sobota, 8 listopada 2014

Nowe posty (125)

1.13 „Nowy wróg”
Wieśniak chciał powiedzieć coś jeszcze, jednak długi miecz o błękitnym ostrzu przebił mu klatkę piersiową, sięgając serca i wyrywając z ust ostatnie tchnienie. Wszyscy spojrzeli na właściciela ostrza, nie mogąc wyjść ze zdziwienia, lecz Dannar pozostał niewzruszony. Wyciągnął płynnym ruchem broń oraz przetarł szmatką klingę, nim schował ją do ukrytej pod płaszczem pochwy.
— Dannar! — fuknęła Althea, przerażona oraz zasmucona jednocześnie.
Nie mogła objąć umysłem ogromu cierpienia oraz zniszczeń, jakie zdołał poczynić przez lata Landar.
— Obudź się, złociutka, tak wygląda oblicze wojny — warknął Dannar odmienionym głosem, który zaskoczył nawet księcia elfów. — Mój ojciec jest odpowiedzialny za to wszystko, zaś im bliżej morza będziemy, tym gorzej. Ten wieśniak był martwy w chwili, gdy wojska zawitały u bram wsi, a nie ma nic gorszego od patrzenia, jak człowiek umiera przez wiele godzin. Zasłużył na czystą, szybką śmierć.
W jednej chwili młodzieniec postarzał się o kilka lat.

http://series-forbidden-love.blogspot.com/
Rozdział 11 [Zrób coś, żebym miał do ciebie szacunek]
Stiles zmuszony spojrzał na mówiącego, czując jak do oczu napływają mu łzy.
– R-rozumiem. – Wyjąkał i lekko trzęsąc się zacisnął szczękę z całej siły.
– Rozumiesz?! Nic kurwa nie rozumiesz. Zdaje mi się, że czasami zapominasz sobie kto rządzi w tym domu. – Szarpnął go mocniej za włosy, na co chłopak syknął krzywiąc się.
– Dobra przepraszam! – Wykrzyczał łamanym głosem na skraju płaczu.
– Mam w dupie twoje przeprosiny. Staram się jak mogę żebyś wyrósł na normalną osobę, ale nie! Tato, te zajęcia nie mają sensu. Tato, ten zawód jest do niczego. – Nabrał głęboki, drżący oddech i kontynuował. – Chcesz, żeby odnosić się do ciebie z szacunkiem? To zrób coś, żebym miał do ciebie szacunek. – Wypowiadał każde słowo wolniejszym tempem. – To ty masz odnosić się do mnie z szacunkiem. Czy to, kurwa, jasne?! – Wykrzyczał potrząsając nim, i spiorunował go rozwścieczonym wzrokiem. Szarpnął go za trzymany fragment koszulki i energicznym ruchem pchnął go na podłogę.

http://wakerlings-life.blogspot.com/
3. Bekay i wyścigi
W tłumie chodzili mężczyźni którzy zbierali zakłady i kobiety z alkoholem, oczywiście narkotyków nie zabrakło, trzeba było tylko wiedzieć do kogo się uśmiechnąć. To był jej świat. Życie na krawędzi. Ruszyła w tłum łapiąc w ręce pasek torebki. Co drugi mijany przez nią facet oglądał się za Walker, ale ta ani śniła zwracać na to uwagi.
(...)
- Brian.. - Zerknęła na niego. - Nie uważasz że Enzo czy jak mu tam, jest dziwny? - Spytała poważnie a chłopak parsknął śmiechem.
- Nie. Po prostu go nie znasz. Jest specyficzny bo ma swoje zasady.
- Brian, za trzy minuty start. - Podszedł Enzo. Brian kiwnął głową a Brunet odszedł.
- Butch wie że tu jesteś? - Spytał Fireheart.
- Nie. Wie że byłam na mieście i w kinie z Amy, i że będę nocować u Amy i się uczyć. Musisz mi pomóc bo mam kłopoty. - Wyszczerzyła zęby.
- Co?

http://zparyza.blogspot.com/
14. Gare du Nord
- Wracasz do niej? – rzuciłam retorycznie. Dobrze wiedziałam, że wraca. I że tym samym ja, niekochana, zostaję sama.
- Mila – podszedł do mnie – Wczoraj wieczorem uświadomiłem sobie, że nigdy nie odszedłem. – klęknął i kątem oka dostrzegłam jak na mnie patrzy. Nie było w tym miłości. Był strach. Strach przed tym, co się wydarzy. Nie chciałam robić scen. Pociągnęłam nosem, przetarłam oczy i resztkami wewnętrznej siły zmusiłam się do wstania. Ominęłam go, otworzyłam barek i otworzyłam wino – te, które przywiozłam ze sobą z Pragi. Na wyjątkową okazję. Na dzisiaj.
- Napijmy się – wypełniłam dwie lampki, aż po brzegi. Zaskoczyłam go, ale nie odmówił. Wziął trunek do ręki i upił trochę.
- A gdybym pomogła Ci odejść? – zabrzmiało jak błaganie, by został. Bo chciałam, by został. Ten ostatni raz musiałam zawalczyć. Inaczej, nigdy bym sobie nie darowała.

http://nim-ci-zaufam.blogspot.com/
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
- No, opowiadaj - przyjaciółka nie mogła opanować palącej ciekawości.
- Majka, ciszej! - złapała ją za ramię, delikatnie potrząsając.
- No ale co, mów, bo nie wytrzymam - niecierpliwiła się.
- Jutro wszystko ci opowiem - powiedziała stanowczo przez zaciśnięte zęby.
- Do jutra to mnie ciekawość zeżre - przeskakiwała z nogi na nogę, jak mała dziewczynka, prosząca o nową lalkę Barbie. - Całowaliście się?
- Majka! - zgromiła ją spojrzeniem - Radzę ci się zamknąć, nie wiem czy zauważyłaś to czy nie, ale on stoi kilka kroków za tobą i wszystko słyszy. - popatrzyła przez ramię na Alana, który przyglądał się przyjaciółkom z szerokim uśmiechem.
- No dobra, będę już cicho, ale uchyl choć rąbka tajemnicy.
- Przyjechał, bo mu nie odpisałam na smsa - zaczęła.
- Smsa?! - pisnęła głośno - a co ci napisał? - powiedziała tym razem ciszej widząc groźne spojrzenie przyjaciółki.

http://uciekiniarka.blogspot.com/
Rozdział Dwudziesty Pierwszy
Nie miałam pomysłu co z sobą zrobić, więc postanowiłam posiedzieć tu pod nosem dyktatora i pomyśleć. Nagle poczułam się obserwowana. Ktoś stał przede mną. Podniosłam wzrok i doznałam szoku. Kol. Jak gdyby nigdy nic stoi przede mną. Wezbrała we mnie złość. Byłam tak wściekła, że działałam pod wpływem impulsu. Podbiegłam do niego i rzuciłam się z pięściami. On stał niewzruszony, a ja biłam, kopałam jakby był workiem treningowym.
-Kukła, pieprzona marionetka! Twój ojciec nie żyje, wszyscy nie żyją, a ty sobie stoisz. Co z tobą? – chociaż byłam zmęczona nie przestawałam. Na jego widok emocje na nowo się we mnie wzburzyły. On tkwił w miejscu jakby nic nie czuł.
-Hej, Kaia! Przestań, zostaw go!
Usłyszałam przed sobą głos Huakina. W naszą stronę biegło kilka osób. Chłopak złapał mnie w pół i siłą odciągał od mojej ofiary.
-No już! Uspokój się

http://arrancarno6.blogspot.com/
12. Osiem minus Osiem (cz.1)
– Nigdy nie miałam i nie zamierzam mieć z wami nic wspólnego.
– Z nami? Nie masz chyba na myśli Arrancarów? Obiło mi się o uszy, że już masz z nim co nieco…
– …z wami, pierdolonymi naukowcami.
– Oj, oj, oj… Jak brzydko mówimy. A ja chciałem wszystko uprzejmie i po dobroci załatwić.
Jednym Odwróconym Dźwiękiem znalazł się tuż przed nią. Włożył palce w jej rozerwany bok i przyciągnął kapitan do siebie. Ikari wrzasnęła z bólu, ale zmusiła się, by patrzeć mu w oczy, choć szczypały ją od spływających po zmarszczonych, ciemnych brwiach kropelek potu.
– Bądź miła, bo jak nie, to ja też nie będę miły, a tak się składa, że z nas dwojga to ja mam drastyczną przewagę. Na przykład… Pomyślmy… O, mam zanpakuto, a ty nie. Jasne?
Pokiwała głową.
– Będziesz milusia?
Przytaknęła.
– Kłamczucha.
Poczuła jak dotyka jej żebra, zagłębiając paluchy coraz głębiej w ranę.

http://tony-rule-the-waves.blogspot.com/
Rozdział 16
Odwrócił się, aby znów gwizdnąć na wielkiego psa, a gdy z powrotem skierował wzrok na werandę – w głębi, pod zadaszeniem, stała ona. A jednak ją rozpoznał! Ona jego też, twarz panny Knight rozjaśnił dyskretny, pogodny uśmiech.
- Przyszedł pan pieszo? – zapytała, z zaskoczenia zapominając nawet powiedzieć „dzień dobry”.
- Owszem, postanowiłem zrobić sobie krótki spacer.
- Ale jak to…? - nie zrozumiała Emily. – Z samego Caerphilly? Przecież wysłałam po pana samochód…

1 komentarz:

Obserwatorzy