dawno przestałem szukać odpowiedzi i zaakceptowałem swoją odmienność – zawahał się, jakby chciał coś jeszcze dodać, ale ostatecznie się rozmyślił. – A co do twojego pierwszego pytania, to wędruję po świecie bez celu, odkąd trzysta lat temu zostałem wygnany z mojej ojczyzny.

http://magnoliaangela14.blogspot.com/
Rozdział 17 cz. 2
-Jak ci było z tym…Jaredem?
-Nie pamiętam,to było dawno temu.-rzuciłam rozdrażniona, kręcąc butelką. Wypadło na Rose, która wybrała wyzwanie, więc nie zastanawiając się długo, postanowiłam zrobić coś za co pewnie dostane niezły wycisk.
-No więc Rosie, chcę żebyś...pocałowała namiętnie Dymitra.

http://mallaroy.blogspot.com/
Rozdział 8: Czyli tam i z powrotem
- A czarodzieje? - Erin wróciła do tematu, znów spoglądając na swojego lidera. Ten uśmiechnął się ponownie.
- Czarodzieje to leniwe dranie – zażartował z pobłażaniem. - Myślą prawie zawsze tylko o sobie, ale dbają przy tym, żeby ich drogi nie krzyżowały się z naszymi. Nie tyle się nas boją, ile po prostu mało ich obchodzi cokolwiek poza magicznymi sprawami. Z resztą, sama się przekonasz.

http://panstwo-smierci.blogspot.com/
Zmiany i sterta naleśników
-Słucham? Czyli mam ci uwierzyć na słowo, że nie jesteś żadnym seryjnym mordercą?
-Dokładnie- powiedziała Sue bawiąc się nożem wyciągniętym z buta. Oczy Vi uważnie obserwowały jej dłonie.
-Jak rozumiem przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej?-Cień chłodu pojawił się na jej twarzy.
-Bingo- powiedziała rozbawiona White i podrzuciła nóż w powietrzu obserwując jak odbija się w nim światło słońca, aby później złapać go z wprawą za ostry koniec.

Jeździł rękoma po całym moim ciele, delikatnie zagryzał miejsce, w które mnie całował. Chciałam krzyczeć, rozkazać mu, by przestał, ale nie mogłam. To było zbyt przyjemne. Moje ciało ogarnęła euforia. Pragnęło więcej. Jednak Jay oderwał się od moich ust, do których uprzednio powrócił. Teraz stykaliśmy się czołami, patrząc w siebie, lekko zmęczeni. On umiał nad sobą panować.
- Nie graj ze mną w takie gierki, ok? - poprosił, chwytając moje policzki - I ta nic ci to nie da.
Pokiwałam głową dla zrozumienia. Chyba wezmę tę radę do serca. Z nim lepiej się tak nie bawić, bo mogę bardziej pożałować.

http://wierzysz-w-duchy.blogspot.com/
Szept 4 – Dotyk przeznaczenia
-Jestem jak to się mówi''Szefem wszystkich szefów'' normalnie nie jeżdżę w teren tak daleko od naszej siedziby głównej, ale gdy tylko zobaczyłam twoje nazwisko od razu pojęłam że muszę to zrobić. Dla twoich rodziców. Dla ciebie-mówi spoglądając na mnie ukradkiem.
-Muszę wracać do szkoły, mogła by pani wyjść ?-proszę.
-Spokojnie, zaraz wyjdę. Ale ja wiem o że wcale nie wracasz do szkoły. Posłuchaj teraz uważnie Jeśli wejdziesz nie będzie odwrotu, uciekając zginiesz, zostając dowiesz się prawdy. Zrobisz jak chcesz, ale pamiętaj jedno, głupota to luksus, na który w dzisiejszych czasach nie możemy sobie pozwolić-kończy zaciągając się w aromacie herbaty przedzierającej się przez cały pokój.

http://alyssa-adams.blogspot.com/
Rozdział 17
Ally przewróciła oczami, ale ruszyła z powrotem w stronę grubego pnia. Cień złośliwego uśmiechu wciąż błąkał się po jej wargach, gdy jedna z ustawionych ostrożnie stóp, zsunęła się ze śliskiego fragmentu i Alyssa runęła w dół z cichym, zaskoczonym okrzykiem.
Syriusz błyskawicznie sięgnął do kieszeni, jak na złość nie znajdując w niej różdżki. Zmełł w ustach przekleństwo, rzucając się do przodu, z paskudny przeczuciem, że nie zdąży.

http://invisible-fanfiction.blogspot.com/
#5 stupid
-Co się dzieje?-zapytał chłopak z nieukrywanym strachem w oczach.-Dlaczego nie mogę Cię dotknąć?-chciał ponownie złapać moją dłoń, lecz na marne.
-Celaena?-spojrzałam na nią płytko oddychając.
-Przecież jesteś duchem.-powiedziała i wywróciła oczami, jakby to było oczywiste.
-Widzi mnie ale dotknąć to już nie może? To nie ma sensu!-oburzyłam się.
-Z kim rozmawiasz?-blondyn spojrzał na mnie krzywo.
-Z Celaeną.
-Z kim?-uniósł jedną brew.-Przecież jesteśmy tu tylko my.

http://klamstwo-za-klamstwo.blogspot.com/
Rozdział 10
- Zauważyłem, jak reaguje na sytuacje, w których jest w niebezpieczeństwie. Też to widziałaś, prawda? – chwycił ją w talii, przybliżając ku sobie. Poprawił jeden z czerwonych kosmyków, chowając go za jej małe ucho. Przejechała dłonią po jego klatce piersiowej, schodząc niżej.
Natychmiastowo złapał ją za dłoń. Zbliżył się do niej twarzą jeszcze bardziej.
- Naprawdę myślisz, że zdołasz mnie omamić swoimi wdziękami, nędzna kobieto?
Uśmiechnęła się tajemniczo.
- Mimo wszystko wyczuwam jakąś propozycję, którą zaraz od ciebie dostanę, prawda?

http://burzom.blogspot.com/
8. Stałaś się tym, co straciłem
— A ty rozmawiałeś z Xabim? — zapytałam, niby od niechcenia, ale cisnęło mi się to na usta, odkąd opuściliśmy szpital.
— Próbowałem — odparł, nie odrywając wzroku od drogi. — Ale gadać do niego to jak do ściany. Spytałem, co on wyprawia, ale zbył mnie jakimś fatalnym tekstem, że mam się nie wtrącać… Daj spokój, Carter. To ta żmija robi mu pranie mózgu.
Automatycznie przypomniałam sobie, z jaką oschłością się wczoraj potraktowali, oprócz tego krótkiego momentu, kiedy pokazywała mu zdjęcia moje i Xabiego. Ciekawość wzięła nade mną górę.
— Co się tak właściwie stało między tobą a Nagore? Gdy mieszkała w Anglii, robiłeś za jej oczy i uszy w Madrycie, a teraz zachowujesz się, jakby ci kota przejechała.
— Popełniłem kolosalny błąd, okej? — skwitował wkurzonym tonem. — Tak mi na tobie zależało, że zapomniałem, że Alonso to mój najlepszy przyjaciel. Mogłem sobie ciebie odpuścić, bo nie pomyślałem, że jeżeli Nagore między wami namiesza, to potem znowu owinie go sobie wokół palca i on na tym ucierpi.

http://mylifegotmuchbetterwhenyoucameinit.blogspot.com/
Rozdział 26
Gdy dziewczyna miała już wszystko przy sobie, usiadła na poduszce w chmurze dymu. Wygładziła zmiętą kartkę, na której zapisała wcześniej wymyślone zaklęcie komunikacji. Z bijącym głośno i mocno sercem wypowiedziała wyraźnie słowa zaklęcia. Zamknęła oczy, by móc skupić się na magii. Po chwili poczuła na odsłoniętej skórze lodowaty powiew wiatru. Uniosła powieki i zobaczyła szalejący na wietrze płomyk świecy. Spojrzała przerażona na przyjaciela. To nie tak miało wyglądać. Coś poszło nie tak jak powinno.

http://revievv.blogspot.com/
Kulturalne Podsumowanie Miesiąca: Wrzesień
Powracam! Nareszcie! Z internetem już wszystko w porządku i naprawdę stęskniłem się za pisaniem tutaj. Powrót zacznę zaległym podsumowaniem września. Szału z książkami nie było, ale samemu sobie obiecuję nadrobić zaległości w październiku... zwłaszcza że uzbierał się mały stosik, więc może w przyszłości go wam zaprezentuję :)

http://sherlockparents.blogspot.com/
Rozdział X Rozsławiony błąd
- Kolejnym dowodem jest ta zielona karteczka - dodał - Dowiodła, że tylko on kupował ten papier, wiemy, że jej groził. Jest nasz.
- Niepotrzebnie wpakowałam się w tą całą przygodę - bąknęła Rainey i założyła nogę na nogę - To wszystko jest ponad moje siły. Podrzucanie trupa do domu, który ma zaraz spłonąć. Wywożenie przyjaciółki do mojej babci, żeby mogła się ukryć i ta cała akcja konspiracja - westchnęła.
- Masz szczęście, że są jeszcze dźwiękoszczelne gabinety i możesz nam się wyżalić - odparł z przekąsem Holmes i zmarszczył brwi - Ty przynajmniej nie masz tak ciężko jak ja.
- Ciężko? - Pistone uśmiechnął się szeroko - Już nie udawaj James, ty ją kochasz. Jakoś nie widziałem, żebyś miał opory, gdy wspomniała o wszystkim po raz pierwszy.

http://5sosfanfik.blogspot.com/
Rozdział 18
- Przypomnij mi, po co tutaj siedzimy?- Zapytał zirytowany Hemmings.
Wywróciłam oczami i upiłam łyk gorącej kawy. Byłam już zmęczona ale myśli krążące po mojej głowie od wielu już dni motywowały mnie do działania.
- Powiedziałam Ci przecież, że mam plan.
- Jesteś strasznie uparta. O co tak naprawdę chodzi? Jak nie lubisz Skailer to to przyznaj.
- Nie, że ją nie lubię! Nie ufam jej. Coś kombinuje.
- Kobiety. Z wami zawsze pod górkę.- prychnął.- A możesz mi zdradzić ten plan?
Uśmiechnęłam się szeroko i uniosłam jedną brew.- Na pewno chcesz wiedzieć?
- Dawaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy